Hedonizm i lenistwo zabijają mnie.

23.05.06, 20:32
No normalnie się staczam. Też to macie? Jak mam ochotę na sernika z
brzoskwiniami to po niego idę, jak na pepsi idę, jak na najlepsze fajki -
kupuję. Nie przeszkadza mi to, że mam masę długów. Tak samo z resztą. Wokół
mega syf - wali mnie to, wolę na kompie posiedzieć. Nie przeszkadza mi, że
synek właśnie wylewa na siebie sok. A co tam - przynajmniej się czymś zajął.
Normalnie to przybiera patologiczne rozmiary. Nie chce mi się chodzić do
pracy, chodzę ale się spóźniam. Nie chce mi się chodzić z synkiem na spacery,
chodzę ale rzadko byle odbębnić. Nie chce mi się iść ze sobą do lekarza, nie
chcę mi się malować, ubierać w miarę. O wychodzeniu gdziekolwiek to w ogóle
nie ma mowy. No normalnie porażka,jedyne co mi się chce to palić fajki
(powinnam rzucić bo kasa), siedzieć na necie, oglądać TV i jeść.Koniec. A
długi rosną, mieszkanie coraz bardziej zapuszczone, synek znudzony, i mija
dzień za dniem. Co myślicie - szczerze.Codzień kończę dzień z postanowieniem,
żeod jutra to wszystko się zmieni. Robie rozpiski, snuję przyszłość itp. Na
następny dzień znów to samo. Przerasta mnie to. Niewiem czy mam zbyt duże
wymagania co do siebie i na wstępie odpadam (rzucenie palenia, studia,
ascetyczny tryb życia by spłacić długi itditd) czy może to jakaś depresja
albo co. Pomóżcie!
    • hatroha Re: Hedonizm i lenistwo zabijają mnie. 23.05.06, 20:36
      odstaw media i zacznij czytać ksiazki
      • 7zahir Re: Hedonizm i lenistwo zabijają mnie. 23.05.06, 20:40
        Zajmij się dzieckiem.
        Daj mu chwile szczęścia, skoro nie potrafisz sobie.
        Zobaczysz jak to wciąga - taki powrót do dziecka w Tobie.
        Ono chce zyć i cieszyć się życiem!!!
      • hedoneee Re: Hedonizm i lenistwo zabijają mnie. 23.05.06, 20:47
        Książki też czasem czytam. Teraz nie, bo zalegam w bibliotekach - oczywiście
        nie chciało mi się zwrócić.
    • oliwe Re: Hedonizm i lenistwo zabijają mnie. 23.05.06, 22:23
      Nie wiem na ile w tobie tkwi problem a na ile w okolicznościach zewnętrznych.
      Nie chcę cię usprawiedliwiać ale czasem tak jest, że choć popełniamy błedy to
      uchodzą nam one na sucho, czasem jednak przychodzi nam za nie słono płacić i
      małe grzeszki owocują trudnościami w różnych sferach życia. Jeśli się w porę z
      tego nie wybrnie to się nawarstwia i wszystko zaczyna się sypać. Trudno wtedy
      wyjść z takiego zamkniętego koła. Pewnie zdajesz sobie sprawę, że samymi
      fajkami sprawy długów nie załatwisz, musiałabyś wprowadzić w swoim życiu o
      wiele więcej zmian. A to trudne. I cię zniechęca. Wolisz więc tkwić w marazmie
      i udawać, że cię to nie obchodzi. Ale obchodzi cię i to bardzo. Cierpisz i
      wolasz o pomoc.
      Mogłabym się odnieść do wsłasnych doświadczeń bo podobna sytuacja nie jest mi
      obca. Doskonale pamiętam co wtedy czułam. Ból, niemoc, bezradność, pustkę,
      nicość. Być może to depresja, nie jestem psychologiem. Ale nie wiem co
      sprawiło, że mój świat się zmienił. Wiem tylko, że nie stało się to nagle. Małe
      kroki, małe sukcesy, wzmacniały i dodawały sił. Okoliczności zewnętrzne też
      musiały pomóc, bo bywa tak, że choć bardzo się staramy to wszystko idzie jak z
      kamienia i sprzysięga się przeciwko nam.
      Zmiany radykalne, żeby jednocześnie rzucić papierosy, przestać oglądać wkółko
      telewizję i przesiadywać w necie, zadbać o wygląd, cieszyć się dzieckiem,
      przeorganizować relację potrzeby - wydatki są możliwe tylko w filmach. W życiu
      się nie da. Zwłaszcza, że niektóre się wykluczają. Kupujesz ciucha - poprawiasz
      sobie humor, dbasz o wygląd a jednocześnie pogłębiasz długi i pogarszasz tym
      samym nastrój. Kasa jest chyba tym czynnikiem, który dołuje najbardziej. Jak
      jej nie brakuje to resztę jakoś daje się posklejać, takie czasy.
      Nie ma gotowego rozwiązania, oprócz zrozumienia niewiele mogę ci zaoferować.
      Może skup się na pracy, jeśli jest dobra to dbaj o nia bo tym spóźnianiem i
      olewaniem obowiązków możesz i ją stracić. Jeśli nie jest w stanie zaspokoić
      waszych potrzeb to może spróbuj znaleźć coś innego, zmiana pozwoli spłacić
      długi i być może da impuls do dalszych pozytywnych zmian.
    • greengrey Re: Hedonizm i lenistwo zabijają mnie. 24.05.06, 12:35

      Siądź sobie w spokoju

      i spytaj siebie

      dlaczego Ci się nie chce?

      Nie ma sensu robić planów i nierealnych rozpisek- dopóki nie znajdziesz

      odpowiedzi na to pytanie
      • all_that_jazz Re: Hedonizm i lenistwo zabijają mnie. 24.05.06, 15:30
        Mam tak samo,tylko fajki,jedzenie,spanie,tv,net,nic mi sie nie chce.Probowalam
        skorzystac z Twojej rady,ale mam chyba jakas blokade i nie umiem odpowiedziec
        sobie na pytanie DLACZEGO MI SIE NIE CHCE.
    • ksoo Re: Hedonizm i lenistwo zabijają mnie. 24.05.06, 14:22
      Wszytko przez te fajki, zwroccie uwage na to, ze palacze to prawie zawsze
      smierdzace lenie i śmieciuchy. Papieros - twoj wróg!
    • ewa_xy Re: Hedonizm i lenistwo zabijają mnie. 24.05.06, 15:28
      Czy nie ma koło Ciebie ludzi życzliwych, którzy pomogliby Ci wyjść z tych
      uzależnień. Wydaje mi się, że dla Ciebie najważniejsze są własne, przyjemne
      doznania. Nie myślisz o dziecku, obojętne jest Ci jak mieszkasz, jak żyjesz.
      Jeśli nie masz wokół siebie żadnej mądrej przyjaciółki, to znajdż czas na
      psychologa. Ratuj siebie i rodzinę. Nic nie piszesz o ojcu dziecka. Jeśli
      wychowujesz je sama, to tym bardziej powinnaś poświęcić mu więcej uwagi.
      Spróbuj zadbać o siebie.Wyjdż do ludzi... -
      Czuję, że pod tym zachowaniem kryje się problem z Twoim facetem.
      Obym nie miała racji. Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja