"Prawdziwa" miłość - a co to?

28.04.06, 20:07
W ostatnich postach spotkałem się z określeniem PRAWDZIWA miłość!

Obawiam się drogie panie, że jest to typoko ksiązkowe określenie!

Każda miłośc która nie jest pielęgnowana umiera - jak człowiek bez tlenu, czy roślina bez wody.
Bez względu jak silna ona niebyłaby, jak cudowna, jak fantastyczna ,szczera. Zanam doświadczenia wielu ludzi którzy pod 60-kę (40 lat szczęśliwego małżeństwa) tracili głowę!

Podobnie ze stwierdzeniem JAK KOCHA TO POCZEKA
No bzdura kompletna! Jak ta miłośc ma być pielęgnowana! - na odległość? A seks? a dotyk? a wymiana mysli? a wspólne zainteresowania?
Nie ma sprawy - to cudowne że ktoś czeka na męza 5 -20 lat ( mąż w więzieniu) ale ...jak już mówiłem wszytsko umiera.

Więcej, tęsknota - czy warto jest się dreczyć przez 10 lat w imię czegoś co i tak trzeba wszystko zaczynać od zera!

I tak trudno zbudowac miłość która jest wstanie przetrwać zwykłe troski dnia codziennego- kasa, dzieci, choroby...

Prawdziwa miłość- cholera...hm to chyba słowo wyłącznie zarezerwowane dla kogoś kto już ukończył bieg małżeński(smerć małżonka). Dopiero wtedy można powiedzieć, że to Była Prawdziwa Miłość- zdała egzamin - przetrwała

Życze Wam tego - nie wiecie jak bardzo...
    • znowuzagubiona Re: "Prawdziwa" miłość - a co to? 28.04.06, 21:40
      A czemu tylko " drogie panie"?
      Nie da się jednoznacznie zdefiniować uczuć.
      Dla każdego z nas miłość to cos innego.
      Najbardziej mi sie podoba teoria mówiąca,
      "że to miłość jest tą wszechobecną energią,
      która trzyma wszechświat w kupie"


      Immanuel Kant powiedział:
      Nie możemy nigdy, nawet przez najskrupulatniejsze badania poznać do kończ
      ukrytych źródeł działania”

      • hatroha Re: "Prawdziwa" miłość - a co to? 28.04.06, 21:51
        bo mężczyźni lubia ja uprawiać a kobiety o niej mówić...

        bo jej nie ma, dlatego nie mozna jej zdefiniować...

        Czepiam się tego słowa (prawdziwa) bo jak ktoś tak mówi, to chyba jest albo niepoprawnym romantykiem albo sadzi że...

        drażni mnie i tyle - pewnie dlatego iz ja sam chciałbym móc to powiedzieć o
        sobie...

        Jednego jestem tylko pewien, że miłość i jej efekty jest jak wypłata po pracy. Każdego dnia trzeba na nią pracować... nawet jak się jest na emeryturce trzeba pracowac , inaczej człowiek umiera
        To jest prawdziwa miłość- uczyki! A nie jakies hasła...

        Zauwaz znowuzagubiona na jakich elementarnych sprawach kładą się sprawy naszych forumowiczów....
        - nie potrafią ze sobą rozmawiac...
        Prawdziwa miłosc...to jak prawdziwy 100% mężczyzna - widział ktos taką osobę?
        • znowuzagubiona Re: "Prawdziwa" miłość - a co to? 28.04.06, 22:08
          Widziałam ,niedawno na zdjęciu w swojej poczcie ;-)

          Jednego jestem tylko pewien, że miłość i jej efekty jest jak wypłata po pracy.
          > Każdego dnia trzeba na nią pracować... nawet jak się jest na emeryturce
          trzeba
          > pracowac , inaczej człowiek umiera
          > To jest prawdziwa miłość- uczyki! A nie jakies hasła...

          BŁĄD !!!!
          Tez tak myslalam całe zycie
          i mam z tego wielkie "G"!!!
          Służyłam i służyłam jak pieseczek,
          zanim dowiedziałam się, że
          każdy ma prawo do miłości,
          bo każdy tak naprawdę ma ja w sobie,
          tylko zawaloną doswiadczeniami przeszłości,
          z których nie wyciągnął odpowiednich wniosków.
          Poczytaj Anthony De Mello " Wezwanie do miłości ".

          A nasi kochani przyjaciele z forum
          borykaja sie z zyciowymi zakrętami,
          które ich i przy okazji nas - czytających
          uczą , że zycie jest " pierońsko" ciekawe:-)
          • hatroha Re: "Prawdziwa" miłość - a co to? 28.04.06, 22:18
            ;)

            no tak...

            ciekawe stwierdzenie JA TEŻ mam prawdo do miłości.

            Miłośc to najczescie wzajemne bezprawie...
            Jeden drugiemu wytacza procesy...zamiast być adwokatem partnera...

            gdzie twki błąd? że mimo naszej pracy mamy wielkie GÓVNO? wł. merda!
            • znowuzagubiona Re: "Prawdziwa" miłość - a co to? 28.04.06, 22:27
              To stwierdzenie - to efekt
              logicznego myslenia
              na podstawie obserwacji praw
              rządzących naturą.
              Rozejrzyj się wokół Tu i Teraz
              (no może niezupełnie teraz - bo jest ciemno)
              albo OK Teraz spójrz w lustro
              uwaznie w swoje oczy - czy nie czujesz
              w takim momencie,
              ze patrzy na Ciebie Twoje prawdziwe JA?
              To kochające przyrodę pełne radości i woli życia?
              Nie ma tu teraz sądów i spraw, które kiedys
              i tak przeminą.
              A błąd ? Popełniamy my!
              Żyjąc przeszłościa i martwiąc się o przyszłość,
              zatruwamy sobie i nie zauwazamy
              niepowtarzalnych momentów tego co dzieje sie teraz.
              • hatroha Re: "Prawdziwa" miłość - a co to? 28.04.06, 22:35
                spotkałem się z twierdzeniem że/
                "... prawdziwa miłość zaczyna się tam, gdzie już od drugiej osoby niczego nie potrzebujemy."
                hm?
                • znowuzagubiona Re: "Prawdziwa" miłość - a co to? 28.04.06, 22:47
                  Prawdziwa.....
                  To ludzki zwyczaj wartościowania,
                  przyklejania etykietek, stawiania
                  granic, ale niech tam ....

                  Jesli tak jak w moim przypadku,
                  a zawsze
                  myliłam miłość z uzaleznieniem
                  w którym jedyna moja potrzeba byla
                  sama obecność i tylko dawanie - to
                  chyba nie tedy droga.
                  Słyszałam, ze miłość to równowaga,
                  też w dawaniu i braniu.
                  Może kiedys nauczę sie brać?
                  • ayles sedno prawdziwej miłości. 29.04.06, 10:07
                    znowuzagubiona napisała:

                    > Prawdziwa.....
                    > To ludzki zwyczaj wartościowania,
                    > przyklejania etykietek, stawiania
                    > granic, ale niech tam ....
                    >
                    > Jesli tak jak w moim przypadku,
                    > a zawsze
                    > myliłam miłość z uzaleznieniem
                    > w którym jedyna moja potrzeba byla
                    > sama obecność i tylko dawanie - to
                    > chyba nie tedy droga.
                    > Słyszałam, ze miłość to równowaga,
                    > też w dawaniu i braniu.
                    > Może kiedys nauczę sie brać?

                    ------

                    Tylko nie każdy może, czy chce to zrozumieć. Dobrze, że przynajmniej niektórzy
                    rozumieją to patrząc wstecz na swoje życie.
                    Aby, to zrozumieć trzeba wyjść ze swojego schematu.
                    • znowuzagubiona Re: sedno prawdziwej miłości. 29.04.06, 10:15
                      Masz racje, bo nie każdy wie,
                      że można się tego nauczyć.
                      Wychowano nas w taki sposób,
                      że nie mamy nawyku uczenia się samoświadomości.
                      Dopiero ludzie, którzy z różnych
                      powodów muszą siegnąc wgłąb siebie
                      w swoim nieszczęściu odnajduja siebie.

                  • wichrowe_wzgorza Re: "Prawdziwa" miłość - a co to? 01.05.06, 09:49
                    znowuzagubiona napisała:

                    > Prawdziwa.....
                    > To ludzki zwyczaj wartościowania,
                    > przyklejania etykietek, stawiania
                    > granic, ale niech tam ....

                    Granice powinny byc "wypracowane" przez zainteresowanych, a czesto podkopują je
                    oceny życzliwie patrzących z boku.


                    > Jesli tak jak w moim przypadku,
                    > a zawsze
                    > myliłam miłość z uzaleznieniem
                    > w którym jedyna moja potrzeba byla
                    > sama obecność i tylko dawanie - to
                    > chyba nie tedy droga.
                    > Słyszałam, ze miłość to równowaga,
                    > też w dawaniu i braniu.
                    > Może kiedys nauczę sie brać?

                    nauczysz sie, bo juz odkrylas istotę,powodzenia
                    :)
                    • znowuzagubiona Re: "Prawdziwa" miłość - a co to? 01.05.06, 10:33
                      "Granice powinny byc "wypracowane" przez zainteresowanych, a czesto podkopują je
                      > oceny życzliwie patrzących z boku.

                      "Miłość nie zna granic"- to często powtarzane
                      słowa motywujące do działania.
                      Mysle, ze nie zna tez granic w relacjach
                      kochajacych sie "wszystkich stworzeń duzych i malutkich".
                      W wyobrazonym przeze mnie idealnym zwiazku,
                      nie ma kalkulacji " statystycznych ".
                      Miłość taka jest jak symbol jin i jang.Pełnia.

                      Może kiedys nauczę sie brać?

                      "nauczysz sie, bo juz odkrylas istotę,powodzenia"
                      Mam prosbę!
                      Wytłumacz mi, jak Ty to rozumiesz?

                      • wichrowe_wzgorza Re: "Prawdziwa" miłość - a co to? 01.05.06, 10:57
                        znowuzagubiona napisała:

                        > "Granice powinny byc "wypracowane" przez zainteresowanych, a czesto podkopują j
                        > e
                        > > oceny życzliwie patrzących z boku.
                        >
                        > "Miłość nie zna granic"- to często powtarzane
                        > słowa motywujące do działania.
                        > Mysle, ze nie zna tez granic w relacjach
                        > kochajacych sie "wszystkich stworzeń duzych i malutkich".
                        > W wyobrazonym przeze mnie idealnym zwiazku,
                        > nie ma kalkulacji " statystycznych ".
                        > Miłość taka jest jak symbol jin i jang.Pełnia.
                        >

                        Zgadzam się z tym:) Tyle, ze trzeba pamietac, ze pelnia pojawia się w
                        najwazniejszych sprawach. tak uwazam - ciągla pelnia chyba bylaby nudna:)
                        Dopelnianie się w brakach, w potrzebach - brzmi adekwatniej...

                        > Może kiedys nauczę sie brać?
                        >
                        > "nauczysz sie, bo juz odkrylas istotę,powodzenia"
                        > Mam prosbę!
                        > Wytłumacz mi, jak Ty to rozumiesz?

                        Istotą tkwi wlasnie w tym, o czym pisalas w poprzednim poście.
                        Milosc nie wymaga ciąglej obecnosci osoby, ktora nas i ktora my darzymy tym
                        uczuciem, ale do tego potrzebna jest wiara ( w to, ze zaslugujemy na Tę wlasnie
                        milosc) i zaufanie.
                        Nie uzalezniamy swoich uczuc od tego, czy druga osoba jest akurat obok nas czy
                        nie - potrafimy wierzyc, ze gdziekolwiek jest, jestesmy z nia . Brać - w tym
                        wypadku rowna sie wierzyc, przyjmowac lepszą opcje, wcale nie oznacza czegos
                        materialnego.
                        Jest takie powiedzenie, ze latwiej kochac niz przyjac do wiadomosci, ze jest sie
                        kochanym - jesli umiesz przyjac to do wiadomosci, znaczy, ze potrafisz (
                        jeszcze)brac:)
                        • znowuzagubiona Re: "Prawdziwa" miłość - a co to? 01.05.06, 15:36
                          Jest takie powiedzenie, ze latwiej kochac niz przyjac do wiadomosci, ze jest sie
                          kochanym - jesli umiesz przyjac to do wiadomosci, znaczy, ze potrafisz (
                          jeszcze)brac:)

                          Dziekuję. zrozumiałam.
                          Pozdrawiam serdecznia.
    • illona Re: "Prawdziwa" miłość - a co to? 28.04.06, 21:58
      Ja nie wiem, co to jest "prawdziwa" miłość do mężczyzny,
      oprócz miłości, którą czuję do rodziny, do Dziecka,do Rodziców, do Rodzeństwa,
      czy to kwestia więzów krwi?
      Pewnie tak.
      Mężczyzna, nawet jeśli jest ojcem mojego dziecka,
      to jednak <obcy> facet.
      Im więcej czytam wypowiedzi na tym i innych forach,
      tym bardziej utwierdzam się w tym przekonaniu,
      oczywiście z wyłączeniem <chorych> relacji rodzinnych,
      bo takie też się zdarzają, viede Krzyś.
      Pozdrawiam.
      Ilona

    • wichrowe_wzgorza Re: "Prawdziwa" miłość - a co to? 29.04.06, 00:54
      to ta pobudzajaca do dzialania, do "budowania" lepszego czegos...
    • mskaiq Re: "Prawdziwa" miłość - a co to? 29.04.06, 09:15
      Mysle ze seks czy dotyk, wymiana mysli czy wspolne zainteresowania potrafia
      wyzwalac nasza milosc ale nie sa jej czescia.
      Milosc potrafia wyzwalac, kobiety, mezczyzni, dzieci i wszystko wokol nas,
      kiedy tak sie dzieje wtedy pojawia sie magia zycia, sensu, radosci. Mozna zyc
      ta magia, nie ma w niej strachu, watpliwosci, zagubienia.
      Ta magia znika kiedy pojawia sie strach, ktory ogranicza, kiedy nagle zaczynamy
      sie wstydzic ze bylismy naiwni, kiedy zaczynamy rozliczac, kiedy odnajdujemy
      wady, kiedy zaczynamy podejrzewac. To wszystko atrybuty strachu, niszcza magie
      pojawia sie rzeczywistosc, ktora wyznacza filozofia strachu.
      Tak czesto boimy sie magi milosci, nie potrafimy nia zyc, bo sie boimy czy nie
      zakonczy sie cierpieniem. To strach przypomina o sobie.
      Ale rowniez w stanach zupelnej beznadziejnosci i zagubienia potrafi naqgle
      pojawic sie usmiech i wiara, rozswietlic chwile, czasem dni i wtedy wszystko
      znow ma sens i znow warto zyc.
      To milosc przypomina o sobie i o tym ze warto sie nie bac.

      • mio.mio Re: "Prawdziwa" miłość - a co to? 01.05.06, 09:11
        rozumiem to podobnie,
        wiec pewnie nie wiem, o czym mowie, tylko to sobie wyobrazam.
        po niem. zwiazek to Beziehung, cos jak przyciaganie ze wszystkimi konsekwencjami.
        moge sobie wyobrazic, ze milosc jest od tego "przEciagania" wolna.
        ale tylko ta prawdziwa.
        ale tylko wyobrazic.
    • depresyjka4 Re: "Prawdziwa" miłość - a co to? 29.04.06, 16:03
      Na Ziemi w będąc istotami cielesnymi nie mamy szans na prawdziwą miłość, ale po
      drugiej stronie...kto wie...;-)
    • nattaszaa Re: "Prawdziwa" miłość - a co to? 01.05.06, 09:37
      hatroha napisał:

      > Prawdziwa miłość- cholera...hm to chyba słowo wyłącznie zarezerwowane dla
      > kogoś kto już ukończył bieg małżeński(smerć małżonka). Dopiero wtedy można
      > powiedzieć, że to Była Prawdziwa Miłość- zdała egzamin - przetrwała

      Nawet nie wiesz, jak bardzo możesz sie mylić
    • haansi Re: "Prawdziwa" miłość - a co to? 01.05.06, 09:47
      Prawdziwa miłość nie jest wtedy, kiedy mówimy kocham cię, bo potrzebuję ciebie,
      tylko wtedy, kiedy potrzebuję cię, bo kocham ciebie.
      Cała tajemnica.
      • nattaszaa Re: "Prawdziwa" miłość - a co to? 01.05.06, 09:49
        Dokładnie, tę prawdę poznałam w wieku 19 lat czytając E.Fromma:)
    • depresyjka4 Re: "Prawdziwa" miłość - a co to? 01.05.06, 12:36
      ja czuję prawdziwą miłość i to jest najpiekniejsze!!!ta prawdziwa miłośc to
      miłość do mojej własnej osoby, kocham ją najbardziej ze wszystkich ludzi, i to
      jest jedyna prawdziwa miłośc-miłość do samego siebie :-)
      • trollllllllllllllllllllll Re: "Prawdziwa" miłość - a co to? 01.05.06, 12:37
        Tylko nie realizuj jej po trupach depresyjko
        • piekielnica1 Re: "Prawdziwa" miłość - a co to? 21.05.06, 15:50
          "gdy dwoje się kocha, to zazwyczj jedno kocha, a drugie pozwala się kochać"
    • raveness1 Re: "Prawdziwa" miłość - a co to? 21.05.06, 20:52
      Najbardziej dojrzala definicje milosci wyczytalem u Stachury. Zatytulowal
      ja "Czym milosc nie jest".
    • ala-a Re: "Prawdziwa" miłość - a co to? 21.05.06, 20:54
      prawdziwa milosc to tylko to co czujemy do samych siebie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja