Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila........

05.06.06, 15:52
Zdradziła mnie żona. W ciagu kilku dni podjalem decyzje o rozwodzie.
Może za wczesnie? Nie chce z nia rozmawiac bo uwazam ze nie ma o czym.
Bedziemy rozmawiac o podziale majatku przez prawnikow. Czy uwazacie ze moja
decyzja jest pochopna? Jestem pewny ze nie chce byc z kims kto zdradzil.
Kocham ja ale nie umialbym kochac sie z nia.
Swoja hist opisem na innym forum podje dla zaintetesowanych
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=42774424&v=2&s=0
    • nattaszaa Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 05.06.06, 15:54
      Dobrze zrobiłes, bo i tak wkrótce przestaniesz ja kochac
    • paco_lopez Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 05.06.06, 15:56
      No słuchaj, ale jak ją wywalisz to juz na serio tylko ręczny ci zostanie.
      • nattaszaa Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 05.06.06, 15:58
        A co to mało kobiet na świecie?
        • paco_lopez Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 05.06.06, 16:03
          Ale on ją kocha , ale nie może jej dotknąć. jak ona sie wyniesie to on nawet
          nie spróbuje. A jak dajmy na to dalej ją będzie tak kochał jak do tej pory, że
          aż ona go zdradziła, no to zostanie mu tylko ręczny. A ręczny pomaga, ale nie
          zupełnie. szkoda mi go. dlatego też radzę by ją rozpakował, a potem nawet w
          brew sobie zapakował. Kto wie , jak będzie. ja tam trzymam za nich kciuki.
          • nattaszaa Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 05.06.06, 16:05
            Po czymś takim jak zdrada nie da sie i juz. Lepiej zapomniec i układac sobie
            życie od nowa.
      • witch-witch Re: Dobrze zrobileś tylko się nie cofaj! 05.06.06, 15:58

        • witch-witch Re:A moze jednak cofnij zdanie... 06.06.06, 23:05
          Latwo popelnic blad. Moze potrzebna wam obojgu uczciwa rozmowa. Szczera, ktora
          wyjasni sytuacje.Nie rob z malych spraw wielkich...choc to bardzo bolesne ale
          jednak bol taki przechodzi.
          • max-chamisko Re:A moze jednak cofnij zdanie... 06.06.06, 23:07
            Kto Ci dzis Wisiulka nakazał zmienić zdanie i jak lwica bronić instytucji
            małżeństwa?
    • antek_bachleda Tez mi problem, jedna zdrada 05.06.06, 16:00
      Gdyby to sie powtarzalo, to bym zrozumial.
      A tak, to pamietaj, ze zawsze mozesz trafic na gorsza.
      • nattaszaa Re: Tez mi problem, jedna zdrada 05.06.06, 16:03
        Dobrze zrobił
        • antek_bachleda Re: Tez mi problem, jedna zdrada 05.06.06, 16:08
          Zle zrobil. Gdyby tak ludzie po jenej zdradzie sie porzucali, to malo ktore
          malzenstwo by ocalalo.
          • nattaszaa Re: Tez mi problem, jedna zdrada 05.06.06, 16:16
            I co z tego?
            • antek_bachleda Re: Tez mi problem, jedna zdrada 05.06.06, 16:17
              I to z tego, ze zle sie nie robi. Robi sie dobrze.
              • nattaszaa Re: Tez mi problem, jedna zdrada 05.06.06, 16:21
                Dlaczego źle, wiekszosc z tych ktorzy maja 30+ pewnie tego doswiadczyła i wie
                czym to sie konczy
                • antek_bachleda Re: Tez mi problem, jedna zdrada 05.06.06, 16:24
                  Nie konczy sie niczym. Kolejna zdrada za kilka lat i niczym wiecej.
                  Szkoda czasu na rozwody i kolejne sluby, by doswiadczac potem i tak tego samego.
                  • nattaszaa Re: Tez mi problem, jedna zdrada 05.06.06, 16:25
                    A skad wiesz jak bedzie? Lepiej sie meczyc tylko dlatego, ze jest papier?
                    • antek_bachleda Re: Tez mi problem, jedna zdrada 05.06.06, 16:34
                      Daj juz sobie spokoj z tym czarnowidztwem.
                      Maz Cie jaki puscil, czy co?

                      Zawsze trzeba wierzyc , ze bedzie lepiej i po pierwszej wpadce
                      daje sie zawsze szanse.
                      • nattaszaa Re: Tez mi problem, jedna zdrada 05.06.06, 16:36
                        Mówie ze swojego punktu widzenia. Ja nie dałabym rady i nie dziwie się
                        autorowi. Lepiej zacząć wszystko od nowa, niz naprawiać zepsute
                        • antek_bachleda Re: Tez mi problem, jedna zdrada 05.06.06, 16:53
                          nattaszaa napisała:

                          > Mówie ze swojego punktu widzenia. Ja nie dałabym rady i nie dziwie się
                          > autorowi. Lepiej zacząć wszystko od nowa, niz naprawiać zepsute

                          To jest piec Twoich postow juz wczesniej jasne.

                          A teraz daj innym dzialac podlug ICH punktu widzenia, gdyz naprawiac
                          zepsute jest zawsze latwiej i taniej , niz zaczynac od nowa.
                          I wie to kazdy realnie patrzacy na zycie.
                          • nattaszaa Re: Tez mi problem, jedna zdrada 05.06.06, 16:54
                            Co tanie nie koniecznie jest dobre
                          • nattaszaa Re: Tez mi problem, jedna zdrada 05.06.06, 16:56
                            Zyj po swojemu realisto, nikt ci nie broni. Poza tym, ja nie sugeruje autorowi
                            w przeciwienstwie do ciebie co ma robić.

                            A ty jak lubisz tanioche i półsrodki to twoja sprawa
                            • antek_bachleda Re: Tez mi problem, jedna zdrada 05.06.06, 17:08
                              nattaszaa napisała:
                              > A ty jak lubisz tanioche i półsrodki to twoja sprawa

                              Taniocha z Twojej strony, to jest ta intelektualna, gorsza od zyciowej.
                              Sugerujesz nieustajaco, oceniajac , ze zrobil dobrze.
                              To juz jest ocena i sugestia.
                              Pozostaj wiec przy swojej wizji i nie narzucaj jej innym.

