vamsi
15.05.06, 07:54
Nigdy na to forum nie pisałam, ale potrzebuję pomocy i nie mam się do kogo
zwrócić... Mój problem jest banalny i pewnie przeszukując forum znalazłabym
sporo podobnych wątków, ale muszę się wygadać... Posłuchajcie mnie, proszę, i
doradźcie.
Od kilku lat żyję w raczej udanym związku. Wczoraj dowiedziałam się, że mój
partner, ojciec mojego dziecka, od kilku miesięcy zdradza mnie z kobietą, w
której jest zakochany. Mój świat się zawalił.
Nasz związek był nieco dziwny. Ja go kocham ale nigdy nie doczekałam się
wzajemnej deklaracji. Kiedy się poznaliśmy, on właśnie rozstawał się z żoną,
którą kochał i która go zdradziła. Wiedziałam, że ją kocha, że jeśli ona
wróci, to on natychmiast mnie zostawi, ale żyła irracjonalną nadzieją. I
rzeczywiście, oni się rozstali definitywnie, my zostaliśmy razem. Zaszłam w
ciążę, nieplanowaną i niechcianą, ale pokochaliśmy naszą córeczkę. Teraz ona
ma 3 lata i wydawało mi się, że tworzymy szczęśliwą rodzinę. Jest w niej też
jego dziecko z poprzedniego związku, które również jest z nami blisko. On
jednak nigdy nie zdeklarował się w żaden sposób, a ja myślałam, że potrzebuje
więcej czasu, żeby zrozumieć, że może pokochać inną kobietę niż jego była
żona. Okazało się, że może, tylko że niestety nie jestem nią ja...
Ona jest mężatką mocno zaniedbywaną przez męża, ma małe dziecko. Nie wiem, na
co liczyli, bo ona podobno raczej tego męża zostawić nie chce...
Rozmawialiśmy wczoraj długo. Powiedział mi, że ją kocha, ale nie chciał i nie
chce mnie zostawić. Że nie potrafił z nią zerwać i nie wie, czy będzie
ptorafił. I nie wie, co zrobić...
Proszę, doradźcie mi. Nie chce go stracić, ale nie wiem, czy potrafię po raz
drugi cierpliwie czekać, aż on przestanie kochać inną kobietę. Nie zniosę
tego ponownie. Nie wiem, jak zareagować. Wynieść się na jakiś czas? Zostawić
go i poczekać, aż zmądrzeje? Boję się... A postawić jakieś ultimatum? To nie
będzie proste, ona z nim pracuje i będą się ciagle widywać... Jak to się może
udać?
Czy możecie mi doradzić? Czy Waszym zdaniem powinnam pójść do jakiegoś
psychologa? Nie wiem, co robić, nie wiem, czy wytrzymam tę sytuację jakoś...