samotnosc w tlumie

09.05.06, 21:05
Witam.Wlasciwie to nie wiem, od czego zaczac..Tak mi zle..;( Jestem na
pierwszym roku studiow.Rok akademicki dobiega juz konca, niestety odkad
przyjechalam do lodzi, nic sie nie zmienilo.Czuje sie tu obco, jestem taka
samotna..W moim rodzinnym miescie mam cudownego chlopaka, rodzine. Jestem
zupelnie innym czlowiekiem, usmiecham sie, czuje ze zyje..W łodzi jestem caly
czas smutna przygnebiona zdolowana..Nie mam nikogo z kim moglabym szczerze
porozmawiac, wszyscy sa tacy zabiegani, spiesza sie..Ludzie z grupy mnie nie
zauwazaja, liczy sie dla nich tylko nauka, zreszta byli"sparowani" od samego
poczatku.Czuje sie na uczelni jak paite kolo u wozu.Najbarzdiej boli mnie to
ze zawsze bylam barzdo lubiana osoba. W moim meiscie mam mnostwo wspanialych
przyjaciol. Nie wiem, jak zblzizyc sie doo ludzi. To nie takie proste.
Doradzcie cos, bo zupelnie sobie nie radze. Jade tramwajem, patrzac na
usmiechniete twarze a mnie wszystko wydaje sie takie szare... Nie czuje
potzreby zeby wstac z lozka.. Bo po co, dla kogo? Wczesniej co tydzien
jezdzilam do domu rodzinnego, ale teraz staram sie to ograniczac bo
niedzielny powrot do lodzi napawa mnie takim lekiem i depresja, ze zalewam
sie lzami od niedzielnego poranka. Doszlam wiec do wniosku ze jak juz tu
siedze, to nie bede sie rozdrazniac.... Poradzcie cos..prosze, bo ja juz tak
dluzej nie chce zyc ;((((

    • manihiki Re: samotnosc w tlumie 09.05.06, 21:25
      Kurcze, szkoda, ze nie studiujesz w Krakowie, bo chętnie bym Cię poznała. Widzę,
      że jesteś wartosciową osobą, ale trudno doradzić coś tak na odległość... Powiedz
      o wszystkim swojemu chłopakowi. Skoro wcześniej nie miałas problemów z
      nawiazywaniem kontaktów, to może problem nie tkwi w innych, tylko Ty sie jakoś
      zmieniłaś? Stałas się bardziej wyciszona? Ale dlaczego? Tak czy inaczej życzę
      Ci, by Ci się wszystko ułożyło. Może studia nie są ważniejsze niż Twoje zdrowie
      psychiczne... Pozdrawiam i.. uśmiechnij się ... :)
    • markus.kembi Re: samotnosc w tlumie 09.05.06, 21:48
      A ja jako człowiek wychowany przecież w Łodzi w czasie studiów odczuwałem coś
      odwrotnego - rok akademicki był dla mnie czasem, kiedy miałem dużo znajomych;
      przychodziły wakacje i wszystkie osoby znane mi ze studiów rozjeżdżały się po
      całej Polsce, a znajomi spoza studiów (ze studiów może częściowo też) - po całym
      świecie, wyjeżdżali w celach turystycznych do Turcji, Tunezji, Italii, Egiptu,
      Francji, na Bałkany, na Wschód i gdziekolwiek im pasowało, bądź też w celach
      zarobkowych do Anglii, Irlandii, USA, Niemiec. Ja nigdzie nie wyjeżdżałem bo nie
      miałem pieniędzy. A i perspektywa tymczasowego zamieszkania za granicą również
      mię się nie uśmiechała, bo nie jestem typem człowieka łatwo przystosującym się
      do nowych okoliczności. I zostawałem tu sam biedny miś. Generalnie Łódź jako
      miasto latem pustoszeje, więc masz szczęście że latem Cię tu nie będzie.
      • nattaszaa Re: samotnosc w tlumie 09.05.06, 21:58
        Miałes w tym czasie komputer albo konsole:)
    • solaris_38 Re: samotnosc w tlumie 09.05.06, 22:19
      dokłądnei miliony ludzi pzrezywają to co ty.
      Dotyczy to głównie tych studentów kórzy zmieniaja miasto a szczególnie z
      mniejszych miast gdzie było im dobrze.
      oczywiście to dotyczy tylko czesci ludzi, szczególnie tych wrażliwych na jakoś
      więzi społecznych.
      Nie mniej głównym problemem jest depresja jaka reaguje organizm na zwiększony
      poziom stresów, nowości , pracy w połączenie z odstawieniem od do tej pory
      wykorzystywanych żródeł wsparcia i nagród.

