zawod dla córki? tylko nie nauczycielka!

15.01.03, 10:06
Dlatego ze większośc z nich przenosi zachowania z pracy do domu,i chce
rządzić swoim facetem i otoczeniem. To zly wybor - najczesciej w efekcie
zostaja samotne. Nauczycielki są to osby, od których wykonywany zawód wymaga
oceniania innych. Ponieważ same całe żcie oceniają nie znoszą kiedy się je
ocenia; często odmienne zdanie innych (np. rodziców uczniów) wywołuje u
nauczycieli ostry sprzeciw, tak jakby ich oceny, proponowane rozwiązania nie
podlegały dyskusji ... Myślę, że w sytuacjach spornych czują się po prostu
atakowane itd.
Nawet socjologowie potwierdzaja, ze partnerow zyciowych znajdujemy przede
wszystkim w pracy (na studiach). To znaczy, ze spedzamy wiekszosc czasu z
osobami wykonujacymi podobny zawod/majacymi podobne zainteresowania. A dla
nauczycielek to przeklenstwo. Bo kogo moga spotkac w pracy? Sfrustrowanych
brakiem powodzenia (i pieniedzy) facetow? Zbabialych chlopow? Bylych chlopow?
Kochajacych inaczej? A tych ostatnich jakby coraz wiecej.... Przykre to
wszystko. A najbardziej przykre, ze nauczycielki to czesto kobiety, ktore
zapomnialy jak byc kobietami. I instruktorami.... Pamietam, ze ubawilo mnie
kiedys ogloszenie gazetowe zredagowane przez mezczyzne "poszukujacego".
Ogloszenie konczylo sie stwierdzeniem: "nauczycielki i pielegniarki
wykluczone".....
    • Gość: gb Re: zawod dla córki? tylko nie nauczycielka! IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 15.01.03, 10:33
      W jednym masz rację, status nauczyciela jest żaden. Ale opowiem Ci cos
      śmiesznego. Mam takie zboczenie, że chce nauczyć swoich uczniów myślenia. Otóz
      w czasie zajęć z 19-latkami zbijałam każdy argument jaki wysunęli na temat
      pewnego problemu ekonomicznego. W pewnym momencie poczuli sie tak skołowani że
      jeden z nich doszedł do wniosku iż najlepiej będzie swoje niezadowolenie z
      tego faktu wyładować na sprawcy, czyli na nauczycielu. Zebrał w sobie
      wszystkie siły, wstał i oswiadczył: a pani to nie ma racji bo jest tylko
      zwykłą nauczycielką a ja cytuję myśl takiego a takiego, który jest ministrem i
      wie lepiej, koniec!!! I jak tu kogoś pouczać i narzucac swoje zdanie, prosze
      wytłumacz mi to, tylko przystępnie.
      • farsa Re: zawod dla córki? tylko nie nauczycielka! 15.01.03, 10:45
        Gość portalu: gb napisał(a):

        > Zebrał w sobie
        > wszystkie siły, wstał i oswiadczył: a pani to nie ma racji bo jest tylko
        > zwykłą nauczycielką a ja cytuję myśl takiego a takiego, który jest ministrem
        >i
        > wie lepiej, koniec!!! I jak tu kogoś pouczać i narzucac swoje zdanie, prosze
        > wytłumacz mi to, tylko przystępnie.

        to proste.
        minister [lub ktokolwiek cytowany] jest autorytetem.
        ty nie jesteś autorytetem. możesz skończyć cztery fakultety. możesz znać trzy
        języki... możemy sobie mnożyć twoje umiejętności.
        nie będziesz autorytetem, bo jesteś nauczycielką.
        to nie jest autorytetorodny zawód.
        • pastwa Re: zawod dla córki? tylko nie nauczycielka! 15.01.03, 10:52
          farsa napisała:

          > to proste.
          > minister [lub ktokolwiek cytowany] jest autorytetem.
          > ty nie jesteś autorytetem. możesz skończyć cztery fakultety. możesz znać trzy
          > języki... możemy sobie mnożyć twoje umiejętności.
          > nie będziesz autorytetem, bo jesteś nauczycielką.
          > to nie jest autorytetorodny zawód.

          Papież jest nauczycielem moralnosci i jakżesz wielki ma autorytet.
          • Gość: Malwina Re: zawod dla córki? tylko nie nauczycielka! IP: *.abo.wanadoo.fr 15.01.03, 10:54
            dorosli ludzie a nigdy nie opuscili szkoly...;-) to podejrzane ....
          • farsa Re: zawod dla córki? tylko nie nauczycielka! 15.01.03, 11:02
            pastwa napisał:


            >
            > Papież jest nauczycielem moralnosci i jakżesz wielki ma autorytet.

            ale gb nie jest papiezem.
          • farsa Re: zawod dla córki? tylko nie nauczycielka! 15.01.03, 11:04
            pastwa napisał:


            >
            > Papież jest nauczycielem moralnosci i jakżesz wielki ma autorytet.

            ale gb nie jest papiezem.
          • farsa Re: zawod dla córki? tylko nie nauczycielka! 15.01.03, 11:08
            pastwa napisał:


            >
            > Papież jest nauczycielem moralnosci i jakżesz wielki ma autorytet.

            ale gb nie jest papiezem.
            • pastwa Re: zawod dla córki? tylko nie nauczycielka! 15.01.03, 11:37
              farsa napisała:

              > pastwa napisał:
              >
              > > Papież jest nauczycielem moralnosci i jakżesz wielki ma autorytet.


              > ale gb nie jest papiezem.


              Po trzykroc sie z Toba zgadzam ;-)

              Pytanie tylko, czy Papiez ma swój autorytet za to, ze jest na stanowisku
              Papieża, czy moze za jakośc i mądrośc swoich nauk, hmm ?
              • Gość: farsa Re: zawod dla córki? tylko nie nauczycielka! IP: *.dtvk.tpnet.pl 15.01.03, 12:16
                pastwa napisał:

                > farsa napisała:
                >
                > > pastwa napisał:
                > >
                > > > Papież jest nauczycielem moralnosci i jakżesz wielki ma autorytet.
                >
                >
                > > ale gb nie jest papiezem.
                >
                >
                > Po trzykroc sie z Toba zgadzam ;-)
                >
                > Pytanie tylko, czy Papiez ma swój autorytet za to, ze jest na stanowisku
                > Papieża, czy moze za jakośc i mądrośc swoich nauk, hmm ?

                po pierwsze:
                gdyby 'gb' posiadała ten sam warsztat intelektualny, co Wojtyla i uczyla w XI
                LO w Gdzieśtam, zareczam Ci, jej autorytet byłby skutecznie podważany.

                po drugie:
                istnieją jednostki, dla których Wojtyła i jego nauczanie, nie były i nie będą
                autorytetem. bez względu na 'stanowisko' [?], jakie zajmuje, czy raczej
                funkcje, które wypełnia.

                po trzecie:

                z Bocheńskiego -
                --> Autorytet jest relacją.
                --> P jest dla S autorytetem w dziedzinie D, kiedy S przyjmuje w zasadzie
                wszystko, co mu P podaje do wiadomości, a co należy do dziedziny D.
                ["co to jest autorytet" w: "Logika i filozofia"]

                sądzę, że kwestie autorytetów wyjaśniłyśmy sobie.
                inną kwestią pozostaje brak autorytetu nauczyciela.
                ale o tym rozprawiać nie mam zamiaru.

                kłaniam.
                farsa

                • pastwa Re: zawod dla córki? tylko nie nauczycielka! 15.01.03, 12:22
                  Gość portalu: farsa napisała:

                  > po pierwsze:
                  > gdyby 'gb' posiadała ten sam warsztat intelektualny, co Wojtyla i uczyla w XI
                  > LO w Gdzieśtam, zareczam Ci, jej autorytet byłby skutecznie podważany.


                  Nie watpię,że ludzie boja sie myslc w obliczu wysoko postawionych person.

                  Nie o to mi jednak chodzi, jestem bowiem w stanie równie łatwo wykazać Ci, ze
                  nie ma patentu na autorytet i to bez wzgledu na wykonywany zawód, stad
                  twierdzenie, ze ktoś jest mniej powazany intelektualnie z powodu bycia
                  nauczycielem, a nie ministrem, jest pusty, nieprawdziwy, krótko mówiąc głupi.

                  Uszanowanie
                  • farsa Re: do pastwy - pomyśl chwilę, zanim napiszesz 15.01.03, 12:37
                    pastwa napisał:


                    > Nie o to mi jednak chodzi, jestem bowiem w stanie równie łatwo wykazać Ci, ze
                    > nie ma patentu na autorytet i to bez wzgledu na wykonywany zawód,

                    oczywiście - nia ma patentu na autorytet. sądzę, że autorytet jest - może być -
                    całością, ogółem działań i postaw tak intelektualnych, jak etycznych, ale też
                    zwykłocodziennych. bez względu na wykonywanu zawód [czy papież to zawód? ale to
                    drobna kwestia].

                    > stad
                    > twierdzenie, ze ktoś jest mniej powazany intelektualnie z powodu bycia
                    > nauczycielem, a nie ministrem, jest pusty, nieprawdziwy, krótko mówiąc głupi.



                    'gb' przedstawiła problem, pomnisz? jej zdanie nie miało znaczenia, jej
                    argumenty przedstawiane w czasie lekcji nie liczyły się, nie miały znaczenia. a
                    czyje? Tak Zwanych Autorytetów. ona występowała z pozycji nauczyciela.
                    znam nauczycieli, którzy są obrażani przez uczniów na swoich lekcjach -
                    niewybrednymi inwektywami.
                    pokaż mi, w jaki sposób nauczyciel ma budować autorytet? w jaki sposób on 'P',
                    ma stać się dla uczniów 'S', autorytetem w dziedzinie 'D'?
                    bo to jest problem, nie sądzisz?
                    a z zarzutami o pustce, głupocie i braku prawdy wstrzymaj się, dopóki nie
                    stwierdzisz, że możesz je wygłosić bez uszczerbku dla własnego autorytetu i
                    przypisywania niewłaściwym osobom twierdzeń, których nie są autorami.

                    >
                    > Uszanowanie

                    ukłony.
                    • pastwa Re: do pastwy - pomyśl chwilę, zanim napiszesz 15.01.03, 12:59
                      farsa napisała:

                      'gb' przedstawiła problem, pomnisz? jej zdanie nie miało znaczenia, jej
                      argumenty przedstawiane w czasie lekcji nie liczyły się, nie miały znaczenia. a
                      czyje? Tak Zwanych Autorytetów. ona występowała z pozycji nauczyciela.
                      znam nauczycieli, którzy są obrażani przez uczniów na swoich lekcjach -
                      niewybrednymi inwektywami.

                      ***No i co z tego ??? Ty piszesz zwyczajnie o głupocie i szczeniactwie...

                      pokaż mi, w jaki sposób nauczyciel ma budować autorytet? w jaki sposób on 'P',
                      ma stać się dla uczniów 'S', autorytetem w dziedzinie 'D'?
                      bo to jest problem, nie sądzisz?

                      ***To powiedz mi w jaki sposób człowiek ma budować autorytet, bedziesz tez
                      miała odpowiedź na swoje pytanie.


                      a z zarzutami o pustce, głupocie i braku prawdy wstrzymaj się, dopóki nie
                      stwierdzisz, że możesz je wygłosić bez uszczerbku dla własnego autorytetu i
                      przypisywania niewłaściwym osobom twierdzeń, których nie są autorami.

                      ***Oj, pomyslałem, chwilkę nawet,a poniżej Twoje własne słowa :


                      "minister [lub ktokolwiek cytowany] jest autorytetem.
                      ty nie jesteś autorytetem. możesz skończyć cztery fakultety. możesz znać trzy
                      języki... możemy sobie mnożyć twoje umiejętności.
                      nie będziesz autorytetem, bo jesteś nauczycielką.
                      to nie jest autorytetorodny zawód."


                      ***Według Ciebie autorytet rodzi sie z zawodu,a to uwazam za bzdure, bo zawód
                      nie moze miec autorytetu, ale najwyżej prestiz, zawód jest bezosobowy i nie
                      posiada intelektu, wiedzy, stad jak może mieć autorytet.
                      Tym samym, pisząc, że Pani X ma autorytet jako pani minister, a nie ma go kiedy
                      zostanie szkolnym nauczycielem( w tej samej sprawie), swiadczy własnie o nie
                      przemysleniu sprawy ale przez Ciebie.

                      Ps. Tak dla jasności, ja nie mam autorytetu, wiec uszczerbku na nim nie moge
                      ponieść ;-)

                      • farsa Re: do pastwy - pomyśl chwilę, zanim napiszesz 15.01.03, 13:23
                        pastwa napisał:


                        > ***No i co z tego ??? Ty piszesz zwyczajnie o głupocie i szczeniactwie...

                        ...które jeśli mają miejsce, podważają nauczycielski autorytet.

                        > ***To powiedz mi w jaki sposób człowiek ma budować autorytet, bedziesz tez
                        > miała odpowiedź na swoje pytanie.

                        Człowiek posiada narzędzia do budowania autorytetu.
                        Nauczyciela pozbawia się owych narzędzi, choć niekoniecznie człowieczeństwa.
                        Degraduje go - w pewnym sensie - sam status. Sens degradacji polega - sam to
                        zauważyłeś - na braku pestiżu zawodowego, braku uznania i właściwej
                        gratyfikacji podejmowanych działań.
                        Człowiek-Nauczyciel czuje tę degradację.
                        Człowiek-Nauczyciel czuje sfrustrowanie.
                        Człowiek-Nauczyciel ma depresję.

                        Adasia Miauczyńskiego znasz?
                        Obejrzyj 'Dzień Świra'. M
                        Może wtedy spróbujesz pojąć sens i bezsens nauczycielskich działań.
                        Sens i bezsens budowania autorytetu nauczyciela.

                        Drzewiej używano dyscypliny.
                        Teraz wszechobecny, wszechstosowany permisywizm święci swoje tryumfy.


                        Nie byłeś nauczycielem - nie wiesz.
                        >

                        >
                        > ***Oj, pomyslałem, chwilkę nawet,a poniżej Twoje własne słowa :
                        >
                        >
                        > "minister [lub ktokolwiek cytowany] jest autorytetem.
                        > ty nie jesteś autorytetem. możesz skończyć cztery fakultety. możesz znać trzy
                        > języki... możemy sobie mnożyć twoje umiejętności.
                        > nie będziesz autorytetem, bo jesteś nauczycielką.
                        > to nie jest autorytetorodny zawód."
                        >
                        >
                        > ***Według Ciebie autorytet rodzi sie z zawodu,a to uwazam za bzdure, bo zawód
                        > nie moze miec autorytetu, ale najwyżej prestiz, zawód jest bezosobowy i nie
                        > posiada intelektu, wiedzy, stad jak może mieć autorytet.
                        > Tym samym, pisząc, że Pani X ma autorytet jako pani minister, a nie ma go
                        > kiedy
                        > zostanie szkolnym nauczycielem( w tej samej sprawie), swiadczy własnie o nie
                        > przemysleniu sprawy ale przez Ciebie.

                        i znowu 'ab ovo'. interpretacje i nadinterpretacje.
                        brak sztuki metafory i wlaściwej paraleli. moze nawet paraboli.
                        nie rzekłam, że zawód nauczyciela "ma" autorytet, rzekłam jeno, iż nie jest
                        autoryteto"rodny", czyli autorytetotwórczy, zatem osoby wykonujące ów zawód -
                        nie cieszą się autorytetem.
                        i znowu, zajrzyj proszę do definicji autorytetu Bocheńskiego, pozwoliłam ją
                        sobie przytoczyć [a Bocheński może być Autorytetem w dziedzinie autorytetu].
                        autorytet to RELACJA. też między NAUCZYCIELEM a UCZNIEM. oceń tę relację,
                        obiektywnie i bez osobistych wycieczek w moją stronę, a może wreszcie pojmiesz,
                        o co chodzi w tym, że nauczyciel autorytetu nie posiada.
                        nie mam ani siły, ani ochoty eksplikować tego, co oczywiste.
                        nie podważałam również kompetencji i wykształcenia 'gb'.
                        naprawdę nie zauważyłeś?

                        >
                        > Ps. Tak dla jasności, ja nie mam autorytetu, wiec uszczerbku na nim nie moge
                        > ponieść ;-)

                        mam jasność.
                        dlatego dyskusję o autorytecie autorytarnie ucinam.
                        • Gość: gb Re: do pastwy - pomyśl chwilę, zanim napiszesz IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 15.01.03, 17:12
                          Serdeczne dzięki za obronę. Ale to akurat nie o autorytet chodzi, na ten nie
                          narzekam. Na jednym z wątków toczy się dyskusja o potrzebie bezpieczeństwa i
                          tu także wystepuje ten problem. Młodzi ludzie chcą wypracowac pewniki na
                          których będą w przyszłości bazować, chcą być bezpieczni również w formułowaniu
                          swoich sądów na dany temat w oparciu o zdobytą wiedzę. I jeżeli wykazuje im
                          się, iż ta wiedza nie jest pewnikiem, że wszystko lub prawie wszystko można
                          udowodnić, stąd zagubienie, niepewność, brak gruntu pod nogami. Mam pewne
                          obawy, czy to co robię nie nauczy ich cynizmu. Chciałabym, by umieli
                          podchodzić z dystansem i zdrowym rozsądkiem do pakowanej do ich głów wiedzy, z
                          różnych żródeł nawet wtedy, gdy są nimi uznane autorytety.
                        • pastwa Re: do pastwy - pomyśl chwilę, zanim napiszesz 15.01.03, 18:14
                          farsa napisała:

                          > i znowu 'ab ovo'. interpretacje i nadinterpretacje.
                          > brak sztuki metafory i wlaściwej paraleli. moze nawet paraboli.
                          > nie rzekłam, że zawód nauczyciela "ma" autorytet, rzekłam jeno, iż nie jest
                          > autoryteto"rodny", czyli autorytetotwórczy, zatem osoby wykonujące ów zawód -
                          > nie cieszą się autorytetem.

                          Gdyby tak było jak piszesz, autorytety produkowano by poprzez wciskanie danego
                          delikwenta w "autorytetotwórczy" zawód a nastepnie kazano by takiemu nauczać.
                          Tylko powiedz szcerze, czy dla Ciebie taki człowiek na samym starcie mialby
                          wieksze predyspozycie do bycia autorytetem z racji pozycji, bardzo dziwne
                          rozumoanie jak dla mnie...

                          > i znowu, zajrzyj proszę do definicji autorytetu Bocheńskiego, pozwoliłam ją
                          > sobie przytoczyć [a Bocheński może być Autorytetem w dziedzinie autorytetu].
                          > autorytet to RELACJA. też między NAUCZYCIELEM a UCZNIEM. oceń tę relację,
                          > obiektywnie i bez osobistych wycieczek w moją stronę, a może wreszcie
                          >pojmiesz,o co chodzi w tym, że nauczyciel autorytetu nie posiada.

                          Dla mnie nie ma znaczenia kto ma jaki zawód, z duża swobodą zaakceptuje
                          autorytet danej osoby, jesli będa ku temu merytoryczne przesłanki, niechby była
                          ona nawet i zaplutym bezdomnym. A to własnie przez takie rozumowanie jak Twoje
                          uwaza się, ze nauczyciel nie moze byc autrytetem ze wzgledu na marnośc
                          prestiżową tegoz zawodu, no chyba że Ty wytykasz tylko takie myslenie innym
                          jako głupie, bo jesli się z nim zgadzasz samas sobie winna. Dla mnie autorytet
                          ma ten, kto na niego zasługuje swymi umiejetnosciami, intelektem wiedzą, a nie
                          zajmowanym stanowiskiem,a Ty masz odwrotnie i jeszcze psioczysz ze tak jest.


                          > nie mam ani siły, ani ochoty eksplikować tego, co oczywiste.
                          > nie podważałam również kompetencji i wykształcenia 'gb'.
                          > naprawdę nie zauważyłeś?

                          Zauważyłem, stad nawet o tym nie wspominam w przeciwieństwie do Ciebie.
                          • farsa Re: do pastwy - pomyśl chwilę, zanim napiszesz 15.01.03, 19:18
                            pastwa napisał:


                            >
                            > Gdyby tak było jak piszesz, autorytety produkowano by poprzez wciskanie
                            danego
                            > delikwenta w "autorytetotwórczy" zawód a nastepnie kazano by takiemu nauczać.
                            > Tylko powiedz szcerze, czy dla Ciebie taki człowiek na samym starcie mialby
                            > wieksze predyspozycie do bycia autorytetem z racji pozycji, bardzo dziwne
                            > rozumoanie jak dla mnie...

                            wiesz, może tak byłoby prościej.
                            przynajmniej nasze bezpłodne dyskusje nie miałyby miejsca.

                            chodzi o to, że pewne zawody, w tym nauczycielski [pielęgniarski etc.], skazane
                            są na samym starcie na degradację. z różnych powodów. o nich juz sobie
                            wspominaliśmy.

                            >
                            > Dla mnie nie ma znaczenia kto ma jaki zawód, z duża swobodą zaakceptuje
                            > autorytet danej osoby, jesli będa ku temu merytoryczne przesłanki, niechby
                            była
                            >
                            > ona nawet i zaplutym bezdomnym.

                            niechby.
                            ja nie mówię o godności ludzkiej, o wartości wynikającej z samego,
                            ontologicznego faktu człowieczeństwa.
                            naprawdę nie rozumiesz definicji autorytetu.
                            może w końcu ją zaprezentujesz.
                            mam wrażenie, że Twoja definicja oscyluje między poczuciem własnej godności,
                            wartości, człowieczeństwem a kompetencjami.

                            powtarzam: posiadanie autorytetu, to wytworzenie szczególnej RELACJI.
                            [jeśli bezdomny może być dla Ciebie autorytetem w sprawach nowoczesnego
                            budownictwa! brawo!
                            podkreślam - nie myl autorytetu ze zwykłym szacunkiem i godnością,
                            przynależnymi każdemu człowiekowi].

                            ale "autorytet" to także: "powaga, wpływ, znaczenie, mir, człowiek, instytucja,
                            mająca wpływ, znaczenie, ciesząca się uznaną powagą, mirem; arbiter, znawca"
                            [W. Kopaliński, Słownik wyrazów obcych...; porównaj tez nowsze wydanie
                            Słownika, red. Elżbieta Sobol, Wawa 1995]

                            i dlatego, nie mam argumentów, by z Tobą dłużej dyskutować.

                            >A to własnie przez takie rozumowanie jak Twoje
                            > uwaza się, ze nauczyciel nie moze byc autrytetem ze wzgledu na marnośc
                            > prestiżową tegoz zawodu, no chyba że Ty wytykasz tylko takie myslenie innym
                            > jako głupie, bo jesli się z nim zgadzasz samas sobie winna.

                            zbyt często inkryminujesz mi głupotę lub to, że ja inkryminuję ją innym.
                            możesz prowadzić merytoryczny dyskurs?
                            nikomu niczego nie "wtykam", zwłaszcza Tobie.
                            moje rozumowanie nie ujmuje autorytetu nauczycielom.
                            twierdzę, że go nie mają i pytam dlaczego.

                            > Dla mnie autorytet
                            > ma ten, kto na niego zasługuje swymi umiejetnosciami, intelektem wiedzą, a
                            nie
                            > zajmowanym stanowiskiem,a Ty masz odwrotnie i jeszcze psioczysz ze tak jest.

                            na nic i na nikogo nie psioczę.
                            po raz kolejny pytam , dlaczego wykształceni, przygotowani merytorycznie
                            nauczyciele, nie cieszą się społecznym autorytetem. chociaż powinni. bo
                            posiadaja umiejętności.
                            intelekt.
                            i wiedzę.
                            potrafisz udzielic odpowiedzi na to banalne pytanie?


                            >
                            > Zauważyłem, stad nawet o tym nie wspominam w przeciwieństwie do Ciebie.

                            o wyższości świąt bożego narodzenia nad świętami wielkiej nocy, czyli dlaczego
                            świstak przestał zawijać sreberka.
                            • pastwa Re: do pastwy - pomyśl chwilę, zanim napiszesz 15.01.03, 22:04
                              Piszesz:

                              na nic i na nikogo nie psioczę.
                              po raz kolejny pytam , dlaczego wykształceni, przygotowani merytorycznie
                              nauczyciele, nie cieszą się społecznym autorytetem. chociaż powinni. bo
                              posiadaja umiejętności.
                              intelekt. i wiedzę.
                              potrafisz udzielic odpowiedzi na to banalne pytanie.


                              Odpowiedzi sa dosc banalne, po pierwsze niekoniecznie samo wykształcenie
                              wystarcza by zaprezentowac w pełni swa wiedzę, a zwłaszcza w posób ciekawy i
                              przystepny, po drugie nie wszyscy ( mniejszośc mniemam na podstawie włanych
                              doswiaczen, a uprzedzen nie mam) nauczyciele sa tak znowu dobrze przygotowani
                              merytorycznie. Oraz jeszcze, nie kazy musi posiadać umiejetnosci pozwalajace
                              docenic kunszt świetnego nauczyciela, jeli juz takowy sie trafi.
                              • Gość: dodo Re: do pastwy - pomyśl chwilę, zanim napiszesz IP: 209.226.65.* 15.01.03, 23:13
                                pastwa napisał:

                                > Piszesz:
                                >
                                > na nic i na nikogo nie psioczę.
                                > po raz kolejny pytam , dlaczego wykształceni, przygotowani merytorycznie
                                > nauczyciele, nie cieszą się społecznym autorytetem. chociaż powinni. bo
                                > posiadaja umiejętności.
                                > intelekt. i wiedzę.
                                > potrafisz udzielic odpowiedzi na to banalne pytanie.

                                pastwo, litosci!
                                sa nauczyciele, ktorzy maja autorytet i sa tacy, ktorzy nie maja.
                                gb juz ci napisala, ze ogolnie autorytet ma a pytanie ucznia swiadczy o tym, ze
                                zawod bywa przez niektorych(!) postrzegany jako mniej wazny niz ministra czy
                                innego prezesa. ale tak jest, do diabla, z kazdym zawodem. to sie nijak ma do
                                autorytetu jako takiego. bijesz tego konia i bijesz - juz zdechl!


                                > Odpowiedzi sa dosc banalne, po pierwsze niekoniecznie
                                > wystarcza by zaprezentowac w pełni swa wiedzę, a zwłaszcza w posób ciekawy i
                                > przystepny, po drugie nie wszyscy ( mniejszośc mniemam na podstawie włanych
                                > doswiaczen, a uprzedzen nie mam) nauczyciele sa tak znowu dobrze przygotowani
                                > merytorycznie. Oraz jeszcze, nie kazy musi posiadać umiejetnosci pozwalajace
                                > docenic kunszt świetnego nauczyciela, jeli juz takowy sie trafi.

