domatorka
01.06.06, 09:04
Może to banalne pytanie, ale...
Wszystko zaczęło się kilka lat temu, własna firma, ogromny wysiłek i mój i
jego by biznes rozwijał się jak najlepiej.
Obecnie słyszę, że firma to jego zasługa, że ja wcale mu nie pomogłam. Spędza
w pracy około 15 godzin dziennie. W soboty jest to 10 godzin, nieraz zarywa
niedziele. On uważa, że nic się nie dzieje, że tak musi. Na wakacjach
ostatnio byliśmy 5 lat temu. Zauważyłam, że nie chce mu się spędzać wolnego
czasu ze mną i z córką, nie ma o czym z nami rozmawiać, bo są to najczęściej
tematy związane z pracą.
Wyciągałam go a to na basen, a to na krótki trzydniowy wyjazd - kilka razy mi
się udało, ale telefon zawsze dzwonił i było tak, że przy śniadaniu
wysłuchiwałam jego rozmów z klientami, pracownikami itd.
Jest to pracoholik, zdaję sobie z tego sprawę. Tyle, że ja już jestem tym
zmęczona...
Poza tym trzyma kasę kurczowo, ma własne konto, ja mam wydzielaną kasę. Nie
stać mnie na szaleństwa. Nawet nie mogę sobie odbić jego braku na zakupach.
Mam tego dość, żadne rozmowy nie pomagają, nic.
Co zrobić dalej, jak go przekonać, że ma rodzinę, która bardzo cierpi z
powodu braku męża i ojca. Bo tak jakby go nie było.
Pomóżcie, liczę na mądre podpowiedzi z Waszej strony.