ojciec do bani???

23.12.02, 16:15
moj chlopak, mezczyzna ma syna ze swoja byla zona. Bardzo rzadko sie widuja.
Ja nie chce zeby ten maluch stracil kontakt ze swoim ojcem, chce zeby ojciec
sie interesowal swoim synem (na razie jest maly, ale pozniej gdy sie pojawia
problemy- oby nie!! moze byc za pozno).
Spotykaja sie bardzo rzadko. Na moje pytanie dlaczego nie wzial znow malego
na weekedn, chociaz go proslam odpowiedzial, ze nie moze nie tylko patrzec,
ale nawe slyszec swojej ex w telefonie i dlatego nie zadzwonil.
Stary chlop, a zachwouje sie jak male dziecko, ktore nie powie dzien dobry
cioci, bo ta go kiedys tam skarcila.
Cholera jak przmowic takiemu pajacowi do rozumu?? Staram sie cos zagadywac,
ale jak tylko zaczynam to on mi wypala, ze go wpedzam w doly . Doly, ze
rzadko widzi malego. No to albo rybka albo pipka!
Zaczyna mnie to wkurzac, bo kto wie czy moze moje dzieci tez kiedys nie beda
widywac ojca, bo mu cos odpierdzieli
    • Gość: kobieta Re: ojciec do bani??? IP: *.zychlin.sdi.tpnet.pl 25.12.02, 01:36
      carmella napisała:


      > Zaczyna mnie to wkurzac, bo kto wie czy moze moje dzieci tez kiedys nie beda
      > widywac ojca, bo mu cos odpierdzieli


      niestety, ale jest to bardzo prawdopodobne...... :(
      • Gość: ryba Re: ojciec do bani??? IP: *.blueyonder.co.uk 25.12.02, 01:54
        Gość portalu: kobieta napisał(a):

        > carmella napisała:
        >
        >
        > > Zaczyna mnie to wkurzac, bo kto wie czy moze moje dzieci tez kiedys nie be
        > da
        > > widywac ojca, bo mu cos odpierdzieli
        >
        >
        > niestety, ale jest to bardzo prawdopodobne...... :(

        Oczywiscie rozumiem ze z pania "ex" jest wszystko w porzadku. Czyzby? No nie
        jestem tego taki pewny. :((
        • carmella Re: ojciec do bani??? 27.12.02, 09:32
          przepraszam, ze nie odzywalam sie wczesniej, ale nie mam komputera w domu, a w
          pracy musialam wszytko pozalatwiac przed swietami, potem wolne no i teraz
          dopiero moge.
          A'propos jego ex, nie wiem czy z nia jest wszystko ok, bo jej nie znam. On
          twierdzi, ze nie jest normalna, ale chyba przemawia przez niego zlosc.
      • carmella Re: ojciec do bani??? 27.12.02, 09:32
        nie pociesza mnie to :((
    • arek_cz Re: ojciec do bani??? 25.12.02, 14:58
      Moze bede nieuprzejmy - ale czy jestes pewna ze to
      odpowiedni czlowiek do trwalego zwiazku? Jesli unika syna
      to nie mowi to dobrze o nim.
      A zreszta jeli nie chce rozmawiac z ex to niech choc sie
      poswieci na 2 -3 min. dla syna. Niech choc zalatwi sprawe
      spotkania z brzdacem.

      Pozdrawiam cieplutko :)
      • carmella Re: ojciec do bani??? 27.12.02, 09:37
        arek_cz napisał:

        > Moze bede nieuprzejmy - ale czy jestes pewna ze to
        > odpowiedni czlowiek do trwalego zwiazku? Jesli unika syna
        > to nie mowi to dobrze o nim.
        > A zreszta jeli nie chce rozmawiac z ex to niech choc sie
        > poswieci na 2 -3 min. dla syna. Niech choc zalatwi sprawe
        > spotkania z brzdacem.
        >
        > Pozdrawiam cieplutko :)
        >
        Jak poznac, ze to odpowiedni czlowiek do trwalego zwiazku???????????
        on ogolnie jest kochany, tyle ze straszliwie uparty :((

        • Gość: plath Re: ojciec do bani??? IP: 212.106.152.* 28.12.02, 18:16
          Uciekaj od tego faceta!!!!! Jak najdalej!!!! Jak najszybciej!!!!!Kobiety nie
          rozstają sie z ojcami swoich małych dzieci bez powodu!!! Jak masz odwagę ,to
          sama spotkaj sie z jego ex i spróbuj sobie sama o niej wyrobić opinię.Człowiek
          (znam również takie kobiety), dla którego własny komfort jest ważniejszy niż
          obowiązki wobec własnego dziecka, prawdopodobnie nie jest w ogóle zdolny do
          odpowiedzialności. Poza tym mylisz pojęcia. Człowiek "Uparty" to taki, który
          świadomie, konsekwentnie i pomimo wszystko potrafi realizować cele jakie sobie
          stawia. To taki, który podejmuje wysiłki, a nie unika ich. Twój chłopak jest
          okrutny i nieprzejednany. Nie chcę być złym prorokiem, ale myślę,że z czasem ty
          też staniesz się w jego oczch "nienormalna". Czy wiesz o jakich "normach" On
          mówi?
          • carmella Re: ojciec do bani??? 30.12.02, 12:14
            Gość portalu: plath napisał(a):

            > Uciekaj od tego faceta!!!!! Jak najdalej!!!! Jak najszybciej!!!!!Kobiety nie
            > rozstają sie z ojcami swoich małych dzieci bez powodu!!! Jak masz odwagę ,to
            > sama spotkaj sie z jego ex i spróbuj sobie sama o niej wyrobić opinię.

            Problem polega na tym, ze tak w sumie to on odszdl od niej, ja bylam posrednim
            powodem. Kropla przepelniajaca kielich.
            Nie stawialam na swoim, ze ma ja zostawic. On twierdzi, ze moje pojawienie sie
            pomoglo mu ostateczne podjac decyzje.

        • Gość: plath Re: ojciec do bani??? IP: 212.106.152.* 28.12.02, 18:16
          Uciekaj od tego faceta!!!!! Jak najdalej!!!! Jak najszybciej!!!!!Kobiety nie
          rozstają sie z ojcami swoich małych dzieci bez powodu!!! Jak masz odwagę ,to
          sama spotkaj sie z jego ex i spróbuj sobie sama o niej wyrobić opinię.Człowiek
          (znam również takie kobiety), dla którego własny komfort jest ważniejszy niż
          obowiązki wobec własnego dziecka, prawdopodobnie nie jest w ogóle zdolny do
          odpowiedzialności. Poza tym mylisz pojęcia. Człowiek "Uparty" to taki, który
          świadomie, konsekwentnie i pomimo wszystko potrafi realizować cele jakie sobie
          stawia. To taki, który podejmuje wysiłki, a nie unika ich. Twój chłopak jest
          okrutny i nieprzejednany. Nie chcę być złym prorokiem, ale myślę,że z czasem ty
          też staniesz się w jego oczch "nienormalna". Czy wiesz o jakich "normach" On
          mówi?
        • Gość: plath Re: ojciec do bani??? IP: 212.106.152.* 28.12.02, 18:17
          sorry za to powtórzenie. Widac tak miało być!!!!!
          • carmella Re: ojciec do bani??? 30.12.02, 12:10
            możliwe, że się tak poważnie brzmiący głos powtórzył nie bez kozery.
            Trudno jednak podjąć decyzję o zakończeniu związku.
Pełna wersja