zagubionaaa
12.06.06, 09:17
Jestem taka zmeczona, ze nia mam juz sil. Pochodze z rodziny gdzie ojciec
rzadzil zawsze. Wszystko musialo byc po jego mysli. Wyszlam za maz mloda bo
on uwazal;am ze juz czas i pora. Niewiele mialam do powiedzenia. Maz byl moim
pierwszym i jedynym facetem w zyciu. Dzis jak patrze na to z perspektywy
czasu to nie moge sobie wybaczyc ze tak ulozylam sobie zycie. Zwiazek ,oj
jest tylko na papierze a z mezem niewiele nas laczy. O wszystko musze go
prosic aby cokolwiek zrobil, choc nie pracuje. Ciagle robi mi na zlosc i za
kazdym razem musze sluchac jego docinek. Pragne jedynie tego, zeby odeszedl i
dal mi swiety spokoj. Jednak on tego nie robi, udaje ze nie ma problemu. Nie
interesuje sie dziecmi, ani tym co beda jadly lub jak idzie im w szkole.
Mimo ciezkiej sytuacji w domu ktora trudno opisac w dwoch zdaniach cale swoje
zycie skupilam na budowaniu dobrego wizorunku zawodowego. Uczylam sie,
szkolilam, cale swoje sily skupilam na zyciu zawodowym i dzieciach. Dla mnie
obecnie to jest najwazniejsze. Moge powiedziec, ze to mi sie udalo... ale co
z tego kiedy przychodza dni ze mam dola, bo nikt nawet nie wie co robie
zawodowo, kim jestem, co i jak sie czuje. Przez to czuje sie samotna,
pietnowana przez meza ojca, ktory ciagle mi glowe suszy i mowi ze to dla
mojego dobra. Jest dla mnie ojciec wazny ale ja nie mam sily gdy wracam do
domu i kazdy mezczy mnie problemami lub docina z racji sytuacji jaka mam z
mezem o ktorej jestem w pelni swiadoma. Pewne kroki podjelam jesli chodzi o
moj zwiazek... ale mam dosc ciaglego docinania mi z tego powodu, bo nie moge
sie pogodzic z tym, ze to nie ja decydowalam o moim zwiazku, naciskano na ten
zwiazek malzenski aby byl zawarty, dlaczego wiec ciagle do mnie sa pretensje
i docinki. Boje sie, ze oni mnie wykoncza, nie mam ani chwili spokoju, czuje
sie osaczona i ciagle pietnowana. A tak bardzo chcialabym miec spokoj
wewnetrzny i czuc sie szczesliwa chociaz z dziecmi.