Pułapki pozytywnego myślenia

IP: 212.191.73.* 26.01.03, 17:02
Bardzo dobry artykuł, szkoda że tak wielu ludzi daje sobie
mieszać w głowach technikami pozytywnego myślenia, a tak rzadko
przychodzi im do głowy zastanowić się nad sobą!
mówimy że nikt nie jest idealny ale myślimy że nas to oczywiście
nie dotyczy:-)
W ten sposób wiara w sukces zastępuje nam wiarę w siebie, siebie
pełnego bólu, zranień, ograniczeń, ale też pełnego dobra,
miłości, wszelakich talentów,
Trudno nam zgodzić się na ciemną stronę duszy ale bez tego
możemy nigdy nie poznać tej jasnej.
    • Gość: Darek M. Re: Pułapki pozytywnego myślenia IP: 217.153.80.* 05.03.03, 12:57
      Pułapki pozytywnego myślenia? Drogi Panie generalizuje Pan.
      przytacza Pan przykłady ze swojego gabinetu? Może warto
      posłuchać i tych, którym to myślenie otwiera szersze i piękne
      możliwości życia wśród ludzi. Napisał Pan - "Zagrożeniem jest
      także parareligijny stosunek.. .". No i mamy jasność. Pan
      wyklucza możliwość duchowej egzystencji człowieka i jego
      wspaniałych mocy w tym zakresie (choć może się mylę, nie znam
      Pana). Dla mnie to powierzchowna analiza, nic nie wnosi. Ludzie
      uzależniają się od wielu dalece dziwniejszych rzeczy niźli
      pozytywne postrzeganie świata. Wyrwane z kontekstu, odarte z
      fundamentu duchowości cytaty z Murphy'ego, które Pan przytacza
      są przykrą lekturą dla kogoś kto zaczyna dostrzegać swoje
      uzależnienie od tragicznego stereotypu niemożności,
      niewykonalności i kultu klęski, tak wielbionego przez media.
      Jeśli podejmuje się tak poważny temat należy wskazać odpowiedni
      kierunek, bo tu już nie chodzi o analizę dla analizy ale o
      sposób postrzegania świata. Przyznaję - zdenerwował mnie Pan.
      Kim Pan jest, że tak świetnie zna mechanikę ludzkiego umysłu i
      ludzkiej duszy?
      Ach tak psychologiem, pozwolę sobie na jeszcze jeden cytat z
      Pańskiego artykułu - "Wszystko to byłoby tylko niewiele znaczącą
      psychoanalityczno-egzystencjalistyczną pogadanką . . ." tu brak
      mi słów. Muszę się teraz oddać pozytywnemu myśleniu o Pańskiej
      osobie, bo napiszę jeszcze coś wstrętnego . . .
      pozdrawiam, życzę tylko takich sukcesów jakie Pan zaakceptuje.
      • Gość: shf Re: Pułapki pozytywnego myślenia IP: 144.134.77.* 05.03.03, 21:49
        Gość portalu: Darek M. napisał(a):

        . Wyrwane z kontekstu, odarte z
        > fundamentu duchowości cytaty z Murphy'ego, które Pan przytacza
        > są przykrą lekturą dla kogoś kto zaczyna dostrzegać swoje
        > uzależnienie od tragicznego stereotypu niemożności,
        > niewykonalności i kultu klęski, tak wielbionego przez media.



        jescze nie czytalam artykulu, ale


        Murphy to dla mnie bardzo cienka postac na firmamencie liderow pozytywnego
        myslenia. Wlasciwie jego ksiazki bardziej odstreczaja od tematu niz cokolwiek
        do niego wnosza, sa sztampowe pelne powtorzen i naiwne.

        Ale na Murphim cala idea pozytywnego myslenia sie nie konczy, a juz na pewno
        nie zaczyna. Jest wiele innych pozycji, ktore sa poglebiona wiedza nt.PM.
        Podstwa New Age i PM JEST duchowosc (choc z pozoru bardzo daleka od naszej
        katolickiej religijnosci,) bazujaca przede wszystkim na filozofi wschodu,
        zwlaszcza Hinduizmie i Buddyzmie. Dopiero po paru innych lektorach mozna sie
        wypowiadac na ten temat. Wg mnie p Murphy wiecej zniecheca niz zacheca do
        pozytywnego myslenia, trzeba by bylo przeczytac Deepaka Chopre,Florence Shin,
        lub Course in Mracles, lub Autobiografie Jogina, nie mowiac juz o "Tao Fizyki"
        czy "Punkt Zwrotny" .
        Jest jeszcze pare innych pozycji proponujacych dosc swieze spojrzenie na
        zagadnienie, jak chocby "Celestine Phropecy". Choc wydaje sie czasami byc dosc
        uproszczonym wyjasnieniem zagadnien z zakresu psychologii, parapsychologii,
        duchowosci nie jest stekiem przyglupawych powtorzen czyli "wkolo Macieju" jak
        u Murphiego.
        Zapoznanie sie z zagadnieniem stanu "alpha" tez byloby niezlym uwypukleniem
        rzetelnosci dziennikarskiej. Powierzchowna znajomosc tematu i pisanie
        blyskotliwych analiz - coz to mowi chyba samo za siebie

        A cala reszta o ktorj autor pisze??? Praca nad soba itd. to jak najbardziej
        elementy rozwoju ktore towarzysza filozofii pozytywnego myslenia ( ale nie w
        wydaniu "Murphi-amerykanskim") ale ide do pracy i nie moge sie nad tym
        rozwodzic - Imagine lubi pisac mam nadzieje ze sie tu pokaze
      • Gość: otymista DARKU DOSKONALE IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 08.03.03, 20:48
        Darku doskonale doskonale. Odpowiedzzials z cierpliwioscia.
        Ja przycztalem okolo 10 ksiazek Murphego. Mieszkal on w Kaliforni
        niedaleko mnie, ale wtedy go jeszcze nie znalem.
        Napisal ponad 40 ksiazek. Robil wyklady jezdziel po calym swiecie.
        A tu taki psychol wie lepiej znowu typ czlowieka wszychwiedzacego.
        Uczniem Murpiego jest Peter Kumer napisal on genialne ksiazki.
        Innym doskonalym czlowiekiem jest Vinent Peale.

        www.optymista.us/

        Gość portalu: Darek M. napisał(a):

        > Pułapki pozytywnego myślenia? Drogi Panie generalizuje Pan.
        > przytacza Pan przykłady ze swojego gabinetu? Może warto
        > posłuchać i tych, którym to myślenie otwiera szersze i piękne
        > możliwości życia wśród ludzi. Napisał Pan - "Zagrożeniem jest
        > także parareligijny stosunek.. .". No i mamy jasność. Pan
        > wyklucza możliwość duchowej egzystencji człowieka i jego
        > wspaniałych mocy w tym zakresie (choć może się mylę, nie znam
        > Pana). Dla mnie to powierzchowna analiza, nic nie wnosi. Ludzie
        > uzależniają się od wielu dalece dziwniejszych rzeczy niźli
        > pozytywne postrzeganie świata. Wyrwane z kontekstu, odarte z
        > fundamentu duchowości cytaty z Murphy'ego, które Pan przytacza
        > są przykrą lekturą dla kogoś kto zaczyna dostrzegać swoje
        > uzależnienie od tragicznego stereotypu niemożności,
        > niewykonalności i kultu klęski, tak wielbionego przez media.
        > Jeśli podejmuje się tak poważny temat należy wskazać odpowiedni
        > kierunek, bo tu już nie chodzi o analizę dla analizy ale o
        > sposób postrzegania świata. Przyznaję - zdenerwował mnie Pan.
        > Kim Pan jest, że tak świetnie zna mechanikę ludzkiego umysłu i
        > ludzkiej duszy?
        > Ach tak psychologiem, pozwolę sobie na jeszcze jeden cytat z
        > Pańskiego artykułu - "Wszystko to byłoby tylko niewiele znaczącą
        > psychoanalityczno-egzystencjalistyczną pogadanką . . ." tu brak
        > mi słów. Muszę się teraz oddać pozytywnemu myśleniu o Pańskiej
        > osobie, bo napiszę jeszcze coś wstrętnego . . .
        > pozdrawiam, życzę tylko takich sukcesów jakie Pan zaakceptuje.
    • Gość: KIM Re: Pułapki pozytywnego myślenia IP: 217.153.80.* 05.03.03, 13:21
      TO, ŻE KTOŚ ŹLE ZASTOSOWAŁ WIEDZĘ Z OMAWIANEGO TU ZAKRESU (I
      ZOSTAŁ PACJENTEM PANA DOKTORA) JEST TAK SAMO NORMALNE JAK FAKT
      RÓŻNEGO WYKORZYSTANIA SIŁY GRAWITACJI - MOŻNA JĄ WYKORZYSTAĆ Z
      POŻYTKIEM, ALBO SIĘ ZABIĆ PRZY JEJ POMOCY. ALE ATAKOWAĆ ZASADĘ
      GRAWITACJI? TO TAKI SAM FIDEIZM JAK DROGA PAŃSKICH PACJENTÓW
      • Gość: Malwina Re: Pułapki pozytywnego myślenia IP: *.d1.club-internet.fr 05.03.03, 22:03
        swietny artykul.
        Ale kropla wody w morzu (polskich) zabobonow - niestety.
    • kwieto Re: Pułapki pozytywnego myślenia 06.03.03, 07:58
      Wlasciwie artykul potwierdzil tylko moje spostrzezenia dotyczace pozytywnego myslenia:

