Nie rozumiem co to znaczy

26.04.06, 07:40
stawiać granice w relacjach z mężczyznami.
Wychowałam się wśrod chłopaków
i zawsze byłam kumplem traktowanym na równi.
Nie potrafię z tego wyrosnąć
i "trup męski się ściele gęsto",
bo rozmawiam swobodnie na temat sexu
co chyba powoduje u nich wrażenie
prowokacji z mojej strony.
Kiedy dostają kosza, nie chcą zrozumieć,
że dla mnie sex nie jest tematem tabu,
tylko równie dobrym jak kazdy inny.
Ostatnio zdazyła mi się przykra rozmowa,
w której zostałam posądzona o molestowanie
seksualne mężczyzny.
Usłyszalam też, że nie umiem stawiać granic.
    • lola165 Re: Nie rozumiem co to znaczy 26.04.06, 12:32

      • znowuzagubiona Re: Nie rozumiem co to znaczy 26.04.06, 13:38
        Nic mu nie zrobiłam,teraz widzę,że
        tylko łatwo dawałam się sprowokować
        do ( dla mnie normalnych) rozmów o seksie.
        To on potem dla swojej wygody
        albo ratowania swego ego zarzucił
        mi molestowanie słowne.
    • aroden Dziwne, ze nie rozumiesz. 26.04.06, 13:36
      W Polsce swobodne rozmawianie na temat seksu miedzy kobietami, a mezczyznami
      nie jest jeszcze norma. Takze mezczyzni potrafiacy swobodnie rozmawiac na ten
      temat - sa niekiedy odbierani jako erotomani.

      Tak samo i z Toba. Twoja swoboda jest niekiedy odbierana jako mniej lub
      bardziej delikatna prowokacja i musisz to wkalkulowac w swoje zachowanie.

      Zatem nie ma sie co dziwic, ze zapewne czesciej dostajesz erotyczne propozycje.

      Albo trzeba sie z tym pogodzic i wkalkulowac to w cene wlasnej wolnosci,
      albo tez ...jak to w zyciu... uwazac - co do kogo wolno powiedziec...
      • znowuzagubiona Re: Dziwne, ze nie rozumiesz. 26.04.06, 13:43
        "Albo trzeba sie z tym pogodzic i wkalkulowac to w cene wlasnej wolnosci,
        albo tez ...jak to w zyciu... uwazac - co do kogo wolno powiedziec..."

        Jestem osobą spontaniczną i naturalną.
        Czy " wkalkulować" - to jest ta granica?
        Widzisz, to będzie ograniczanie mnie samej.
        Co to za przyjemność kalkulować co wolno,
        a co nie,kiedy masz nadzieję na ciekawą
        rozmowę i miło spędzony czas?
        To już wolę nie spotykać się z ludźmi.


        • aroden Nienajlepszy wybor... 26.04.06, 13:55
          znowuzagubiona napisała:

          > "Albo trzeba sie z tym pogodzic i wkalkulowac to w cene wlasnej wolnosci,
          > albo tez ...jak to w zyciu... uwazac - co do kogo wolno powiedziec..."
          >
          > Jestem osobą spontaniczną i naturalną.
          > Czy " wkalkulować" - to jest ta granica?
          > Widzisz, to będzie ograniczanie mnie samej.
          > Co to za przyjemność kalkulować co wolno,
          > a co nie,kiedy masz nadzieję na ciekawą
          > rozmowę i miło spędzony czas?
          > To już wolę nie spotykać się z ludźmi.
          >
          >
          Nie. Onteligentni ludzie prawie zawsze "badaja" swego interlokutora i patrza,
          czy mozna mowic do niego swoim jezykiem, czy tez trzeba mowiec jezykiem jego,
          gdy nie jest to osoba zbyt otwarta...

          Isteniej dosc waska sciezka miedzy nudna rozmowa, a awantura...

          (ze o pyskowkach nie wspomne)...

          Ta cienka sciezka zwie sie wlasnie CIEKAWA ROZMOWA... Trzeba sie pilnowac,
          by idac po niej nie spasc na zadna ze ston (nuda, lub pyskowka...)

          A jezeli bardzej ceni sie "spontan", niz efekt rozmowy
          - to trzeba z upadkami sie liczyc :)

          Czy Mila Pani to rozumie ? :)
          • tina54 Re: Nienajlepszy wybor... 26.04.06, 14:30
            Rozumiem choć nie mogę się do końca zgodzić z tym zdaniem

            "Isteniej dosc waska sciezka miedzy nudna rozmowa, a awantura..."

            Jesli było to celowe przejaskrawienie, dla zobrazowania Twojego toku myslenia
            to zgoda.

            Przekonała mnie CIEKAWA ROZMOWA - wymagająca skupienia
            i myslenia. Spróbuję wpleść w nie ostrzeżenie w formie
            czerwonej lampki ilekroć rozmówca poruszy spraw
            jednoznacznie kojarzących mi się z seksem.
            Czasami przeciez zdarza sie, że ktoś opowie
            dobry żart z podtekstem.
            Co mam wtedy zrobić?
            Zarumienić się i wstydliwie spuścic oczy?
            Na teraz po prostu nie komentuję,
            bo po prostu boję się cokolwiek powiedzieć
            i sztywnieję, choć wszystko we mnie przeciwko temu się buntuje.
            Chyba chciałabym znowu być dobrym kumplem.
            • tina54 Re: Nienajlepszy wybor... 26.04.06, 14:31
              Widać, że ten temat mnie
              bardzo porusza, bo zapomniałam się
              przelogowac z forum naukowego.
            • aroden Re: Nienajlepszy wybor... 26.04.06, 14:49
              tina54 napisała:
              > Na teraz po prostu nie komentuję,
              > bo po prostu boję się cokolwiek powiedzieć
              > i sztywnieję, choć wszystko we mnie przeciwko temu się buntuje.
              > Chyba chciałabym znowu być dobrym kumplem.

              Przed chwila pisalas, ze reagujesz spontanicznie, a teraz ,
              ze nie komentujesz...
              Kupy sie to nie trzyma.

              Poniewaz nie wyartukuowyjesz jasno, o co Ci chodzi (poza pisaniem o
              dyskomforcie psychicznym) DOMNIEMYWAM, ze nie wiesz, ktora postawe wybrac.

              Nie bede Ci doradzal. Wiem, ze kobiety maja z tym trudniej.
              Ja juz dawno wybralem... luz i swobode (ale uwazajac na rozmowce/rozmowczynie
              by "nie przegiac").

              A ze czasem posadza mnie o bezwstyd, czy erotomanie.?
              Lekcewaze to.

              • znowuzagubiona Re: Nienajlepszy wybor... 26.04.06, 17:48
                Przed chwila pisalas, ze reagujesz spontanicznie, a teraz ,
                > ze nie komentujesz...
                > Kupy sie to nie trzyma.

                Masz rację "nie trzyma się", bo dopiero ostatnio
                po tym absurdalnym posądzeniu,
                nie wiedziałam co robic, więc tylko sie rozesmiałam,
                i gryząc sie bolesnie w język,
                nie skomentowałam dowcipnie - tak jak mialam w zwyczaju.

                Poniewaz nie wyartukuowyjesz jasno, o co Ci chodzi (poza pisaniem o
                > dyskomforcie psychicznym) DOMNIEMYWAM, ze nie wiesz, ktora postawe wybrac.

                Dobrze DOMNIEMYWASZ, dlatego poprosiłam o radę
                na forum.
                Chcialabym móc tak jak Ty pozwolic sobie na luz wolności,
                taki jak dotychczas, ale jak widać na moim przykladzie
                to ryzykowne.
                Napisałes o kalkulacji.
                Może musze wyrosnąc z marzenia powrotu do
                kumpelstwa z " chłopakami"?









            • mmax20 Re: Nienajlepszy wybor... 26.04.06, 18:07

              > Czasami przeciez zdarza sie, że ktoś opowie
              > dobry żart z podtekstem.
              > Co mam wtedy zrobić?
              > Zarumienić się i wstydliwie spuścic oczy?

              powiedziałbym że to początek samokontroli, a naturalność to jej
              przeciwieństwo;), człowiek naturalny nie zadaje takich pytań:)

              > Na teraz po prostu nie komentuję,
              > bo po prostu boję się cokolwiek powiedzieć
              > i sztywnieję, choć wszystko we mnie przeciwko temu się buntuje.

              to może przeczy spontaniczności, ale nie naturalności, strach, niepokój, obawa
              to bardzo naturalne uczucia

              aaaaaaaaaa...
              może spontaniczność wcale nie leży w twojej naturze?
              jest to możliwe? przypuszczam, że w chwili obecnej

              NIE!!!

              ;))))

              • znowuzagubiona Re: Nienajlepszy wybor... 26.04.06, 18:15
                Zarumienić się i wstydliwie spuścic oczy?
                >
                > powiedziałbym że to początek samokontroli, a naturalność to jej
                > przeciwieństwo;), człowiek naturalny nie zadaje takich pytań:)

                Masz rację,pisałam to wbrew sobie.
                Mialam dopisać " jak słodka idiotka ",
                ale w tym momencie wszedł szef
                i zapomniałam.

                może spontaniczność wcale nie leży w twojej naturze?
                > jest to możliwe? przypuszczam, że w chwili obecnej
                > NIE!!!

                Podwójne zaprzeczenie "nie" znaczy tak.
                Znana jestem ze spontaniczności
                i tego, ze czasami mi się wyrywa cos czego
                nie powinna mowić kobieta w moim wieku.

                A co mi doradzisz w kwestii stawiania granic?


                • mmax20 Re: Nienajlepszy wybor... 27.04.06, 09:10

                  > może spontaniczność wcale nie leży w twojej naturze?
                  > > jest to możliwe? przypuszczam, że w chwili obecnej
                  > > NIE!!!
                  >
                  > Podwójne zaprzeczenie "nie" znaczy tak.
                  > Znana jestem ze spontaniczności
                  > i tego, ze czasami mi się wyrywa cos czego
                  > nie powinna mowić kobieta w moim wieku.
                  >

                  NIE w takim układzie jest okrzykiem ropaczy i zaprzeczeniem WSZYSTKIEGO;)))

                  > A co mi doradzisz w kwestii stawiania granic?

                  > > powiedziałbym że to początek samokontroli, a naturalność to jej
                  > > przeciwieństwo;), człowiek naturalny nie zadaje takich pytań:)

                  aaaale...

                  po przeczytaniu wątku przyszło mi w pierwszym momencie coś na myśl, niby bez
                  związku, ale może coś w tym jest?

                  O ENERGIACH

                  CHŁODZENIE WYMAGA TYLE SAMO (ENERGII) ILE BICIE W MOR GŁOWA
                  A KTO POWIEDZIAL ZE SCHŁADZAJAC SIE NIE JESTESMY SOBA??;)
                  • znowuzagubiona Re: Nienajlepszy wybor... 27.04.06, 10:39
                    O ENERGIACH
                    >
                    > CHŁODZENIE WYMAGA TYLE SAMO (ENERGII) ILE BICIE W MOR GŁOWA
                    > A KTO POWIEDZIAL ZE SCHŁADZAJAC SIE NIE JESTESMY SOBA??;)

                    Dobry pomysł.
                    Odtąd będe miała zawsze pod ręką
                    albo wiadro zimnej wody,
                    albo gumę do żucia ( nie lubię, ale trudno)
                    z serii tych z reklamy - mrożących wszystko.


    • paco_lopez Re: Nie rozumiem co to znaczy 26.04.06, 19:40
      Wyobraś sobie kotkę w rui która rozmawia z kotami o seksie. Jak myslisz co koty
      sobie pomyślą, jak sie nawdychają. jednak trudno mi wyobrazić sobie aby któryś
      kot zaczął spylac na widok porządnie marcującej kocicy. Kocica nie jest w
      stanie wyznaczyć żadnych granic jeżeli jej państwo nie zamkną jej porządnie w
      chałupie. A i to może guzik dać. Ludzie od kotów różnia sie najbardziej tym, ze
      potrafią mówić i zarówno cześciej sie zabijają jak i bzykają, a w międzyczasie
      pracować muszą, ale cos ich pcha i tych, i tych.
      • moc_ca Re: Nie rozumiem co to znaczy 26.04.06, 19:43
        Dobre, paco..., bardzo dobre! :-)))
        • paco_lopez Re: Nie rozumiem co to znaczy 26.04.06, 19:53
          Ty coś ściemniałas, że ci coś tam źle. A ja sie chciałem spytać czy juz lepiej ?
      • znowuzagubiona Re: Nie rozumiem co to znaczy 26.04.06, 20:30
        No cóż, Wiesz ,
        u kobiet to fizjologicznie inaczej:-))
        Kocury od 2-lapnych samcow
        róznia sie tym, ze nie ma zbiorowego sexu,
        bo mają cos co sie nazywa " os penis"-
        to kość jak kaktus, którym rania kotke
        w czasie krycia tak, ze nie dość, że bidulka cierpi,
        to potem " nici z sexu".
        • paco_lopez Re: Nie rozumiem co to znaczy 26.04.06, 21:42
          To taka kocia antykoncepcja. Proszę cię nie rozmawiaj o seksie z kotami.
          • znowuzagubiona Re: Nie rozumiem co to znaczy 27.04.06, 06:56
            :-)
            You are the best!!
      • mmax20 Re: Nie rozumiem co to znaczy 27.04.06, 09:18

