kwiaty.we.wlosach
04.06.06, 00:29
wydaje mi się być ostatnim s.... Nie chcę tak myśleć, wiem, że są fajni,
wrażliwi mężczyźni, którzy nie są draniami, ale ...
No właśnie, zawsze jest to ale. Nie potrafię zaufać żadnemu mężczyźnie.
Wydaje mi się, że wcześniej czy później będzie chciał mnie zdominować, stanie
się tyranem. Dlatego nie potrafię się zaangażować, bo boję się stracić
trzeźwy osąd rzeczywistości.
Trzymam mężczyzn na bezpieczny dystans. Mam kolegów, lubię z nimi rozmawiać,
ale nic więcej. Jeśli jakiś jest mną bardziej zainteresowany to przedstawiam
siebie jako zażartą feministkę - to najczęściej skutkuje.
Oczywiście, tak jak wszystko, moje zachowanie ma swoje przyczyny.Jak nie
trudno zgadnąć - wzorzec wyniesiony z domu. Ojciec, który nie szanował matki,
który stosował przemoc psychiczną i fizyczną, któremu nie potrafię wybaczyć
za to jak nas traktował, jaki był (chociaż już go nie ma). A z zewnątrz
przykładna rodzinka ("tacy piękni, wykształceni, dobrze im się powodzi -
czego można chcieć więcej").
Przysięgłam sobie, że nigdy nie pozwolę, aby jakikolwiek mężczyzna mną
pomiatał. NIGDY!
Ale nie chcę być całe życie sama. Chciałabym mieć NORMALNĄ rodzinę...