ann.k
16.01.03, 10:16
od kilku dni dreczy mnie taki problem; probuje znalezc rozwiazanie, ale chyba
sama nie umiem sobie jednoznacznie odpowiedziec; moze wam sie uda...
a bylo tak;
kilka lat temu bylam zareczona, zakochana, nie narzekalam, czulam sie
szczesliwa i doceniana; ktoregos dnia poznalam innego faceta; zafascynowal
mnie; najpierw psychicznie, potem fizycznie; dla niego zerwalam zareczyny,
zerwalam tamta znajomosc; dzis, z perpsektywy lat oceniam tamto zdarzenie
pozytywnie, czyli ciesze sie, ze nie doszlo do tego slubu; dlaczego, to juz
tutaj nie istotne;
gorzej, ze juz wtedy zadawalam sobie pytanie, dlaczego tak sie stalo? czy
naprawde tamten zwiazek nie byl wart tego, zeby go ratowac i zrezygnowac z
nowej znajomosci, czy tez ja nie umialam walczyc z pokusami i zachowalam sie
jak szczeniara...
przyznam szczerze, ze od tamtej pory balam sie tego, ze znow mogloby mi sie
to przytrafic; ze moglabym byc z kims, z kim byloby mi dobrze, a jednak
poczulabym pociag fizyczny czy psychiczny do innego mezczyzny;
jesli umiecie odpowiedziec mi na to pytanie, to odpowiedzcie:
czy w zyciu chodzi o to, zeby pokus nie miec, czy o to, zeby umiec z nimi
walczyc i umiec dokonac wyboru czy bardziej warto walczyc z pokusa czy
bardziej warto walczyc o zwiazek? (w tej akurat historii)
kiedys mi sie wydawalo, ze jesli jestem w zwiazku i poznaje innego faceta,
np. w pracy, ktory mi sie podoba fizycznie i jakos tam mnie pociaga, to
oznacza to, ze cos w moim zwiazku jest nie tak; dzisiaj juz sama nie wiem jak
to jest...