Gość: ....
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
08.01.03, 11:51
WITAM!
po wielu latach trudnych/ jego problemy alkoholowe charakter / zdecydowalam
ze musze odejsc.jestem zmeczona to delikatnie powiedziane.jednak ten
strach,obawy tylko pytam sie sam siebie przed czym??
byc mzoe po latach stalam sie osoba wspoluzalezniona od jego jego choroby.
z drugiej strony mysle sobie jak to jest wracac do domu w ktym nic
sie nie dzieje nikt nie krzyczy nie ma pretensji ze zupa za slona za ciepla
za zimna podana nie w tym czasie.
moze ktos ma podobne doswiadczenia moze cos podpowie jak zaczac zyc od
nowa??/
bo zycie wtedy zacznie sie dla mnie inne chyba normalniejsze.
tylko czy ja potrafie odroznic normalnosc po tylu latach....