ar11
12.06.06, 11:37
A ja znam doświadczenia tego typu od lat z trochę innej strony... Druga żona
pewnego ojca (wcale nie jakaś młodsza - normalny związek po wcześniejszych
rozwodach obojga) uparcie i konsekwentnie zatruwa życie jego dwóm już dawno
dorosłym córkom, kiedy tylko wejdą w sferę rażenia. I nie można do niczego
się przyczepić "dla dobra taty", bo przecież on z nią żyje na co dzień i nie
można pozwolić żeby wyżywała się na nim. I tak babsko czuje się totalnie
bezkarne. Warto może jeszcze dodać, że w jej przypadku to jak "z chłopa
król"...