Gość: magi
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
25.12.02, 22:32
no właśnie... meczy mnie to od dawna a nie mam odwagi spytac wprost; to teraz
to zrobię: o co chodzi w siedzeniu przy stole? jak byłam mała, to chciałam po
prostu wejść pod stół z nieśmiałosci, moi rodzice uczestniczyli żywo w
rozmowach a ja siedziałam cicho nad czymś, czego nie mogłam zjeść. potem był
okres buntu nastolatki, czyli mówiłam co popadnie, a teraz po prostu czuję
się jak dzikus. wybaczcie to absurdalne moze o co pytam, ale jak własciwie
rozmawia się przy stole, czy chodzi o to, żeby było ciekawie, czy o to, żeby
każdy mógł powiedzieć co myśli, czy o to, żeby czegoś się dowiedzieć o życiu
innych, czy żeby się trochę popisać? bardzo mi zależy, żebyście o tym coś
napisali.