ciotkaklotka5
16.05.06, 15:17
Codziennie mogę zliczyć rzeczy, które chciałam, a nawet powinnam była zrobić
a nie zrobiłam (zazwyczaj są to rzeczy związane z kontaktem z ludźmi)
ale czasem robię też te rzeczy (telefon, pójście gdzieś) ale robię to w moim
mniemaniu tak niezgrabnie, że jestem z siebie niezadowolona i ... wpadam w
dołek ...
Nie wiem na ile to wszystko tchórzostwo i brak charakteru z pewnością
częściowo tak ... a na ile niewiara w siebie ...
Kiedy nie podejmuję działań, pojawia się flustracja ...
Jakoś kiepsko wychodzi mi przełamywanie...przed telefonem, który mam
wykonać...robię sobie jeszcze herbatkę...kawę...wiele, wiele taki czynności
zastępczych...potem dochodzę do wniosku, że moze jednak jutro ... bo dziś to
już trochę późno ...
Normą jest u mnie, że czekam aż na klatce nikt nie pójdzie i wtedy wychodzę,
bardzo rzadko chodzę do sklepu który mam pod domem wolę na rowerze podjechac
gdzieś dalej, śmieci wolę iść wyrzucić jak jest ciemno, jak wracam do domu
wolę iść ścieżką za blokami a nie między blokami, kiedy mam odsłonięte rolety
i zapalone w pokoju światło to czuję się skrępowana, często obecność drugiej
osoby powoduje, że czuję się bardzo spięta.
Bardzo przeżywam jeśli ... nie radzę sobie w kontaktach z ludźmi. Zawsze też
bardzo surowo oceniałam w tej kwestii rodziców ... byli nieśmiali ... mieli w
sobie wiele lęku ... szczególnie ojciec ...
Ech jestem dziś sflustrowana ... bo znów czegoś nie zrobiła ...
Czas mija ... już tyle go w swoim życiu zmarnowałam ... tak gdzie inni mają
zapisane strony u mnie są puste ...
Ktoś miał podobny problem i sobie z nim poradził?