      Ale to nie powód zeby ludzie z powodu leku i depresji siedzieli w domu wśród
      przyyjaciół i rodziny .
      Swat jest wielką przygoda a rolą człoweika jest znalkesc w nim swoje miejce.
      Duże miastO w kórym zyjesz to
      NIE TYLKO UCZELNIA

      TO NOWE MOZLIWOSCI I PERSPEKTYWY
      to możliwość obudzenia w sobie nowych pasji
      zapisz sie do klubu dyskusynjego, klubu wysokoróskiego żeglarskjeigo, dla
      płetwonurków, do studenckiej wspólnoty religijnej jesli wierzysz
      zapisz na kurs tańca flamenko czy bragnia na bebnach a moze girara? moze
      poezja? moze pomoc w akcjach charytatywncyh > moze wolontariat> może
      fotografia lub ornitologia

      Nie masz zainteresowań ? to zastanów sie co by mogło cię zaciekawić i .. RÓB to

      inaczej zje cię depresja i zmarnujesz kupę czasu w odrętwieniu , tęskniąc na
      pieleszami domowymi i staraymi dobrymi pzryjaciółmi

      Swiat stoi otworem
      Próbuj
      I to nie raz i nie dwa !!

      CAŁY CZAS

      bo to TWÓJ czas i innego juz nie dostaniesz
      • nattaszaa Re: samotnosc w tlumie 09.05.06, 22:20
        Ja sie przeniosłam do wiekszego miasta, cieszyłam sie jak cholera, ale teraz
        sie w nim dusze i co o mnie powiesz wszechwiedzaca?
        • solaris_38 spytaj wszechwiedzącej na pewno ci powe ;) :) nt 09.05.06, 22:39
      • manihiki Re: samotnosc w tlumie 09.05.06, 22:25
        ładnie napisane :)
    • zonii Re: samotnosc w tlumie 09.05.06, 22:38
      Witam. Czytajac Twoj post poczulam, jakby to bylo mnie... Bylam w dokladnie
      takiej samej sytuacji, poniekad jestem wciaz, choc to juz trzeci rok studiow. To
      bardzo trudne i przykre, czlowiek idacy na studia do duzego miasta spodziewa sie
      fajnego, towarzyskiego, tworczego zycia i srogo sie rozczarowuje. Tez w moim
      miescie mialam mase znajomych, zycie spoleczne bylo dla mnie wazne i umialam sie
      z nim dobrze realizowac. Natomiast na studiach trafilam na srodowisko, w ktorym
      totalnie nie umialam sie odnalezc (choc to pewnie tez troche wina specyficznego
      kierunku). Nie bardzo sama umialam sobie z tym poradzic...
      Nie wiem, czy Cie to pociesza, ale statystycznie w wiekszym miescie masz wieksza
      szanse spotkac kogos fajnego, pokrewna dusze, wiec nie wiem, u licha!, czemu sie
      tak nie dzieje... Korzyscia, ktora przyniosla mi ta nieciekawa sytuacja jest
      rozwoj, nauka, poswiecania sie pasji (wczesniej nie bardzo mialam na to czas z
      powodu ozywionego zycia towarzystkiego). Z czasem tez stalam sie bardziej
      samodzielna, coraz mniej przeszkadzala mi moja samotnosc. Najgorzej jest pojsc w
      strone apatii, lezezc przez TV, surfowac bez opamietania po internecie, zamknac
      sie w domu, "trawic czas"... Nie mozesz poddac sie zniecheceniu i bezczynnosci!
      Pozdrawiam bardzo serdecznie i strasznie Ci wspolczuje, bo calkiem niedawno
      przezywalam to samo i wiem, ze to naprawde ciezki czas. (Jakbys chciala pogadac,
      to pisz.)
      • realaustin Re: samotnosc w tlumie 09.05.06, 22:43
        Łódź- najbardziej szare z szarych miast...
        • markus.kembi Re: samotnosc w tlumie 10.05.06, 17:55
          Łódź nie jest szarym miastem. Latem raczej zielonym. W żadnym innym dużym
          mieście spośród tych, w których byłem nie widziałem tylu drzew i parków.
    • mskaiq Re: samotnosc w tlumie 10.05.06, 01:32
      Mysle ze powinnas co tydzien jezdzic do Twojej Rodziny. Odcinasz sie od tego co
      sprawia Ci radosc, wybierasz smutek i zniechecenie. Nie wracasz do domu bo
      boisz sie, paradoksalnie unikasz tego co przynosi Ci radosc i dobre
      samopoczucie.
      Kiedy wrocisz do Swojego miasta mozesz przezyc szok bo nagle tam bedziesz czula
      sie podobnie jak w Lodzi.
      Radosc, entuzjazm, pozytywna energia nie zalezy od miasta tylko od tego ile
      jest w nas radosci, entuzjazmu i pozytywnej energi.
      Znajdziesz i w Lodzi wielu wspanialych ludzi, jesli nie na studiach to idz tam
      gdzie spotyka sie wiele mlodych ludzi, gdzie ludzie sa aktywni i otwarci.
      Ty obecnie pozbywasz sie pozytywnej energi, masz w Sobie coraz wiecej smutku.
      Zamiast byc aktywna wybierasz lozko.
      Bedzie coraz gorzej jesli nie bedziesz aktywna, jesli bedziesz pozostawala ze
      smutkiem i obojetnoscia. Zycie jest wyborem a Ty wybierasz wszystko co jest
      przeciwko Tobie, nie mozna tego robic. Sprobuj wybierac to co moze Ci pomoc.

Pełna wersja