problem...

01.06.06, 08:27
Moj syn ( prawie 12 lat) upiera się przy zakupieniu telefonu komorkowego,
"modnego". W ubieglym roku dostal od ojca jego starszy aparat... Obawiam sie,
ze ta zmiana to wplyw kolegow, ktorych rodzice, moim zdaniem bezkrytycznie,
kupuja dzieciom kosztowny sprzęt, nie uczac jednoczesnie szacunku do tego, ze
ktos moze nie miec nwego lub wcale.
Jako matka nie chcialabym, aby syn czul sie gorszy przez to, ze nie ma nowego
aparatu. Na dobrą sprawę rzadko z niego korzysta. Powinnam ulec? Wychowuje go
sama i jest on dla mnie bardzo wazny, ale czy uległoscią wobec "zachcianki"
okaze mu milosc? Tym bardziej, ze jutro jadą na wycieczke dwudniowa, juz raz
podczas wycieczki szkolnej komus zginąl telefon i miala wtedy miejsce niemila
sytuacja, bo policja przeszukiwala wszystkie dzieci!!
Moze ktos pomysli- glupi problem, ale ja naprawde nie mam pojęcia co zrobic?
Ulec mu teraz i zrobic tak, jak On chce, czy poczekac troche i dac mu to,
czego chce w pozniejszym terminie. Nie chce, zeby "czasy" kształtowaly moje
dziecko i jego wartosci, a jednoczesnie chce, zeby nie czul sie "niewazny",
"gorszy", czy tym bardziej niekochany przeze mnie.
Rodzice - wypowiedzcie sie. Proszę.
    • facio.z.jajami Re: problem... 01.06.06, 08:32
      babushka napisała:

      > Moj syn ( prawie 12 lat) upiera się przy zakupieniu telefonu komorkowego,
      > "modnego". W ubieglym roku dostal od ojca jego starszy aparat... Obawiam sie,
      > ze ta zmiana to wplyw kolegow, ktorych rodzice, moim zdaniem bezkrytycznie,
      > kupuja dzieciom kosztowny sprzęt, nie uczac jednoczesnie szacunku do tego, ze
      > ktos moze nie miec nwego lub wcale.

      Nie oceniaj cudzych rodziców, maja prawo kupować swoim dzieciom co tylko im sie
      podoba. Nie twoja sprawa, zajmij sie edukacja swojego dziecka a nie cudzych
      rodziców.

      > Jako matka nie chcialabym, aby syn czul sie gorszy przez to, ze nie ma nowego
      > aparatu. Na dobrą sprawę rzadko z niego korzysta. Powinnam ulec? Wychowuje go
      > sama i jest on dla mnie bardzo wazny, ale czy uległoscią wobec "zachcianki"
      > okaze mu milosc? Tym bardziej, ze jutro jadą na wycieczke dwudniowa, juz raz
      > podczas wycieczki szkolnej komus zginąl telefon i miala wtedy miejsce niemila
      > sytuacja, bo policja przeszukiwala wszystkie dzieci!!

      To juz w twoim interesie jest zadbać o to, zeby syn nie budował poczucia
      wartości na modnych gadgetach.

      > Moze ktos pomysli- glupi problem, ale ja naprawde nie mam pojęcia co zrobic?
      > Ulec mu teraz i zrobic tak, jak On chce, czy poczekac troche i dac mu to,
      > czego chce w pozniejszym terminie. Nie chce, zeby "czasy" kształtowaly moje
      > dziecko i jego wartosci, a jednoczesnie chce, zeby nie czul sie "niewazny",
      > "gorszy", czy tym bardziej niekochany przeze mnie.
      > Rodzice - wypowiedzcie sie. Proszę.

      Twoja sprawa co zrobisz
      • teaspoon1 Re: do facia 02.06.06, 10:07
        do facia, nie rozumiem dlaczego odmawiasz komuś posiadania dylematów i jeszcze
        w taki sposób pouczasz
        "> Nie oceniaj cudzych rodziców, maja prawo kupować swoim dzieciom co tylko im
        sie
        >
        > podoba. Nie twoja sprawa, zajmij sie edukacja swojego dziecka a nie cudzych
        > rodziców."

        moim zdaniem lepiej się nad czymś zastanawiać niż wygłaszać autorytarne
        stwierdzenia, uważasz że wszystko jest takie czarno-białe w życiu...to po co tu
        zaglądasz?
        a komentarz "Twoja sprawa co zrobisz" - nic nie wnosi, przeciez to
        oczywistość, że to nie Twoja sprawa.
    • ali-baba1 Re: problem... 01.06.06, 09:04
      Powim Ci coś, nikt nie ma odwagi, to ja sie na to zdbędę.
      Wszyscy pouciekali od Ciebie, co z pewnością zdążyłaś już dawno temu zauważyć.
      Żalisz sie na forach, na privach, na czatach, jak to się zawiodłaś. Każdy wie,
      co kryje się pod maską Twojej dobroci i związanym z nią potokiem pustosłowia.
      Idealizowałaś się, lecz jak wyszły na jaw Twoje poczynania, jako ucieczkę i
      usprawiedliwienie podałaś alkoholizm. Wiedz jedno, w żaden sposób Cie to nie
      usprawiedliwia. Jest jeszcze kilka osób, ktore z litości z Tobą rozmawiają, a
      wolnym tłumaczeniu czekają tylko na moment, aż sobie pójdziesz.
      Jedno, co warto zapamiętać, to to, że nie wiek czyni mędrca.
      • babushka Re: problem... 01.06.06, 20:53
        ali-baba1 napisała:

        > Powim Ci coś, nikt nie ma odwagi, to ja sie na to zdbędę.
        > Wszyscy pouciekali od Ciebie, co z pewnością zdążyłaś już dawno temu zauważyć.
        > Żalisz sie na forach, na privach, na czatach, jak to się zawiodłaś. Każdy wie,
        > co kryje się pod maską Twojej dobroci i związanym z nią potokiem pustosłowia.
        > Idealizowałaś się, lecz jak wyszły na jaw Twoje poczynania, jako ucieczkę i
        > usprawiedliwienie podałaś alkoholizm. Wiedz jedno, w żaden sposób Cie to nie
        > usprawiedliwia. Jest jeszcze kilka osób, ktore z litości z Tobą rozmawiają, a
        > wolnym tłumaczeniu czekają tylko na moment, aż sobie pójdziesz.
        > Jedno, co warto zapamiętać, to to, że nie wiek czyni mędrca.


        Czlowiek z Ciebie piekny jak 5 złotych, gdy przemawiasz....:) a więc goń, goń,
        goń, swego pawia:))))))))
        Buzka
        • alterna Re: problem... 01.06.06, 23:10
          Wiem, co czujesz. Mój brat tez ma 12 lat i tez wymógł na naszych rodzicach
          zakup nowego aparatu. Oni ulegli, mama wzięła taki na abonament, sam aparat 1
          zł. Ona używa abonamentu, dzieciak ma nowy aparat z kartą na doładowania. Tanio
          wyszło, a on nie odstaje od kolegów.
          Ja wiem że to złe i głupie, sama byłam przeciwna kupowaniu mu jakiegokolwiek
          telefonu, bo ja wychowałam się jeszcze w czasach, gdy komórka była rzadkością i
          tylko dla dorosłych. Swoją pierwszą dostałam w wieku 18 lat (wtedy były takie
          wielkie cegły;) Uważam, że bachorom telefon kom. nie jest wcale potrzebny (mają
          stacjonarny, gg, skype i mnóstwo innych możliwości). Ale trudno, takie czasy,
          dzieciaki gonią za rówieśnikami, co zrobisz...
          Poczekaj troszkę, niech dzicko nie nabiera przekonania, że jesteś na
          pstryknięcie palcami. Może zrób to co moi rodzice - weź nowy aparat z
          abonamentem za złotówkę. Tanio, a ty skorzystasz na rozmowach. Wg mnie to
          najlepsze wyjście z kilku złych.
          Pozdrawiam
    • co_dzienna inny problem 02.06.06, 10:39
      wyobraź sobie taką całkiem wyimaginowaną sytuację:
      - dzisiaj dowiadujesz się, że Twój 12 letni syn jest nieuleczalnie chory, nie
      ma wyjścia, bedziesz go długo leczyć, zostanie kaleką na całe życie.
      Odnieś to teraz do tego, że byłaś dla niego czasem zbyt surowa, czasem zbyt
      wymagająca, że żałowałaś mu na przykład głupiego telefonu komórkowego, który
      tak na prawde nie ma żadnego znaczenia, bo to tylko przedmiot.
      I zrób co chcesz.
      Nie oceniaj innych, oceń siebie...
      • babushka Re: inny problem 03.06.06, 10:53
        co_dzienna napisała:

        > wyobraź sobie taką całkiem wyimaginowaną sytuację:
        > - dzisiaj dowiadujesz się, że Twój 12 letni syn jest nieuleczalnie chory, nie
        > ma wyjścia, bedziesz go długo leczyć, zostanie kaleką na całe życie.
        > Odnieś to teraz do tego, że byłaś dla niego czasem zbyt surowa, czasem zbyt
        > wymagająca, że żałowałaś mu na przykład głupiego telefonu komórkowego, który
        > tak na prawde nie ma żadnego znaczenia, bo to tylko przedmiot.
        > I zrób co chcesz.

        Mysle, ze gdybym w ten sposob myslala o wychowaniu syna ( z perspektywą
        choroby!?), uczynilabym z niego kalekę właśnie. Nie żałuję mu niczego, ale
        zastanawiam się, jeśli cokolwiek kupuję, w jaki sposób wpłynie to na niego
        rozwijająco i czy jest mu naprawdę niezbędne, tyle.

        > Nie oceniaj innych, oceń siebie...

        Och, oceniam innych, czy opisuję rzeczywistość?
        • co_dzienna Re: inny problem 03.06.06, 12:14
          Nie żałuję mu niczego, ale
          > zastanawiam się, jeśli cokolwiek kupuję, w jaki sposób wpłynie to na niego
          > rozwijająco i czy jest mu naprawdę niezbędne, tyle.

          A co jest niezbędne?
          ?jedzenie? kąt? dach nad głową? książka? film? komputer? telefon?
          Ty to widzisz inaczej, a Twój syn inaczej.

          Z Twojego postu wynika, że nie rozmawiałaś o tym z synem, a tylko się
          domyślasz "...dlaczego on chce"...

          12 lat to już "poważny wiek" , spytaj go czy nowy telefon jest dla niego ważny
          i dlaczego. Obcy ludzie ci nie doradzą lepiej niż Twoje dziecko.

          > > Nie oceniaj innych, oceń siebie...
          >
          > Och, oceniam innych, czy opisuję rzeczywistość?

          Oceniasz innych. Rzeczywistość jest zbyt skomplikowana by ją widzieć na
          podstawie przelotnych kontaktów w szkole, czy zasłyszanych opowieści.
          Nie wiesz "dlaczego" ktoś cos komus kupuje, czy coś robi.
          Telefon to tylko przedmiot, naprawdę. Powodem kupienia lub nie może być brak
          pieniędzy, ale nie jakieś powody wychowawcze.
          Jak nie masz kasy - to powiedz o tym dziecku, nie udawaj...
          A jak masz kasę, to kup. Bo niby co stracisz Ty, albo on?

          (a przykład z chorobą z zycia wzięty niestety i przestawia na zawsze pojmowanie
          świata i jego wartości.)
    • qw5 Re: problem... 02.06.06, 11:38
      Poprzez uległość nie ukazuje się miłości, tylko słabość.
      Osoba słaba często traci autorytet i szacunek.

      Mądre wychowanie dziecka to umiejętność stawiania granic. To wskazywanie
      wartości. I wbrew pozorom dzieci bardzo tego potrzebują. Takimi właśnie
      zachciankami sprawdzają, dokąd mogą się posunąć. W przypadku nie odnajdywania
      takich barier zaczynają się gubić, błądzą, tracą poczucie bezpieczeństwa, w
      skrajnych przypadkach schodzą na złą drogę.

      Dzieciom pokazuje się, że są ważne i kochane poświęcając im przede wszystkim
      CZAS. Pieniądze są dopiero na kolejnych miejscach.

      Twoja sytuacja jest niekorzystna z dwóch przyczyn, jedna to faktycznie dziecko
      jest w wieku, kiedy zaczyna się liczyć dla niego autorytet grupy i nawet
      najfajniejsi rodzice schodzą na drugi plan. Z drugiej strony samotnie
      wychowujesz, więc siłą rzeczy bardziej rywalizujesz o miłość (jeśli ojciec
      dziecka żyje )
      Wtedy mimowolnie bardzo łatwo popełnia sie błędy wychowawcze.

      Warto też zastanowić się, czy po pierwsze ta rzecz nie jest jedną z ciągu
      zachcianek do spełnienia, po drugie czy autentycznie nas na nią stać. Jeśli
      tak, to myślę, że właśnie w imię takiej naszej ślepej miłości dla dziecka można
      co jakiś czas zrobić dziecku taki miły upominek, po prostu dlatego że jest
      naszym dzieckiem i je kochamy ; ale w większości przypadków dobrze byłoby
      gdyby był on podarowany z jakiejś okazji, żeby dziecko musiało na niego trochę
      poczekać, albo żeby musiało w przypadku drogiej rzeczy np pokryć część kosztów
      ze swoich pieniędzy, lub spełnić jakieś oczekiwanie (dobre oceny na świadectwie)
      To uczy, że w życiu trzeba iść na kompromisy, że rzeczy nie przychodza łatwo i
      że wtedy też dużo bardziej się je szanuje.

      • vampirrr B R A W O !!! nic dodac, nic ujac...:-)) 03.06.06, 11:08
        czch
      • babushka Re: problem... 03.06.06, 11:08
        qw5 napisała:

        > Poprzez uległość nie ukazuje się miłości, tylko słabość.
        > Osoba słaba często traci autorytet i szacunek.

        Uległość nie zawsze jest słabością, tu się nie zgadzam do końca, ale to prawda,
        że nie można byc w głupi sposob uległym. Tak, jak i upierac sie przy swoim, prawda?


        > Mądre wychowanie dziecka to umiejętność stawiania granic. To wskazywanie
        > wartości. I wbrew pozorom dzieci bardzo tego potrzebują. Takimi właśnie
        > zachciankami sprawdzają, dokąd mogą się posunąć. W przypadku nie odnajdywania
        > takich barier zaczynają się gubić, błądzą, tracą poczucie bezpieczeństwa, w
        > skrajnych przypadkach schodzą na złą drogę.

        Wskazywanie wartości powinno się odbywać "w praktyce", a o to - jednak trudno.

        > Dzieciom pokazuje się, że są ważne i kochane poświęcając im przede wszystkim
        > CZAS. Pieniądze są dopiero na kolejnych miejscach.

        Czas i zrozumienie są postrzegane przez dzieci jako przejaw milosci znacznie
        pozniej, to taka długotrwała inwestycja, która nie od razu przynosi widoczne
        efekty;)

        > Twoja sytuacja jest niekorzystna z dwóch przyczyn, jedna to faktycznie dziecko
        > jest w wieku, kiedy zaczyna się liczyć dla niego autorytet grupy i nawet
        > najfajniejsi rodzice schodzą na drugi plan. Z drugiej strony samotnie
        > wychowujesz, więc siłą rzeczy bardziej rywalizujesz o miłość (jeśli ojciec
        > dziecka żyje )
        > Wtedy mimowolnie bardzo łatwo popełnia sie błędy wychowawcze.

