Gość: Imagine
IP: *.unl.edu
06.01.03, 18:08
i do tego samym procesem obserwacji. Hej, nie za duzo tego ?
A jednak. Haslo to rzucil, jesli sie nie myle, Krishnamurti, problem jest w
tym jak to rozumiec i jak to sie ma do medytacji.
Wedlug myslicieli wschodnich, nasz umysl porusza sie po prostej. I cokolwiek
nie obralibysmy sobie za obiekt medytacji, bedzie zawsze rozdzial pomiedzy
obserwatorem a obiektem obserwacji. Powodem tego jest obraz, miraz
owego biektu w naszym umysle. Linia prosta: ja obserwator i obiekt. Dlatego
medytacja jest niemozliwa lub utrudniona.
Wedlug tych samych myslicieli, nasza swiadomosc porusza sie po krzywej,
zataczajac kregi. Jesli wiec na drodze naszego umyslu nie bedzie zadnego
obiektu, swiadomosc nasza pozwoli nam ujrzec nas samych, kreujac wlasnie
tozsamosc obiektu z podmiotem obserwacji i samym procesem.
Dla dociekliwych: jesli moglibysmy wypuscic nasz wzrok po okregu, to
wczesniej czy pozniej zobaczylibysmy samych siebie, niejako od tylu.
Pozdr, Imagine.