chęć naśladowania utraconej osoby -autodestrukcja?

IP: *.centrala.kbsa / 10.1.14.* 21.01.03, 11:41
Zastanawiam się co się we mnie dzieje.
Kilka miesiący temu straciłem starszego brata, który zginął tragicznie
podczas uprawiania sportów ekstremalnych. Bardzo to przeżyłem - na tyle, że
zdecydowałem się na skorzystanie z pomocy lekarza psychiatry (objawy
depresyjne).
Zauważyłem, że ostatnio coraz bardziej mnie ciągnie do różnych
niebezpiecznych sportów, do balansowania na krawędzi życia. Myślę o skakaniu
na spadochronie, o kupieniu sobie bardzo szybkiego motocykla, itp... Nawet
samochodem jeżdzę dużo szybciej niż kiedyś - a więc duzo za szybko (na
odpowiedniej drodze zdarza mi się przekraczać 200 km/h). Nie mam skłonności
samobójczych (przynajmniej świadomych).
Jakoś mam gdzies to, że moge umrzeć.
Czy ktoś wie, co to może być?

--------------------------------------
"Quem di diligunt, adolescens moritur"
    • procesor Re: chęć naśladowania utraconej osoby -autodestru 21.01.03, 22:55
      Masz jeszcze rodziców? Zlituj sie nad nimi!

      Myślę że właśnie MASZ podświadomą chęć podążenia za bratem.
      Czy był dla ciebie ideałem? Naśladowałeś go? A moze wprost przeciwnie -
      starałeś sie byc INNY niz on?

      No i czy ten psychiatra nic na to nie powiedział??
      • Gość: Melba Re: chęć naśladowania utraconej osoby -autodestru IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.01.03, 22:57
        To jedna z "normalnych" reakcji po utracie bliskiej osoby, zwłaszcza w taki
        sposób. Śmierć przeżyta tak "blisko", staje się dobrą znajomą...
        • Gość: taki_sobie_ktos Re: chęć naśladowania utraconej osoby -autodestru IP: *.centrala.kbsa / 10.1.14.* 23.01.03, 13:00
          Fakt. Chyba po raz pierwszy w życiu nie obawiam się śmierci.
          To w sumie dość komfortowe uczucie.
          Tyle, że niestety zmniejsza hamulce.
      • Gość: taki_sobie_ktos Re: chęć naśladowania utraconej osoby -autodestru IP: *.centrala.kbsa / 10.1.14.* 23.01.03, 12:58
        Oczywiście, że świadomość tego co by czuli moi rodzice (i moze jeszcze kilka
        bliskach mi osób), gdyby stracili mnie, nie pozwala mi zabrnać za dalego w moim
        postępowaniu. Widzę jak nadal przeżywają śmierć brata, jak bardzo koncentrują
        się teraz na mnie i nie mógłbym im TEGO zrobić.
        Jeszcze nie gadałem o tym z lekarzem, jestem umówiony w poniedziałek, na pewno
        zadam takie pytanie.

        Trudno powiedzieć, że go naśladowałem. Było między nami 7 lat różnicy, on był
        straszy, tak więc pewnie podświadomie był dla mnie pewnym wzorem. Choć z
        drugiej strony bylismy zypełnie inni.

