ekstremistka
29.12.02, 11:23
nawiazuję do wątku o smutku przedsylwestrowym. To głęboko zakorzeniony
przesąd, ze Nowy Rok trzeba witać na hucznym przyjeciu. W zeszłym roku po
raz pierwszy spedziłam Sylwestra sama, przed komputerem i telewizorem:)
Czułam sie jakbym przełamała jakieś tabu i byłam z siebie bardzo dumna. Tak
na prawde z kilkunastu różnego rodzaju "balów" sylwestrowych naprawdę super
się bawiłam na może 4, góra 5 ... I jakos nigdy nie wpadłam na to żeby
poprostu zostać w domu.
Rok temu musiałam odpowiadać na dziesiątki pytań : "dlaczego???", właśnie
jakby to był jakiś obowiazek. Wyłgałam sie porozwodowym obniżeniem nastroju.
No, może była to rzeczywiście jedna z przyczyn , ale napewno nie
najwazniejsza:)
W zyciu jest mnóstwo sytuacji niezbyt wygodnych, którym poddajemy sie
automatycznie z jakiegos przyzwyczajenia, a naprawdę nic sie nie stanie
jeżeli to zmienimy.