        • m.4 Re: Tez mi problem, jedna zdrada 05.06.06, 16:09
          Nie zycze wam zebyscie trafili na taka kobiete jak moja zona.Nie wiem ile
          potrwa rozwod ale bedzie kiedys wolna.Jak widac malzenstwo nie przeszkadzalo
          jej w pozamalzenskim seksie.
          Nie zycze nikomu zeby trafil na moja zone.Ktos w koncu trafi.......
          • nattaszaa Re: Tez mi problem, jedna zdrada 05.06.06, 16:16
            Niech idzie do tego, z którym zdradzala
          • trzebiecinska Re: Tez mi problem, jedna zdrada 05.06.06, 16:34
            Musiala czegos szukac w ramionach tamtego,czegos czego od Ciebie nie dostala.
            Moze porozmawiaj z nia o tym.
            Co jej daje tamten.
            • ona.czyli.ja Re: Tez mi problem, jedna zdrada 05.06.06, 16:49
              Każdy musi sam podjąć decyzję zgodnie ze swoim własnym sumieniem, Ty już
              zdecydowałeś i teraz życzę wytrwałości w postanowieniu i szybkiego dojścia do
              siebie. Trzymaj się.
            • rosyjska_jagodka Re: Tez mi problem, jedna zdrada 05.06.06, 21:02
              Ja wiem, co jej daje tamten. Seks jakiego nigdy nie dałbyś jej Ty, bo jesteś
              jej mężem.
            • verdifirst Re: Tez mi problem, jedna zdrada 08.06.06, 01:11
              trzebiecinska napisała:

              > Musiala czegos szukac w ramionach tamtego,czegos czego od Ciebie nie dostala.
              > Moze porozmawiaj z nia o tym.
              > Co jej daje tamten.


              Rozmawiać po fakcie? Raczej nie... Rozmowa jest dobra przed, po można tylko "załpacić rachunek"
          • ewaaa06 Re: Tez mi problem, jedna zdrada 06.06.06, 21:18
            m.4 napisał:

            > Nie zycze wam zebyscie trafili na taka kobiete jak moja zona.Nie wiem ile
            > potrwa rozwod ale bedzie kiedys wolna.Jak widac malzenstwo nie przeszkadzalo
            > jej w pozamalzenskim seksie.
            > Nie zycze nikomu zeby trafil na moja zone.Ktos w koncu trafi.......

            trafi.i bedzie zadowolony dopoki i jego nie zdradzi
    • pink.freud Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 05.06.06, 17:28
      To przykre ale niestety faceci często głupieją, gdy coś takiego im sie przytrafi. Jeśli są nieodpowiednio wychowani i nie mają odpowiednich wzorców wali im sie cały świat na głowę i nie reagują odpowiednio. Decyzja o rozwodzie i przede wszystkim o walizkach jest jak najbardziej słuszna, w żadnym przypadku żona nie może Ci się pętać po domu. Szkoda, że tak późno. W takich sytuacjach nie wolno tłumić gniewu czy w ogóle emocji. Nie można też pozwolić sie zgnoić, w pierwszej kolejności powinienieś sprać żonę i to nie parę klapsów na dupsko tylko odpowiednio do twojej wściekłości, jeśli tego nie zrobiłeś jesteś przegrany i moze mieć to poważne konsekwencje dla Twojej psychiki. Gdy żona laduje w szpitalu pakujesz je walizki i zmieniasz zamki i nie ma żadnego ale. Teraz trochę późno, żona Cię olewa i ma za mięczaka i sam się za takiego uważasz, ale jeśli to parę dni to możesz spróbować się naładować i sprać ją. Powinno trochę pomóc i powtarzaj do skutku aż się lepiej poczujesz. To jedyna metoda, spotkałem już paru gości, którym coś takiego sie przytrafiło i mocno się to na ich psychice odbiło, dopiero sporo za późno żałowali, że odpowiednio nie zareagowali.
      Powodzenia:)
      • witch-witch Re: Pinkfrojd co ty mu radzisz..... 05.06.06, 18:07
        Ladne kwiatki tutaj czytam, ona wyladuje w szpitalu nieszczesna kobiecina, a on
        za kratkami i bedzie jej musial placic slone odszkodowanie, grzywna moze do
        10000zl i w ten sposob nigdy sie od babsztyla nie uwolni. Najlepsza zemsta na
        niewiernego partnera, to nowy partner, jak mawiala moja babunia....
        • pink.freud Re: Pinkfrojd co ty mu radzisz..... 05.06.06, 18:24
          Nie doczytałem, zrozumiałem, że facet spakował ją dopiero parę dni po rozmowie. Faktycznie zareagował prawidłowo bo wykopał ją bezpośrednio po rozmowie. Nie wolno w takich wypadkach w ogóle się wahać i traktować kobiety inaczej niż szmatę, bo natychmiast uznaje to za słabość i kończy się to tragicznie dla psychiki faceta.
          Sprać nie zaszkodzi w żadnym wypadku, nawet jeśli się wyladuje za kratkami, choć za coś takiego tak szybko nie wsadzają. Może to nieetyczne ale bardzo dobrze robi facetowi i nie ma żadnych powodów żeby się specjalnie przejmować. Zresztą zdradzającej żonie też to pomaga bo czuje się winna i chce być ukarana.
          Poza tym łatwiej wybaczyć żonie, jak straciła parę zębów czy jest troche połamana, a to bardzo ważna by nie dusić w sobie urazy tylko wybaczyć, wykopać z życiorysu i zapomnieć.
          Zresztą to wszystko zależy od układu jaki jest w małżeństwie, ale z tego co pisze facet traktował je poważnie.
          • witch-witch Re: Wiem,ze zartujesz... 05.06.06, 18:43
            Zdrada dla wiekszosci zwiazkow oznacza koniec zwiazku...
    • lady_bee1 Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 05.06.06, 17:40
      Witaj,
      ja Ci odpowiem z punktu widzenia żony, która zdradziła. Zdarzyło się to dość
      dawno temu i mój mąż wybaczył mi tę przygodę. Myśleliśmy, że nasz związek po
      tym wszystkim będzie zdeformowany i nie będzie nas łączyć to, co łączyło nas
      wcześniej. Teraz nie żałujemy naszej (a może bardziej stosowne byłoby
      powiedzieć - jego decyzji). Mogę nawet śmiało powiedzieć, że to poprawiło nasze
      relacje. Nabraliśmy dystansu do pewnych spraw i nie traktujemy wszystkiego tak
      poważnie jak kiedyś, potrafimy nawet z tego żartować ( w stylu, jak nie
      będziesz wrzucać skarpet do kosza na pranie, to znów Cię zdradzę). Nie podejmuj
      decyzji pochopnie, dajcie sobie odrobinę czasu. Jeśli tylko czujesz, że ona
      żałuje tego i nadal Cię kocha postaraj się to przecierpieć. Ludzie są tylko
      ludźmi i robią głupie rzeczy, nie wiedzą nawet jak wiele przez to tracą. Nie
      pozwól, abyś i Ty stracił kogoś kogo kochasz przez jej chwilę słabości. Nikogo
      nie chcę oceniać, ani winić. W moim związku nie brakowało niczego i nichego nie
      szukałam u innego faceta. Tak normalnie - miałam ochotę na przygodę, zaszalałam
      i wiem jak bardzo zraniłam tym mojego męża. DO końca życia będę mu wdzięczna,
      że mi przebaczył i wiem też, że gdyby jemu się to przytrafiło wiedziałabym jak
      ja mam postąpić. Życzę powodzenia i wytrwałości, bo czekają Was okropnie trudne
      chwile.
      • j_ar Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 06.06.06, 11:10
        lady_bee1 napisała:
        > potrafimy nawet z tego żartować ( w stylu, jak nie
        > będziesz wrzucać skarpet do kosza na pranie, to znów Cię zdradzę)

        pewnie bawi go to strasznie:)
      • arneex Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 06.06.06, 21:16
        no to u mnie po takim zarcie nie mialabys juz niestety kolejnej szansy...
        zapewne gosc zrywa boki z takich zartow

        ale jaja! :D
      • braun_f Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 13.06.06, 00:22
        bo masz dupe nie faceta,
        rogacz sie smieje z Twoich zartow o skarpetkach - a za plecami jego kumple
        smieja sie z Twojego meza ciotki,

        wstyd mi za niektorych facetow,

        do autora watku:
        popieram decyzje - pierwsze odczucia sa trafne, - poczules ze kochasz -
        pokochales, poczules sie zdradzony wyrzuciles za drzwi.
        brawo!
        • xvqqvx Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 14.06.06, 20:44
          > bo masz dupe nie faceta,
          > rogacz sie smieje z Twoich zartow o skarpetkach - a za plecami jego kumple
          > smieja sie z Twojego meza ciotki,
          Zbrutalizowane, ale prawdziwe. :-)
    • elpida76 I dobrze zrobiłeś... 05.06.06, 17:54
    • news21 Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 05.06.06, 18:28
      A gdyby było odwrotnie, gdyby mąż zdradził i żona by napisała że wystawiła go z
      walizkami, to co panowie by na to powiedzieli? Powiedzieliby, że przesadza, bo
      męski skok w bok to nic nadzywczajnego, bo mężczyźni nie są monogramiczni itp.
      typowe męskie argumenty. Co więcej pouczaliby ją, że widocznie się zaniedbała
      albo jest słaba w łóżku, skoro mąż musiał sobie szukać uciech poza domem.
      • lady_bee1 Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 05.06.06, 18:32
        Ach czekałam na ten wątek. Czy ten indywidualny przypadek będzie teraz
        roztrząsany na forum jako nieskończony konfilkt damsko - męski? Tu nie chodzi o
        to, kto zdradził, tylko o uczucia i o to, czy chcą być razem. To nie jest jakiś
        tam facet i hipotetyczna samica, tylko ludzie, którzy mają mały zakręt w życiu.
        • pink.freud Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 05.06.06, 18:35
          Po co sie oszukujesz? Nie ma bata, Twój facet nie zapomni i Cie zdradza lub zdradzi. Chyba, że masz w domu wyrób facetopodobny.
          • news21 Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 05.06.06, 18:55
            M.4 znalazł dowody zdrady żony i wpadł w szok bo z jego punktu widzenia w
            małżeństwie wszystko było ok., on był dobrym mężem, nie ma sobie nic do
            zarzucenia. Natomiast faktem jest że w czasie, gdy uważał że między nimi
            wszystko jest w porządku, żona miała kochanka. Co wobec tego było nie tak z ich
            małżeństwem? O ile się doczytałam m. 4 nawet nie pogadał z żoną, nie próbował
            się dowiedzieć co sprawiło że go zdradziła. Czy naprawdę w małżeństwie był
            nastawiony na wsłuchiwanie się w jej potrzeby?
            Niestety często jest tak że uważamy że nasze małżeństwo jest udane ponieważ NAM
            jest dobrze, o tej drugiej osobie zapominamy.
            • sebble Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 05.06.06, 19:01
              news21 napisała:

              >
              > małżeństwem? O ile się doczytałam m. 4 nawet nie pogadał z żoną, nie próbował
              > się dowiedzieć co sprawiło że go zdradziła. Czy naprawdę w małżeństwie był
              > nastawiony na wsłuchiwanie się w jej potrzeby?
              > Niestety często jest tak że uważamy że nasze małżeństwo jest udane ponieważ NAM
              >
              > jest dobrze, o tej drugiej osobie zapominamy.

              Przepraszam a czy jego żona porozmawiała z nim zanim go zdradziła, czy próbowała
              chociaż mu zasygnalizować, że jest coś źle ( sądząc po jego przekonaniu, że
              wszystko było OK raczej wątpię )
              • news21 Re: do sebble 06.06.06, 19:27
                A skąd wiesz że nie próbowała z nim rozmawiać? Jedni mówią, drudzy nie słyszą.
                M.4 jest przeświadczony że był bardzo dobrym mężem.
    • ali-baba1 Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 05.06.06, 18:46
      Bardzo słuszna decyzja. Nie wspomniałes nic o tym, ze żona chce tkwić nadal w
      związku.

      Moje zdanie jest takie. Jak ktoś świadmomie oszukuje drugą stonę, powinien mieć
      na tyle godności, zeby odejść. Jeżeli natomiast z chwilą wyjścia zdrady i
      kłamstw na światło dzienne błaga o przebaczenie i szansę jest to szmata nie
      człowiek. Koniec, kropka.
    • sebble Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 05.06.06, 18:57
      Myślę, że dobrze zrobiłeś. Ja byłem w podobnej sytuacji jakieś 1,5 roku temu i
      czekanie nic nie zmieniło a raczej żałowałem później, że nie skończyłem tego od
      razu.
    • ryksza.bez.kol Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 05.06.06, 19:36
      Każdy podejmuje taka decyzję jaką uważa za najlepszą dla siebie.
      Podjąłeś taka decyzję - rozwód. To Twoje prawo.

      Pytanie tylko, skąd wiedziałeś, że między Wami wszystko jest ok?
      Zapytałes żonę dlaczego zdradziła? Zawsze sa jakieś przyczyny.
      Nigdy nie ma pewności czy nastepny partner/ka nie zrobi tego samego.
      Może trzeba spróbować przeanalizować przyczyny zdrady, żeby w następnym związku
      nie powtórzyło się to samo...
      A zdrada Cię boli bo ją kochałeś..
      Na którymś z forów jest wątek mężczyzny, którego żona odeszła z innym, a on
      pragnie żeby wróciła. Niezbadane są uczucia ludzkie.
      • gagatek10 Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 05.06.06, 19:47
        Dobrze zrobiłeś. Gdyby to był jednorazowy przypadek- jednorazowa chwila
        słabości, to mogłbys sie zastanawiac nad wybaczeniem. Ale skoro ona weszła w
        regularny półroczny związek( i to już drugi z kolei!!!!) to nie ma sie nad czym
        zastanawiac. A najgorszy jest nie sam fakt zdrady ale to ze ona prowadziła
        długofalowo podwójne zycie- wracała do domu, patrzyla Ci w oczy, szła z Toba do
        łożka, wiedząc ze jutro rano bedzie w łozku z innym i majac swiadomosc ze Ty
        niczego nie podejrzewasz. Nie oceniam ludzi, którym zdarza sie jednorazowa
        zdrada bo moga byc rozne powody...ale ktos kto stale zdradza musi byc wyjątkowo
        dwulicowy i wyrachowany.
    • paranormalny Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 05.06.06, 20:41
      Dobrze zrobiłeś!
      Przyznaję ci rację tylko dlatego, że GŁUPIA ci.. nie potrafiła tego ukryć!
      Związek z głupią babą to coś czego nie należy kontynuować - jeżeli nie chcesz
      się zeszmacić.
      Zmień babę na bardziej inteligentną, która będzie cię zdradzać w taki sposób,
      że ty się o tym nie dowiesz!
      Zdradzają wszystkie!!!
      Tylko niektóre robią to inteligentnie:))))
    • m.kar Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 06.06.06, 09:21
      Rozmawiałes z żoną? może na poczatek porozmawiaj, powiedz że odebrałeś jej
      pocztę. Porozmawiaj potem poczekaj kilka dni - ochłoń i dopiero zastanawaij się
      nad podjęciem decyzji.
      A może ze skrzynki Twojej żony korzyta jej przyjaciółka? moze jeśli Cię
      zdradziła bardzo tego załuje? może nie było jej z Tobą dobrze w łóżku i nigdy Ci
      tego nie powiedziała?
      • majki1976 Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 06.06.06, 09:38
        jezeli kobieta która kochasz i z która jestes zwizany przez slub cie zdradziła
        to: KOPNIJ JĄ W DUPĘ i ROZWIEDZ SIĘ Z NIĄ, bo jak zrobiła to raz to napewno
        bedzie drugi i trzeci i....
        • alfika Re: zupełnie co innego... 07.06.06, 14:45
          ...gdyby nie mieli ślubu
          wtedy mogliby nawet zostać razem
    • mskaiq Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 06.06.06, 11:38
      Piszesz ze nie masz dowodu zdrady ale osadzasz, zachowujesz sie tak jakbys
      wiedzial.
      Co Ona czuje do Ciebie, milosci nie mozna udawac, moze sprobuj to ustalic.
    • rosyjska_jagodka Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 06.06.06, 21:13
      Drogi Kolego, jeśli Cię zdradziła, to pewnie nie byłeś zbyt dobrym kochankiem.
      Cóż, szukała czegoś bardziej ekscytującego...
    • irgna Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 06.06.06, 23:42
      Jeśli cię zdradziła to może powinieneś zastanowic się dlaczego, wiem nie
      powinna tego robic ale powiem tak kochasz ją i gwarantuje ci że będzie ci bez
      niej ciężko jak się z nią rozwiedziesz, stary podejrzewam, że to jest kawał
      twojego życia, to są wasze wspólne wspomnienia, to są wasze dobre chwile, a to
      że zgrzeszyła ciałem.. czas leczy rany, z wiekiem nabierasz doświadczenia,
      jeśli ja naprawdę kochasz ratuj to, bo to tylko tobie będzie żle, ona też to
      zrozumie, ale będzie już za późno i nie będzie co naprawiac, i obojgu wam
      będzie źle, będziecie życ tylko wspomnieniami.. Dajcie sobie jeszcze szanse..
    • saksalainen Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 07.06.06, 00:37
      Dobrze zrobiłes. Tyle ze rozwod to nieprzyjemna sprawa... ale dzieci nie macie, tak ze moze pojsc w miare gładko.
    • witch-witch Re: A ja się upieram przy swoim....zmień zdanie... 07.06.06, 11:22
      Zastanów się jeszcze raz, a dokładnie. Mówisz,że kochasz swoją zonę...ale jaka
      to miłość? Taka bezwzględna, egoistyczna. Bo ktoś inny ją ruszał? Przecież
      drugi człowiek to nie tylko seks. Lecisz trochę Talibanem. Możliwe,że nie
      wszystko w waszym związku funkcjonuje dobrze. Mozliwe,że zona ceni cię za pewne
      cechy, ale nie jesteś w stanie dać jej tego co daje ten drugi. Rozstając się z
      nią odzyskujesz 'kontrole' ale pozorną, nadal nie wiesz co było przyczyną
      zdrady żony. "Karając" ją w ten infantylny sposób karasz również i siebie.
      Sobie nie dajesz szans na wygraną w życiu. Uważam,ze nawet jeżeli się
      rostaniecie, to powinienes wiedzieć co było złe w waszym związku,że znalazł się
      drugi. Bez tej wiedzy nie przerobisz dobrze tej relacji i zaczynając nową
      mozesz mieć problemy, emocjonalnej natury, brak wiary w siebie, emocjonalne
      zimno, strach, ktory doprowadzi do upadku następnej relacji.

      Zdrada jest bardzo bolesna ale najczęściej dla zdradzonego, nie dla
      zdradzającego. Ale jak wszystkie głebokie i bolesne uczucia i te uczucie się
      leczy, przemija. Dlatego najlepiej podchodzić i do tego uczucia z dystansem. To
      twoje urażone Ego, każe ci cierpieć....ale są większe w życiu nieszczęscia, niz
      zdrada. Po latach sam zobaczysz,że to była bagatela. Dlatego nastaw się na
      szczerą rozmowę z żoną, gdzie bez nerwów na spokojnie wszystko sobie
      powiecie....a zobaczysz jak taka rozmowa na SPOKOJNIE czyni cuda!
      • max-chamisko Re: A ja się upieram przy swoim....zmień zdanie.. 07.06.06, 11:24
        Mogła spokojnie z facetem porozmawiać, zanim zdradziła, to byłoby uczciwe. Po
        czymś takim odbudowanie zaufania jest niemozliwe.
        • mathias_sammer Re: A ja się upieram przy swoim....zmień zdanie.. 07.06.06, 11:50
          "Mogła spokojnie z facetem porozmawiać, zanim zdradziła, to byłoby uczciwe. Po
          czymś takim odbudowanie zaufania jest niemozliwe."

          A ja zapytam- w takim razie dlaczego ona od niego nie odejdzie
          skoro "odbudowanie zaufania nie jest mozliwe"? Nie ma dokad? Boi sie samotnosci
          i swojej facjaty w lustrze? Coz za porazka!

          M.S.
          • max-chamisko Re: A ja się upieram przy swoim....zmień zdanie.. 07.06.06, 11:56
            Z tego, co autor napisał, zanim sie wydało, nie czuła sie osamotniona
    • sarka_farka Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 07.06.06, 12:07
      Hmmm..... przeczytalam caly watek i wlos mi sie na glowie zjezyl ile glupot
      ludzie moga nawypisywac! Jak chcesz porady - udaj sie do dobrego specjalisty
      (psycholog, terapeuta), z duzym doswiadczeniem zyciowym i zawodowym
      (specjalizujacym sie w pracy z parami malzenskimi), a nie zlecasz to na forum i
      szukasz oklaskow dla swojej JUZ podjetej decyzji. Czego oczekujesz? Widowni?
      Ktora Ci przytaknie, powie jak swietnie zrobiles? Widownie znalazles, ale w
      wiekszosci "klaszcaca w zlym rytmie".

      Zbudowac cos jest bardzo trudno - zniszczyc mozna bardzo szybko. Piszesz o
      zdradzie zony, choc sam przyznales w poprzednim watku, ze tak naprawde nie
      jestes pwewien czy zdradzila? Nawet jesli to zrobila - dowiedziales sie
      dlaczego? Dobrze to witch-witch ujela - przed zdrada nie dowiedziales sie o
      sobie nic, po zdradzie wiesz tylce samo o sobie czyli nic (czyli wejdziesz w
      nowy zwiazek i powielisz ten sam "blad" na 99%), a moze bales sie dowiedziec?
      Moze by sie nagle okazalo, ze jestes dobrym mezem tylko w swoim mniemaniu? A
      gdzie zony opowiesc? Znamy tylko jedna ze stron - nie napsiales absolutnie
      niczego, co pozwoliloby ocenic ta sytuacje obiektywnie. Zdrada to porazka obu
      stron, nie tylko jednej - pamietaj o tym. Na pewno to coz robila zona bardzo
      cie zabolalo i jest to oczywiste, ale twierdzisz ze zone kochasz, a
      jednoczesnie absolutnie z twoich wypowiedzi tego sie nie czuje.

      Przeczytawszy twoje wypwoedzi w obydwu watkach - mysle ze masz mocno
      neurotyczna nature, kontrolujaca, nie znoszaca sprzeciwu, niskie poczucie
      wlasniej wartosci. Jest bardzo duzo strachu w Tobie a skoro jest go tyle,
      watpie czy tak naprawde zone prawdziwie kochales - tam gdzie jest strach nie ma
      miejsca na milosc.
      • gemini14 ciekawe czy już ją rozpakowałeś 07.06.06, 13:52
        każdy ma swoje ograniczenia
        • news21 Re: ciekawe czy już ją rozpakowałeś 07.06.06, 18:43
          Świetne.
          • czarny_mag Re: ciekawe czy już ją rozpakowałeś 07.06.06, 20:32
            :)))Zdrada nie jest co prawda wygraną 6 w totka, ale można na
            nią różnie patrzeć... Pewien mój znajomy, którego dziewczyna udostępniła swą
            pochwę na kilka chwil innemu amatorowi pochew, rzekł był ze stoickim, podziwu
            godnym spokojem:

            " To nie była prawdziwa zdrada. Tamten zdążył tylko włożyć, dwa razy ruszył
            i zaraz się spuścił. Ona mi mówiła... "

            Ciekawe podejście, co nie ? :))) A tak swoją drogą, ciekawe czy była to zdrada
            prawdziwa czy nieprawdziwa... ;)))
            • m.4 Re: ciekawe czy już ją rozpakowałeś 07.06.06, 20:39
              Dziekuje za wszystkie odpowiedzi.Walizki nie rozpakowalem i nie
              rozpakuje.Koncze z opisywaniem swojego zycia na forum.Dziekuje wszystkim ktorzy
              zaangazwoali sie w moj problem.
              • saksalainen trzymaj się 07.06.06, 21:32
                zycze Ci zebys sobie z ta sytuacja poradził i jak najszybciej sie po całej sprawie pozbierał
                • m.4 Re: trzymaj się 11.06.06, 21:19
                  Dzieki,mam duze wsparcie rodziny i przyjaciol.Juz zaczalem dzialac nie ma na co
                  tracic czasu.Mysle tez nad kilkoma wizytami upsychologa. Chcialbym sie
                  dowiedziec czy jestem winny ze mnie zdradzila.
                  • ewaaa06 nie pytaj !"dlaczego?" Cię zdradziła 11.06.06, 21:24
                    nie pytaj "dlaczego?" na niektóre pytania nie ma odpowiedzi. zapomnij i żyj
                    dalej. szkoda czasu na rozpamiętywanie.

                    Pozdrawiam. :)))
      • xvqqvx Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 09.06.06, 06:42
        > Zbudowac cos jest bardzo trudno - zniszczyc mozna bardzo szybko.
        Akurat to ta żona zniszczyła wszystko zdradą. :-)
    • verdifirst Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 08.06.06, 01:06
      W/g mnie innego wyjścia nie było. Jedyne słuszne rozwiązanie.
      Każdy z nas płaci swoje rachunki...
      • lila122 Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 14.06.06, 13:52
        ...a powiedz mi ile masz lat?Wiem,ze latwo jest powiedziec-przebacz,ale tak
        naprawde nie bedziesz mial spokoju,to juz nie tylko "twoja"zona,ona spala z
        innym i to ten inny robil jej dobrze...Rozumiem Ciebie.Znajdziesz jeszcze fajna
        kobiete,dla ktorej wiernosc ma poprostu znaczenie.Juz raz wykapales sie w
        goracej wodzie,za drugim razem-uwazaj jak odkrecasz kurki z woda.Mocno Cie
        pozdrawiam.
        • el_sqrwiel Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 14.06.06, 13:54
          powiedziała psychopatyczna eks małżonka i mamusia ...
          • lila122 Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 14.06.06, 17:32
            Dlaczego psychopatyczna?
            • ogon_trolla Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 14.06.06, 19:25
              Ooo mnie (moj wpis) tez spakowal i wywiozl w tej walizce z rogami, co mu dala
              zona na droge. Nie lubi prawdy, bo ma kolce. Hipokryta albo konstruktor watkow.
        • m.4 Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 21.06.06, 10:48
          nie ma znaczenia ile mam lat. Jak napisze dokladnieto zaraz panie z tego
          drugiego forum albo tegorusza na mnie w ramach solidarnosci jajnikow ze jestem
          niedojrzaly bo nie che rozmawiac.Mam juz tego dosc, posadzili mnie nawet o
          bycie trollem.Czlowiek szuka pomocy rady wsparcia a dostaje takie idootyczne i
          chamskie komentarze zeodechciewa sie czytac.Nie bede juz pisal zadnych
          szczegolow ile mam lat skad jestem itd//Bylem szczesliwym facetem mialem zone i
          poukladane zycie, a teraz jestem sam.......
    • aga_mamba Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 19.06.06, 14:50
      POROZMAWIAJ Z NIA!!!! Moze faktycznie cos ja oderwalo od komputera i miales
      nigdy nie przeczytac tego maila. A moze bala Ci sie o tym powiedziec i wolala
      zalatwic to w taki sposob? Moze jednak z nim nie spala?! I moze jest szansa, ze
      jej wybaczysz.
      Moze jednak tez jest w tym troche Twojej winy i nie powinienes oceniac sie tak
      dobrze jako jej maz. Moze jednak czegos jej brakowalo? Twojego
      zainteresowania/doceniania? To tylko domysly. Co oczywiscie nie usprawiedliwia
      jej ewentulanej zdrady. Przed rozmowa ustal strategie, jesli Cie zdradzila to
      rozstajesz sie z nia (tak wnioskuje z Twoich postow), a jesli nie (byla to proba
      zdrady) dajesz sobie czas i zastanawiasz sie,czy jej wybaczysz i chcesz byc z
      nia dalej. Zawsze lepiej wiedziec dlaczego i z kim to zrobila. Bo moze jednak
      jest w tym troche Twojej winy i warto to wiedziec na przyszlosc, by w nastepnym
      zwiazku bardziej sie starac. Trzymaj sie.
      • cookies3 Nie romawiaj teraz - potrzebny jest czas na... 19.06.06, 18:59
        przemyślenia,czy chcecie jeszcze byc ze sobą. Może już nie i każdy pretekst
        będzie dobry,aby rozstac sie na zawsze albo na jakiś czas. Wprowadzona
        separacja jest dobrym sprawdzianem dla tych,którzy zastanawiają się nad
        rozwodem. Ważne są również dzieci,jak one zareagują na konflikty rodziców.
        Dajcie sobie czas...
      • m.4 Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 21.06.06, 10:50
        Nie ma mojej winy.Nie musze z nia rozmawiac. Nie ma o czym. Gdy zrobila TO
        pierwszy raz mogla przyjsc pogadac przeprosic...... moze wtedy......
    • on691 Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 20.06.06, 15:14
      Witam,
      przeżyłem podobną sytuację.Tyle, że my byliśmy małzeństwem 16 lat, jak doszlo
      do zdrady.Piszę 16 ale dziś jak zastanawiam się nad tym to myślę, że i
      wcześniej mogła zrobić ze mnie jelenia.
      Wiele osób tu piszących dziwi się, że tak długo zyłeś w nieświadomości, że
      musiały być wcześniej jakieś sygnały.
      Jasne, że były i pewnie czułeś sam, że coś jest nie tak, ale do głowy Ci nie
      przyszło, że mogło chodzić o zdradę.Bo małżeństwo to ZAUFANIE.Ja wykryłem
      zdradę, jak zacząłem węszyć na całego i nie omyliłem się. Romans trwał z
      przerwami 9 miesięcy.
      Też były zaprzeczenia.Uwierzyłem bo chciałem, ale miałem straszną zadrę w sercu.
      Przez niemal rok biłem się z myślami i wtedy zobaczyłem mandat z jej zdjęciem z
      miejsca b. odległego od miejsca zamieszkania a na ulicy gdzie tamten mieszkał.
      I to w dniu Walentynek.
      Jeszcze woziliśmy się ze sobą, aż wreszcie ona wyprowadziła się.
      Ja byłem długo w szoku, aż wreszcie zacząłem kogoś szukać.
      Znalazłem wartościową kobietę i jest nam dobrze.Ale teraz żona zaczeła pod byle
      pretekstami kontaktować się ze mną.Mimo, że jesteśmy ponad rok w separacji.
      Odkryła w międzyczasie, że inni faceci wcale nie są tacy fajni.
      Wiem, że gdybym się zgodził wrócila by do mnie.
      Ale ja już nie chcę.
      Morał mam taki:po zdradzie wszystko jest do d... .
      Nie warto dalej walczyć.Zwykle jest tak na dodatek, że to zdradzony ma walczyć
      o partnera.Z perspektywy czasu widzę, że straciłem 2 lata próbując o niej nie
      zapomnieć i wierzyć w jej opowieści.
      A dziś mam świetną, nową partnerkę, która sama była potargana przez los.
      Cenimy sobie spokój i to, że możemy na sobie polegać.
      Dlatego Twoja decyzja choć prędka zasługuje na uznanie.
      Podziwiam Cię.Aha! I nie martw się, że nie znajdziesz nowej miłości i to takiej
      jak kiedyś.Znajdziesz i zdziwisz się, jak można żyć.
      Pozdrawiam
      • m.4 Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 21.06.06, 10:56
        do on691

        Morał mam taki:po zdradzie wszystko jest do d... .
        Nie warto dalej walczyć.Zwykle jest tak na dodatek, że to zdradzony ma walczyć
        o partnera.Z perspektywy czasu widzę, że straciłem 2 lata próbując o niej nie
        zapomnieć i wierzyć w jej opowieści.
        A dziś mam świetną, nową partnerkę, która sama była potargana przez los.
        Cenimy sobie spokój i to, że możemy na sobie polegać.
        Dlatego Twoja decyzja choć prędka zasługuje na uznanie.
        Podziwiam Cię.Aha! I nie martw się, że nie znajdziesz nowej miłości i to takiej
        jak kiedyś.Znajdziesz i zdziwisz się, jak można żyć.
        Pozdrawiam

        ____

        nawet nie wieszile znacza taie slowa jak twoje. Na innym forum obrzucili mnie
        zarzutami o trollostwo. Ty przezyles=rozumiesz. Kocham moja zone bo niemozna
        przestac kochac z dniana dzien. Niedlugo minie miesiac jak wiem o
        zdradie.Pomagaja mi przyjaciele i rodzice.Piszesz zebym sie nie martwil ze nie
        znajde nowej milosci...... dziekuje ci za te slowa.......Moze kieds napisze czy
        twoje zyczenie sie spelnilo. Na razie mam dosyc tych forow i chamskich
        zarzutow.
        • on691 Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 21.06.06, 11:41
          jeszcze raz ja.Czytałem Twoje opowieści także z innego forum.
          Swego czasu i ja (pod innym nickiem) chciałem uzyskać poradę w swojej sprawie.
          Odpowiedzi miałem podobne do Twoich.Zrozumiałem w końcu, że to moje życie i
          muszę wziąć sprawę w swoje ręce.
          Nie myśl, że przestaniesz o tym myśleć tak szybko.Będziesz analizował i drązył
          temat przez długie miesiące a może i lata.
          A wiesz dlaczego?
          Bo ją nadal kochasz.I nie masz co się wstydzić tej słabości.Jeśli się kogoś
          kocha NAPRAWDĘ, to nie da się tak zwyczajnie odkochać.
          Inną sprawą jest, czy warto być z taką osobą po takich świństwach.
          Ja uważam, że nie.Po tym jak odkryłem zdradę a nie potrafiłem odejść, po roku
          ona na nowo zaczęła postępować jak kiedyś, tj. wychodzić wieczorami z domu na
          jakieś spotkania.Rzadko, ale...W małżeństwie taka wolność nie powinna istnieć.
          Wtedy dopiero zrozumiałem, że jestem jak przystań, do której ona wraca, bo wie
          że ja nic złego nie zrobię i ją kocham.I tak pewnie było by u Ciebie.
          wiecznie nieszczęśliwy, skwaszona mina.
          Nie ukrywam, że po dwóch latach zacząłem szukać innej kobiety.Nie jestem
          rozrywkowy i zbyt odważny w tych sprawach.
          Ale potrafię dość ciekawie pisać (podobno)+ miły głos.
          Takie atuty można wykorzystać w internecie, przykładowo.I tak powoli metodą
          prób i błędów trafiłem na osobę, z którą chcę być.
          Nie zrób tylko takiego błędu, że pierwszą kobieta, która otworzy Ci swoje serce
          przyjmiesz jako TĄ. Sam odrzucony pomyślisz, że tylko ta. Na to trzeba czasu.
          życzę Ci powodzenia i gratuluję decyzji.
        • luna67 Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 21.06.06, 14:16
          m.4,
          nie bede sie tu rozpisywala (zrobili to inni za mnie;-)), napisze tobie tylko,
          ze to byl najmadrzejczy czyn w twoim zyciu.
          Nalezysz do wrazliwych osob i dalsze zycie pod jednym dachem z taka kobieta,
          doprowadzilo by cie do "depresji".

          Piekne byly by tylko chwile w ktorych nie myslalbys o tej zdaradzie, ale
          niestety te piekne chwile byly by zagluszane twoim zalem, pytaniem dlaczego...,
          nie ma sensu sie z tym meczyc, bo zycie jest krotkie, a moze KTOS juz na ciebie
          czeka? los plata nam figle, nic nie jest bez powodu i pospiesz sie zeby
          "wyzdrowiec", by JA znalezc:-)
        • depresyjka4 Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 22.06.06, 08:42
          Przykro mi bardzo z powodu zdrady żony. Życzę ci abys znalazł kobietę godna
          twojej miłości, bo ta raczej nie była jej warta. Nie rozumiem jak mozna zrobić
          komuś takie swiństwo. Bardzo ci współczuję. Pewnie nie szybko sie
          pozbierasz...Wizyty u psychologa to bardzo dobry pomysł. Pamietaj, że wielu
          ludzi z forum jest z tobą w tej trudnej sytuacji zyciowej. Oraz, że nic nie
          dzieje sie bez przyczyny i wszystko ma jakis swój sens, który moze dopiero po
          jakims czasie wyjść na jaw. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Być
          może to nie miała być jedyna twoja największa miłość w życiu i gdzieś tam czeka
          twoja prawdziwa druga połówka, z którą bedziesz jeszcze szczęśliwszy. Czego
          gorąco Ci życzę. Nie martw się, bedzie dobrze :-)
        • clandestino1 Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 22.06.06, 12:57
          Witam! Śledzę ten wątek od dłuższego czasu i jestem pełen podziwu Pańskiej
          decyzji i chylę czoło przed takimi zdecydowanymi ludźmi! Byłem w podobnej
          sytuacji około 1,5 roku temu tylko, że Ja nie mogłem znaleźć żadnych dowodów
          zdrady oprócz bilingu ,z którego wynikało,że do niego dzwoniła dosłownie pare
          razy (i to z domowego telefonu??)z czego się tłumaczyła iż telefon miała w tym
          czasie koleżanka z pracy, z którą domniemany gość miał romans, a moja
          współmałżonka miała być dla nich alibi. Pan przynajmniej miał czarne na
          białym,że do zdrady doszło co wynikało z maila, a Ja teraz biję się z myślami
          mimo upływu czasu czy mnie żona zdradziła czy nie, ponieważ się zarzeka że nie,
          ale niestety w duchu siedzi "to coś" i nie daje Mi żyć spokojnie, a też uważam
          siebie za dobrego męża i nawet moja żona nie wie jak bardzo to na mnie
          wpłynęło. Ale wiem napewno, że gdybym znalazł twardy dowód zdrady to bym się
          spakował i odszedł mimo naszego 8 letniego starzu i 5 letniego syna. Nie prawdą
          jest, że zdrada bardziej cementuje, ale dowie się o tym ten co tego doświadczył
          na własnej skórze bo u mnie prawdopodobnie nie doszło do zdrady,a jakoś teraz
          inaczej patrzę na swój związek i myślę, że Ona to czuje iż spieprzyła wszystko
          co nas łączyło przez głupią przysługę dla koleżanki, która się pu...ała(to jest
          jej wersja). Gratuluję postawy i napewno postąpiłbym tak samo będąc w Pańskiej
          sytuacji bo zdrady dowiedzionej nie można tolerować, a z nie dowiedzioną
          hmmm..? Trzeba jakoś żyć, być może do następnego razu gdy zdradzający popełni
          jakiś błąd.
    • dr.rocco Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 21.06.06, 16:28
      Ja zastanawialbym sie nie wiecej jak 2 dni , potem zdecydowalbym tak jak ty.
    • ann.30 Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 22.06.06, 21:49
      zazdrosze Twojej żonie, ze ma takiego męża.
      Gratuluje postawy.
      • agnieszka5661 Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 23.06.06, 10:14
        M4 wybrałeś chyba najlepsze rozwiązanie z możliwych... ja nie umiałabym zaufać
        takiej osobie, cały czas bym myślała, że pewnie mnie gdzieś zdradza teraz.
        Zgadzam się w pełni ze zdaniem Twojej Mamy, które opisałeś w drugim temacie.

        3 maj się ciepło. Życzę Ci wszystkiego NAJ z całego serca
    • aczemubynie Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 23.06.06, 12:43
      mysle ze ta cała zdrada to wierzchołek góry lodowej,skutek tego co działo sie
      duzo wczesniej Ty czujesz sie zdradzony i oszukany ona pewnie tez czuje sie
      fatalnie,zbyt pochopna decyzja...pogadajcie moze czas najwyzszy,zdrada nie
      bierze sie z niczego,sprawdz co takiego sie wydarzyło w waszym zyciu ze do tego
      doszło dlaczego sie oddaliliscie od siebie,bo nie wierze ze nic takiego nie
      mialo miejsca gdyby bylo inaczej do zdrady by nie doszło,tym bardziej ze
      kobiety w zwiazkach nie zdradzaja dla sportu czy z nudy...pomysl o tym
      • socjolog76 Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 23.06.06, 12:45
        Jaki to ma sens, skoro kobieta jest zaangazowana uczuciowo z kimś innym?
      • croyance Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 23.06.06, 13:11
        "kobiety w zwiazkach nie zdradzaja dla sportu czy z nudy"

        Jak na czytelnika tego forum, wykazujesz sie naiwnoscia.
        Oczywiscie, ze zdradzaja z nudy, z glupoty, dla kaprysu, "same nie wiedza,
        dlaczego" etc. A potem zale i placze tu i na "Kobiecie", ze co ja zrobilam! I
        ach, gdybym mogla cofnac czas!
        Ja zawsze odpisuje, ze przekonanie, ze jesli ktos zdradza, to znaczy, ze jest
        nieszczesliwy w zwiazku, albo mu czego brakuje - to mit. Zdradzaja i ci
        szczesliwi, ota tak, dla rozrywki. Niektorzy nie zdradzaja nigdy. Ty wszystko
        wygodne tlumaczenia zdradzajacych, zeby zrzucic wine na oszukanego partnera.
        Czesto takich powodow NIE MA, a jesli nawet sa, nie jest to usprawiedliwieniem.

        Do Autora watku: gratuluje zdecydowanego zachowania i podziwiam Cie. Zycze Ci,
        zebys doszedl do siebie i znalazl uczciwa, przyzwoita kobiete, ktorej mozesz
        zaufac.
        • m.4 Re: Spakowałem walizke żonie ktora zdradzila..... 23.06.06, 15:31
          Mysle ze moja zona mogła zacząc zdradzać (wlasnie z tympierwszym facetem) dla
          sportu i z powodu nudy. Z tym drugim wiem na100 % ze zaangazowala sie uczuciowo
          w ten zwiazek. Dostalem wiele e-maili na priva i wiekszosc osob pisala zemusze
          sie pogodzic z tą zdradą i ze nie warto pytać dlaczego
          m.4
Inne wątki na temat:
Pełna wersja