    • kahula Re: chęć naśladowania utraconej osoby -autodestru 22.01.03, 12:45
      Latem w wypadku samochodowym zginął Mój Ukochany. Do teraz czuję to co
      opisujesz.
      Strach przed śmiercią od tego czasu dla mnie nie istnieje. Wręcz przeciwnie.
      Często nawet prowokuję niebezpieczne sytuacje.
      Wiem, że to irracjonalne zachowanie. Tobie chyba życiorys brata podpowiada
      rozwiązania, które sprawią, że będziesz balansował na granicy życia i smierci.
      Ja też nie chcę umierać. Zwłaszcza teraz, kiedy już prawie pozbierałam się po
      tej stracie. Ale wciąż jest coś kuszącego w myśli, że mogę być bliżej Niego.
      Zawsze byłam osobą niewierząca, ale po tym wszystkim co się stało jestem
      przekonana, że Go jeszcze spotkam. Ale nie na tym świecie.
      W każdym razie ja tak sobie to wszystko tłumaczę.
      Pozdrawiam Cię serdecznie! Trzymaj się życia!!!
      • Gość: taki_sobie_ktos Re: chęć naśladowania utraconej osoby -autodestru IP: *.centrala.kbsa / 10.1.14.* 23.01.03, 13:08
        No właśnie. Dokładnie tak jest....
        Kiedyś myślałem, że wszystko co się dzieje ma jakiś sens, cel. Teraz już w to
        nie wierze i moje postrzeganie świata jest znacznie prostsze.
        Nie wiem, czy kusi mnie bycie bliżej niego (choć przecież nie wiem co TAM jest,
        może nic?), czy po prostu jest to pewein irracjonalny, poswiadomy sposób na
        wyrażenie buntu, żalu, po tym co się stało.

        Też Cię mocno pozdrawiam, Kahula
        I pamiętaj, że "Quem di diligunt, adolescens moritur" - Wybrańcy Boga umierają
        młodo...
        • msofie Re: chęć naśladowania utraconej osoby -autodestru 23.01.03, 14:14
          We mnie zachodzi podobny mechanizm po rozstaniu z kims waznym.
          Tez w pewnien sposob postepuje autodestrukcyjnie i zastanawiam sie dlaczego.

          Pozdrawiam
          Zoska
    • wierzba_b Re: chęć naśladowania utraconej osoby -autodestru 26.01.03, 22:26
      "Hej, Ty! Tak, do Ciebię krzyczę! Do Ciebie którego już nie ma. Czy nie
      widzisz, co się ze mną dzieje? Jak jest mi źle bez Ciebie? Jakie głupoty
      robię? Daj mi w łeb, zabroń, nawymyślaj od idiotów! Zrób coś! Cokolwiek! Wróć
      chociaż na chwilę, bo jak nie, to zobaczysz, co sobie zrobię!"
      Tak by się w telegraficznym skrócie dało streścić sens tego, co robisz, taki-
      sobie-ktosiu. Zaakceptowanie nieodwracalności tego, co się stało, zabierze Ci
      jeszcze trochę czasu. To dobrze, że zwróciłeś się po pomoc do fachowca.
      Trzymaj się mocno.
    • Gość: taki_sobi_ktos Re: chęć naśladowania utraconej osoby -autodestru IP: *.centrala.kbsa / 10.1.14.* 28.01.03, 13:16
      Gadałem z lekarzem o tym wszystkim i dowiedziałem się, że być może mój organizm
      potrzebuje adrenaliny i w ten sposób daje mi znać o tej potrzebie. I że
      mozliwe, że jest to pewna samoobrona przez stanami depresyjnymi w jakie
      wpadłem, że organizm szuka energii żeby z tego "wyjść"...

      Pewnie macie rację, że to wszystko też jest związane ze złością na to co się
      stało i z dziecięcym protestem przed bezsensem tego co się stało...

      Na pewno muszę znaleźć jakieś sposób, żeby dostarczyć sobie tej adrenaliny,
      postaram się tylko zrobić to w jakiś taki sposób, zeby nie zrobić sobie żadnego
      kuku i żeby moi bliscy się nie martwili czy "tym razem" wrócę do domu...

      Dziekuję wszystkim za odpowiedź.
      Pozdrawiam mocno...
      • msofie Re: chęć naśladowania utraconej osoby -autodestru 28.01.03, 13:30
        Troche nie wierze temu lekarzowi.
        Uważam, że to nie jest dobra odpowiedź.
      • msofie Re: chęć naśladowania utraconej osoby -autodestru 28.01.03, 13:34
        Czy mógłbyś do mnie napisać na priv?
        msofie@gazeta.pl
Inne wątki na temat:
Pełna wersja