                                to juz jest bardziej na temat sztuki wykonywania zawodu i znow jest to sprawa
                                indywidualna z autorytetem i zawodem jako takim niezwiazana.
                                uczepiles sie, pastwo, tych nauczycieli jak nie przymierzajac, rzep - ze strony
                                gb byl to przyklad a ty sie uparles cos udowodnic i jeszcze chcesz zeby ci
                                wszyscy (a szczegolnie farsa) przyznali racje.
                                zawod nie moze miec autorytetu! autorytet moze miec czlowiek i to tez wylacznie
                                w okreslonych kontaktach z konkretnymi ludzmi. przyklady mozna mnozyc ale nie
                                chce kwestionowac twojej inteligencji.
                                zawod natomiast moze byc spolecznie szanowany lub powazany - glownie wiaze sie
                                to z wysilkiem wkladanym w nauke zawodu, odpowiedzialnosc i ile np. danemu
                                osobnikowi sie placi za to, co robi. te kryteria sa zmienne w zaleznosci od
                                epoki, geografii, ekonomii itd.
                                ten watek chyba jednak nie dotyczy kwestii respektu dla zawodu nauczyciela
                                a raczej szeroko-rozumianej psychologii pan nauczycielek. wiec, miejze pastwo
                                litosc i przeczytaj farse jeszcze raz - wszystko wylozone jest logicznie,
                                lopatologicznie i w punktach.
                                milej lektury :-)
                                • pastwa Re: Dodo Litości ?????????????????????? 16.01.03, 12:22
                                  Gość portalu: dodo napisał(a):

                                  > pastwa napisał:
                                  >
                                  > > Piszesz:
                                  > >
                                  > > na nic i na nikogo nie psioczę.
                                  > > po raz kolejny pytam , dlaczego wykształceni, przygotowani merytorycznie
                                  > > nauczyciele, nie cieszą się społecznym autorytetem. chociaż powinni. bo
                                  > > posiadaja umiejętności.
                                  > > intelekt. i wiedzę.
                                  > > potrafisz udzielic odpowiedzi na to banalne pytanie.
                                  >
                                  > pastwo, litosci!

                                  Dodo prosze przeczytaj jeszcze raz dyskusie, bo Ci sie widze poklepały osoby,
                                  nie cytuj Farsy, by odpowiadac do mnie.

                                  Dzieki
      • ciotka-klotka Re: zawod dla córki? tylko nie nauczycielka! 18.01.03, 11:37
        Gość portalu: gb napisał(a):

        > wie lepiej, koniec!!! I jak tu kogoś pouczać i narzucac swoje zdanie, prosze
        > wytłumacz mi to, tylko przystępnie.

        Zawód nauczyciela nie polega na NARZUCANIU swojego zdania.
        To jest największa wada nauczycieli, że właśnie swoje (a właściwie nie tyle
        swoje, co przyjęte za swoje, bo obowiazujące w aktualnym programie nauczania)
        próbują narzucić uczniom.
        A wystarczyłoby wprowadzić zwykłą poprawkę w wypowiedziach:
        WEDŁUG zdania X problem taki i taki przedstawia się tak i tak, a według
        zdania Y ten problem wygląda zupełnie inaczej. Ja, jako nauczyciel, przychylam
        się do zdania X, bo (i tu uzasadnienie), a Ty? Uzasadnij.
    • lima Re: zawod dla córki? tylko nie nauczycielka! 15.01.03, 11:48
      mam kilka znajomych -nauczycielek.prawie wszystkie -i te majace 20pare lat i te
      ok 40 sa samotne.przez jakis czas po studiach mieszkalam razem z dziewczyna
      nauczycielka i faktycznie wiekszosc zdan formuowala jako oceny lub polecenia
      nie dopuszczajac krytyki i wykazywala dosyc wkurzajace zapedy do ukladania
      mojego zycia i moich znajomych.
      ale poza tym nauczycielki z racji zawodu sa inteligentne i miewaja duza wiedze,
      problem gdy sa o niej tak przekonane ze nie przyjmuja do wiadomosci innego
      zdania.
      • procesor Re: zawod dla córki? tylko nie nauczycielka! 15.01.03, 14:01
        lima napisała:
        > mam kilka znajomych -nauczycielek.prawie wszystkie -i te majace 20pare lat i
        te ok 40 sa samotne.przez jakis czas po studiach mieszkalam razem z dziewczyna
        > nauczycielka i faktycznie wiekszosc zdan formuowala jako oceny lub polecenia
        > nie dopuszczajac krytyki i wykazywala dosyc wkurzajace zapedy do ukladania
        > mojego zycia i moich znajomych.
        > ale poza tym nauczycielki z racji zawodu sa inteligentne i miewaja duza
        wiedze, problem gdy sa o niej tak przekonane ze nie przyjmuja do wiadomosci
        innego zdania.

        Ciekawe bo praktycznie moje nauczycielki były mężatkami. Z tego co wiem o
        środowisku w pobliskiej szkole - tez nie ma tam samotnych pań - no chyba że
        takie młode co jeszcze nie zdążyły.. :)
        Swoją droga - nauczyciel to zawód. Ma TERAZ niska ocenę społeczna. Kiedys było
        inaczej.
        Pedagog w znaczeniu nauczyciel - kiedys czuł sie wychowawca. Teraz - próbuje
        zrobić karierę i dorobić w miarę możliwości. Niestety mało jest takich którzy
        uczą JAK sie uczyć, wychowuja, wymagaja nie tylko wiedzy książkowej.
        Czasem mam wrażenie że najmniej ważny dla nauczyciela teraz jest uczeń, co?
        Upychanie wiedzy w głowach uczniów to teraz główny cel. A na wychowywanie nie
        ma czasu i sił.
        I nie mócie ż eto tylko sprawa domu i rodziców.
        Ostatecznie dzieci w szkole spędzaja sporo czasu. Warto by było aby nie
        niszczyło sie wtedy wartości zaszczepionych w domu...

        Miał ktoś z was ostatnio tornister dzieciaka z postawówki w ręku??
        • Gość: dodo Re: zawod dla córki? tylko nie nauczycielka! IP: 209.226.65.* 15.01.03, 14:38
          wiekszosc znanych mi corek jak rowniez babek i matek, ktore tez kiedys byly
          corkami :-) wybiera i wybieralo swoje zawody z wlasnej, nieprzymuszonej woli.
          owszem, zdanie rodzicow czy innych "autorytetow" (tu specjalny uklon w strone
          farsy i pastwy z podziekowaniem za doglebne przyblizenie tematu ;-D)
          bywa/bywalo brane pod uwage ale gdy przychodzi, co do czego to wiekszosc
          mlodych osob (i corek, i synow!) wybiera kierunek studiow i zawod relatywnie
          samodzielnie. totez nie bardzo rozumiem pytanie wstepne - zawod dla corki?
          w sensie, co mozemy jej podarowac jako profesje czy do czego powinnismy ja
          namawic/zmuszac/przekonywac? hmmm...
          a dlaczego niepokoj w kwestii wyboru profesji budzic maja wylacznie corki?
          powiem szczerze - majac 2 synow i corke, o te moja panne zawsze sie mniej
          niepokoilam niz o chlopakow. a juz najmlodszemu to naprawde nie wiem, co
          podpowiadac na temat ewentualnej propedeutyki zawodowej jak to
          sie "przeslicznosciowo" nazywalo kiedys w prl. on akurat pewnie powinien isc na
          kierunek nauczycielski choc sam sobie jeszcze tego nie uswiadamia.
          co zas do samego zawodu nauczyciela, to wszystko zalezy od adresu - gdyby
          ktorekolwiek z moich dzieci faktycznie zostalo nauczycielem, nie mialabym nic
          przeciwko temu - stabilny zawod, dosc przyzwoicie platny, z bardzo przyzwoitymi
          benefitami i dlugimi wakacjami - czegoz chciec wiecej?
          gdybym mogla wybierac zawod mojej corce to naprawde nie wiedzialabym, co jej
          podpowiedziec - czy ktos wie, co uczyni ich dziecko szczesliwym zawodowo?
          szczesliwie ;-) ona nie dala nam tej szansy - sama sobie wybrala, co chce robic
          a do nas nalezy tylko zaplacic za studia - takie zycie... :-)
          • al3 Re: zawod dla córki? tylko nie nauczycielka! 15.01.03, 17:06
            Niech zostanie pilotem, najlepiej nowej generacji czyli typ: F16
    • Gość: Leon Re: zawod dla córki? tylko nie nauczycielka! IP: *.imag.fr 16.01.03, 11:34
      2 rzeczy mi sie nasuwaja:

      1) Masz jakies zle doswiadczenia w kontaktach/pracy/itp/etc. z nauczycielkami i robisz z tego uogolnienie.
      2) Czy chcesz decydowac o zawodzie corki? A moze lepiej jej samej zapytac?

      Leon
    • Gość: Leon Re: zawod dla córki? tylko nie nauczycielka! IP: *.imag.fr 16.01.03, 11:39
      Tak, niech zostanie pilotem (F-16 bedzie przyszlosciowy zawod) albo czolgista, albo ochroniarzem w supermarkecie
      albo hokeistka albo najlepiej gwiazda estrady, wtedy wszyscy beda ja podziwiac i ogladac jej gole zdjecia w
      internecie.

      Pozdrawiam
      Leon
      • Gość: sofia Re: zawod dla córki? tylko nie nauczycielka! IP: *.244.84.111.Dial1.Washington2.Level3.net 18.01.03, 00:23
        Gość portalu: Leon napisał(a):

        > Tak, niech zostanie pilotem (F-16 bedzie przyszlosciowy zawod) albo
        czolgista,
        > albo ochroniarzem w supermarkecie
        > albo hokeistka albo najlepiej gwiazda estrady, wtedy wszyscy beda ja
        podziwiac
        > i ogladac jej gole zdjecia w
        > internecie.
        >
        > Pozdrawiam
        > Leon

        Ha ha ha! pyszne!
    • Gość: Przemek Re: zawod dla córki? tylko nie nauczycielka! IP: *.tele.pw.edu.pl 16.01.03, 20:05
      yh napisała:

      > Nawet socjologowie potwierdzaja, ze partnerow zyciowych znajdujemy przede
      > wszystkim w pracy (na studiach). To znaczy, ze spedzamy wiekszosc czasu z
      > osobami wykonujacymi podobny zawod/majacymi podobne zainteresowania. A dla
      > nauczycielek to przeklenstwo. Bo kogo moga spotkac w pracy? Sfrustrowanych
      > brakiem powodzenia (i pieniedzy) facetow? Zbabialych chlopow? Bylych chlopow?
      > Kochajacych inaczej? A tych ostatnich jakby coraz wiecej....

      Czyli, Twoim zdaniem, nauczyciele to jacys Untermensche...
      Na swiecie zawod nauczyciela nie jest najgorzej notowany, np. we Francji posada nauczyciela uznawana
      jest za dobra. Jesli w Polsce jest inaczej to wina systemu, to spadek po komunizmie. Nauczyciel to
      zawod potrzebny - dobry nauczyciel cieszy sie szacunkiem (przypomnij sobie nauczyciela z fimu
      "Stowarzyszenie umarlych poetow"). Ja wiekszosc moich nauczycieli wspominam bardzo dobrze. Dla
      mnie nauczyciel wykonuje o wiele bardziej potrzebna prace niz np. ludzie wymyslajacy kretynskie reklamy
      telewizyjne (a ci ostatni, nie wiedziec czemu, zarabiaja o wiele lepiej :-)).

      A poglad, jakoby zawod nauczyciela byl "niemeski" jest absurdalny - wrecz trudno z tym dyskutowac.

      > Ogloszenie konczylo sie stwierdzeniem: "nauczycielki i pielegniarki
      > wykluczone".....

      Ja bym raczej napisal "business women" niemile widziane :-)
    • Gość: sofia Re: zawod dla córki? tylko nie nauczycielka! IP: *.244.84.111.Dial1.Washington2.Level3.net 18.01.03, 00:32
      Napisalas o nauczycielkach, ze:

      "większośc z nich przenosi zachowania z pracy do domu,i chce
      rządzić swoim facetem i otoczeniem. Nauczycielki są to osby, od których
      wykonywany zawód wymaga
      oceniania innych. Ponieważ same całe żcie oceniają nie znoszą kiedy się je
      ocenia; często odmienne zdanie innych (np. rodziców uczniów) wywołuje u
      nauczycieli ostry sprzeciw, tak jakby ich oceny, proponowane rozwiązania nie
      podlegały dyskusji ..."

      To jakies straszne uogolnienia! Ja wlasnie dlatego chcialam zostac nauczycielem
      zeby moc caly czas sie uczyc i rozwijac, a nie zeby sie upierac fanatycznie
      przy wlasnych ocenach, czy zeby innych ustawiac. Caly czas ucze sie czegos
      nowego - przygotowujac wyklady, dyskutujac ze studentami itd. Cenie sobie
      wlasnie ta elastycznosc swojego zawodu. A wsrod moich znajomych-nauczycielek
      jest wiele szczesliwych mezatek, wcale nie dazacych do konroli swych
      malzonkow :)
    • Gość: ryba Re: zawod dla córki? tylko nie nauczycielka! IP: *.blueyonder.co.uk 18.01.03, 00:34
      yh napisała:

      > Dlatego ze większośc z nich przenosi zachowania z pracy do domu,i chce
      > rządzić swoim facetem i otoczeniem. To zly wybor - najczesciej w efekcie
      > zostaja samotne. Nauczycielki są to osby, od których wykonywany zawód wymaga
      > oceniania innych. Ponieważ same całe żcie oceniają nie znoszą kiedy się je
      > ocenia; często odmienne zdanie innych (np. rodziców uczniów) wywołuje u
      > nauczycieli ostry sprzeciw, tak jakby ich oceny, proponowane rozwiązania nie
      > podlegały dyskusji ... Myślę, że w sytuacjach spornych czują się po prostu
      > atakowane itd.
      > Nawet socjologowie potwierdzaja, ze partnerow zyciowych znajdujemy przede
      > wszystkim w pracy (na studiach). To znaczy, ze spedzamy wiekszosc czasu z
      > osobami wykonujacymi podobny zawod/majacymi podobne zainteresowania. A dla
      > nauczycielek to przeklenstwo. Bo kogo moga spotkac w pracy? Sfrustrowanych
      > brakiem powodzenia (i pieniedzy) facetow? Zbabialych chlopow? Bylych
      chlopow?
      > Kochajacych inaczej? A tych ostatnich jakby coraz wiecej.... Przykre to
      > wszystko. A najbardziej przykre, ze nauczycielki to czesto kobiety, ktore
      > zapomnialy jak byc kobietami. I instruktorami.... Pamietam, ze ubawilo mnie
      > kiedys ogloszenie gazetowe zredagowane przez mezczyzne "poszukujacego".
      > Ogloszenie konczylo sie stwierdzeniem: "nauczycielki i pielegniarki
      > wykluczone".....

      Oh, jak bardzo sie mylisz!!! Moja zona jest nauczycielka, i moja matka tez
      byla, ale wrocmy do zony. To takie scierwo psychicznie mocne, ze naprawde
      niezle musze sie gimnastykowac zeby postawic na swoim i za to ja cenie i
      zawsze bede cenil. Jestesmy razem kilkanascie lat i kazdy dzien przynosi cos
      nowego. Zabawa jest przednia, jej sie to podoba i mnie tez. oby tak
      dalej!!!:)))
    • human3 Re: zawod dla córki? tylko nie nauczycielka! 18.01.03, 11:09
      to znaczy co ? pytasz nas jaki zawod ma miec Twoja corka ? my mamy Tobie
      podpowiedziec kim ona ma zostac?
      no - Ty chyba jednak jestes nauczycielka skoro w ten sposob usilujesz znalezc
      profesje dla swojego dziecka
    • nieto Re: zawod dla córki? tylko nie nauczycielka! 18.01.03, 13:34
      Mam zawodowy kontakt z wieloma ludźmi ,pełny przekrój społeczeństwa.
      Nauczyciela ( nie tylko nauczycielkę :) ) rozpoznam po kilku zdaniach, które
      wypowie i po obserwacji kilkuminutowej zachowania. Trafność niemal 100%.

      - mówi nie patrząc w oczy , najczęściej dużo więcej niż potrzeba, by
      naświetlić problem
      - nie słucha co mówi się do niej ( niego)
      - używa wielu wykwintnych zwrotów i zawile buduje zdania- ma to od razu dać do
      zrozumienia, że jest człekiem kształconym ( kompleksy?)
      - ma swoje zdanie na każdy temat i musi je wyartykułować
      - nawet jeśli potrzebuje porady, zawsze znajdzie sposobność , by poradzić tobie
      - jest drobiazgowa(y),mecząca(y),skupiajaca(y) się na szczegółach
      - zawsze zachowa się w taki sposób,że czujesz się gorszy (obojętno-taksujące
      spojrzenie)
      - jeśli jest nauczycielem akademickim lepiej uciekać ( zwłaszcza nauki ścisłe
      brrr)
      - najczęściej ma rozbudzone intelektualnie, ale krnąbrne i niewychowane dzieci,
      którymi jest bezkrytycznie zachwycona(y)

      n. - dziecko nauczycielki ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja