prosba o opinie

IP: *.ipartners.pl / 217.153.45.* 20.01.03, 15:13
Co powinien zrobic ktos kto sie zakochal z wzajemnoscia, ale widzi powazne
problemy ktore utrudnilyby, jezeli nie uniemozliwily dlugotrwaly zwiazek?
Np. taki problem ze chlopak jest religijny a dziewczyna nie i nie zgodzilaby
sie na slub koscielny?
Zz.
    • malwinamalwina Re: prosba o opinie 20.01.03, 15:14
      a po co im slub ?
      • Gość: Zz Re: prosba o opinie IP: *.ipartners.pl / 217.153.45.* 20.01.03, 16:00
        Religijna osoba potrzebuje slubu do szczescia. Kosciol nie uznaje zwiazkow na
        kocia lape.
        Zz

        malwinamalwina napisała:

        > a po co im slub ?
    • Gość: t Re: prosba o opinie IP: proxy / *.bydgoska.krakow.pl 20.01.03, 15:17
      Poczekać, aż minie zakochanie, a jeśli po tym wciąż zostanie miłość(u obojga)
      to nie bedzie już żadnych realnych przeszkód. Powodzenia :)))
      • Gość: zz Re: prosba o opinie IP: *.ipartners.pl / 217.153.45.* 20.01.03, 15:29
        Gość portalu: t napisał(a):

        > Poczekać, aż minie zakochanie, a jeśli po tym wciąż zostanie miłość(u obojga)
        > to nie bedzie już żadnych realnych przeszkód. Powodzenia :)))

        A w miedzyczasie spotykac sie czy raczej trzymac sie od siebie z daleka? Byc
        blisko czy nie?
        Zz
    • ciotka-klotka Re: prosba o opinie 20.01.03, 15:27
      Gość portalu: zz napisał(a):

      > Co powinien zrobic ktos kto sie zakochal z wzajemnoscia, ale widzi powazne
      > problemy ktore utrudnilyby, jezeli nie uniemozliwily dlugotrwaly zwiazek?
      > Np. taki problem ze chlopak jest religijny a dziewczyna nie i nie zgodzilaby
      > sie na slub koscielny?

      W takim przypadku jedno z dwojga musi pójść na kompromis.
      Jeśli żadne z nich nie chce - powinni się rozstać.
      Małżeństwo to ciągłe chodzenie na kompromis.
      • rlitwin Re: prosba o opinie 20.01.03, 15:37
        > Małżeństwo to ciągłe chodzenie na kompromis.

        pewnie dlatego nigdy mnie ta przyjemnosc? nie spotka ;)
        nie lubie kompromisow! sa wynikiem braku checi dzialania ;)

        Radek
        • ciotka-klotka Re: prosba o opinie 20.01.03, 15:56
          rlitwin napisał:

          > nie lubie kompromisow! sa wynikiem braku checi dzialania ;)

          Mylisz się!
          Kompromisy są wyrazem szacunku dla innych.
          Nie ma to nic wspólnego z chęcią czy niechęcią działania.
          Wręcz przeciwnie!
          • rlitwin Re: prosba o opinie 20.01.03, 17:02
            Witam Cie serdecznie ciotka-klotka! :)

            > > nie lubie kompromisow! sa wynikiem braku checi dzialania ;)
            >
            > Mylisz się!
            > Kompromisy są wyrazem szacunku dla innych.
            > Nie ma to nic wspólnego z chęcią czy niechęcią działania.
            > Wręcz przeciwnie!

            Byc moze jest to malo prezycyjne okreslenie, ze kompromis to brak checi
            dzialania, jednak nie do konca! Nie powiedzialem tez, ze kompromis nie
            jest wyrazem szacunku.. zgadzam sie, jest! Ale nie w tym rzecz.

            Dla mnie osobiscie kompromis bardziej kojarzy mi sie z czyms negatywnym
            niz pozytywnym. Innymi slowy istnieja lepsze rozwiazania niz kompromis.

            Zechciej prosze zerknac na definicje slownikowa kompromisu:
            wiem.onet.pl/wiem/01560d.html
            oraz na to co pisze Covey w swojej ksiazce "7 nawykow skutecznego dzialania"
            pisze; "..Zalezy mi jedynie na pozycji "wygrana-wygrana". Chce zyskac, ale chce
            rowniez, abys ty zyskal. Nie chcialbym, aby stanelo na moim, podczas gdy ty
            czulbys sie z tym niedobrze, poniewaz w koncu to sie ujawni i spowoduje straty.
            Z drugiej strony, nie wydaje mi sie, abys czul sie dobrze, gdybym pozwolil ci
            postawic na swoim. Pracujmy zatem nad rozwiazaniem typu "wygrana - wygrana".
            Ubijmy taki interes. I umowmy sie, ze gdyby nam sie nie udalo - nie zawieramy
            zadnej transakcji. Lepsze to niz zyc z przekonaniem, ze podjelismy decyzje,
            ktora okazala sie niewlasciwa dla nas obu. Moze innym razem uda nam sie
            dojsc do porozumienia."

            Dlatego wlasnie kompromisow unikam, chociaz w praktyce czesto padam ich
            ofiara.. byc moze poprzez wlasnie lenistwo, albo inne jakies ustrojstwo ;)

            pozdrawiam cieplutko
            Radek


          • Gość: Maryla Re: prosba o opinie IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 20.01.03, 22:30

            > Mylisz się!
            > Kompromisy są wyrazem szacunku dla innych.
            > Nie ma to nic wspólnego z chęcią czy niechęcią działania.
            > Wręcz przeciwnie!


            To mam pytanie : czy małżeństwo to jeden wielki kopromis?to moze nie
            mówić pobierzmy sie , tylko pójdźmy na kompromis? Myślę ze w małżeństwie
            potrzebne jest zrozumienie i tu znów pytanie: jak zrozumie osoba
            niewierząca, wierzącego ,że trzeba ochrzcić dziecko i prowadzić je do
            kościoła skoro dla niej to nie istnieje? Sądzę,że to mże okazać sie
            problemem na który kompromis nie pomoże. Wiara to jednak cos wiecej ... ja
            proponowałabym dobrze przemyśleć decyzję o małżeństwie. Pozdrawiam
            • ciotka-klotka Re: prosba o opinie 20.01.03, 23:02
              Gość portalu: Maryla napisał(a):

              > Myślę ze w małżeństwie
              > potrzebne jest zrozumienie i tu znów pytanie: jak zrozumie osoba
              > niewierząca, wierzącego ,że trzeba ochrzcić dziecko i prowadzić je do
              > kościoła skoro dla niej to nie istnieje? Sądzę,że to mże okazać sie
              > problemem na który kompromis nie pomoże. Wiara to jednak cos wiecej ...
              ja proponowałabym dobrze przemyśleć decyzję o małżeństwie.

              Widzisz - ja wcale nie twierdziłam, że to łatwe.
              A Twoje obawy co do zrozumienia tych spraw przez osobę niewierzącą:
              myślę, że ta osoba wychowała się w Polsce i potrafi zrozumieć.
              Również w czasie okresu narzeczeństwa (czy jak kto chce to nazywać)
              zdążyła też na pewno poznać wierzącego partnera. I wyrobić sobie opinię,
              czy jego wiara jest głęboka, czy tylko "na pokaz".

              A nawet gdy obydwoje wierzący lub obydwoje niewierzący - trzeba bardzo
              często iść na ustępstwa ( najprostszy przykład - u których rodziców
              spędzić święta).

              • Gość: Maryla Re: prosba o opinie IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 21.01.03, 16:07

                >



                Ja równiez nie twierdze ,że to łatwe:-)
                Czy uważasz ze wychowanie dzieci w wierze lub nie, mozna przyrównać do
                kompromisu gdzie pójść na swieta?To juz chyba większa odpowiedzialność ,
                może sie zdarzyc,że to osoba niewierząca zechce własnie tak wychowac
                swoje dziecko i co z tym wierzącym?
                No cóż powiem ,że dziecko wybierze tę "łatwiejszą" drogę bez wiary.Czy
                wierzący ojciec to zrozumie? Czy podoła przekonac dziecko do wiary?
                sprzeciwi sie woli niewierzacej matki?hm....
                Myślę ,ze zanim podejmie decyzje o ślubie powinien znac odpowiedzi na
                te pytania
                Pozdrawiam

      • Gość: Terry Bardzo mądrze IP: 5.3.* / 167.178.112.* 22.01.03, 12:53
        Zdanie "małżeństwo to ciągłe chodzenie na kompromis" jest bardzo mądre. Tak
        jest w realnym świecie. Tylko w bb, idolu i innych szmatławcach wszyscy są
        ciągle głupkowato uśmiechnięci, zadowoleni
    • rlitwin Re: prosba o opinie 20.01.03, 15:32
      Witaj Zz! ;)

      > Np. taki problem ze chlopak jest religijny
      > a dziewczyna nie i nie zgodzilaby sie na slub
      > koscielny?

      Z tego co wiem, jest mozliwe malzenstwo w kosciele katolickim, gdzie jedna
      osoba z pary moze nie byc katolikiem, ale glowy sobie uciaz za to nie dam.

      Milosc to milosc! (Jakby to pewnie K. Staszewski powiedzial - to jest
      porozumienie ponad podzialami! ;) I zadna wiara nie moze byc (wg. mnie) godna
      uwagi jesli przeszkadza milosci.

      Ale nie w tym widze problem. Oboje ludzi w takim zwiazku dadza sobie rade, ale
      gorzej z maluchem, ktory moze byc wynikiem takiego zwiazku. Co zrobic z
      dzieciakiem? Poslac na religie? Niech chodzi do kosciola? Jak taki problem
      rozwiazac?

      Chodzi mi przede wszystkim o taki przypadek, gdzie np. 29 na 30 malych ludzikow
      w pierwszych latach szkoly podstawowej biega na religie i do kosciola, a ta
      jedna czarna owca nie.. czyz to nie jest problem dla takiego malego ludzika? I
      mysle ze jest i to nie maly!

      Co sadzicie o takim czyms? Jak taki problem rozwiazac w takim jednorodnym, ze
      tak powiem spoleczenstwie?
      • Gość: oak Re: prosba o opinie IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 20.01.03, 15:59
        Radek dobrze prawi.

        Z tego co pamietam, nie ma obowiązku podczas ślubu kościelnego by obydwoje
        zainteresowani byli jednej religi, czy żeby oboje wyzwali jakaś religie. Dla
        jednej z tych osób, poprostu będzie to obrządek cywilny (bo konkordad
        obowiązuje) troszke inaczej.

        Pod warunkiem, że:
        a.) osoba wierząca, pod pozorem sakramentu nie kryje chęci nawracania tej
        drugiej
        b.) osoba niewierząca (bądź innego wyznania) nie ma jakichś wstretów co do
        przekroczenia progu kościoła.
        Bo to może trochę zawikłać sprawę

        Lecz czy te punkty zachodzą, to wiesz już tylko sam(a)

        Trochę solą w oku (kiedyś bo nie wiem czy dziś) może stanąć konieczność
        złożenia zobowiązania do wychowania potomstwa w wierze KK. Ale to samo obiecują
        również narzeczeni tego samego wyznania, a efekty jakie są kazdy widzi.

        Bez paniki i powodzenia. )))
      • julla Re: prosba o opinie 20.01.03, 16:07
        Na 100% można zawrzeć ślub katolicki z osobą niewierząca lub innego wyznania -
        nie wypowiada ona tylko kilku formułek.
        Na pewno można potem szczęśliwie żyć ze sobą, wystarczy tolerancja i dobra
        wola. Nie wiem jakim problemem może być uszanowanie czyjegoś wyznania czy też
        ateizmu??
        • Gość: midm Re: prosba o opinie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.01.03, 17:13
          >Nie wiem jakim problemem może być uszanowanie czyjegoś wyznania czy też
          > ateizmu??
          Oj niestety czasem moze byc, zwlaszcza gdy chodzi o dziecko (jeszcze niezdolne
          do samodzielnej decyzji). Pomysl np. o przypadku koniecznosci przetoczenia
          krwi, gdy jedno z rodzicow jest zagorzalym swiadkiem Jehowy.

    • Gość: rybkaa Re: prosba o opinie IP: *.acn.waw.pl 20.01.03, 20:52
      Znam małzeństwo w którym ona jest ateistką on katolikiem, brali ślub w
      kosciele, kosciół na to zezwala.
      • azafata Re: prosba o opinie 20.01.03, 22:44
        Jeśli można słówko, to moim zdaniem wszystko zależy od tego, jak bardzo
        wierząca jest jedna strona i jak bardzo niewierząca druga. Jeżeli są to dwa
        skrajne przypadki to następuję kompletne rozminięcie się podejścia do życia,
        ideałów, celów, filozofii dnia codziennego. I to może być problem i to ogromny
        w życiu, w małżeństwie.
        Wydaje mi się, że trudno byłoby uniknąć nawracania - np.: osoba przestrzegająca
        ściśle wskazówek Kościoła - nie będzie jadła w piątki mięsa, będzie pościła w
        czasie Postu itd. Wydaje mi się jednak, że jeżeli różnice w podejściu do życia
        byłyby u Was aż tak skrajne - nigdy byście się w sobie nie zakochali :-)

        A jeśli chodzi o sakrament małżeństwa, podczas którego jedna strona jest
        wierząca a druga nie - jest to możliwe, tylko jedna osoba wygłasza słowa
        Przysięgi Małżeńskiej. Mojego niewierzącego kolegę spotkała jednak nieprzyjemna
        sytuacja podczas Jego własnego ślubu. Otóż uzgodnione było z księdzem, że tylko
        Panna Młoda przysięga wobec Boga. A w czasie ślubu Ksiądz zwrócił się do Pana
        Młodego - czy przyrzekasz itd. Mój kolega poczuł się bardzo zakłopotany,
        zapanowała chwila krępuj,ącej ciszy, po czym ... przyrzekł wszystko "jak Pan
        Bóg przykazał". Nie wiedział jak z tego wybrnąć - miał się kłócić przed
        ołtarzem? Nie, prosze księdza, ja nie ... Nieprzyjemne to było doświadczenie
        dla obu stron.

        Powodzenia w każdym razie!
        • procesor Re: prosba o opinie 20.01.03, 23:34
          azafata napisała:
          > Jeśli można słówko, to moim zdaniem wszystko zależy od tego, jak bardzo
          > wierząca jest jedna strona i jak bardzo niewierząca druga. Jeżeli są to dwa
          > skrajne przypadki to następuję kompletne rozminięcie się podejścia do życia,
          > ideałów, celów, filozofii dnia codziennego. I to może być problem i to
          > ogromny w życiu, w małżeństwie.
          > Wydaje mi się, że trudno byłoby uniknąć nawracania - np.: osoba
          > przestrzegająca ściśle wskazówek Kościoła - nie będzie jadła w piątki mięsa,
          > będzie pościła w czasie Postu itd. Wydaje mi się jednak, że jeżeli różnice w
          > podejściu do życia byłyby u Was aż tak skrajne - nigdy byście się w sobie nie
          > zakochali :-)

          E tam! Wystarczy by strona niewierząca była wegetarianinem, hehehe! Problem
          nawracania w poście odpadnie.. :)
          Nawracanie - wiara to cos więcej niż post i inne zewnetrzne zachowania.
          I jedna rzecz mnie uderzyła - on nie napisał że ONA JEST NIEWIERZĄCA - napisał
          ż enie jest RELIGIJNA. To można różnie odczytac. Np. ż eformalnie jest
          katoliczka - ale przestała uznawac INSTYTUCJĘ kościoła katolickiego. I to może
          byc powód do niechęci do takiego ślubu.
          No i z dziećmi faktycznie może byc problem później.

          Nie widzę wyjści ajak gadac , gadac gadać i ustalać na co się w związku
          zgadzacie, na co nie - i jak wybrnąć z sytuacji gdy nie da sie zrobic tak że
          każde robi jak uważa. Bo nie da sie dziecka ochrzcic i nie-ochrzcić. :)

          Myślę że taki związek jest trudny - ale możliwy. I na pewno nie nudny. :)

      • Gość: zz Re: prosba o opinie IP: *.ipartners.pl / 217.153.45.* 21.01.03, 13:58
        A jak sie potem potoczyly losy tego malzenstwa? Maja dzieci?
        Zz

        Gość portalu: rybkaa napisał(a):

        > Znam małzeństwo w którym ona jest ateistką on katolikiem, brali ślub w
        > kosciele, kosciół na to zezwala.
        • Gość: rybkaa Re: prosba o opinie IP: *.acn.waw.pl 22.01.03, 13:13
          Jest to młode małżeństwo, jeszcze nie mają dzieci. Są rok po ślubie, żadne
          konflikty na tym tle nie występują, jesli on ma ochotę isc do kościoła, po
          prostu idzie. Jesli chodzi o dzieci chcą je wychowac tak, aby dzieci same w
          przyszłosci mogły dokonać swiadomego wyboru, będą ochrzczone, przystąpią do
          komunii, jesli będą miały ochotę będą z ojcem chodzić do koscioła, matka nie
          zamierza w to ingerować. Myślę ze to bardzo rozsądne.
    • Gość: magdaj11 Re: prosba o opinie IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 21.01.03, 14:30
      Witaj! myślę, że to poważny problem gdy poglądy narzeczonych różnią się
      znacząco, zwłaszcza, gdy chodzi o sprawy ważne.
      Na naukach przedmałżeńskich (b. fajnych zresztą - prowadzili je Dominikanie z
      Warszawy) kazano nam zrobić listę priorytetów (każdy oddzielnie) i rozmawiać o
      różnicach w najważniejszych kwestiach, ew. ustalić jak np. wychowamy nasze
      dzieci, skoro ja jestem wierząca, a narzeczony wątpiący (nie jest zagorzałym
      ateistą). Wystarczy to przedyskutować, ale bez kompromisów się nie obejdzie...
      Przede wszystkim należy zdawać sobie sprawę z naszych różnic, rozmawiać o tym i
      szanować zdanie współmałżonka. My (ja i mąż) często różnimy się w poglądach na
      różne sprawy, co daje nam tematy do licznych dyskusji (czasem dość burzliwych).
      Czasem trudno jest zaakceptować, że ktoś innaczej myśli, ale tolerancji też
      można się nauczyć... Pozdrawiam i życzę powodzenia
Pełna wersja