czy ma prawo?

10.04.06, 17:06
Wlasnie mialam rozmowe z mezem. Zaproponowal, zebym wybrala sie na babskie
spotkanie z jego kolezankami z pracy. Kobitami, ktore widzialam raz w zyciu.
Maz ma wiele dlugow wdziecznosci wzgledem tych osob, lub posrednio wzgledem
partnerow tych osob. W zwiazku z tym strasznie nalegal, a raczej wymagal i
zadal, zebym poszla na to spotkanie. A ja nie mam ochoty, z roznych wzgledow.
Po pierwsze nie znam tych kobiet, po drugie, jako matka siedzaca z dzieckiem
w domu, czuje sie po prostu gorsza od nich (singielki robiace kariere i
myslace tylko o sobie), po trzecie nie mam z nimi wspolnych tematow (bo ja
teraz tylko dzieckiem zyje), po czwarte nie znam na tyle dobrze jezyka
angielskiego, zeby swobodnie z nimi rozmawiac i po ostatnie, jestem osoba
niesmiala i strachliwa i dlugo mi zajmuje "zaprzyjaznienie sie" z kims.
I wiecie czego sie nasluchalam od meza w zwiazku z moja odpowiedzia i
argumentacja? Ze sie izoluje, ze jestem dzika, ze powinnam isc do psychologa,
bo ze mna cos nie tak, ze jestem zagrozeniem dla naszego dziecka, bo ono
bedzie takie, jak ja, jesli sie nie zmienie, ze ogolnie "wycinam mu numer"...
I jest mi teraz przykro, bo moze rzecziwiscie jestem osoba niesmiala, ale
kurde, chyba mam do tego prawo? On twierdzi, ze ma prawo nie akceptowac
mojego zachowania i tego, ze sie izoluje od ludzi...
Kto ma racje, jak mam sie zachowac? Isc na to spotkanie, mimo, ze nie mam
najmniejszej ochoty? Mam olac zachowanie meza i potraktowac, jako wyglupo,
czy drazyc temat i wyjasniac to wszystko?
    • hellaa Re: czy ma prawo? 10.04.06, 17:40
      Chyba twój mąż miał dobre intencje, tylko nie skonsultował się z tobą i tym
      sposobem doszło do "uszczęśliwiania na siłę". Nie złościłabym się na niego za
      bardzo, bo, moim zdaniem, chciał abyś wyszła z domu, miała rozrywki, poznała
      nowe osoby... Teraz stroi fochy bo jest zły, że jego genialny" pomysł ma liczne
      luki...
      Nie wiem, na ile ty jesteś nieśmiała czy zniechęcona i co zdecydujesz, ale ja
      bym poszła na to spotkanie. A teraz przedstawię ci zalety:
      1. Od razu bym na koszt męża nabyła "rynsztunek" i wyszykowała się na laskę - a
      niech kobiety z firmy zobaczą, jak fajnie może wyglądać domowa mama! ;) Może
      któraś z nich właśnie myśli o powiększeniu rodziny i ucieszy się na twój widok
      widząc, ze można mieć dzidziusia i nadal świetnie wyglądać?
      2. Nie zakładałabym, że one zgromadzą się po to, aby cię zjeść, bo jesteś od
      nich inna i żyjesz w inny sposób. Jeśli sę na poziomie to będą raczej
      akceptujące i życzliwe - w końcu to nie ma być walka "kto lepszy" tylko miła
      wspólna kawa. Nie będą cię poprawiać w angielskim itd.
      3. Wiem, że dla niektórych jednak zawsze trwa walka i one też mogą niestety
      okazać się z tych. Ale wtedy, na twoim miejscu, dałabym im po nosach zadartych!
      Takie rzeczy bym gadała, ze każda z nich, choć pozornie miałaby minę pełna
      wyższości, wyszłaby z zachwianą pewnością siebie! Np. głosiłabym dopiekające im
      do żywego "herezje" w rodzaju, że jesteś bardzo szczęśliwa w roli kobiety
      domowej. Że nie lubisz rano wstawać i stresować się wieloma rzeczami, bo od
      tego robią się zmarszczki. Że lubisz się długo relaksować i dbać o stopy, więc
      nie ma mowy o butach na obcasie, spędzania czasu głównie w pozycji siedzącej,
      halluxach i psuciu wzroku przed komputerem! Te godziny wolisz spędzić
      obserwując urok parku, gdzie chodzisz na spacer z dzieckiem.. Itd, itd, aż im
      żyłka na szyi nabrzmieje z zazdrości! :)
      Wierz mi, jeśli to jednak okaże się potyczka - masz wielkie szanse, by ją
      wygrać! :)))
      • praxi Re: czy ma prawo? 10.04.06, 17:57
        Kurcze, nie pomyslalam o tym w ten sposob! Masz racje. Samemu czasem trudno
        zobaczyc sytuacje z boku i zdystansowac sie do niej. Dziekuje za rade. Maz
        rzeczywiscie chcial mnie uszczesliwic na sile (czesto stara sie to robic, stad
        moze moj zal i zlosc na niego), ale w sumie, moglabym zrobic tak jak radzisz.
        Spotkanie ma byc w srode, wiec jutro kupie sobie cos do ubrania (mam tylko
        stare jeansy i adidasy na stanie) i wybiore sie na to spotkanie. Moze bedzie
        milo? Przeciez nawet nie znam tych kobiet...
        • horpyna4 Re: czy ma prawo? 10.04.06, 18:03
          I pomyśl jeszcze, że byłoby gorzej, gdyby mąż ukrywał przed Tobą swoje koleżanki
          z pracy. Czyli właściwie zachował się jak trzeba.
    • astrids1 głupie 10.04.06, 18:17
      Tylko, że w tym wszystkim nie uszanował twoich uczuć. Powinien przyjąć normalnie
      do wiadomości, że nie masz ochoty.
      Widać, że jedynie chce ciebie użyć do swoich interesów.
      Tak naprawdę, dlaczego chce abyście spotkały się?
      Kto każe spotkać się swojemu partnerowi z obcymi dla niego jego współpracownikami?
      Możesz razem z nim pójść na jakąś imprezę integracyjną, ale tak samej na
      spotkanie z jego koleżankami z pracy.
      Coś w tym jest.
      • praxi Re: głupie 10.04.06, 18:38
        Jest w tym to, ze te kobiety (i partner jednej z nich) bardzo pomgly mezowi
        tutaj na poczatku. Zalatwiali razem sprawy urzedowe, ktos mu dal swoj stary
        telewizor, ktos inny sofe do salonu, ktos inny zalatwil za darmo transport
        mebli itp itp. I wszyscy z biura bardzo sie starali i staraja, zeby nam tutaj
        bylo przyjemnie, zebysmy sie tutaj odnalezli. A ze maz pracuje w branzy, w
        ktorej dominuje plec piekna, stad te kobiety. Akurat w tym nie widze nic
        dziwnego, bo sie przyzwyczailam, ze on zawsze pracuje z babami i jest jedynym
        facetem w biurze :)