        ale jak wytłumaczyć taką znikomą ilość męskich samców z poodgryzanymi uszami,
        ogonami może???
        • znowuzagubiona Re: Nie rozumiem co to znaczy 27.04.06, 10:34
          Jakiego gatunku samcow?
          A wlaściwie wszystko jedno -
          to efekt walk o wybrankę
          i terytorium.
          Faceci są brutalami.

          Znikoma ilość poobgryzanych może świadczy o:
          zniwieścieniu,
          opanowaniu nowych technik walki,
          albo o epidemii robali lub chorób-
          czyli selekcji naturalnej.
          • mmax20 Re: Nie rozumiem co to znaczy 27.04.06, 18:05

            > Faceci są brutalami.

            też jestem facetem i uważam się za przyzwoitego aż żałość bierze
            hahaha;)

            to najlepszego


            • znowuzagubiona Re: Nie rozumiem co to znaczy 27.04.06, 18:13
              Ale nie jesteś 4-ro łapnym facetem :-)
    • tamara_t Re: Nie rozumiem co to znaczy 27.04.06, 09:16
      >>bo rozmawiam swobodnie na temat sexu
      co chyba powoduje u nich wrażenie
      prowokacji z mojej strony.

      Tak, to ciekawe, zaobserwowałam to samo zjawisko. Jak kobieta swobodnie rozmawia
      o seksie, znaczy chce z każdym iść do łóżka. A potem wielkie zdziwienie.
      Dziwni ci rzymianie...
    • depresyjka4 Re: Nie rozumiem co to znaczy 27.04.06, 10:26
      no to nie gadaj niepotrzebnie na temat seksu, nie znasz innych tematów?
      • znowuzagubiona Re: Nie rozumiem co to znaczy 27.04.06, 10:36
        Ale to oni prowokuja takie rozmowy.
        Najpierw zarciki o różnym stopniu
        zbliżenia do TYCH spraw,
        a potem uwagi bezpośrednie,
        np na temat sexy perfum,bluzki itp
        • hatroha Re: Nie rozumiem co to znaczy 27.04.06, 10:43
          powiem tak:
          - jesli kobieta w mojej tylko obecności powie jakis sprośny tekst - wiem ze mogę jej składać propozycje. To jest założenie, które gdzies mi z doświadczenia funkcjonuje.
          - jesli facet tylko w obecności powiem sprosny tekst , to albo jest prostakiem, albo ma 50+ na karku i chce sobie jeszcze coś udowodnić

          Jesli chce zdobyć kobietę, to najgorszą rzecz jaką mógłbym zrobić to opowiadać na początku jakies wilgotne teksty. Mozna to robić- owszem - jak najbardziej -gdy ma się pewność ze mamy się ku sobie...
          • hatroha Re: Nie rozumiem co to znaczy 27.04.06, 10:44
            (..) esli facet tylko w obecności KOBIETY powie(...) - o tak miało być
          • znowuzagubiona Re: Nie rozumiem co to znaczy 27.04.06, 14:28
            - "jesli kobieta w mojej tylko obecności powie jakis sprośny tekst - wiem ze mog
            > ę jej składać propozycje. To jest założenie, które gdzies mi z doświadczenia
            funkcjonuje."
            Dzięki za lekcję!
            Mam pierwszą granicę, o której pisała też depresyjka4:
            zapomnieć o roli "dobrego kumpla"męzczyzny
            i w odpowiedzi na jego kawały
            nie popisywać się przy nim znajomością
            kawalów , niekoniecznie sprośnych, ale nawet
            sugerujących TE sprawy.

            OK a teraz proszę mi podpowiedzieć
            "jakie założenia z doświadczenia" maja mężczyźni
            na temat:
            jakie oczekiwania maja co do reakcji kobiety na TE dowcipy?
            Ala: zakonnica, panienka z dobrego domu, czy słodka idiotka?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja