Jak mężczyźni przeżywają brak pracy?

IP: *.cip.uni-regensburg.de 06.01.03, 16:44

Witam!

Jak bolesny jest dla mężczyzny brak pracy? Jak mu pomóc w tych chwilach?
    • Gość: Imagine Re: Jak mężczyźni przeżywają brak pracy? IP: *.unl.edu 06.01.03, 17:04
      Gość portalu: dobra.duszka napisał(a):

      >
      > Witam!
      >
      > Jak bolesny jest dla mężczyzny brak pracy? Jak mu pomóc w tych chwilach?

      Nie wiem o czym mowisz serduszko. Jedynej pomocy jakiej bym oczekiwal to tylko
      tego, by mi nikt nie przeszkadzal w rozkoszowaniu sie brakiem pracy.
      W jakim to swiecie zyjesz, jesli wolno....
      Pozdr, Imagine.
      • Gość: Alex Re: Jak mężczyźni przeżywają brak pracy? IP: *.acn.pl 06.01.03, 19:26
        Imagine - to Ciebie należałoby zapytać, w jakim świecie żyjesz...
        Ciesz się, że masz robotę, a nie siedzisz w domu, bez pracy, bez pieniędzy,
        zdany na łaskę i niełaskę rodziny i przyjaciół...
        Ciesz się, bo czasy dzisiaj ciężkie...
    • Gość: dobra.duszka Re: Jak mężczyźni przeżywają brak pracy? IP: *.cip.uni-regensburg.de 06.01.03, 17:52
      Och Imagine, chodzi o to, że facet jest bezrobotny.
      • Gość: Imagine Re: Jak mężczyźni przeżywają brak pracy? IP: *.unl.edu 06.01.03, 18:10
        Gość portalu: dobra.duszka napisał(a):

        > Och Imagine, chodzi o to, że facet jest bezrobotny.
        Alez duszko, ja rozumiem ze facet jest bezrobotny. Tylko dlaczego myslec,
        ze on to naprawde przezywa ? kto to jest ten ON ? Ten co placze w urzedzie
        zatrudnienia, przed Toba, czy ten co to w skrytosci ma czasu troche dla samego
        SIEBIE. Ktorego z nich znasz ?
        Pozdr, Imagine.
    • joanna_1 Re: Jak mężczyźni przeżywają brak pracy? 06.01.03, 18:45
      Facet bezrobotny - definicja:
      dojrzały człowiek płci męskiej, pozostający w związku małzeńskim lub innym,
      często posiadający potomstwo i związane z nimi zobowiazania finansowe i
      emocjonalne. Wynikające ze statusu społecznego obowiązki faceta sprowadzają się
      do (pomijając s[rawy reprodukcji i dobrego humoru) zapewnienia wwymienionym
      odpowiedniego ( mozliwie wysokiego) standardu życia. Standard życia można
      zapewnic na kilka sposobów:
      a) iśc do lasu i upolowac dzika ( obecnie nierealne z braku dzików)
      b) iśc do lasu i kogoś obrabowac ( kiedys bandziory grasowaly po lasach,
      obecnie bardziej w miastach; dobre na krótką metę)
      c) iść do pracy i zarobić......
      Jeżeli facet nie może zrealizowac pktu c, z jakis powodów nie satysfakcjonuja
      go punkty b i a , to ma poważny życiowy problem: BRAK KASY
      Brak kasy oznacza niski status społeczny, co najczęsciej ma powazny wplyw na
      samopoczucie. I na pewno nie jest to dla gościa obojętne.
      Jak mu pomóc?
      Najlepiej znaleźć mu pracę, w tym celu uruchomić wszystkie znane i mniej znane
      kontakty. Poklepywanie po ramieniu, wyrazy współczucia itd. są bezskuteczne i
      mozna je sobie darować.
      Życiem sterują fakty i faktem jest praca lub jej brak. Poklepywanie po
      ramieniu, to jak lizanie torta przez szybę.
      • Gość: Imagine Re: Jak mężczyźni przeżywają brak pracy? IP: *.unl.edu 06.01.03, 18:59
        joanna_1 napisała:

        > Facet bezrobotny - definicja:
        > dojrzały człowiek płci męskiej, pozostający w związku małzeńskim lub innym,
        > często posiadający potomstwo i związane z nimi zobowiazania finansowe i
        > emocjonalne. Wynikające ze statusu społecznego obowiązki faceta sprowadzają
        się
        >
        > do (pomijając s[rawy reprodukcji i dobrego humoru) zapewnienia wwymienionym
        > odpowiedniego ( mozliwie wysokiego) standardu życia. Standard życia można
        > zapewnic na kilka sposobów:
        > a) iśc do lasu i upolowac dzika ( obecnie nierealne z braku dzików)
        > b) iśc do lasu i kogoś obrabowac ( kiedys bandziory grasowaly po lasach,
        > obecnie bardziej w miastach; dobre na krótką metę)
        > c) iść do pracy i zarobić......
        > Jeżeli facet nie może zrealizowac pktu c, z jakis powodów nie satysfakcjonuja
        > go punkty b i a , to ma poważny życiowy problem: BRAK KASY
        > Brak kasy oznacza niski status społeczny, co najczęsciej ma powazny wplyw na
        > samopoczucie. I na pewno nie jest to dla gościa obojętne.
        > Jak mu pomóc?
        > Najlepiej znaleźć mu pracę, w tym celu uruchomić wszystkie znane i mniej
        znane
        > kontakty. Poklepywanie po ramieniu, wyrazy współczucia itd. są bezskuteczne i
        > mozna je sobie darować.
        > Życiem sterują fakty i faktem jest praca lub jej brak. Poklepywanie po
        > ramieniu, to jak lizanie torta przez szybę.

        W ten wlasnie sposob, przy pomocy takich encyklopedii, zostalismy
        zakwalifikowani jako human doings. Proponuje jeszcze w klape strzelic sobie
        flage narodowa, piorko dupke i przygotowac sobie wozek inwalidzki, gdyby
        tak przypadkiem odebralo nam nogi, a do pracy trzebaby zdazyc na szosta.
        Pozdr, Imagine.
        • joanna_1 Re: Jak mężczyźni przeżywają brak pracy? 06.01.03, 19:17
          > W ten wlasnie sposob, przy pomocy takich encyklopedii, zostalismy
          > zakwalifikowani jako human doings. Proponuje jeszcze w klape strzelic sobie
          > flage narodowa, piorko dupke i przygotowac sobie wozek inwalidzki, gdyby
          > tak przypadkiem odebralo nam nogi, a do pracy trzebaby zdazyc na szosta.
          > Pozdr, Imagine.

