Uraza - co to jest?

06.05.06, 17:26
Stanęłam w martwym punkcie
pracy nad sobą.
Nie umiem wymienić osób,
do których czuje urazę.
Nie umiem sie obrażać.
Zwykle szybko wybaczam znajdując
wytłumaczenie krzywdzącego mnie
postępowania.
W skrajnym przypadku np takiego:
"głupota jest choroba,
a chorym nalezy współczuć"
    • mskaiq Re: Uraza - co to jest? 07.05.06, 05:47
      Mysle ze to bardzo dobrze ze nie chowasz uraz, ja rowniez mam taki problem i
      bardzo sie z tego ciesze. Chce wybaczac, brak wybaczenia to jedna z
      najczestszych przyczyn depresji.
      Dobrze ze nie wiesz co znaczy brak wybaczenia, nauczyc sie wybaczenia to wielka
      sztuka, Ty ja posiadasz.
    • rigolotta Re: Uraza - co to jest? 07.05.06, 14:52
      Ciekawy problem. Chyba mnie on tez w jakis sposob dotyczy. Teraz sie tak
      zastanawiam, czy nie ma to przypadkiem czegos wspolnego z brakiem szacunku do
      siebie, z poczuciem malej wartosci. Nie chodzi mi tu oto, aby dawac racje bytu
      nienawisci, ktora mialaby nas stawic na pozycji dominujacego, czy tez aby
      patrzec na ludzi odbierajac tylko kolory bialy i czarny. Ale takie zapominanie
      uraz, nie majace nic wspolnego z wybaczaniem, tylko raczej ucieczka przed bolem
      i rozczarowaniem chyba nas niczego nie nauczy. Nie nauczy nas bronic siebie w
      relacjach z ludzmi, nie nauczy nas chronienia swoich granic i niczego tez nie
      uczy ludzi, ktorzy nam wyrzadzili krzywde i ktorym uchodzi to bezkarnie. To nie
      jest droga postepu. W ktoryms z watkow ktos napisal, ze jesli okazujemy nasze
      zranienie - uraze, o ktorej tu mowa, dajemy innym szanse na to, aby nas
      przeprosili, dajemy szanse na oczyszczenie naszej relacji. Jestesmy rozni i taka
      jest nasza natura. Nie zachowujac urazy w jakis sposob negujemy te roznice,
      dopasowujac sie do swiatopogladu drugiej osoby, negujemy siebie. Roznice
      prowadza do konfliktow, moze wiec to jest lek przed konfliktem, przed przegrana,
      przed strata ukochanej czy cenionej osoby, lek przed odrzuceniem...?
    • trollllllllllllllllllllllllll Błąd 07.05.06, 14:54
    • solaris_38 Re: Uraza - co to jest? 07.05.06, 15:51
      myslę że ważne jest dojście do punktu w kór5ym NIE MA POTZREBY WYBACZAC

      tak jak nie ma potrzeby wybaczac ostremu kamieniowi co w noge sie wbije ani
      bakterii co zjada kawałek naszego ciała

      w świecie tzreba umieć sie zachowac a nie wybaczać

      wybaczać - coż za próżnośc naiwność i megalomania
      • trollllllllllllllllllllllllll Re: Uraza - co to jest? 07.05.06, 15:53
        Wbaczyc jak najbardziej, ale tylko po to, zeby ten ktos spie..l z twojego
        zycia, dla tzw. swietego spokoju
        • rigolotta Re: Uraza - co to jest? 07.05.06, 16:02
          trollllllllllllllllllllllllll napisał:

          > Wbaczyc jak najbardziej, ale tylko po to, zeby ten ktos spie..l z twojego
          > zycia, dla tzw. swietego spokoju

          - rozgrzeszenia niech szuka u ksiedza,
          a ze wybaczenie to megalomania w pewnym sensie - to do mnie przemawia,
          wybaczenie daje raczej poczucie wlasnej wpanialomyslnosci i wyzszosci niz swiety
          spokoj.
          • trollllllllllllllllllllllllll Re: Uraza - co to jest? 07.05.06, 16:04
            Ja wole to drugie
            • rigolotta Re: Uraza - co to jest? 07.05.06, 16:14
              trollllllllllllllllllllllllll napisał:

              > Ja wole to drugie

              tez bym tak chciala, ale to nie w tym zyciu, niestety...
              A moze tak: brak swietego spokoju to dowod, ze zyje?
    • rigolotta Re: Uraza - co to jest? 07.05.06, 16:30
      chyba dosc czesto mylimy wybaczanie z zapominaniem. Wybaczenie mozliwe jest
      chyba tylko w milosci - w wybaczaniu jest zawarte dawanie. To nie jest wymazanie
      czegos, jakby tego nigdy nie bylo, to zrozumienie i akceptacja slabosci drugiej
      osoby.
      • znowuzagubiona Re: Uraza - co to jest? 07.05.06, 19:18


        Dziękuję za pomoc !!!!!
        Po wypowiedzi mskaiq
        „Dobrze ze nie wiesz co znaczy brak wybaczenia, nauczyć się wybaczenia to
        wielka
        sztuka, Ty ja posiadasz”

        poczułam ciepło zrozumienia i pomyślałam, ze mogę darować sobie ten etap pracy
        nad sobą.

        Wypowiedź rigoletty sprowadziła mnie na ziemię i zrozumiałam, dlaczego musze
        przez to przejść.
        „Teraz sie tak zastanawiam, czy nie ma to przypadkiem czegoś wspólnego z
        brakiem szacunku do siebie, z poczuciem malej wartości..... „

        Trafiłaś w sedno!
        Wydawało mi się, że mam ten problem już załatwiony, ze uświadomiłam sobie „na
        dobre”
        tę podstawową przyczynę moich problemów.
        Fakt , ze utknęłam – jak widać – świadczy o tym,
        ze CO Z TEGO że wiem, skoro chyba jeszcze tego nie czuję?
        Usłyszałam kiedyś, mam głowę załadowaną wiedzą jak twardy dysk PC ,
        ale nie umiem z tej wiedzy korzystać, bo moja dusza (podświadomość ??) broni
        się przed tym. Z czasem zrozumiałam o co chodziło terapeutce.

        Rację miala rigoletta pisząc
        „Ale takie zapominanie uraz, nie majace nic wspólnego z wybaczaniem, tylko
        raczej ucieczka przed bolem i rozczarowaniem chyba nas niczego nie nauczy.”
        Nie nauczy nas bronic siebie w
        relacjach z ludzmi, nie nauczy nas chronienia swoich granic i niczego tez nie
        uczy ludzi, ktorzy nam wyrzadzili krzywde i ktorym uchodzi to bezkarnie. To nie
        jest droga postepu......”

        Teraz widzę, ze moja ucieczka przed bólem rozczarowania, konfliktem,
        odrzuceniem była rodzajem strategii obronnej przed ludźmi.
        Skoro wybaczam, jestem tak dobrym człowiekiem, ze już nikt mnie nie skrzywdzi.

        Solaris napisała: wybaczać - coż za próżnośc naiwność i megalomania.
        Cos w tym jest.
        Mnie dotyczy chyba tylko naiwność, bo dałam się zmanipulować lękowi przed
        dalsza praca nad sobą.
        Niskie poczucie wartości, które jak drzazga nadal jeszcze ( cholera! ) tkwi we
        mnie,
        nie dopuszcza motywacji próżności i megalomanii.

        Trollll, tez mnie przejrzał pisząc:
        Wbaczyc jak najbardziej, ale tylko po to, zeby ten ktos spie..l z twojego
        zycia, dla tzw. swietego spokoju.

        Dokładnie o to mi chodziło!!!!

        Ktoś kiedyś powiedział, że uraza to nie wykrzyczana złość.

    • mskaiq Re: Uraza - co to jest? 08.05.06, 10:59
      Ja nie uciekam przd bolem, rozczarowaniem i konfliktem. To moj wybor, wiem ze
      zachowujac uraze pozbywam sie milosci, zrozumiemia i akceptacji ludzi.
      Za to jest zlosc, nienawisc, chec upokorzenia drugiej osoby, taki wybor dla
      mnie jest nieakceptowalny.

    • joanna10010 Re: Uraza - co to jest? 08.05.06, 13:37
      Uraza - moim zdaniem *żal* w sercu do osoby, która świadomie wyrządziła nam
      krzywdę. Oparte na przykładzie z własnego życia. Dobry kolega z pracy - tak o
      nim myślałam. A mi dokopał, że pomimo iż od trzech lat z nim nie pracuję,
      spotykając go odwracam głowę w drugą stronę, udając że go nie widzę. Nie umiem
      wydobyć z siebie uśmiechu - wręcz czuję jakąś blokadę na jego widok. (Nie
      chodzi tu o żadną miłość). Nie tak dawno temu śniło mi się, że on mnie
      przepraszał. Widać jak głęboko tkwi to w mojej psychice. Sama nie wiem czego od
      niego oczekuję - przeprosin? Może jak napisałaś -znowuzagubiona- ulgę
      przyniosłoby mi wykrzyczenie złości, bo pod tym żalem kryje się chyba jednak
      *złość*. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.
      • znowuzagubiona Re: Uraza - co to jest? 08.05.06, 13:45
        Zanim zadałam to pytanie
        poradziłabym Ci, zebys mu wybaczyła,
        tłumaczac to np przerostem jego Ego nad IQ:-)

        Teraz zastanawiam się, co by było. gdybyś
        zmierzyła sie z tym demonem i z nim porozmawiała.
        dając mu szansę na przeprosiny?

        Przeczytałam tez gdzies, że myslac o tych,
        którzy nas skrzywdzili tracimy na ich rzecz
        energię i dajemy im oczekiwana satysfakcję.
        Czy temu koledze sie to należy?

        • trollllllllllllllllllllllllll Re: Uraza - co to jest? 08.05.06, 13:47
          Joanne gryzie najbardziej to, ze on nie ma zamiaru jej przepraszac
          • znowuzagubiona Re: Uraza - co to jest? 08.05.06, 14:27
            Skąd Wiesz?
            Po co Ci ta wieczna wojna płci?
            • trollllllllllllllllllllllllll Re: Uraza - co to jest? 08.05.06, 14:28
              Jaka wojna? O czym do mnie rozmawiasz?
          • rigolotta Re: Uraza - co to jest? 08.05.06, 14:31
            pewnie tak, chcialaby aby ja przeprosil bo mu na nim zalezalo i te przeprosiny
            bylyby znakiem, ze jemu tez zalezy. A on puszy swoje meskie ego. Nie ma co
            obnosic sie ostentacyjnie z uraza, bo on to odczytuje na swoja korzysc.I dlatego
            nie przeprosi, bo potem to bedzie o jedna osobe mniej, aby go dowartosciowywac.
            Milosc i nienawisc to dwa przeciwlegle bieguny tego samego uczucia, to ta sama
            energia, raz pozytywna, a raz negatywna. No coz, trudno nam zapanowac nad tym
            uczuciem, nic nie majacym wspolnego z rozsadkiem. Trzeba je poprostu
            zaakceptowac i wyrzec sie oczekiwan. A to takie trudne. I cierpimy...
            Znowuzagubiona, uswiadomienie sobie mechanizmow psychicznych, ktore w nas
            zachodza, samo niczego nie zalatwia. Istnieje cos takiego jak wtorna korzysc z
            cierpienia (symptomu) i to jest najwieksza przeszkoda jakiejkolwiek
            terapii.Trzeba to wszystko odkrecic, dojsc do korzeni, czasami daleko wstecz. To
            boli, ale ponowne narodziny bola, tak jak te pierwsze. Latwiej nam jest cierpiec
            z powodu czegos znajomego, nad czym mamy pewna kontrole, niz zobaczyc to, co sie
            za tym kryje, bo moze to straszne. A moze nie? Kazda strata boli, nawet tego co
            jest naszym przeklenstwem.To ogromny wysilek, poruszanie sie po nieznanym
            terenie. Wielu ludzi mowi sobie, ze da sobie rade za pomoca swojego intelektu.
            Ale jak traktowac problemy, ktore zawiazaly sie bez udzialu intelektu lecz
            wylacznie afektu?
            Zycze owocnej pracy i wiary w siebie pelnej milosci (tu oczko do msqaiq, ale
            tylko z przekory...)
            • trollllllllllllllllllllllllll Re: Uraza - co to jest? 08.05.06, 14:32
              Miało cie nie byc kowianeczko nie uzalezniona od netu i jakze odmieniona
            • znowuzagubiona Re: Uraza - co to jest? 08.05.06, 14:41
              Dziekuję.
              Przede mna najtrudniejsze.
              A wydawało mi się, że stoję
              juz na pewnych nogach w nowym zyciu.
              Pozdrawiam!
    • joanna10010 Re: Uraza - co to jest? 09.05.06, 15:05
      On próbował wystawić mi fałszywą opinię dot. moich umiejętności zawodowych.
      Zastanawiałam się dlaczego to robił? Odp. - *karierowicz*.
      Chcę nawiązać do słów maskaiq z Forum WYBACZENIE z dn. 02 maja
      2006r.:
      "Najłatwiej wybaczyć kiedy zrozumiesz, dlaczego tak postępował. Człowiek,
      który działa w taki sposób ma wiele problemów z soba. Zwykle takie działanie
      bierze ze strachu".
      Zastanowiłam się i.... wiele strachu w nim i jego działaniu
      znalazłam.
      Tobie trolu też polecam ten
      post.

      Muszę mu wybaczyć, bo jest to dla mnie, nie dla niego.
      Szkoda mojej energii. Nie dam mu tej
      satysfakcji.
      Maskaiq dziękuję za te słowa, pomimo tego,
      że nie były kierowane do
      mnie.
      • trollllllllllllllllllllllllll Re: Uraza - co to jest? 09.05.06, 15:29
        joanna10010 napisała:

        > On próbował wystawić mi fałszywą opinię dot. moich umiejętności zawodowych.
        > Zastanawiałam się dlaczego to robił?

        1. Nie wiem, dlaczego do mnie skierowalas post, ale zastanów sie czy nie
        naduzywałas swoich uprawnien.
        2. Jezeli chodzi o mnie i o ocene moich kompetencji: ma prawo byc negatywna, bo
        absolutnie nie nadaje sie do pracy, jaka wykonywalem jakis czas temu, poza tym
        jej charakter mi absolutnie nie odpowiada.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja