bez pracy na marginesie zycia...

IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 16.01.03, 13:21
Jestem facetem po 40-ce, z wykształceniem, długim i ciekawym CV. Może jednak
jedynie dla mnie "ciekawym", bo od prawie 3 lat nie mogę znaleść sobie
zawodowego miejsca - a ściślej po prostu pracy. przez wiele lat na wysokich
stanowiskach, garnitur, krawat samochód, komórka... "Na szczęście" jestem
sam, więc zyje jedynie na swoje konto, ale mam też zobowiązania w stosunku do
dorastającego dziecka. Myuślę z przerażeniem o jego nowej szkole, o tym, że
nie będę miał na czesne na obiecaną i wymarzoną szkołę...
Problemy? Mam wrażenie, że wszystko dookoła dzieje się poza mną, nie dotyczy
mnie, ferie, wakacje, promocje, zakupy, plany... Mój dzisiejszy plan - to
wizyta w ZUS-ie i zapłacenie składki 170 zł.
Czasem nie mam juz sił, nie wiem gdzie dzwonić, pukać, iść... Beznadzieja...
Wiem, że wtakiej sytuacji jest wielu z pośród prawie 20 pololeń młodszych ode
mnie. Rozumiem was, ale pocieszcie się że jest nas tak wiele...
Jak przetrwać? jak przeżyć codzienny, kolejny dzień? Potrzeba jest wzajemnego
wsparcia! Piszcie! Jak dajecie sobie radę? Jakie macie sposoby na
samodyscyplinę? na przeżycie kolejnego dnia?
    • Gość: Malwina Re: bez pracy na marginesie zycia... IP: *.abo.wanadoo.fr 16.01.03, 13:37
      zrob bilans zawodowy i osobisty. I zmien kierunek poszukiwan. Szukaj w sobie
      pomyslow na inne zycie zawodowe niz te byle "auta krawaty komorki".
      Wyjedz gdzies, zaloz przedsiebiorstwo, licz na siebie.
      • Gość: 40 lat Re: Malwino... IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 16.01.03, 13:59
        cześć Malwino! Ciesze się że cie słyszę, bo juz kiedyś miałem okazję z toba na
        Forum rozmawiać!
        Bilans? przez 3 lata zrobiłem ich dziesiątki! jak by nie liczyć - od przodu czy
        od tyłu - bankructwo! Jedyne co cudowne w moim zyciu to ..corka, która jest
        zdrowa, cudowna, usmiechnieta, zdolna, ambitna, pogodna i wesola... ale widuję
        ja w weekendy!
        Finansowo? - dno! długi z których od 3 lat nie wyszedłem, a rozwodząc się ( nie
        z własnej winy), zostawiłem ex- i córce wszystko. Mieszkam ojcem, 80 lat, który
        zaczyna wymagać opieki, i ...pomaga mi ostatnio ze swojej emerytury ( dobrze że
        ma wysoką).
        Własny interes? w Polsce? Zaczynając od ZERA - jesteś dla wszystkich ZEREM!!
        This is not America - tu nikt nie da ci kredytu p[od "genialny pomysł". Poza
        tym - gdybym miał pieniądze na założenie "interesu" w Polsce - pierwszą
        rzeczą , którą bym zrobił to - ....wyjechał jak najdalej od tego syfu. Musiało
        by mnie chyba "pokarać" aby inwestować pieniądze w kraju. Może masz jakiś
        pomysł w co? I daj mi jeszcze gwarancję, że prawo, przepisy, władza - nie
        postanowi za 1/2 roku zmienić Twojego raju w pogorzelisko.
        Tak, zacząłem coś robić, ale widoków na szybkie zyski nie ma jak na razie. Jest
        nadzieja, ale co z tego wyniknie?? Jak długo można zyć nie mając przychodów?
        jak długo można pozyczać pieniądze nie wiedząc kiedy się je odda? jaki jest
        margines bezpieczeństwa? mam ostatnia juz polisę na życie - ale ona ma jedynie
        wartość dla moich ...spadkobierców ( czytaj córki) po moim "zejściu".
        Piszesz jak widzę z Francji - jest na świecie kilka krajów "norma;nych".
        Oczywiście - powiesz - wszędzie dobrze gdzie nas nie ma. Też we Francji są
        problemy, bezrobocie, podatki, biją kolorowych... Ale miliony ludzi
        żyje "normalnie", ma większą pewność jutra, bezpieczeństow socjalne... Ach -
        bredzę juz pewnie, ale oglądając codziennie TV - ilość afer, korupcji, cynizm
        rządzących, to wszystko uświadamia mi, gdzie dokładnie ma mnie kraj w którym
        mieszkam. Miesiąc temu próbowałem dostać się do ortopedy - ze zwichniętym
        kolanem. Ból był potworny, nie mogłem chodzić. Wyznaczono mi termin na 21
        stycznia. Do tego czasu bym zdechł. poszedłem prywatnie. Wizyta 70 zł, taksówka
        30 zł, lekarstwa 50 zł, opaska na kolano - chroniąca staw - 220 zł. Razem 370
        zł!! bez jakiegokolwiek zwrotu ani odpisu!!! Za te pieniądze mogę żyć przez 2
        tygodnie - Pozdrawiam!!!
        • malwinamalwina Re: Malwino... 16.01.03, 14:18
          pierwsza rada (z osobistego doswiadczenia)- nastepnym razem ze zwichnieciem
          pojdziesz do lamacza kosci - bedzie taniej i z blyskawicznym rezultatem.
          Wyjechac zawsze mozna, nawet bez ciezkiej forsy - ja sobie poradzilam z 300
          frs ! i pod latarnia nie wyladowalam !Co do fragmentu o niby tym zerze ktorym
          jestes - jest skandalicznie skandaliczny. Jesli ty tak uwazasz to dlaczego inni
          maja myslec inaczej ? Wyszarpnij sie mentalnie z tej logiki ktora zadna logika
          nie jest. Zapomnij kim byles i co robiles i daj sobie nowa szanse.
          No i dlaczego twoje zycie ma byc udane pod warunkiem ze bedziesz zarabial kupe
          forsy ? Kto to powiedzial ?
          Masz dach ? cieplo ? jedzenie (makaron ale jest) - relatywizuj.
          Reszta jest kaprysem.
          a przedsiebiorstwa na calym swiecie tworza sie i ...zamykaja odzwierza tez.
          Jedyna gwarancja jaka nam dano jest smierc. Innej pewnosci niet.
          I idz na calego, na pych i na fantazje w tych poszukiwaniach. Nic nie masz wiec
          nic nie mozesz stracic (nawiastem mowiac : jaka wolnosc !)
          A najwazniejsze ci sie udalo : corka.
          • Gość: 40 lat Re: Malwino... IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 16.01.03, 14:29
            Bardzo Ci dziękuję! Czasem potrzeba mi kopa w .... Nie potrzeba mi ludzi,
            którzy sie nade mna użalają, ale takich co mnie czasem do pionu postawią.
            Właśnie przed chwilą, odebrałem telefon od .. firmy rekrutacyjnej ( na
            marginesie będzie to chyba już moja 65 rozmowa w sprawie pracy w ostanich
            latach) i w poniedziałek mam spotkanie.
            Gdyby nie otymizm, nadzieja i ..wiara - pewnie juz bym dawno zwariował.
            Pozdrawiam :-)
      • hanna68 Re: bez pracy na marginesie zycia... 16.01.03, 14:49
        Witaj,
        Jestem od Ciebie o kilka lat młodsza, ale za to mam dwoje małych dzieci (co dla
        wielu pracodawców jest przeszkodą równą kilkunastu lat życia), jeszcze do
        niedawna byłam w podobnej do Ciebie sytuacji, bez pracy, perspektyw na
        zatrudnienie w dotychczasowym zawodzie - kobieta handlująca stalą, zmuszona do
        korzystania z pomocy rodziców, bo z jednej pensji (męża) trudno wyżyć we
        czworkę. Nie kolejnej nieprzespanej z powodu użalania sie nad sobą nocy,
        postanowiłam się jakoś pozbierać, zdałam sobie, że w tym wszystkim najbardziej
        cierpia dzieci, to na nich skupiały się wszelkie frustracje moje i mojego męża.
        Przestałam szukać pracy w swoim zawodzie, zaczęłam szukać ogłoszeń o studiach
        podyplomowych związanych z Unią Europejską, znalazłam, opłaciłam (znowu
        niestety korzystająć z pomocy rodziców), własnie je kończę , została mi juz
        tylko obrona pracy, i mam już kilka propozycji wspólpracy.
        Naprawdę można sobie poradzić. Tylko czasami trzeba zmienic sposób myślenia,
        zapomnieć o tym co robiliśmy do tej pory., przełamać wewnętrzne opory,że w
        pewnym wieku nie można zaczynać od zera, że to dla młodszych.
        Pozdrawiam,
        • Gość: 40 lat Re: bez pracy na marginesie zycia... IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 16.01.03, 15:03
          Dziękuję za post. Gratuluję i trzymam kciuki za "nowe zycie".
          Mój problem polega pewnie jeszcze na tym, że jestem sam, nie mam rodzeństwa,
          kontaktu z ojcem, nie ma mnie kto rano, wieczór we dnie w nocy powspierać. Mam
          przyjaciół, znajomych, wiem, że oni - nie mogąc wiele mi pomóc - też stresuja
          się moja sytuacją.
          Przez ostatni czas miałem po prostu ...pecha. kiedy wydawało mi się w ubiegłym
          roku, że juz coś jest, że juz coś mam - straciłem "czujność na moment" - zaraz
          po 3 miwesiącach okazało się, że firma zmieniła plany strategiczne i że nie
          ma miejsca dla mnie w nowej strukturze. A było to właśnie po tym jak odmówiłem
          3 innym ofertom. Kiedy znowu pojawiło się coś na horyzoncie, - na jesień
          sytuacja się powtórzyła. Oczywiście wyciągam z tego wnioski i teraz staram się
          opowiadać wszystkim na raz że są "piękni i wspaniali i że o nich marzyłem całe
          życie". Ale jak to bywa i ... przed małżeństwem - kiedyś na coś sie trzeba
          zdecydowac i tego trzymać.
          Zmiany? kursy? szkolenia? Można sobie pozwolić jak masz z czego żyć, czasem
          jest trudno zdecydować czu pieniądze przeznaczyć na alimenty, czy też na coś
          dla siebie? Bo w koncu jak ja będę miał pracę to i moja córka będzie miała
          lepiej??!!
          Pozdrawiam,
          • Gość: mikawi Re: bez pracy na marginesie zycia... IP: 217.153.44.* 16.01.03, 15:24
            może by warto porozmawiać z byłą żoną na ten temat - czy przez jakiś czas
            byłaby w stanie utrzymać dziecko bez Twoich alimentów, a Ty móglbyś te
            pieniądze przeznaczyć na podniesienie / zmianę kwalifikacji, dzięki czemu
            łatwiej byłoby znaleźć Ci pracę.
            • Gość: maggi Re: bez pracy na marginesie zycia... IP: *.dip.t-dialin.net 16.01.03, 15:40
              ciesze sie ze zostal ten temat poruszony.. ja rowniez zastanawiam sie i nie
              moge sie odnalezc w nowej polskiej rzeczywistosci.. Otorz skonczylam studia w
              Niemczech i jako (naiwna?) patriotka postanowilam wrocic do kraju (bo z takim
              wyksztalceniem mam szanse cos dla kraju zrobic, bo tylko w Polsce bede sie
              czula jak u siebie..). Po przyjezdzie dlugo i namietnie szukalam pracy (mysle,
              ze w tedy mialam depresje... bylam niezadowolona, zdesperowana i nie mialam
              pieniedzy na zimowa kurtke..). Bylo to jakies 3 lata temu i od tego czasu
              obserwuje, ze jest coraz gorzej... Ale do mojej opowiesci: przez przypadek
              zainteresowala sie mna niemiecka firma i mimo braku pozwolenia na prace chcieli
              mnie przyjac. I tak sie stalo, zalatwili mi pozwolenie i teraz pracuje (i
              jestem szczesliwa, nikt mnie nie szykanuje) w Niemczech. Za kazdym razem kiedy
              przyjade do Polski widze ze sie pogarsza.. Mlodzi absolwenci nie maja pracy, a
              jezeli ja maja to jest zle platna i malo interesujaca... Kto moze to goni na
              zachod.... Przykre, ale prawdziwe.. Ludzie maja depresje, (sama to widze) sa
              zrezygnowani i nie maja nadziei.. (warunki ekonomiczne to rowniez powod, dla
              ktorego mlodzi ludzie ociagaja sie z zalozeniem rodziny.. przykre).
              Sama nie wiem co o tym myslec... Niestety moj post nie jest optymistyczny..
              Nie wyobrazam sobie, ze mialabym moje wlasne pieniadze w cos zainwestowac... W
              CO??? Chyba supermarket!! No ale to nie watek o polityce! Ale z drugiej strony
              obseruje scisly zwiazek-ludzie sa zagubieni, zdesperowani i pesymistyczni.. to
              przeciez oddzialywuje na psychike...
              Mysle, ze mikawi podsunela Ci swietny pomysl.. chyba tez bym tak zrobila..


              • Gość: 40 lat Re: bez pracy na marginesie zycia... IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 16.01.03, 16:30
                Dziękuję za kolejny głos w dyskusji.
                A' propos Niemiec! Moja znajoma, Polka, ale od niedawna z niemieckim
                paszportem, mieszkająca w Niemczech, rozpoczęła pracę w wytwornej perfumerii.
                po miesiącu pracy okazało się jednak, że ma ...alergię, uniemożliwiającą jej
                pracę w tym miejscu. Oczywiście po stosownych badaniach( bezplatnych) i
                wystawieniu stosownego zaświadczenia - udała się do Arbreitsamtu gdzie ...będą
                jej płacić do czasu znalezienia nowej pracy, bądź tez opłaca/skierują na
                bezpłatne kursy doskonalące - aby mogła podjąc nowa pracę. Brzmi jak bajka? z
                pewnością!! Straciłeś pracę? na drzewo? masz problem w istniejącej? na drzewo?
                Prawo pracy? a co to jest?

                Oczywiście że wszelkie kursy są doskonałe! ma studia podyplomowe, kursy w
                uniwersytetach biznesu w Anglii, 4 dodatkowe kursy ( finansowe, HR, Marketing)
                w Warszawie. Mogę zrobic kolejne ...pytanie - co mi to da na dziś?
          • Gość: Malwina Re: bez pracy na marginesie zycia... IP: *.abo.wanadoo.fr 16.01.03, 15:43
            ja cie wspieram rano, wieczor we dnie w nocy. Masz o tym pamietac !
            • Gość: 40 lat Re: dziękuję Malwino! IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 16.01.03, 16:33
              Dzięki! za wszelką pomoc "duchową" wszystkim.
              NIGDY NIE JEST TAK ŹLE ABY NIE MOGŁO BYĆ GORZEJ! To moje motto na każdy dzień.
              Pozdrawiam,
    • Gość: krawczyk Re: bez pracy na marginesie zycia... IP: *.sowatech.com.pl 16.01.03, 16:41
      ja robie po prostu to, co do tej pory - jem, spaceruje, spotykam sie z ludzmi,
      slucham muzyki i namierzam potencjalnych pracodawcow

      od myslenia glowa boli - sztuka jest bycie cielakiem czasami :)

      powodzenia!!!
    • wannia Re: Bez pracy nie oznacza na marginesie życia! 16.01.03, 16:44
      Witaj,
      Przede wszystkijm pamietaj, że nie jestes sam ze swoim problemem. Wokół Ciebie
      jest mnóstwo ludzi w takiej samej sytuacji. Fakt, że masz 40-kilka lat nie
      oznacza jeszcze końca świata. Znam człowieka w Twoim mniej więcej wieku, który
      stracił świetnie płatna pracę i przez 1,5 roku był na utrzymaniu żony,
      nauczycielki (pensja - wiadomo jaka). Do tego dwoje dzieci. Uwierz mi, wpadł w
      okropny dołek, zaczął nadużywać alkoholu i uwiesił się na żonie. To cud, że go
      wówczas nie zostawiła. To, co z nim przechodziła nie należało do łatwych
      doświadczeń. Trwało to dobrych kilka miesiecy. Dopiero po jakims roku stanął na
      nogi. I wiesz, kto mu w tym pomógł? On sam. Wspierała go żona, przyjaciele...
      Niewiele to dawało, a nawet prowokowało w nim poczucie bezradności i bierne
      bycie "ofiarą". Poddawał sie, choć twierdził, że walczy. Nikt tak naprawdę Ci
      nie pomoże, jeśli sam sobie nie pomożesz i nie zaakceptujesz, że takie sytuacje
      się zdarzają, a klęski są wpisane w prozę życia. Zawsze gdzieś w oddali ćmi
      jakieś światełko nadziei. Po dołach i upadkach przychodzą górki (na które
      trzeba się troche powspinać). Nigdy nie jest tak, że życie jest wyłącznie
      pasmem przegranych. Teraz jest źle, ale jutro, pojutrze, za jakis moment bedzie
      lepiej. Masz świetne CV, masz doświadczenie zawodowe... To, czy znajdziesz
      pracę, czy nie zależy od Ciebie. Szukaj, szukaj i jeszcze raz szukaj. Jeśli nie
      w swoim mieście, to w innych miastach. Jeśli nie w Polsce, to może za
      granicą?... Nie wyszedł Ci związek, ale masz udaną córkę. Może kolejny związek
      będzie tym, czego szukasz? Nigdy nie mów: koniec, a nawet jeśli tak powiesz, to
      pamiętaj, że koniec czegoś jest początkiem czegoś następnego. Być może
      lepszego...
      Strata pracy zawsze jest sytuacją traumatyczną - objawy depresji, lęk
      o "przetrwanie", marazm i stagnacja. I to jest naturalne i oczywiste. I zwykle
      trwa to trochę. Jedno, na co nie można sobie pozwolić, to rezygnacja. Musisz
      walczyć. O wszystko, co ważne w życiu trzeba walczyć.
      Trzymaj się i powodzenia :-)
      • Gość: 40 lat Re: wannia! IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 16.01.03, 18:13
        Bardzo dziękuję za twoje słowa. Są mi bliskie - bo to tak, jakbym ja sam komus
        doradzał. Zawsze łatwiej było mi pomagać innym niż sobie samemu. Może dlatego,
        że zawsze łatwiej było mi myśleć o innych niż robic cos dla siebie.
        Staram się, walczę, nie poddaję...czasem jednak potrzeba mi jakiegoś impulsu,
        kopa, inaczej mówiąc - wsparcia. To swięta prawda - "nikt ci nie pomoże - jeśli
        nie pomożesz sam sobie". jest jeszcze druga - którą zawsze powtarzam
        innym: "nikt tak dobrze nie zdołuje cie - jak ty sam siebie". Ale taka jest
        ludzka natura - i tak jesteśmy stworzeni. kazdy z nas ma inną odporność.
        wytrzymałość, konstrukcję psychiczną. Dla jednego/jednej - zlamanie tipsa jest
        problemem na cały dzień - drugi potrafio sie otrżasnąć po najbardziej
        traumatycznych przeżyciach.
        Myślę, że warto o tym pisać - myślę tak- bo jak pisał już ktoś w tym wątku -
        JEST NAS WIELU! I ważne jest aby w tym okresie - w tym stanie nie czuć izolacji.

        Piszcie! czekam na wszystkie posty - może i ja będę w moim "stanie" komuś mógł
        pomóc!!
        • joanna_1 Re: wannia! 16.01.03, 18:20
          No własnie, bo to izolacja zabija i wyalienowanie, i zabawa czyjąś lojalnością.
          Trzymaj się, nie pozwól zrodzić sie depresji.
    • Gość: klik Re: bez pracy na marginesie zycia... IP: *.b.dial.de.ignite.net 16.01.03, 17:47
      kiedyś uważałem to za nadmuchane, dzisiaj zaczynam w to faktycznie wierzyć:
      droga jest celem,
      pozdrawiam :)
      klik
    • Gość: camelia spróbuj, może się uda? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 19.01.03, 12:06
      Szanowny 40-latku ! :)
      Znalazłam się na tym forum przez przypadek, bardzo poruszył mnie Twój post.
      Ponieważ "udzielam się" na forum o pracy, znalazłam tam pewną ofertę. Firma
      wydaje się być rozsądna. Napisz do nich! Nic Cię to nie kosztuje!! Przyślą
      Tobie materiały i zdecydujesz czy taka praca Tobie odpowiada. Chodzi tam o to
      aby być animatorem kultury, tzn. zbierać zamówienia na organizację imprez.
      Spróbuj!! Pozwolę sobie skopiować ich ofertę:
      Jestem przedstawicielem firmy, która prowadzi wielokierunkowa działalność na
      terenie całego kraju. Poszukujemy odpowiedzialnych pracowników.
      Nie jest to praca w akwizycji czy ubezpieczeniach.
      Z premedytacją nie podajemy szczegółowych informacji nt. rodzaju
      prowadzonej
      przez firmę działalności, aby NIKT z góry w oparciu o własną samoocenę
      nie
      przesądzał sprawy w kategorii NIEPRZYDATNY.

      Zainteresowanych prosimy o odpowiedź na pytania:

      1/ co Pan/i potrafi robić najlepiej
      2/ co Pan/i lubi robić najbardziej
      3/ jakie Pan/i ma oczekiwania co do warunków pracy i płacy

      Równie istotna jest kwestia województwa-powiatu-gminy własciwych dla
      Państwa
      miejsca zamieszkania ze względu na zainteresowanie naszej firmy
      prowadzeniem
      swojej działalności na wybranym terenie.

      W ewentualnej korespondencji prosimy o nie podawanie informacji
      osobowych/personalnych.

      Na ewentualne odpowiedzi czekam pod adresem: stefania57@gazeta.pl
      Wszyscy, którzy
      napisali - już otrzymali odpowiedź; kilka zdecydowało się
      na współpracę! Fakt -
      nie jest to "etatowa" forma zatrudnienia ale pozwala:
      pracować i zarabiać...

      Zaznaczam, że nie mam prowizji ani innych gratyfikacji od nich - ale BARDZO
      CHCIAŁABYM TOBIE POMÓC!!!!
      Powodzenia i trzymam kciuki!!!!!!
Pełna wersja