przyjezdna
15.06.06, 17:05
No bo moj mnie denerwuje. Mocno czasem nawet. Kobiety starsze ode nnie mowia,
ze: "To normalne, tak to w zyciu jest: kochasz, lubisz, a potem tylko
denerwujesz sie, a czasem cos milego cie spotka, ale przewaznie mniej milego;
znasz go na wylot, nic cie nie zaskoczy... potrzebujesz wolnosci, nie
tesknisz, kiedy on wyjezdza, a wrecz sie cieszysz. Syn/corka to jedyne co was
laczyc zaczyna. A potem ona w na siedzeniu w samochodzie znajduje dlugi blond
wlos. I wale jej to nie dziwi, nie rusza: <Dzieci sa najwazniejsze, byleby
sie z tym nie obnosil po domu, a niech mnie i z polowa Poznania zdradza...>"
I tak ma byc w mojej przyszlosci?! To moze lepiej to przerwac za wczasu? Czy
wszyscy tak koncza?!
I te panie mowia jeszcze, ze maz "daje material genetyczny twoim dzieciom,
wiec musisz mu ufac. I musi cie szanowac."
Co jeszcze "musi" DBRY MATERIAL NA MEZA?