        Ale rzeczywiscie jest to praWDA, ZE maz zachowal sie troche jak rodzic, a nie
        partner i bez pytania umowil to spotkanie... To mi sie nie podoba.
        On twierdzi, ze moje wyjscie na spotkanie, to taka rodzinna lojalnosc - ze on
        rowniez czesto nie ma ochoty na spotkania (np z moimi rodzicami), ale idzie, bo
        jestesmy jednym "teamem", jak to on okresla i razem chodzimy na swieta itp.
        • astrids1 Re: głupie 10.04.06, 18:49
          wciąż to jest nie w porządku.
          Jeśli to było bezinteresowne pomaganie, to powinni uszanować, że masz też swoje
          życie i prawo do tego, aby nie chcieć utrzymywać bliższych relacji z nimi.
          Często firmy w ten sposób chcą związać swoich pracowników, aby zyskać ich lojalność.
          Jeśli mają uczciwe intencje, to powinni uszanować, że możesz nie mieć czasu i
          ochoty na takie spotkania. Nie musi odpowiadać ci ich towarzystwo. Sama już
          wiesz, że jest między wami różnica, która ci nie odpowiada. Możesz czuć pewien
          dyskomfort.
          To, że twój mąż postępuje często wbrew sobie, to nie znaczy, że ma prawo ciebie
          do tego zmuszać.
          Zastanów się nad tym i jak daleko on może posunąć się.
          Jak coś nie zrobisz po jego myśli, to obrzuca cię obelgami i szantażuje.
          Nie jest to dobry związek, gdzie szanuje się nawzajem uczucia i prawa osób.
          • astrids1 jeśli on powiedział ci,że masz iść do psychologa, 10.04.06, 18:56
            to powiedz mu, że w takim razie powinniście iść do niego razem.
            Przez jego brak szacunku do twoich uczuć na pewno ucierpi wasze dziecko.
            Tak samo będzie traktował wasze dziecko i może wyrządzić mu dużo szkody.
          • croyance Re: głupie 12.04.06, 15:08
            A ja nie widze w tym zadnego problemu.
            Nie zakladalabym, ze te kobiety to egoistyczne singielki, skad Ty mozesz o tym
            wiedziec? Moze maja dzieci, moze ccha miec, nie mysl stereotypami :-)
            Zawsze fajnie z kims pogadac, i maz pewnie chcial, zebys sie w koncu wyrwala,
            nie powinien tego uzgadniac za Ciebie, ale w zasadzie czasem trzeba troche
            dostac kopa, zeby sie wynurzyc z domowych pieleszy.
            Ja bym sie szczerze ucieszyla i nie wiem, skad na Boga pomysl, ze one beda Cie
            krytykowac.
    • solaris_38 ? 10.04.06, 22:12
      mężczyna często nie lubi kiedy jego kobieta zajmuje się TYLKO dzieckiem a
      przestaje być romantyczną kochaną , inspirująca towarzyszką rozwoju

      nie tylko dla siebie jej takiej chce
      także dla dziecka

      tymczasem kobieta po porodzie a potem opiekując się dzieckiem, przechodzi
      zmiany hormonalne które odmieniają ciało i nierzadko charakter

      moze on che żebyś znou była kimś ciekawym świata i zanurzonym w wartki nurt zycia

      tym kobietom byc może wręcz powiedział - porosze spotkajcie się nią i
      rozruszajcie ją trochę bo jest smutna izoluje się

      tymczasem kobieta mając dziecko czesto osdstawia mężcznę nierzadko także od
      łoża i oddaje sie dziecku
      nie liczy się z jego potrzebami pragnieniami bo nie potrafi spełnić i wymagań
      dziecka i męża równocześnie (to JEST bardzo trudne)

      ale to NIE znaczy że masz iść tam gdzie nie chcesz
      on także powinien uszanować twoją potrzebe oddalenia się od życia towarzyskiego
      ... na pewien czas
      nic na siłę

      ale
      nie zostawiaj go za długo samego na żer tych singielek :) :)


    • anna_sla Re: czy ma prawo? 12.04.06, 09:05
      Ja wychodzę z założenia, że nie warto utrzymywać kontaktów z
      kolegami/koleżankami z pracy męża.. Mąż w tamtym środowisku opowiada różne
      historie, prawdziwe, bądź nie z Waszego życia (i czasem nie wiadomo które
      gorsze), często Ci ludzie tworzą sobie jakiś wizerunek Ciebie z opowieści
      (lepszy bądź gorszy) i kiedy zaczynasz WCHODZIĆ w tą grupę zawsze zaczyna się
      coś psuć.. albo ów ich wizerunek Ciebie zmieniają na gorszy i zaczynają
      współczuć Twojemu mężowi, albo dowiadujesz się za dużo o sobie, swoim związku
      bądź relacjach między owymi ludźmi z Twoim mężem (ja tak dowiedziałam się, że
      jego koleżanka z pracy najchętniej zjadłaby mojego męża i dostałam obsesji na
      tym punkcie).. Jednym słowem mówiąc najczęściej następuje KONFLIKT interesów..
      Jedyny plus: że możesz zmienić gorszy wizerunek siebie na lepszy (często jednak
      na opinii tych ludzi nam nie powinno zależeć), ale na ogół reszta powoduje, że
      bez tego plusa można żyć byleby mieć niczym niezmącony spokój "rodzinny".. Tak
      samo ma się historia z przyjaźniami z parami, tj. jeśli przyjaźnisz się z jakąś
      koleżanką nie próbuj wciągać w to jej męża na przyjaźń czwórkową (z mężami),
      zwykle to nie wychodzi, również powstaje pewien konflikt, ale od czasu do czasu
      można się w czwórkę spotkać (o ile nikt się z tego powodu nie męczy).. Ja mam
      taką natrętną koleżankę, która naciska bym od czasu do czasu wpadła z mężem do
      nich, a mój mąż ani nie ma ochoty ich (zwłaszcza jej) oglądać, ani jej mąż
      mnie..

      Sposób zachowania się Twojego męża daje wiele do myślenia i nie powinnaś tego
      tak zostawiać, a na pewno nie pozwalać na więcej..
    • belladyna Re: Przesadyzm... 12.04.06, 16:04
      Mam nadzieje ze jednak jezeli odwazylas sie na takie spotkanie to wypadlo ono
      dobrze. Nie zanm twojego meza ale nie ciekawie mi sie on pisze jezeli wrecz
      zmusza zone do spelniania jego zyczen nie liczac sie z jej wlasnymi odczuciami,
      tak jakdgyby twoje zdanie nie mialo zadnego znaczenia. To bardziej przypomina
      chory egoizm, owszem milo jest podziekowac ludziom za pomoc od nich otrzymana
      ale w inny sposob- wspolnie. Po takich zdarzeniach widac,ze twoje akcje i
      wartosc jako partnera zaczyna spadac, jestes bardziej dla jego celow jak rzecz
      niz jako odrebne indywidum ze swoimi wlasnymi odczuciami i zyciem
      prywatnym.....szczescia to nie wrozy!
Pełna wersja