          Moja encyklopedyczna wypowiedż była celowo tak sformuowana, aby nie pozostawiac
          wątpliwości osobom , które na postawiony po ludzku wątek odpowiadają
          groteskowym tumiwisizmem.
          Pewien mój znajomy powiesił sie w Sylwestra z braku pracy!
          Byłes kiedyś w sytuacji, kiedy musiałeś powiedzieć dzieciom, że dzisiaj kolacji
          nie będzie bo tatuś nie ma pieniędzy???
          • Gość: dodo Re: Jak mężczyźni przeżywają brak pracy? IP: 209.226.65.* 06.01.03, 19:53
            czy mowimy o braku pracy "w ogole" czy o braku pracy "jaka by sie
            chcialo/moglo/zyczylo sobie wykonywac"?
            bo jesli chodzi o brak pracy "w ogole", to jeszcze nie zylam w takim kraju,
            w ktorym nie daloby sie zarobic na kawalek chleba (suchego, bo suchego ale
            zawsze chleba), natomiast jesli chodzi o ten drugi gatunek pracy, to imagine ma
            sporo racji - sa tacy, co szukaja aby przypadkiem nie znalezc, bo fajnie sie
            zajac wlasna dusza pod pretekstem braku zatrudnienia.
            a w ogole to czemu mowimy wylacznie o mezczyznach przezywajacych brak pracy -
            czy to nie jest problem czlowieka jako takiego, bez rozroznien plciowych?
            • joanna_1 Re: Jak mężczyźni przeżywają brak pracy? 06.01.03, 20:23
              Tzn ja czuję po kościach, ze autorce wątku chodzi o konkretnego Jej mężczyznę,
              który przeżywa obecnie kryzys spowodowany bezpośrednio brakiem zatrudnienia,
              ale glowy sobie uciąc nie dam :(
              Ze swoich obserwacji moge dodac, ze mężczyźni przeżywaja to bardzo mocno,
              ogromnym stresem jest dla nich nie móc utrzymac rodzinę. Czynnikiem
              dezintergrującym jest równiez presja społeczna, u ktorej podstaw leży ogólny
              pogląd, że to facet w głównej sile zarabia na dom, kobieta jedynie mu w tym
              pomaga. I to ta presja jest również stresorem. Na dodatek jeśli mężczyzna
              wyrósł w domu, w którym to o wiele wieksza poprzeczkę stawia sie własnie
              mężczyźnie, wymaga się by był twardy, myslący zawsze perspektywami, strategiami
              z conajmniej trzema krokami naprzód, a mężczyzna podchodzi do sprawy niezwykle
              ambicjonalnie to tym upadek może byc bardziej bolesny.
              Rozsądnym wyjściem z przedluzajacego sie kryzysu, nierzadko urastającego do
              zaawansowanej depresji jest czynna pomoc w zredukowaniu stresora i tłumaczenie
              jak dziecku po kolei wszystkich etapów jak wyjśc z kryzysu, zarysowywanie wyjśc
              awaryjnych, kreslenie perpektyw i okazywanie ciepła.
              Kobiety chyba łatwiej znoszą stres i maja ta zaletę, ze są sklonne bardziej sie
              otworzyc przed ludźmi, mężczyźni odwrotnie, własnie wtedy sie zamykaja jeszcze
              bardziej, często jest im wstyd, że sa w takiej sytuacji i na dodatek nie moga
              sobie z nia poradzić.
              W tym roku odeszło dwóch męzczyzn z mojego grona, własnie z powodu braku
              perspektyw i przedłużającego sie stanu beznadziejnosci finansowej.
              • Gość: Imagine Re: Jak mężczyźni przeżywają brak pracy? IP: *.unl.edu 06.01.03, 20:34
                joanna_1 napisała:

                > Tzn ja czuję po kościach, ze autorce wątku chodzi o konkretnego Jej
                mężczyznę,
                > który przeżywa obecnie kryzys spowodowany bezpośrednio brakiem zatrudnienia,
                > ale glowy sobie uciąc nie dam :(
                > Ze swoich obserwacji moge dodac, ze mężczyźni przeżywaja to bardzo mocno,
                > ogromnym stresem jest dla nich nie móc utrzymac rodzinę. Czynnikiem
                > dezintergrującym jest równiez presja społeczna, u ktorej podstaw leży ogólny
                > pogląd, że to facet w głównej sile zarabia na dom, kobieta jedynie mu w tym
                > pomaga. I to ta presja jest również stresorem. Na dodatek jeśli mężczyzna
                > wyrósł w domu, w którym to o wiele wieksza poprzeczkę stawia sie własnie
                > mężczyźnie, wymaga się by był twardy, myslący zawsze perspektywami,
                strategiami
                >
                > z conajmniej trzema krokami naprzód, a mężczyzna podchodzi do sprawy
                niezwykle
                > ambicjonalnie to tym upadek może byc bardziej bolesny.
                > Rozsądnym wyjściem z przedluzajacego sie kryzysu, nierzadko urastającego do
                > zaawansowanej depresji jest czynna pomoc w zredukowaniu stresora i
                tłumaczenie
                > jak dziecku po kolei wszystkich etapów jak wyjśc z kryzysu, zarysowywanie
                wyjśc
                >
                > awaryjnych, kreslenie perpektyw i okazywanie ciepła.
                > Kobiety chyba łatwiej znoszą stres i maja ta zaletę, ze są sklonne bardziej
                sie
                >
                > otworzyc przed ludźmi, mężczyźni odwrotnie, własnie wtedy sie zamykaja
                jeszcze
                > bardziej, często jest im wstyd, że sa w takiej sytuacji i na dodatek nie moga
                > sobie z nia poradzić.
                > W tym roku odeszło dwóch męzczyzn z mojego grona, własnie z powodu braku
                > perspektyw i przedłużającego sie stanu beznadziejnosci finansowej.

                Te odejscia z Twojego grona to wlasnie wynik tej chorej filozofii
                przedstawiajacej mezczyzne jako twardziela. Perspektywy zawsze sa, nie sa tylko
                zauwazalne, albo ponizej tzw. ambicji. Ci co odeszli mieli powazne problemy z
                ososbowoscia, ze swym ego, z falszywym rozumieniem samego siebie.
                pozdr, Imagine.
                • joanna_1 Re: Jak mężczyźni przeżywają brak pracy? 06.01.03, 20:58
                  Cóz, w obu przypadkach psychologowie sobie nie poradzili z tą ich chora
                  filozofią. Ci co sa zdrowi zasadniczo te perspektywy widzą często, o ile nie
                  zawsze. Problem własnie z takimi, ktorzy tych perspektyw nie widzą. I wlasnie o
                  to chodzi! Że zanim dotrą do specjalistow, a z rzadka nie chca z wlasnej
                  nieprzymuszonej woli zadanie , cięzkie a jakze spoczywa na znajomych,
                  partnerach, rodzinach. Tylko kto w pogoni za teraźniejszościa przyjmie ten
                  balast? Nieliczni sa w stanie powiedziec, sluchaj stary , mam jakies wtyki,
                  zobaczę co da się zrobić.
                  Co do depresji: jest taki etap w kuracji, leczeniu, w ktorym to nastepuje
                  pogorszenie stanu pacjenta i własnie ten moment jest szalenie newralgiczny.
                  Własnie w tym momencie ilośc samobójstw osiaga apogeum, to tak na marginesie.
                  Nie zycze nikomu depresji i tego typu schodów, ale problem istnieje i ma swoje
                  zalązki czasem zupelnie niewinne.
          • Gość: Imagine Re: Jak mężczyźni przeżywają brak pracy? IP: *.unl.edu 06.01.03, 20:29
            joanna_1 napisała:

            > > W ten wlasnie sposob, przy pomocy takich encyklopedii, zostalismy
            > > zakwalifikowani jako human doings. Proponuje jeszcze w klape strzelic sobi
            > e
            > > flage narodowa, piorko dupke i przygotowac sobie wozek inwalidzki, gdyby
            > > tak przypadkiem odebralo nam nogi, a do pracy trzebaby zdazyc na szosta.
            > > Pozdr, Imagine.
            >
            > Moja encyklopedyczna wypowiedż była celowo tak sformuowana, aby nie
            pozostawiac
            >
            > wątpliwości osobom , które na postawiony po ludzku wątek odpowiadają
            > groteskowym tumiwisizmem.
            > Pewien mój znajomy powiesił sie w Sylwestra z braku pracy!
            > Byłes kiedyś w sytuacji, kiedy musiałeś powiedzieć dzieciom, że dzisiaj
            kolacji
            >
            > nie będzie bo tatuś nie ma pieniędzy???

            Bylem w jeszcze gorszych sytuacjach. Ale nigdy bym takiego psikusa dzieciom
            nie zrobil wieszajac sie na strychu albo topiac sie w wannie z karpiami.
            Najpierw poszedlbym ukrasc jedzenie. I to jest dla mnie kochajacy tatus a nie
            szczyl co sie zwyczajnie powiesil. Nie mam szacunku dla takich.
            Pozdr, Imagine.
            • joanna_1 Re: Jak mężczyźni przeżywają brak pracy? 06.01.03, 20:44
              Imagine, to nie jest psikus, to jest skrajne wyniszczenie emocjonalne
              czlowieka. Nie rozpatrujemy przeciez , czy samobojstwo zmniejszy bezrobocie?! I
              czy jest alternatywą na brak środków egzystencjonalnych.
              Mówimy, do czego moze doprowadzic ciagły przedłuzajacy sie stan niemoznosci
              wpływu na wlasny status, beznadziejnosci systemu głownie, mu nie doroslelismy
              jeszcze do kapitalizmu, a zostalismy na chama w niego wtłoczeni. Nie wszyscy
              sie odnajduja w takiej sytuacji, zrozum to wreszcie, nie wszyscy sa gotowi do
              zupełnie samodzielnej kreacji, zwłaszcza pokolenie starsze.
              Ten, o ktorym nadmienilam mial 50 lat, byl przez lata kierownikiem działu,
              zostal zdegradowany do majstra przez obrzydliwa machinę personalną, by wreszcie
              go wywalic na bruk lub w zamian zaproponowac samodzielne handlowanie
              produktami, gdzie wiadomo, ze rynek nie jest chlonny.
              50 lat to taka magiczna liczba u nas w kraju, która determinuje albo jestes
              kims, albo zerem.
              A z reszta, co ja tu będę.... i tak silniejsi przetrwają...
              • Gość: Imagine Re: Jak mężczyźni przeżywają brak pracy? IP: *.unl.edu 06.01.03, 21:03
                joanna_1 napisała:

                > Imagine, to nie jest psikus, to jest skrajne wyniszczenie emocjonalne
                > czlowieka. Nie rozpatrujemy przeciez , czy samobojstwo zmniejszy bezrobocie?!
                I
                >
                > czy jest alternatywą na brak środków egzystencjonalnych.
                > Mówimy, do czego moze doprowadzic ciagły przedłuzajacy sie stan niemoznosci
                > wpływu na wlasny status, beznadziejnosci systemu głownie, mu nie doroslelismy
                > jeszcze do kapitalizmu, a zostalismy na chama w niego wtłoczeni. Nie wszyscy
                > sie odnajduja w takiej sytuacji, zrozum to wreszcie, nie wszyscy sa gotowi do
                > zupełnie samodzielnej kreacji, zwłaszcza pokolenie starsze.
                > Ten, o ktorym nadmienilam mial 50 lat, byl przez lata kierownikiem działu,
                > zostal zdegradowany do majstra przez obrzydliwa machinę personalną, by
                wreszcie
                >
                > go wywalic na bruk lub w zamian zaproponowac samodzielne handlowanie
                > produktami, gdzie wiadomo, ze rynek nie jest chlonny.
                > 50 lat to taka magiczna liczba u nas w kraju, która determinuje albo jestes
                > kims, albo zerem.
                > A z reszta, co ja tu będę.... i tak silniejsi przetrwają...

                Kapitalizm to produkt chorego EGO. To nie jest ustroj dajacy szanse rozwoju
                kazdemu, kto tego chce. Od zawsze wtlacza sie biednym glowkom, ze istnieje cos
                takiego jak wlasnosc prywatna. W rzeczywistosci NICZEGO NIE POSIADAMY, bedac na
                sluzbie egzystencji. Ziemia (planeta)jest oddana nam w dzierzawe. Komunizm nie
                wyszedl na zdrowie, bo ludzie nie dorosli do niego. Bo poklady EGO sa tak
                nalozone na nasze prawdziwe ja, ze praktycznie nie ma szansy na zmiane.
                Widzisz, problem z owym nieszczesnikiem, to rowniez problem jego ego. Jego
                falszywych wyobrazen o samym sobie. Utozsamil sie z kierownikiem i pozbawienie
                go tej funkcji odebral jako mord na samym sobie. Zapomnial biedaczysko, ze ON
                i KIEROWNIK to dwie rozne osoby, pierwsza, ten ON to realna osoba, to wnetrze
                jego samego, a kierownik to ego, to produkt spoleczny, to peryferia egzystencji.
                Tak koncza ci, co "wychyla" od pionu za bardzo i zamieszkaja w nierealnym
                swiecie swego ego.
                Pozdr, Imagine.
              • Gość: dodo Re: Jak mężczyźni przeżywają brak pracy? IP: 209.226.65.* 06.01.03, 21:13
                joanna_1 napisała:

                > A z reszta, co ja tu będę.... i tak silniejsi przetrwają...

                silniejsi zapewne. tylko silniejsi jaka sila? lokci? wyobrazni? miesni? serca?
                ducha? ucha? palucha (na keyboard dla przykladu)?
                juz kiedys tu pisalam, ze nie rozumiem rozterek bezrobotnych. ja nie moge nie
                pracowac - jesli nie ma pracy w moim zawodzie (tylko ktorym? ;-D), to ja moge
                sprzatac, nianczyc dzieci, sprzedawac ziemniaki, odsniezac parkingi, co tam
                jeszcze komu przyjdzie do glowy. dla chleba ale i dla mojego wlasnego (zapewne
                mocno skrzywionego jak mi tu zaraz wytknie imagine :-D) poczucia potrzebnosci
                i zaradnosci. a ja jestem starsza od twojego 50-letniego znajomego... wiec nie
                wiek jest tu wyznacznikiem umiejetnosci adaptacyjnych.
                nie ma sie co litowac nad bezrobotnym, wystarczy go zapytac ile cv's wyslal
                poprzedniego dnia i ile tzw. "cold calls" wykonal - wtedy wiadomo na ile
                naprawde jest zdeterminowany. i wiadomo, ze w miare umykajacego czasu
                poszukiwan, kazdy schodzi z ambicjami na coraz nizszy szczebelek ale co z tego -
                jak sie nie ma co do dzioba wlozyc, to mozna i smiecie sortowac jesli za to
                placa. to wciaz lepsze niz smierc. i naprawde zadna(!) praca nie hanbi.
                • Gość: Imagine Re: Jak mężczyźni przeżywają brak pracy? IP: *.unl.edu 06.01.03, 21:37
                  Gość portalu: dodo napisał(a):

                  > joanna_1 napisała:
                  >
                  > > A z reszta, co ja tu będę.... i tak silniejsi przetrwają...
                  >
                  > silniejsi zapewne. tylko silniejsi jaka sila? lokci? wyobrazni? miesni?
                  serca?
                  > ducha? ucha? palucha (na keyboard dla przykladu)?
                  > juz kiedys tu pisalam, ze nie rozumiem rozterek bezrobotnych. ja nie moge nie
                  > pracowac - jesli nie ma pracy w moim zawodzie (tylko ktorym? ;-D), to ja moge
                  > sprzatac, nianczyc dzieci, sprzedawac ziemniaki, odsniezac parkingi, co tam
                  > jeszcze komu przyjdzie do glowy. dla chleba ale i dla mojego wlasnego
                  (zapewne
                  > mocno skrzywionego jak mi tu zaraz wytknie imagine :-D) poczucia potrzebnosci
                  > i zaradnosci. a ja jestem starsza od twojego 50-letniego znajomego... wiec
                  nie
                  > wiek jest tu wyznacznikiem umiejetnosci adaptacyjnych.
                  > nie ma sie co litowac nad bezrobotnym, wystarczy go zapytac ile cv's wyslal
                  > poprzedniego dnia i ile tzw. "cold calls" wykonal - wtedy wiadomo na ile
                  > naprawde jest zdeterminowany. i wiadomo, ze w miare umykajacego czasu
                  > poszukiwan, kazdy schodzi z ambicjami na coraz nizszy szczebelek ale co z
                  tego
                  > -
                  > jak sie nie ma co do dzioba wlozyc, to mozna i smiecie sortowac jesli za to
                  > placa. to wciaz lepsze niz smierc. i naprawde zadna(!) praca nie hanbi.

                  Jestem za, ale i przeciw. Dodo, gdzie Ty tak wykrzywilas poczucie potrzebnosci
                  i zaradnosci ? Mialas racje. Wychwycilem to.
                  Pozdrawiam. Imagine.
                • joanna_1 Re: Jak mężczyźni przeżywają brak pracy? 06.01.03, 23:02
                  "żadna praca nie hańbi" - Problemem jest jaka praca ( na poziomie
                  egzystencjonalnym , a nie abmicjonalnym ) przynosi choc minimum ekwiwalentu na
                  utrzymanie całej rodziny. Fakty sa takie, że w naszym kraju jest to
                  problematyczne. Dla przykladu naukowiec nie jest w stanie wykarmic rodziny ze
                  swojej pensji, żona nieuleczalnie chora z dozywotnim wpisem o braku zdolnosci
                  do pracy. Jaki jest socjal dla takich rodzin? Bez komentarza. Tak zyje miliony
                  rodzin.
                  Poprzedni nieszczęsnik, mój znajomy, wiek 29lat - dziesiątki wyslanych cv,
                  dziesiątki telefonów z ohydnymi trikami, tzn. numer telefonu w ogloszeniu
                  podany jako stacjonarny, w efekcie przekierowywany na numer komórkowy bez
                  jakiegokolwek informowania dzwoniacego, kilkunastominutowa jakas dziwna
                  prezentacja, ale co taki zdesperowany ma robic, słucha jak baran, a nóz widelec
                  jaks szansa się trafi. W efekcie kosmiczne rachunki za telefon. To było a
                  propos jego starania.

                  " żadna praca nie hańbi" - inne spojrzenie na ten sam problem:
                  Są ludzie wysoce wykwalifikowani ( wyższe wykształcenie, wieloletnie
                  doswiadczenie w zawodzie, uprawnienia i certyfikaty...). Taki człowiek, tracąc
                  pracę niekoniecznie musi umiec przepychac się łokciami wśród bandy pazernych
                  ignorantów. Niestety ta banda siedzi na kasie, bawiąc się emocjonalnie
                  zaangazowaniem i lojalnością wobec firmy swoich wykwalifikowanych podwładnych.
                  Sytuacja ta jest oparta na krótkowzrocznej głupocie i pozornym poczuciu siły.
                  Niektórzy ludzie będąc jednoczesnie wykwalifikowanymi i wrażliwymi nieodnajdują
                  się w tej pokręconej rzeczywistości. To nie utrata stanowiska i nadmiar ambicji
                  były przyczyną tak desperackiego kroku tego 50 letniego znajomego.
                  Nie zawsze bezrobotny jest bezrobotnym z wyboru. Twierdzenie, ze mozna zawsze
                  dzwonic, zawsze wysyłac cv nie do końca jest słuszne. Jesli czynimy to przez
                  długi okres ( ponad rok), wniosek o bezsensie tej czynności zaczyna stawac sie
                  słuszny. Wiedza to tylko ludzie, ktorzy w takiej sytuacji byli.
                  Nie ma obowiazku bycia twardym i przebojowym. Dla ludzi wrażliwych, choc czasem
                  niezaradnych tez powinno byc miejsce na tym swiecie, a zaszczuc ich jest bardzo
                  łatwo, zwłaszcza kiedy dokłada sie do tego własna rodzina. Konkludując dalej...
                  Praca ma jeszcze przeciez aspekt społeczny. Niewatpliwie spoleczeństwo traci,
                  gdy wykwalifikowany czlowiek idzie kopac rowy. Fakt, niejednokrotnie zarobi
                  więcej na kopaniu rowów niz na przyszłosciowych projektach. Tylko, że.... ten
                  człowiek traci jedynie swoją dumę, natomiast społeczenstwo traci jego
                  kreatywność i płynace z niej osiągnięcia.
    • Gość: dobra.duszka Re: Jak mężczyźni przeżywają brak pracy? IP: *.cip.uni-regensburg.de 06.01.03, 22:39

      Dziękuję Joanno, Imagine, dodo. Spokojnej nocy.
      • Gość: Imagine Re: Jak mężczyźni przeżywają brak pracy? IP: *.unl.edu 06.01.03, 22:46
        Gość portalu: dobra.duszka napisał(a):

        >
        > Dziękuję Joanno, Imagine, dodo. Spokojnej nocy.
        Wzajemnie, duszyczko.
      • joanna_1 Re: Jak mężczyźni przeżywają brak pracy? 06.01.03, 23:12
        Dobranoc Duszko, troszcz się o tego swojego chłopa.
    • Gość: klik Re: Jak mężczyźni przeżywają brak pracy? IP: *.b.dial.de.ignite.net 07.01.03, 06:33
      imagine, to co napisałeś na wstępie jest budujące, śmiałe, na czasie i cool,
      łączę wyrazy szacunku, przestańmy robić dramat z tego, że ktoś utracił pracę,
      im stanie się to normalniejsze, tym mniejsza będzie presja społeczna na tych,
      których trafiło, tym szybciej uaktywnią oni swoją kreatywność i staną na nogi,
      w tym czasie mężczyzna potrzebuje oparcia w żonie - że życie toczy się dalej
      całkiem normalnie, mimo tego, że on stracił pracę
      :)))
      • Gość: klik Re: Jak mężczyźni przeżywają brak pracy? IP: *.b.dial.de.ignite.net 07.01.03, 11:25
        wpadło mi do głowy, że w okresie tak trudnym jak utrata pracy ważne jest
        wsparcie w literaturze; na zasadzie 'nie jest tak źle, inni mieli gorzej i
        przeżyli' polecam 'Das Schlimmste kommt noch', Charles Bukowski (oryg.
        tyt. 'Ham an Rye'), no i resztę dorobku literackiego tego autora
        :)))
        • natallie Re: Jak mężczyźni przeżywają brak pracy? 07.01.03, 14:06
          to chyba tez zalezy ile facet ma lat, prawda? inaczej przezywa utrate pracy
          czlowiek majacy zone, dzieci, w wieku na tyle "dojrzalym", ze ciezko mu sie
          przekwalifikowac czy tez uczyc czegos od nowa. inaczej 27-latek, ktory mieszka
          z rodzicami i pracuje w zasadzie tylko "na siebie".
          no i problem, o ktorym ktos juz wspomnial, czy chodzi o prace w ogole czy o
          jakas konkretna.
    • maurycyxxl Re: Jak mężczyźni przeżywają brak pracy? 08.01.03, 13:26
      Sięgnąłem do tego wątku z powodu ...braku pracy. W ciągu ostatnich 34 miesięcy
      przepracowałem ...6. Jestem po czterdziestce, przedtem pracowałem na wysokich,
      albo i najwyższych stanowiskach w międzynarodowych firmach. Rozumiem stres
      związany z utrata pracy, pieniędzy, statusu. Rozumiem, bo szybko przesiadłem
      się ze służbowego samochodu za 160tys. na ...tramwaj i autobus. Od dłuższego
      czasu kupuję sieciówkę :-).
      To bardzo trudne i każdy ma prawo reagować na ten stan inaczej. Nie ma racji
      Imagine - że takich ludzi nie należy żałować...Przecież każdy z nas ma inną
      odporność psychiczną, inną konstrukcję i każdy reaguje inaczej na stres. Dla
      jednego złamanie paznokcia jest powodem do zepsutego humoru na cały dzień, inny
      zaś przeżywa najokropniejsze stresy i ma jeszcze siły na podtrzymywanie na
      duchu innych.

      Co radzić innym? Nie poddawać się, nie zrażać, nie wątpić, nie dołować, nie
      doszukiwać winy w sobie... Na wszystko potrzeba czasu. potrzebna jest nadzieja
      i poczucie wsparcia przez najbliższych, przyjaciół. Przede wszystkim mamy w
      takich sytuacjach prawo do: MARUDZENIA, ZAMYKANIA W SOBIE, NASTROJÓW, PŁACZU,
      SMUTKU. musimy dać sobie to prawo!!
      Pomaga z pewnością Wiara.
      Trzeba też nabrać dystansu przede wszystkim do ...siebie. Naszej wartości nie
      wyznacza nasz społeczny status, kasa, samochód, mieszkanie.... tylko to co w
      nas. A tego nikt nam zabrać nie może.
      Pozdrawiam i trzymam kciuki za wszystkich....
Pełna wersja