Jak powstaje i co to jest EGO

IP: *.unl.edu 07.01.03, 17:42
Oto najbardziej jasny obraz tego fenomenu, ktoremu na imie EGO.

Zacznijmy od UMYSLU. Umysl to produkt naszych zmyslow, przefiltrowanych
przez nasz mozg. Umysl, ze swej natury istnieje zawsze w przeszlosci. Jest
niczym wiecej ani niczym mniej niz kolekcja obrazow jakie w swej wlasciwej
formie dotarly do maszego mozgu. Jest wielkim kontenerem pamieci, wszystkiego
co w jakis sposob nas zaafektowalo. Czy to dzwiek, czy dotyk, czy obraz...
wszystkie owe media znalazly swe miejsce w muzealnej naturze umyslu.
Niezwykle waznym jest rozroznienie naszej SWIADOMOSCI od umyslu. Swiadomosc
jest stanem bytu i w swej esencji, my jestesmy wlasnie ta swiadomoscia.
Umysl jest czyms zewnetrznym, czyms dolepionym, peryferyjnym. Zrozumienie
tego faktu ma kapitalne znaczenie dla wszystkich nas. Ale o tym za chwile.
Dla zobrazowania jak powstaje umysl, przyklad. Postawcie mnie nagiego gdzies
na srodku osniezonego placu i zwolajcie wszystkich ludzi, wszelkie profesje,
wszelkie organizacje, wszelkie ideologie. I teraz niech wszyscy zwolani
zaczna lepic sniezne kule i rzucac we mnie. Na jednej kuli niech bedzie napis
Polak, na innej idiota, na innej, katolik, na innej slamazara. Niech kazda z
tych kul, z tych milionow kul, niesie jakas nalepke, sobie wlasciwa. I niech
te kule oblepia mnie calkowicie. Co zobaczymy wkrotce ? Balwana, i w
rzeczywistosci i w przenosci. Jestem balwanem, ktoremu teraz na imie Imagine.
Cokolwiek chcialbym Wam zakomunikowac, musi przejsc poprzez warstwy tego
czym mnie oblepiono. Moje prawdziwe JA (swiadomosc) musi spogladac poprzez
miliony soczewek, poprzez glupkowate okulary. Nie jestem juz golym
osobnikiem. Jestem teraz KIMS, inzynierem, katolikiem, glupkiem, zazdrosnym,
ladnym, smiesznym,
homo, hetero, nieszczesliwym, poddanym, patriota i zwyklym smieciem.
To byl proces formowania sie mojego UMYSLU. Ale gdzie jest EGO ?
Ego jest procesem i produktem UTOZSAMIANIA sie z jakakolwiek konfiguracja
zaczerpnieta z UMYSLU. Jest owym JA-katolikiem, JA-Polakiem, JA-smieciem
niepotrzebnym,
JA-idiota, JA-zdolnym nieprzecietnie i tak dalej. To jest nasze EGO.
Umysl, rozumiany jako zbior pamieci moze byc zuzytkowany na wiele sposobow.
Jednak najczesciej sluzy wlasnie do UTOZSAMIANIA sie z obrazami z owej
pamieci. I to jest zaraza tego swiata. Nie sam umysl, ale wykorzystywanie go
w niewlasciwy sposob. Do tworzenia sie ego, do utozsamiania sie z czymkolwiek,
do tworzenia falszywego JA. Najskuteczniejsza metoda walki z owym EGO jest
medytacja.
Naczelnym celem medytacji jest wlasnie pozbycie sie ego, odseparownie sie
od zgubnego uzytkowania umyslu. Na uswiadomieniu sobie fundamentalnej roznicy
pomiedzy SWIADOMOSCIA ktora jestesmy a naszym UMYSLEM, ktory nam zaczeto
dolepiac od minuty pierwszej naszego pobytu na tej planecie.
Niestety, wiekszosc z nas zyje zyciem UMYSLU, wtlaczajac sie nieustannie
w ramiona nieprzebranej kolekcji sytuacji jakie pamieta dla nas nasz umysl.
Nie jestesmy naturalni. Przyjrzyjcie sie dzieciom. Ich nieskrepowanej
kreatywnosci, ich pozbawionej gorsetow umyslu zabawie. Jasne sie staja slowa
Chrystusa, w ktorych upomina, ze aby dostac sie do krolestwa bozego, trzebaby
byc znowu dzieckiem. Cos w tym jest czy nie myslicie ?
Czy nie uwazacie, ze kazda z chorob psychicznych, depresji i zalaman ma swoj
poczatek wlasnie w EGO, w nieumiejetnosci bycia SOBA, tym czystym, nagim,
nieoblepionym przybyszem z TAMTAD ?
Pozdr, Imagine.
    • Gość: Operator Re: Jak powstaje i co to jest EGO IP: *.acn.waw.pl 07.01.03, 20:22
      Fajne ale tak w gruncie rzeczy to pieprzenie kotka za pomoca młotka. Mamy tu do
      czynienia z tzw. myśleniem marzycielskim i takim sympatycznym uproszczeniem,
      które polega na tym że przecież tak naprawdę to jest fajnie tylko nam się
      WYDAJE że jest chujowo. A teraz konkretnie o co mi chodzi:
      Przyjmijmy że nie wiemy czym TAK NA PRAWDĘ jesteśmy i przyjmijmy że nie jest
      naszą istotą ów nieszczęsny umysł i generownae prze niego ja. MOże i mógłbym
      się z tym zgodzić ale twierdzenie że owe JA jest tworem sztucznym, wrogim
      naszej prawdziwej istocie i narzuconym z zewnątrz jest grubą przesadą. I
      pachnie mi, mówiąc bez ogródek, lewactwem. Wg św Operatora owe JA jest czymś za
      pomocą czego manifestujemy swoją obecność w świecie i możemy spokojnie przyjąć
      że skoro tak się dzieje to widocznie tak się dziać musi. Żeby unaocznić moją
      wizję Twojemu prostemu umysłowi przywołam przypowieść o jabłku wiszącym na
      jabłoni. Jabłko jak wiadomo ma skórkę i bez tej skórki długo nie pociągnie,
      ponieważ nawet jakby ktoś go z tej skórki obrał to i tak następną skórkę
      wyrzeżbi na jabłuszku wiatr, słońce i deszcz. Można oczywiście twierdzić że to
      wiatr, słońce i deszcz przyczepiły skórkę do jabłuszka ale przecież to bez
      sensu. Równie bez sensu jest twierdzenie że skórka jest narzucona jabłuszkowi
      siłą i ogranicza jego wolność osobistą. Oczywiście można twierdzić że skórka
      nie jest właścwą istotą jabłuszka (czyli inaczej mówiąc miąższem -i ma to sens)
      ale nie należy zapominać że skórka ma generalnie dwoje rodzicieli - ŚWIAT
      ZEWNĘTRZNY i samo JABŁUSZKO. Tak więc możemy przyjąć, że to czym naprawdę
      jesteśmy zostało rzucone w jakiś wrogi nam i pojebany świat a to co widzisz
      jako moją osobę (moje JA) nie jest tylko i wyłącznie fantomem tworzonym przez
      ten świat - jest to GRANICA pomiędzy jednym i drugim. Granica bez której nie
      jesteśmy w stanie funkcjonować. Bo generalnie jest to jedna z podstawowych cech
      naszego świata - wszystko co tu jest ma swoją granicę, jest w jakiś sposób
      ograniczone. A jeżeli nie jest to jest to najłatwiejszy sposób żeby się
      zorientowć że czegoś takiego w ogóle tu nie ma. Tak nawiasem mówiąc najlepszym
      sposobem na to żeby przybajmniej próbować uchwycić czym jesteśmy MY a czym
      nasza SKORKA nie jest wcale medytacja czyli zagłębianie się w sobie - jak
      myślę. Nie jesteśmy w stanie spojrzeć na samych siebie. Ale możemy kontemplować
      to co jest na zewnątrz czyli chłód, ogrom i bezwzględność świata. Bo świat ma
      nas po prostu w dupie i tym się różni dzieciak od dorosłego , że ten drugi
      uświadama to sobie dużo bardziej. Taaak - kiedy czasem na to patrzę wydaje mi
      się jakbym wyczuwał na jawie pewną atmosferę jaka panuje w snach (ale to taka
      uwaga na boku).
      Chociaż.... z drugiej strony uświadamianie sobie obcości w świecie nie jest
      chyba jeszcze łapaniem siebie samego za jaja. To chyba nie o to chodzi. Ale jak
      się dowiem to Ci powiem
      A poz tym troszku mi się już wszystko pochrzaniło - za dużo piweczka :)))
      Pozdrowionka
      • Gość: Imagine Re: Jak powstaje i co to jest EGO IP: *.unl.edu 07.01.03, 21:17
        Rzuc picie, moze cos z Ciebie jeszcze bedzie. Dzieki za nazwanie mojego umyslu
        prostym. Tak wlasnie chce trzymac. Dopoki istnieje swiat zewnetrzny,
        dopoki mamy swoj mozg i jego nadwornych szpiegow, czyli zmysly, umysl bedzie
        czescia skladowa kompleksu zwanego Operator albo Imagine. I nikt tego nie jest
        w stanie sie pozbyc. Tu chodzi o cos zupelnie innego, czego wydaje mi sie, ze
        nie chwyciles. Tu chodzi o NIEUTOZSAMIANIE sie z wytworami mozgu. Tu chodzi o
        przyjecie postawy "przymrozonego oka" i nie wchodzenie w peryferie zycia,
        ktorych autorem jest wlasnie umysl. W tym ma nam pomoc medytacja, a po co ?
        Po to by pozbyc sie chociazby niepotrzebnego smietnika, czy szumow jakie
        powstaja podczas pracy mozgu mielacego material dostarczany przez zmysly.
        Nic wiecej, nic mniej.
        Dzieki za uwagi.
        Pozdr, Imagine.
        • karkass Re: EGO przyczyna ZL-EGO czy mam schizofrenie? :) 07.01.03, 22:51
          cos mi swita, cos sie rodzi, cos odchodzi, dobrze Imagine ze poruszasz ten temat.

          Mam jakies intuicyjne przezucie, ze po latach bladzenia, naduzywania, narzucania swojej woli, i
          cierpienia
          z roznych przyczyn zaczynam lapac....dlaczego porownanie ze shizofrenia? o tym za chwile. w kazdym
          razie
          omamow nie mam, skoncentrowany jestem na sprawach ziemskich, nikt do mnie nie gada i nie czuje
          sie religijnie nawiedzony (ojj to za chwile). Ale wyszedlem z siebie! a raczej wychodze i czuje jak z tym
          wyjsciem wszystko sie czysci.

          Otoz mam wrazenie ze to EGO jest wlasnie przyczyna zla wszelkiego. Bo to wlasnie ono odpowiada za
          wyobcowanie, przezywanie bolu i niecierpliwosci, za depreche czy watpliwosci. Ono odpowiada za
          wspolzawodnictwo, za nerwice, za wszystko co co - rzekomo - pojmujemy jako nasz wyroznik w swiecie,
          to czym jestesmy i ped do bycia innym i lepszym od kazdego. Fatalny blad. To ego to taka chora
          nadbudowa nad zwierzeca swiadomoscia, chore urojenie ktore daje zlude wszechwiedzy, wszechmocy i
          wyjatkowosci. Ale tak nie jest.

          Popatrzcie - spojrzcie na to ego i jego atrybuty jako na ocego stojacego 0,5 metra od siebie - czym jest to
          cos? Klebkiem egoizmu, ktory latwo zranic, spieszacym sie i liczacym. zapytane o cos pewnie nie
          zareaguje bo jest tak zajete soba. Jezu, ja nie mam urojen a tak lasnie zaczalem widziec ten wlokacy sie
          za mna cien. I musze przyznac ze gdy tylko koncentruje sie na czystosci odbioru, reakcji, bycia w chwili i
          pilnuje zeby ten stworek stal z boku - wszystko jest OK! jakie stresy, jakie zale - to ono obrywa a ja jako
          wspolwlasciciel mam ich swiadomosc ale zupelnie inaczej niz przez cale zycie. zupelnie, zupelnie
          inaczej. I lapie sie na tym ze psuje mi sie humor i ogarniaja stare kalkulacje i egoizm ilekroc zapominam
          ze trzeba dac mu kopa by sobie poszlo precz na bok i z takiej perspektywy mu sie przygladac!

          Przeciez to ono palilo papierosy, kuszone proznoscia, slaboscia, nawykiem - ja nie musze bo mam
          powietrze i wystarczy ze widze ten swoj marny cien, ktory ma takie ciagoty.....

          Rzeczywiscie! do medytacji nie potrzeba zadnego lotosu ale kazda chwila jest dobra - praca, sklep, klient,
          autobus, samochod, spacer z psem! SUPER! Byleby nie dac mu sie z powrotem wcielic w nasza wlasna
          sylwetke
          • Gość: Imagine Re: EGO przyczyna ZL-EGO czy mam schizofrenie? :) IP: *.unl.edu 07.01.03, 22:58
            Bingo. W sama dyche. Nic dodac. To zycie w UMYSLE, w utozsamianiu sie z
            umyslem, nazywam odchylem od pionu. Tarzamy sie w swoich urojeniach na temat
            nas samych, a potem co ? Lina, gorzala, deprecha, marychy itp, itd.
            Pozdr, Imagine.
            • karkass Re: EGO przyczyna ZL-EGO czy mam schizofrenie? :) 08.01.03, 00:19
              hmm :) kiedys czytalem jakies ksiazki o buddyzmie i zapamietalem jeden przekaz ktory juz od pewnego
              czasu staralem sie stosowac.
              Jede samochodem, spiesze sie.....czerwone swiatlo, korek. Po co sie ciskac, po co trabic, odliczxac i
              denerwowac sie? czerwone swiatlo jest od Buddy, to znak uwaznosci. ma nas przywolac do chwili
              obecnej. Tak oto Budda zapala nam swiatlo uwaznosci. Pedzilem gdzies bedac umyslem 15 m przed
              soba w czekajacych mnie za chwile obowiazkach, moze 20 m za soba grzebiac w przeszlosci... a tu nagle
              STOP. czas by stanac, wpasowac w fotel, usmiechac, wrocic do siebie, oprzec o zaglowek. bo i tak nic
              nie zmienie, a moja szarpanina nie przyspieszy zmiany swiatla

              :)))) jestem leszczem w medytacji a to co pisze o EGO itp. to takie dosyc swieze spostrzezenia. niemniej
              jednak nieobce byly mi ksiazki o jakiej wspomnialem. zastanawia mnie dlaczego cala nasza ludzkosc
              jest opetana tym umyslem i slepo brnie? moze my sami chcemy tak myslec, moze sami wybieramy taki
              sposob bo boimy sie byc czysci, otwarci i bez uprzedzen? umysl szufladkuje nam swiat, szufladkuje
              siebie, innych , rzeczywistosc....czy to z tego tak ciezko sie wyzwolic?
              • karkass Re: czy temu co zostaje bez EGO mozna ufac? 08.01.03, 11:07
                takie mnie nurtuje pytanie. czy jesli jestem na jakies dobrej drodze do zrozumienia, to moge byc pewny ze
                to co sie wyloni jest BEZWGLEDNIE dobre i sluszne? czy moja JAZN, INTUICJA nie nosi jakis spaczen i
                wykolejen tylko ze glebszym poziomie, czy na 100% mozna jej zaufac? bo z tego co wnioskuje to powinna
                byc ona niejako podobna u wszystkich ludzi, byc ta platforma ktora laczy. a przeciez kazdy mimo wszystko
                jest inny i cos nas rozni - wiec jest konflikt JAZNI, konflikt roznych INTUICJI czy one sie niejako swietnie
                rozumieja?

                Pytam bo mowiac o dzieciach podkreslasz Imagine ich nieskrepowanie i wolnosc. W jakim wieku
                zaczyna sie zarazenie malego czlowieczka umyslem. Pamietam ze jako malolat, taki przedszkolny bylem
                dosyc krnabrny, robilem glupie kawaly, wdawalem sie w bojki, bylem niesforny. I czy JUZ WTEDY bylem
                pod wplywem umyslu czy taka jest moja JAZN.

                Mieszam sie w tym im bardziej chce zrozumiec
                • Gość: Imagine Re: czy temu co zostaje bez EGO mozna ufac? IP: *.unl.edu 08.01.03, 15:29
                  karkass napisała:

                  > takie mnie nurtuje pytanie. czy jesli jestem na jakies dobrej drodze do
                  zrozumi
                  > enia, to moge byc pewny ze
                  > to co sie wyloni jest BEZWGLEDNIE dobre i sluszne? czy moja JAZN, INTUICJA
                  nie
                  > nosi jakis spaczen i
                  > wykolejen tylko ze glebszym poziomie, czy na 100% mozna jej zaufac? bo z tego
                  c
                  > o wnioskuje to powinna
                  > byc ona niejako podobna u wszystkich ludzi, byc ta platforma ktora laczy. a
                  prz
                  > eciez kazdy mimo wszystko
                  > jest inny i cos nas rozni - wiec jest konflikt JAZNI, konflikt roznych
                  INTUICJI
                  > czy one sie niejako swietnie
                  > rozumieja?
                  >
                  > Pytam bo mowiac o dzieciach podkreslasz Imagine ich nieskrepowanie i wolnosc.
                  W
                  > jakim wieku
                  > zaczyna sie zarazenie malego czlowieczka umyslem. Pamietam ze jako malolat,
                  tak
                  > i przedszkolny bylem
                  > dosyc krnabrny, robilem glupie kawaly, wdawalem sie w bojki, bylem niesforny.
                  I
                  > czy JUZ WTEDY bylem
                  > pod wplywem umyslu czy taka jest moja JAZN.
                  >
                  > Mieszam sie w tym im bardziej chce zrozumiec

                  A czy mamy jakies wyjscie inne i nie ufac temu co POZA EGO ? Ja nie widze
                  zadnego powodu by odrzucic wizje czegos piekniejszego poza mym umyslem.
                  W szczegolnosci, ze, tak jak kazdemu, zdarzaly mi sie momenty, przeblyski
                  czegos tak cieplego, spokojnego i wiem ze to nie bylo z "puli umyslowej".
                  To bylo doswiadczenie spoza tego co podsuwa mi moj umysl.
                  Pytasz od kiedy umysl zaczyna "oblepiac" nasza swiadosmosc, ktora tak naprawde
                  jestesmy. Pomijajac karme i wszystkie zaszlosci, ktore wnosimy w ten swiat jak
                  swego rodzaju wiano, to od pierwszej sekundy na tej plaszczyznie ziemskiej,
                  jestesmy bombardowani czyims umyslem. Lekarz, ktory strzelil Cie w tylek bys
                  mogl zaczerpnac oddechu, matka i jej twarz, glosy na porodowce, ton glosu
                  ojca, ktory Cie po raz pierwszy ujrzal... wszystko to, ten start i kazdy
                  najmniejszy ruch, dotyk, dzwiek, od pierwszego dnia, lepil to, co teraz widzisz
                  w lustrze, albo to co widzisz po swoich akcjach.
                  Wiekszosc ludzi nie zdaje sobie sprawy jak bardzo oddaleni sa od siebie samych.
                  Umysl nasz jest jak energia jadrowa. Moze czynic cuda ale moze i zabic. Gdyby
                  wszyscy, jak jeden maz, podjeli dzisiaj decyzje otwarcia swych serc, gdyby
                  wszyscy wyrzekli sie swych "przynaleznosci" panstwowych, grupowych, religijnych,
                  swiat nie musialby wiecej byc padolem placzu. Kazdego dnia, kazdej sekundy
                  jestesmy w stanie przetransformowac ta egzystencje w raj, nie tam gdzies w w
                  innym wymiarze, tylko tu, na Ziemii. Nasz umysl jednak, I NIC INNEGO,
                  jest naszym najwiekszym wrogiem.
                  Pozdrawiam Cie i dzieki za kontynuowanie watku w tak odkrywczy sposob.
                  Imagine.

Pełna wersja