        Nie, nie rywalizuje o miłość z Jego ojcem, raczej staram się, aby w sytuacji, w
        jakiej jesteśmy - nauczyli się kochać siebie.

        > Warto też zastanowić się, czy po pierwsze ta rzecz nie jest jedną z ciągu
        > zachcianek do spełnienia, po drugie czy autentycznie nas na nią stać. Jeśli
        > tak, to myślę, że właśnie w imię takiej naszej ślepej miłości dla dziecka można
        >
        > co jakiś czas zrobić dziecku taki miły upominek, po prostu dlatego że jest
        > naszym dzieckiem i je kochamy ; ale w większości przypadków dobrze byłoby
        > gdyby był on podarowany z jakiejś okazji, żeby dziecko musiało na niego trochę
        > poczekać, albo żeby musiało w przypadku drogiej rzeczy np pokryć część kosztów
        > ze swoich pieniędzy, lub spełnić jakieś oczekiwanie (dobre oceny na świadectwie
        > )

        Otrzymuje prezenty i raczej dotrzymuję słowa - nie zawsze mnie stać, aby od razu
        spełniać jego pragnienia, ale kiedy obiecam - realizuję. Własnie to jego "już
        teraz" chcialam przesunąc na zakończenie roku szkolnego, zeby docenic w ten
        sposob jego postępy ( nie oceny, postępy)...:)


        > To uczy, że w życiu trzeba iść na kompromisy, że rzeczy nie przychodza łatwo i
        > że wtedy też dużo bardziej się je szanuje.
        >
        Dziękuję za Twoj post i za inne spojrzenie na sprawę.
    • illiterate To ja troche postrasze 03.06.06, 11:26
      Nie wiem, jak jest tam, gdzie mieszkasz Ty - w moim miescie co trzecie dziecko
      doswiadczylo przemocy na gruncie okolo-szkolnym, w tym 'napadu rabunkowego' w
      wykonaniu chlopcow/dziewczyn pare lat tylko starszych. Takie 'wyskakuj z
      komorki i portfela i zjezdzaj, bo ci wkopiemy'.

      Im starsza komorka, tym mniej zal - albo nawet tym mniejsze prawdopodobienstwo
      napadu. Moi znajomi z dziecmi w wieku szkolnym goraczkowo kupuja stare gruchoty
      na allegro - same dzieciaki sobie tego zazyczyly, bo sie zwyczajnie boja.

      Takich czy innych sytuacji 'mamo kup komorke taka jak maja chlopaki' bedzie
      wiecej, bo to ten wiek i rozumiem, dlaczego Cie to martwi. Tym bardziej, ze za
      pare lat bedzie mogl np. nosic sie z zamiarem wykonania sobie monstrualnego
      tatuazu albo przeklucia brwi w osmiu miejsach, bo 'chlopaki tak maja'.
      Moze warto zajac sie tym, czemu tak bardzo chce byc 'taki sam'?
      Poczucie wartosci w tym wieku zazwyczaj zaczyna spadac i przynalezenie gdzies -
      do jakiejkolwiek grupy - je jakostam ratuje, bo jest 'my' zamiast bardzo
      malutkiego 'ja'. Ale moze on moglby chlopakom zaimponowac jakos inaczej niz
      tylko 'jestem taki sam, jak wy'?
      • babushka Re: To ja troche postrasze 03.06.06, 11:49
        illiterate napisała:

        > Nie wiem, jak jest tam, gdzie mieszkasz Ty - w moim miescie co trzecie dziecko
        > doswiadczylo przemocy na gruncie okolo-szkolnym, w tym 'napadu rabunkowego' w
        > wykonaniu chlopcow/dziewczyn pare lat tylko starszych. Takie 'wyskakuj z
        > komorki i portfela i zjezdzaj, bo ci wkopiemy'.

        W moim miejscu zamieszkania tez takie sytuacje maja miejsce - kaza wyskakiwac
        nawet z markowych butow czy spodni.

        > Im starsza komorka, tym mniej zal - albo nawet tym mniejsze prawdopodobienstwo
        > napadu. Moi znajomi z dziecmi w wieku szkolnym goraczkowo kupuja stare gruchoty
        >
        > na allegro - same dzieciaki sobie tego zazyczyly, bo sie zwyczajnie boja.
        >
        > Takich czy innych sytuacji 'mamo kup komorke taka jak maja chlopaki' bedzie
        > wiecej, bo to ten wiek i rozumiem, dlaczego Cie to martwi. Tym bardziej, ze za
        > pare lat bedzie mogl np. nosic sie z zamiarem wykonania sobie monstrualnego
        > tatuazu albo przeklucia brwi w osmiu miejsach, bo 'chlopaki tak maja'.
        > Moze warto zajac sie tym, czemu tak bardzo chce byc 'taki sam'?
        > Poczucie wartosci w tym wieku zazwyczaj zaczyna spadac i przynalezenie gdzies -
        >
        > do jakiejkolwiek grupy - je jakostam ratuje, bo jest 'my' zamiast bardzo
        > malutkiego 'ja'. Ale moze on moglby chlopakom zaimponowac jakos inaczej niz
        > tylko 'jestem taki sam, jak wy'?

        Jasne, ze móglby, ale wiem, ze ma problemy z tym wierzeniem - jest chłopcem
        wychowanym bez ojca i mysle, ze to ma jakis wplyw na to, jaki jest. Byc moze
        czuje sie gorszy z tego powodu, ze na co dzien ma obok siebie tylko mamę.
        Rozmawiam z nim ( o tym także), ale zdaje sobie sprawę z tego, ze to tylko
        rozmowy. On moze je odbierac jako "trucie":)
        jestem jego mamą, wiec pewnie nieobiektywnie stwierdzam, ze pod wieloma
        względami móglby zaimponować kolegom, ale nie potrafi tego wykorzystac - czasami
        swiadomie. Moze warto go nauczyc chwalenia się? Nie mam pojęcia, jak to się
        robi. ;))

        >
        • nattaszaa Re: To ja troche postrasze 03.06.06, 12:00
          Babuszka, dlaczego Twój syn czuje się goeszy z powodu wychowania bez ojca?
          • vampirrr no wlasnie - brak ojca zapewnie mu przeciez 03.06.06, 21:41
            niezwylkly wprost komfort psychiczny, tudziez rownowage emocjonala -
            - to przeciez chcialas powiedziec, prawda ?

            czch

            Odi profanum vulgus et arceo !
            • nattaszaa Re: no wlasnie - brak ojca zapewnie mu przeciez 05.06.06, 12:24
              Z pewnościa obecność nawet niedzielnego tatusia daje wiekszy komfort, niz na
              przykład codzienność z ojcem tyranem czy katem psychicznym.
              Ale Ty CzCh z pewnoscia masz patent na wiedze o wychowaniu, jak z reszta na
              wszystko.
    • paco_lopez Re: problem... 05.06.06, 12:20
      Jak ci szkoda kasy, to mu nie kupuj. Powiedz mu, ze jak sam będzie zarabiał to
      bedzie kupował sobie najmodniejsze, a ty akurat olschoolowa jesteś i wstyd ci
      bedzie ze twój syn z takim czymś w łapie lata. Zasłoń się napiętym budżetem
      oraz opowiedz przypowieść o przemijaniu mód. jakby twój synek takiego gnata
      musiał nosić jak ja w 2001, to by sie dopiero wstydu z małowstydnych rzeczy
      oduczył.
    • hsirk Re: problem... 05.06.06, 12:26
      powiedz mu, ze zarowno teraz jak i w wieku doroslym nie musi sie wstydzic
      telefonu czy gorszegood kolegow samochodu, bo tak naprawde i tak zawsze chodzi
      o to, ktory ma dluzszego


      hmmm... gorzej, jezeli na tym polu tez bedzie przegrywal...
Pełna wersja