szantaż

11.04.06, 13:12
    • anusia202 Re: szantaż 11.04.06, 13:23
      przepraszam wcisnal mi sie enter. Wiec pisze o co chodzi. Przez 5 lat bylam w
      zwiazku z chlopakiem który wyrządzał mi krzywde(fizyczna i psychiczna),
      szantażował, manipulował. Poznalam go majac 16 lat, jestem z tak zwanej dobrej
      rodziny, porządnej, wykształconej, on - mial problemy z prawem, byl jakby z
      marginesu. Ja jako grzeczna, porzadna(i jakze naiwna) dziewczynka chcialam z
      niego zrobić porzadnego człowieka, twierdzil ze mnie bardzo kocha i wszystko
      dla mnie zrobi. I ta milosc jego trwa do dzisiaj tyle ze to jest chore,
      zaborcze uczucie przez ktore on mi nie daje zycia. Rodzina nigdy nie moze sie
      dowiedziec o tym co bylo, o tym ze mialam z nim kontakt. Rok temu zdobylam sile
      zeby skonczyc ten chory uklad i ciagla uleglosc jemu. Jednak ten ciagle pisze,
      straszy, ze jesli nie wroce do niego zaszkodzi mi i wszyscy sie dowiedzą
      prawdy. Nie mam zadnych dowodów na nic. Bylam z nim w ciazy ktora usunelam- o
      tym tez nikt nie wie. Teraz pytam, co mam zrobic? Najchetniej poszlabym na
      policje ale coz mi z tego jak nie mam dowodow. Do rodziny sie nie zwroce bo tak
      jak wspomnialam wczesniej jest to niemozliwe. Prosze o pomoc.
      • illiterate Re: szantaż 11.04.06, 14:24
        Zwroc sie z prosba o pomoc na to forum:
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=529
        Mozesz zalozyc swoj watek i czekac na to, co Ci doradza dziewczyny (znaja takie
        historie, jak Twoja) albo eksperci (sa swietni). Mozesz takze wrzucic w
        przegladarke slowo 'nekacz' (lub 'nękacz') i poczytac.
      • pim68 Re: szantaż 11.04.06, 15:00
        Ręce opadają! Rozumiem, ze można starcić głowę dla jakiegoś kryminała no bo
        może miał ładną gębę, fajny bajer, szmal i jakąś wypasioną furę czyli
        generalnie wiedział czym się wyrywa durne szesnastki. Rozumiem, ze można sie w
        tym wszystkim pogubić i dać sobą pomiatać przez parę tygodni, góra miesięcy ale
        5 lat????? Spox, teraz Ci sie odmieniło chcesz z nim zerwać - ok, widac
        przybyło Ci trochę oleju w głowie. Cóż, sytuacja wyglada kiepsko. Jedno co jest
        pewne to to,ze musisz wytrwać w postanowieniu niespotykania sie z nim.
        Czymkolwiek spróbuje Cię znów mamić albo grozić. Tak naprawdę to moze Ci
        skoczyc - nie zyjemy w sredniowieczu albo jakiejś bananowej republice. Z resztą
        jemu też nie będzie sie opłacało robić większej draki dla jednej z tych, które
        może mieć na pęczki ( i pewnie na boku ma ). Moze i z raz albo dwa oberwiesz
        ale to wszystko. Takie są koszty braku rozumu bo sadze, ze rajcował Cie raczej
        jego półśwatkjowy szpan niż kierowały jakieś szczytne cele resocjalizacji
        metodami rodem z seriali brazylijskich. Nauczke musisz dostać ( nie tylko za
        głupote chodzenia z tym menelem ale przede wszystkim za aborcję - zabiłaś
        własne dziecko i kara w postaci ujawnienia rodzinie czy znajomym co zrobiłaś to
        i tak łagodny klaps a nie kara )ale wydaje mi sie, ze jesli bedziesz
        konsekwentna to facet sobie odpuści i bedziesz mieć szanse uporzadkowania sobie
        życia zamiast brnięcia w ślepy zaułek.
        Powodzenia
        • anusia202 Re: szantaż 11.04.06, 15:52
          Nie wiem kim jestes ale to wstretne co piszesz. Jak śmiesz wysnuwac takie
          wnioski nie znajac szczegółowo sprawy! Jak go poznalam nie mial prawie nic!
          Omamił mnie jedynie miłością która pozniej przerodzila sie w zaborczość i
          raczej w syndrom wlasnosci nizeli wielkiego uczucia. Jak mozesz w ten sposob
          pisac nie majac pojecia co przezylam z tym czlowiekiem! Nie bylam naiwna
          idiotką która "na coś leciała" ! Niczego mi nie brakowało w życiu nigdy, nie
          jestem i nie byłam prymitywną dziewuchą, nie masz pojęcia z jakiej rodziny
          pochodze! Nie wypowiadaj sie bo przeszłam koszmar. Nie szukam tu komentowania
          mojego postu lecz pomocy. A za taka pomoc dziekuje. Mam dość nerwy juz stargane
          zeby jakis obcy czlowiek mnie napełniał takimi emocjami gdy na to nie zasługuje.
          • hellaa Re: szantaż 11.04.06, 17:09
            Zdaje mi się, że twój były wcale nie zaliczał się do tych, co to "fura i
            komóra" a ty wcale nie jsteś panienką typu "zimny łokieć". Takimi stereotypami
            lecą ludzie, którzy mają mało wyobraźni. Myślę, ze to była wielka, bolesna
            miłość, że chłopak był poplątany, nie dałaś rady dłużej go holować, ciągnął cię
            na dno. Może on najlepiej rozumiał twoją mroczna stronę i spotkaliście się w
            prawdzie, o jakiej wielu cacanych moralistów woli nie wiedzieć. Może ty miałaś
            jednak więcej miłości do świata, a on, bardzo zraniony, zapiekł się w
            nienawiści do wszystkiego a w końcu i w miłości/nienawiści do ciebie. Może
            uparł się ciebie doprowadzić dotakiego stanu, w jakim sam jest, a ty nie
            chcesz, bo jest jeszcze na tym świecie parę nadziei i parę rzeczy, które
            kochasz. Może zobaczyłaś, jaki jest niesprawiedliwy i jak krzywdzi i jak to go
            cieszy. I już cię nie wzrusza, bo teraz to on, kiedyś ofiara, jest katem, tylko
            znęca się inaczej - cynizmem, szantażem emocjonalnym, graniem na wrażliwych
            strunach...
            Bardzo ci współczuję, taki ktoś to "trujący bluszcz" i trzeba uciekać, choć
            bardzo trudno... Radziłabym ci unikać - po prostu unikać wszelkiego kontaktu,
            nie reagować, powoli rozpływać mu się w powietrzu... Tacy ludzie lubią dużo
            emocji - jeśli mu ich nie dostarczysz, nie dasz się sprowokować, on sobie
            znajdzie inne źródło miłości i cierpień, gdyż oni tylko tę mieszankę trawią...
          • belladyna Re: Brawo anusia! 11.04.06, 19:59
            masz racje nikt nie ma prawa pisac ci w przykry sposob. Mialam kiedys znajomego
            znajomej, ktory sie do mnie przyczepial, a byl to paskud nad paskudami,,,,wiec
            pewnego dnia po prostu zameldowalam go na policje. Tez nie mialam dowodow
            jednak meldunek pozostal. Pozniej i tak to nie pomoglo, wiec go znowu
            zameldowalam, wtedy dopiero policja z nim porozmawiala. Przestal mnie zaczepiac
            ale i tak mam zawsze w zapasie telefon komorkowy z kamera, nigdy nie wiem co
            takiemu lotrowi przyjdzie do glowy, a w swoje sprawy osobiste nie chce mieszac
            mojego faceta.uwazam siebie za silna na tyle aby z takimi chamami dawac sobie
            rade sama. Wiec nie boj sie policji, oni sa jedynie tobie w stanie pomoc.I
            tutaj na forum to chyba nikt wiecej.
            Acha, czy ten chlopak ma jakas rodzine, czy ty masz jakas zaufana kolezanke`?
            Moze ktos taki jest ci teraz potrzebny. Moze porozmawiaj z jego matka albo
            ojcem? Miej tez przy sobie kogos kto moze podwiadczyc o jego chorym zachowaniu.
            Recze ze jedna rozmowa z policja moze ciebie uwolnic od tego gagatka.
          • pim68 Re: szantaż 11.04.06, 20:01
            Łał, ależ mi poszło w pięty! Fakt, jestem "obcym czlowiekiem" no ale od rodziny
            niczego nie chcesz więc tylko niespokrewnieni Ci zostają;) Kolejne z czym masz
            racj to to, ze nie znam całej sprawy - wnioskowałem z tego co napisałaś w
            pierwszym poscie a tam wyraźnie stwierdziłaś, ze facet Cie skrzywdził fizycznie
            a to chyba oznacza,ze z tą jego miłoscią to tak nie zupełnie jest szczerze bo
            przyznasz mi chyba,ze nie bija sie ukochanych osób, nie? Sama przyzałaś, zę
            aniołek to z niego już od początku nie był skoro go krata widziała ( tu
            cytuje:"on - mial problemy z prawem, byl jakby z marginesu" A wiec czego sie
            spodziewałaś, ze z zyciowym doswidczeniem szesnastki przeistoczysz gościa w
            potulnego baranka?? Nie sądze, rajcowała Cie jego zadziorność łobuzerski sznyt
            wiec Ci sie zakreciło w głowie. Nie napisałem też, ze byłaś prymitywna!
            Zupełnie serio pisałem, zę rozumiem to, ze beda c tak młoda dziewvczyna
            zakreciło Ci sie w głowie na widok zadziornego rozrabiaki szpanujacego
            pewnie "ziomalami z miasta" - poprostu wiem, ze na inteligencików w lexusach
            jest się podatnym po trzydzistce a nie przed dwudzistką! Ale nie kituj też, ze
            facet zaszcuł Cie samą zaborczoscią skoro myślałaś nawet o pójściu na policję.
            Skoro sie go boisz to wiesz, ze nie skończy sie na traktowaniu Cie jak swojej
            własności ale moz\e zagrozić znacznie poważniej. Więc te głodne kawałki o jego
            wielkiej TRWAJĄCEJ DO DZIŚ MIŁOSCI nie brzmią zbyt przekonujaco.
            I nie mysl sobie,z e jestem jakimś przemadrzałym dupkiem, który chce tylko
            ceniać Twoje postepowanie. Sam mam na sumieniu to i tamto wiec wiem jak to jest
            gdy się ma nieczyste konto. Wkurza mnie tylko, ze boisz sie teraz jedynie o
            własny tyłek, o to się "inni" nie dowiedzą a nie myśłisz by właśnie przyznaniem
            się do błedu odpokutować to co zrobiłaś rodzicom, którzy chyba nie spodziewali
            sie, ze ich córeczka pojdzie do łózka z w wiek !^!!! lat i to z kryminałem a po
            drugie nienarodzonemu dziecku, które tylko pze wzgledu na Twoją wygodę zostało
            gdzieś wywalone do smietnik u któregoś z prywatnych skrobaczy. I na tym ma
            właśnie polegać moja pomoc: TY sie nie bój tego faceta - jak naprawdę kocha to
            Ci nic nie zrobi a jak nie kocha to sobie szybko odpusci gdy ziobaczy,z e nie
            jesteś juz taka durna nastolatą podatna na jego okrągłe gadki, TY się bój
            siebie samej i tego co możesz jeszcze zrobić jak nie bedziesz czuła
            odpowiedzialnosci za własne życie i uczucia swoich bliskich!
            Pozdro.
            P.
            • belladyna Re:Powiedz mi kto ci dał prawo do wciskania innym 11.04.06, 20:27
              Wkurza mnie tylko, ze boisz sie teraz jedynie o
              własny tyłek, o to się "inni" nie dowiedzą a nie myśłisz by właśnie przyznaniem
              się do błedu odpokutować to co zrobiłaś rodzicom, którzy chyba nie spodziewali
              sie, ze ich córeczka pojdzie do łózka z w wiek !^!!! lat i to z kryminałem a po
              ...........
              swojej ciemnoty!!!!Bo mnie krew zalewa jak czytam takie pierdoły!
              A innych może wkurzać twoje dołowanie osób i chamskie wciskanie innym na siłę
              swoich niewyparzonych doktryn do tego wręcz chorych! Kto ci dał prawo do
              oceniania innych osób! dziewczyna wyraznie prosi o radę, a ty jak zwykły głupi
              fiut, jedziesz jej po ambicji. Kazdy podejmuje swoje wlasne decyzje i to jest
              sprawa jej sumienia, a nie twój zasrany biznes, jaki ma stosunek do aborcji.
              Jesli chodzi o aborcje to widac ze ten fakt nie łatwy tobie do przełknięcia za
              to gładko wyzywasz od kryminałów tutaj twoje samarytańskie sumienie wyraznie
              się zagina a inteligencja dalej już nie sięga.
              • pim68 Re:Powiedz mi kto ci dał prawo do wciskania innym 11.04.06, 20:51
                swojej ciemnoty!!!!Bo mnie krew zalewa jak czytam takie pierdoły!
                A innych może wkurzać twoje dołowanie osób i chamskie wciskanie innym na siłę
                swoich ! Kto ci dał prawo do
                oceniania innych osób! dziewczyna wyraznie prosi o radę, a ty jak zwykły głupi
                fiut, jedziesz jej po ambicji. Kazdy podejmuje swoje wlasne decyzje i to jest
                sprawa jej sumienia, a nie twój zasrany biznes, jaki ma stosunek do aborcji.
                Jesli chodzi o aborcje to widac ze ten fakt nie łatwy tobie do przełknięcia za
                to gładko wyzywasz od kryminałów tutaj twoje samarytańskie sumienie wyraznie
                się zagina a inteligencja dalej już nie sięga.

                Proszę, prosze. Nasza redaktorka "BravO" sie wzięła i zirytowała. A powiedz,
                Krynico Inteligencji, czemuż to moją opinię nazywasz "niewyparzonymi doktrynami
                do tego wręcz chorymi" Czy Ty w ogóle rozumiesz pojęcie doktryN? MOze poczytaj
                Kopalińskiego a poźniej znów tu zagladnij i postraj sie zabrzmiec bardziej
                przekonujaco jako mentorka. Nie doczytałas teżchyba co napisałem bo specjalnie
                podkreślałem, ze daleki jestem od ocen innch bo sam mam sporo na sumieniu. Zas
                co do tego "zaginania sie samarytańskiego sumienia" to wbrew Twoim intencjom
                wcale nie jest takie wyraźne. No ale nie dziwi mnie to bo tak to bywa gdy komuś
                brakuje argumentow lub oleju w głowie imusi wspomagac sie inwektywami ( słowa
                obraźliwe, tłumaczę bo moze to słowo wykracza poza słownik, którym posługujesz
                sie na codzień )
                się zagina
          • pim68 Re: szantaż 11.04.06, 20:40
            A teraz słówko do Helli ( bo to co nawypisywał Belladyna to można by wpakować
            do kolejnego numeru "popcorna" czy innego "brava" jako poradnik "co ma zrobić
            czternastoletnia ziomka gdy jej piętnastoletni men po połówce browca i machu
            trawy będzie chciał się mscić za cos tam na przerwie miedzy matmą a polakiem ) -
            zgodzę sie z Toba co do tego, ze Anusia 202 nie jest jakaś tam zimnołokciówą
            ale z psychoanalizą tego kryminała to trochę pojechałaś. Jestes swieżo po
            lekturze czegoś Stachury czy moze jeszcze brzmi Ci w uszach coś Cave'a? Juz
            widze tego pogrążonego w dylematach egzystencjalnych wyrażajacego piachą w
            bebechy jego niezdowolenie z powodu krzywego spojrzenia anusi na jakiegoś
            innego kola.Boki można k...a zrywać! Gościu jest pewnie prosty jak budowa cepa
            a Ty go wtłaczaz w doswiadczenia emocjonalne, które mu są obce jak chamowi z
            czworaków smak szampana! Jak mamy coś konstruktywnego wymyśleć jako poradę dla
            Anusi musimy nzaleźć jakis złoty środek miedzy Twoimi uniesieniami, moim
            fundamentalizmem a durnotą....no powiedzmy innych;)
            • anusia202 Re: szantaż 11.04.06, 21:25
              Żałuję, że wogóle napisałam tego posta licząc na pomoc, więcej raczej sie na to
              nie zdecyduję. Nie można tak bezwzględnie rzucać ocen i opinii, nie na tym mi
              zależało, swoje już zapłaciłam a tu oczekiwałam czego innego. Prawo do takich
              stwierdzeń może mieć osoba w pełni znająca calą sprawę. A opisanie wszystkiego
              jest zbędne tutaj. Podałam w skrócie fakty, które można wszelako interpretować
              (lecz bynajmniej nie na to liczyłam), celem było nakreślenie problemu i
              ewentualna rada. Życzliwym dziękuję za wypowiedzi.
              • belladyna Re: No pewnie, tu trzeba miec 11.04.06, 21:48
                niebywałą odwagę aby pisać. Dziekuje, że podzieliłaś sie z nami swoimi
                problemami. Myślę że na forum 'bezpieczeństwo kobiet' dostaniesz odpowiedź
                kogoś bardziej znającego się na sprawie. Tutaj tylko pisząc narażasz siebie,że
                jakiś kompletny imbecyl typu pim68, odpowie ci, a celem będzie krytykowanie i
                ocenianie twoich postaw moralnych, na ktorych tle on sam wybiela swój paskudny
                profil, a nie zyczliwość i chęc pomocy!
                Trzymam kciuki za ciebie i pozdrawiam...
                • pim68 Re: No pewnie, tu trzeba miec 11.04.06, 22:31
                  Przyznaję, profil mam nieciekawy ( dosłownie i w przenośni ale z tego nie
                  robiłem juz od początku tajemnicy tylę, zę to Ci jakoś, Belladynko umknęło.
                  Kwestia zacietrzewienia czy kłopotów z percepcją słowa pisanego. lepiej czujesz
                  sie w ogni jarmarcznych pyskówek?;) ) A co do dyskutowania postawy moralnej...
                  Fakt, chciałem odrobinę zwrócic uwage Anusi202 na to, ze nie jest ważne to czy
                  ten jej kryminał da jej jeszce raz po zębach czy moze tylko obgada ją przy
                  wszyskich ziomalach i rodzince. Ważne jest to, ze zycie nie polega jedynie na
                  bezmyślnym dostarczaniu sobie przyjemnosci, że trzeba kiedyś dojrzec, że musi
                  sie stać cos potrząśnie i zbudzi ze snu infantylizmu.
              • pim68 Re: szantaż 11.04.06, 22:12
                Szkoda,że sie stąd ewakuujesz ale to było do przewidzenia - chciałas prostego
                istruktażu, gotowej recepty na to jak sie łatwo wyplatać z kolejnego życiowego
                kłopotu zamiast przemysleć czemu sie w coś takiego pakujesz i co zrobić by
                dojrzalej podchodzić do życia. Spodziwałas sie głasakania po główce przez
                podobne Tobie freestylerki a tu nagle pojawia się jakis palant i coś pieprzy
                nie na temat. Spox, i tym razem Ci sie upiecze, tak czuję. Spadaj wiec do tego
                swojego dresiarskiego Romea, powiedz że zmądrzełaś i przestajesz gustowac w
                elegantach z rynsztoka. No, a my tu sobie jeszcze chwile pewnie pogawedzimy z
                Belledonną i poprzeciwstawiamy etykę hedonizmowi, pragmatyzm emocjom, logiczną
                argumentację pseudointelektualnemu bełkotowi;)
                • anusia202 Re: szantaż 11.04.06, 22:38
                  Musisz byc chyba bardzo nieszczesliwym czlowiekim skoro tyle przykrych słów
                  rzucasz wobec mojej osoby. Zreszta nie istotne. Nie szukam tutaj pocieszenia,
                  bo nie szukalam go nigdzie przez ostatnie lata biorąc wszystko na siebie, wiec
                  mam średnią potrzebe szukania go tutaj. Nie podoba mi sie to jakim językiem
                  piszesz, i to ile zawiści w tobie i chęci poniżenia mnie czy też sprawienia
                  przykrości. Lecz pomału twoje komentarze stają sie zenujace i nie na miejscu,
                  nie wiem po co mi wyrzucasz to wszystko i oceniasz, nie pisz skoro chcesz sie
                  wyżyc na mnie. I tylko przez Ciebie znikam z tego forum, bo nie zasługuje na to
                  zeby czytac takie rzeczy od czlowieka który zna fakty może w 40% procentach.
                  Twoje posty są zupełnie nie potrzebne i mozesz je sobie darować. Powtarzam- nie
                  masz pojecia co przeszlam wiec nie warz sie pisac tak wstretnych rzeczy wobec
                  mnie! Nie potrzebuje pocieszenia tylko rady, czy moge temu czlowiekowi jakos
                  zaszkodzic, zeby to on sie wystraszyl, czy moge szukac pomocy u policji nie
                  majac na nic dowodów. To są moje głowne pytania, bo potrzebuje działania a
                  nie "głaskania po głowce" jak stwierdziles. Zastanow sie czasem i nie rzucaj
                  słów na wiatr, wyładowuj sie gdzie indziej.
                  • pim68 Re: szantaż 11.04.06, 23:05
                    Ja się nie wyładowuję tylko póbuję Ci uświadomić to robisz z igły widły. Ludzi
                    wokół Ciebie umierają, ciężko chorują, musza żyć w ubóstwie a Ty robisz tu z
                    siebie nie wiadomo jak męczennicę i jeszcze oczekujesz wspołczucia! Nie jesteś
                    z facetem zwiazana ani sakramentem, ani majatkiem ani dzieckiem wiec po co
                    drepczesz w miejscu? Rzucasz gościa i po sprawie. jak kocha i tylko grozi
                    toniech sobie tam sie wokól Ciebie błąka i skomle aż mu przejdzie. na tomist
                    jesli jest rzeczywiscie niebezpieczny wrzuć jego groźby na dyktafon i idx na
                    policję a nie marudź, ze nie masz dowodów. Przecież oni Cię ta samo wysmieja
                    jak ja. mało to mają spraw z pokreconymi małolatami? Jeśli naprawdę chcesz
                    goscia spławić nagraj co mozesz, znajdź świadków i go nadaj psom. A jak chcesz
                    szybciej to pogadaj z kim trzeba, daj na flachę jakimś kolesiom, wytną brzytwą
                    temu Twojemu Najukochańszemu ostrzezenie na gębie i pozamiatane. Zrób cokolwie
                    tylko nie próbuj przkonac Szanownych Forumowiczów, ze bzykanie sie z
                    kryminalistą wywarło takie pietno na Twej umęczonej duszy;D
                    • anusia202 Re: szantaż 11.04.06, 23:21
                      Posłuchaj człowieku, doskonale wiem ile jest nieszczesc na swiecie i ze moje to
                      nic w stosunku do innych, ale czy z tego powodu nie mam prawa prosic o pomoc
                      czy rade? Napisalam Ci kretynie ze nie oczekuje współczucia, nie robie z siebie
                      męczennicy, więc na jasna cholere piszesz w ten sposob!!!!!Doskonale wiem ze na
                      policji mnie zlekceważa bo maja setki innych 10 razy gorszych spraw! Przestań
                      mnie bezczelnie obrazac i wyzywać od małolat. Mam 22 lata, swoje przeszłam i w
                      głowie też mam poukładane. Nie masz zielonego pojęcia jak sprawa wygląda i jak
                      wyglądała, nie masz pojecia kim jestem i nie życze sobie wiecej takich
                      komentarzy. Ten człowiek od roku systematycznie mi nie daje spokoju, choć
                      stanowczo juz dawno wszystko zakończyłam i własnie z tego powodu napisalam
                      tutaj tego posta, ale krew mnie zalewa ze wogole to zrobiłam. Prymitywni ludzie
                      niestety zawsze maja najwiecej do powiedzenia kompletnie nie adekwatnych do
                      sprawy rzeczy. Daruj sobie dalsze rady i oceny bo mam tego serdecznie dość.
                      • pim68 Re: szantaż 12.04.06, 09:23
                        Łaaał!Masz 22 lata??? Jeju to Ty rzeczywiscie juz nie małolata a stara d...
                        jesteś! Jak to mawiał nieodżałowany Franc Maurer... ;) Widzisz, problem w tym,
                        ze z tym poukładaniem w głowie to nie jest tak do końca. Może za jakieś 10-15
                        lat. Na razie uczysz sie życia i jeszcze mało o nim wiesz. Podobnie sprawa nie
                        jest prosta z tym Twoim przekonaniem o tym, ze potrzebujesz jedynie istrukcji
                        jak się pozbyć natręta. No bo co - jesteś pewna, zę nie wpakujesz sie kolejny
                        raz w zwiazek z jakimś złotoustym kryminałem? Wiesz na pewno, ze masz juz dość
                        prób bawienia się w Matkę Teresę metodami Messaliny? Nie da sie zjeść ciastka i
                        miec ciastka. Siła genów jest niesamiowita. z własnego doświadczenia wiem, ze
                        zło tkwiące w człowieku dość szybko przytłumić, uśpić, zahibernować ale ono
                        pozostanie i wybuchnie ze zdwojoną siłą gdy tylko osłabnie chęć wola. Moja rada
                        to zastanów się czy krecą Cie faceci naładowani testosteronem jak bejsbol herą
                        ( co wiaże się z kasą , szybkim życiem ale i byciem pod butem takiego Macho )
                        czy wyrosłaś już z takich klimatów i teraz podejdziesz odrobinę bardziej z
                        dystansem do tego co Ci wygadują faceci po to by zdobyć Twoje serce i ciało ( w
                        tej lub innej kolejności ). Moze i jestem , jak mnie nazwałaś, kretynem ale
                        chyba nie masz już wątpliwości co do tego, ze do zadawania sie z ludźmi z
                        marginesu trzeba miec ich mentalność, wychować sie w takim samym środowisku,
                        być równie bezwzglednym w realizowaniu swoich celów. A dziewczynkom z dobrych
                        domów pozostają Ci spokojniejsi faceci ( nie mylic z nudziarzami. Bleee... ).
                        Kończac ten przydługi wywód: w Twoim przypadku nie ma wyjscia jak postraszyć
                        tego Twojego Ex. Jeśłi myslisz o policji to proponuję raczej popytać wsród
                        znajomych albo znajomych znajomych i znaleźć kogoś kto ma jakieś bliższe
                        kontakty z komendą i zajmie sie sprawą dokładniej albo wręcz nieoficjalnie ale
                        skutecznie ( no wiesz, to oni zaczną go nachodzić, sprawdzać , zamykać na 48 za
                        rzucenie papierka na trawnik itp. ). Psy sa beznadziejne w skutecznym
                        pudłowaniu grubszych ryb ale w zatruwaniu życia drobnym rozrabiakom potrafią
                        być wirtuozami. A masz jakaś kase zeby wynajac na raz czy dwa ocgroniarzy? Oni
                        jeszcze lepiej nadaja sie do takiego permanentnego nękania. Chcesz jeszce
                        powymieniać posty czy już podjęłaś decyzje?
                        Pozdro.


                        Szybko się irytujesz i przechodzisz do obrzucania mnie mięsem bo wiesz, ze mam
                        rację i Twój problem to nie ten zawracjacy Ci głowę blockers tylko ty
                        samaGdybyś była przekonana o tak było nie irytowałabyś sie tak szybko
                      • hellaa Re: szantaż 12.04.06, 09:26
                        Anusia, ja się włączę z moją kolejną opinią, bo czuję, że już czas zrównoważyć
                        miotanie się Pima, podbudowane, jak sadzę... tym, że Pim
                        jest "woodyallenowskim" inteligentem i serdecznie nienawidzi dzikich,
                        atrakcyjnych i nieoszlifowanych "chłopaków z miasta" i marzy o tym, by to jego
                        tak chciały nawracać, chołubić i rozpieszczać dziewczyny z dobrych domów...
                        Jego zdaniem, jak sadzę, jest wysoce niesprawiedliwe, ze taki kolo, co szkół
                        nie pokończył, miał miłosc atrakcyjnej, inteligentnej dziewczyny, a tacy
                        cnotliwi chłopcy jak on - często chodzą samopas i wzdychają.. Słowem: Przez
                        Pima przemawia samcza zazdrość - tak w 70%: to są te dezawuowania cię i osądy
                        moralne, poza tym wyraża też coś sensownego - bo widać chłopak naprawdę jest
                        inteligentny.
                        1. Że były cię tak naprawdę nie kocha. Popieram zdanie Pima. To jest obsesja a
                        nie miłość, ale czasem bardzo trudno odróżnić. Miłośc ma istotny składnik:
                        szacunek czyli troskę o kogoś, dbałość. Obsesja to bardziej chęć zagarnięcia
                        kogoś jako gadżetu - może najistotniejszego w życiu. Czyli: Skoro jesteś
                        dziewczyną z dobrego domu, zadbaną, bystrą, pewnie ładną - uosabiasz dla niego
                        lepszy świat, który on chciałby mieć. Ty jesteś namacalnym przejawem tego
                        świata, on mógł to mieć, dotykać, być jak najbliżej z tym światem, o którym
                        marzył - i teraz nie może znieść, że urwałaś mu się ty - taka idealna nitka do
                        wejścia w wymarzoną rzeczywistość! Facet popełnił zasadniczy błąd, bo zamiast
                        iść do tego drogą żmudnych wysiłków /nauka, praca, kompromisy społeczne i inne
                        takie/, zawiesił swoje nadzieje na tobie - ze po prostu ty wszystko załatwisz,
                        nie dasz mu zginąć, zapewnisz swoje eleganckie towarzystwo i będziesz rodzajem
                        troskliwej matki, która da mu wszystko, będzie z nim bez względu na wszystko,
                        itd. Spotkał jednak kobietę-partnerkę a nie mamusię-opiekunkę. A on nie chce
                        partnerki, o którą musiałby dbać i być za nią odpowiedzialny, np. za
                        antykoncepcję itp. - to on chciał być zadbany i bezwarunkowo kochany... Teraz
                        jest wściekły, bo wszystko mu się posypało - wzsystko, czyli jego plany, jego
                        dostęp do eleganckiego świata - ty tu za bardzo się nie liczysz, nie dba o to,
                        co czujesz, kim jesteś, czego ci trzeba.. nie kochał cię tylko to, co
                        uosabiałaś jako zakochana w nim dziewczyna z dobrego domu.
                        2. Też, jak Pim, sadzę, że spadniesz na cztery łapy, czego ci życzę. Osoby
                        zabezpieczone finansowo i inteligentne mają takie zasoby, które nie pozwalają
                        im jakoś tak zasadniczo przegrać. Ciesz się, że jesteś właśnie z tego świata,
                        który cię chroni i pozwala na wiele z powodu obfitości dostarczanych dóbr -
                        także na popełnianie błędów nie obcążonych zbyt drastycznymi konsekwencjami. I
                        tym razem nic ci się nie zawali, dasz radę!
                        A teraz coś praktycznego: Nawet jeśli facet zacznie gadać swoje, to i tak nikt
                        nie weźmie go serio, jeśli "pójdziesz w zaparte". Dlaczego? Bo nikt nie lubi
                        szukać problemów, kazdy chętnie łyknie najprostsze wytłumaczenie aby mieć
                        spokój i prędzej da się wiarę "rozsądnej dziewczynie" niż "podejrzanemu
                        typowi". Jeśli on nie ma innych dowodów poza słowami - to olej go. Jeśli będzie
                        ci groził nękaniem czy agresją fizyczną - zgłoś policji ale nie sugeruj, że
                        byłaś z nim w zwiazku i nic im nie opowiadaj/zwłaszcza o ab./, tylko przedstaw
                        go jako nieznośnego wielbiciela, z którym czasem z litości wypiłaś kawę, ale
                        zapewniałaś go, że nie interesuje cię zwiazek z nim, a on sobie coś ubzdurał i
                        staje się coraz groźniejszy. Słowem: stawiaj na jego niepoczytalność, proś o
                        dyskrecję. Teraz policja jest wyczulona na zagrożenie płynace ze str. osób
                        niepoczytalnych i pewnie ci pomogą. Nie myśl tak, jak sugeruje Pim, że policja
                        cię oleje, bo to nieprawda, teraz nękania się bierze poważnie. Tak słyszałam.
                        • pim68 Re: szantaż 12.04.06, 10:00
                          Czy sie miotam? Chyba tak, bo teraz większość tych którzy pracują gdzieś gdzie
                          wymagane sa wieksze kwlifikacje niż mocny chwyt łopaty zaczynają tracić wiare w
                          mozliwość pogodzenia rozwoju zawodowego, życiam rodzinnegom, znalezienia chwili
                          na odstresowanie sportem i zachowania w tym tempie zdrowia psychicznego. Co do
                          mojego "woodyallenizmu" to na pewno za długo bawiłem sie w dzielenie spraw na
                          czworo i od jakiegos czasu staram sie być bardziej radykalny tak w wyrażaniu
                          opinii jak i działaniu. PO prostu zrozumałem,z e jak sie za długo analizuje
                          problem mozna usprawiedliwić wszystko i kazdego. A po co, po to by to coś czy
                          ktoś nadal szkodziło mnie lub innym w imię zrozumienia pkierujacych tym czyms
                          czy kimś przesłanek? syndrom ptaka Dodo. Dziękuję, wyrosłem. Z tym brakiem
                          rozpieszczających mnie dziewczyn to tez fakt, miałem ich za mało w stosunku do
                          potrzeb ale w tych sprawach juz od ładnycjh kilku lat jestem ustabilizowanym
                          szcześliwcem wiec diagnoza samotnego frustrata mnie nie dotyczy. Kula w płot
                          Droga Hello;) 100% trafnie odgadnełaś moją, z reszta mało zawoalowaną, niechęć
                          do wszelkiej maści lumpów a szczególnie tych, którzy dwoma zamachami bejsbola
                          osiagneli materialnie to co do czego ja musiałem dotyrać sie nieprzespanymi
                          nocami na studiach a poźniej latami kilkunastogodzinnych dni pracy w firmie.
                          Jednym mnie tylko wkurzasz gdy nazywasz tych napakowanych bezmózgów
                          atrakcyjnymi, nieoszlifowanymi chlopakami z miasta. No q...a mać, Janosiki czy
                          inne costnerowskie Robin Hoody. Lodzi miodzio, tylko pały im ciągnąć i
                          obwieszać się ich złotem.
                          A z ta cnotliwościa to juz kilka razy podkresliłem: nie dziwie się, ze laski
                          leca na rozrabiaków, tych "uroczych drani". Pusty śmiech mnie tylko ogarnia jak
                          potem marudzą, ze życie z takim chamemm to nie tylko prezenty, fury i trapiki
                          ale tez obrywanie po pysku, niewolnictwo i czesta "rotacja kadr". Co do reszty
                          no comments;)
                          • hellaa Re: szantaż 12.04.06, 10:33
                            Ha, Pim! Ale cię ustrzeliłam! ;)
                            Dodam więc jeszcze jedno: Bardzo możliwe, że AKTUALNIE nie masz problemu z kimś
                            fajnym blisko i nie należysz do grupy frustratów, ale... czasem ma się żal za
                            tzw. "zmarnowaną młodością": wspomina się swój ból na widok świetnych dziewczyn
                            tracących cnoty i głowy dla "dresów" i własne przeżycia li tylko "z twarzą
                            Marylin Monroe"... i się żałuje tego "wyszumienia", którego się nie zaznało,
                            gdy wielu szalało! Pewnie, dobrze, że teraz wszystko dobrze, ale mogło być
                            dobrze i dawniej i teraz, ale dawniej twoje potencjalne Anie
                            wybierały "słodkich brutali" a ty cierpiałeś... Nie było tak? ;)
                            • malvvina Re: szantaż 12.04.06, 10:50
                              Zupelnie zapominacie (nie znacie ????) o powszechnej tendencji kobiet do
                              ratowania, w klasycznym stylu "uda mi sie go zmienic"
                              taki typ nazywa sie "pielegniarka"
                              trzeba uwazac bo mozna zycie zmarnowac dzwigajac na plecach facetow
                              z "defektami"
                            • pim68 Re: szantaż 12.04.06, 11:06
                              No było, było!:) No, cóz jakbym zaprzeczył to bym głupio skłamał. Ale myslisz,
                              ze to wycisneło sie na mojej psychice aż takim pietnem? Wyade mi sie, ze
                              wiekszość chłopaków o przecietnych możliwosciach fizyczno finansowych trafiło
                              na etapie podstawówkowo-licealnym na fajne laski, które niestety rzucały sie w
                              ramiona przytępawych byczków podjarane ich "nieokrzesaniem";) Fakt, wiele mozna
                              było androbić towarzysko juz na studiach ale zal, za straconymi szansami z lat
                              gdy sie miało wiecej czasu na randki, pozostał.
                              MImo wszystko nie demonizowałbym tej mojej przeszłości bo nie sadze by to ona
                              miała taki wpływ na obecną ocenę wszelkich objawów damskiej głupoty (
                              dyskutowanym aspekcie bo nie generalizję, zebys nie posadziła mnie tu o jakiś
                              meski szowinizm. Wręcz przeciwnie:) ), beztroski i wyzbywania sie
                              fundamentalnych zasad w imię błednie pojętej nowoczesnosci.
Pełna wersja