      - odciecie sie od wlasnych negatywnych emocji i bodzcow ktore te emocje powoduja - co prowadzi do swego rodzaju mentalnej kastracji (bo moze i odcinasz sie od negatywow, ale przy okazji stajesz sie "eunuchem", niezdolnym do przezywania pewnej grupy emocji czy uczuc)
      - zamykanie sobie drogi rozwoju (co wynika z powyzszego tekstu), bo skoro nie dopuszczam do siebie negatywnych emocji, to nie potrafie sie nauczyc z nimi radzic, nie potrafie z nich wyciagac w nioskow, nie jestem zdolny do pelnego przezywania zycia
      - nagninanie swiata do wlasnych wyobrazen, nijak majace sie do rzeczywistosci (dla naszego forumowego Wolnego zdecydowany opor z jakim spotyka sie na tym forum jest dowodem naszej glupoty, a nie tego, ze to z jego tezami jest cos nie tak). W ten sam sposob wspominany w artykule sprzedawca nie tyle spotka idealnego klienta, co spotkana osoba WYDA mu sie idealnym klientem - a to jest pewna roznica.
      - brak jakiejkolwiek mozliwosci dyskusji z pozytywnie myslacymi - oni wierza w pozytywne myslenie i wszelka krytyka nie jest odbierana jako budujace, rozwijajace uwagi, ale jako atak, ktory trzeba odeprzec. Znowu nasz ulubieniec Witold (ostatnio znany jako rozne odmiany "prawdy") - na probe rzeczowej rozmowy o tym o czym pisze odpowiada tekstami w stylu "nie chce mi sie pisac". Na bardziej ogolna krytyke odpowiada wyzwiskami i obelgami. W efekcie z osobami ktore nie popieraja jego pogladow rozpoczyna sie regularna wojna. Czyzby pozytywne myslenie zabijalo wrazliwosc, zrozumienie i akceptacje?
      - pozytywne myslenie bardzo ogranicza kierunki dzialania. Na przyklad jesli usilnie wierze w awans, zignoruje zupelnie informacje o smierci wujka i mozliwosci przejecia jego firmy, albo przegapie intratna propozycje pracy od konkurencji. W ten sposob sam sobie zamykam drogi rozwoju. Skupiajac sie na jakims aspekcie, jednoczesnie musze odwrocic uwage od innych rzeczy ktore sie wokol mnie dzieja. Kto wie, moze o wiele ciekawszych?

      Ciekawe, ze ludzie ktorzy krytykuja pozytywne myslenie (jak autor artykulu) akcentuja dokladnie te same problemy, maja bardzo podobne spostrzezenia. A przeciez kazdy z krytykujacych zetknal sie z pozytywnym mysleniem w zupelnie innych warunkach, podszedl do niego z zupelnie innej strony...


      Ciekaw jestem co na ten artykul odpowie Witold. Stawiam na trzy reakcje: zignoruje i uda ze nie czytal, zacznie sypac obelgami, wyzwiskami (z koronnym "polaczkiem" na czele), albo napisze dluuuuugi eleborat, ktory nijak sie nie bedzie mial do tresci artykulu (i zapewne nieco pozbawiony glebszego sensu)

      Smutne.
      • Gość: shf Re: Pułapki pozytywnego myślenia IP: *.prem.tmns.net.au 06.03.03, 10:22
        kwieto napisał:

        (.....)

        Calkiem to logiczne co napisales, kwieto.

        Wyglada jednak na to ze nie zgadzasz sie z idea, ktora znasz z trzeciej reki:
        od autora artykulu, ktory przeczytal JEDNA ksiazke nt. pozytywnego myslenia (i
        w dodatku dosyc szmatlawa)
        i od Witolda nickow wielu, ktory przeczytal nieco wiecej ale niczego nie pojal.

        Czy dyskutujac o czyms o czym ma sie dosc blade pojecie mozna miec swiadomosc
        wlasnej racji, napewno tak. Troche tak jak twierdzac po wizycie w Australii w
        lipcu, ze tam nigdy deszcz nie pada.

        Przekonujace argumentowanie, bedziesz mogl zapewne przekonac wielu nawet "new
        Age'owcow", ze masz racje, bo pewnie niczego poza dr Murphym nie czytali z tej
        dziedziny. A swoja droga, kto takie szmatlawce w PL tlumaczy i wydajei i
        i ..."wypacza" oczywiscie...?

        A potem mamy pana ktory pisze wielki artykul polemizujacy z dosc popularna
        skadinad idea po przeczytaniu JEDNEJ ksiazki z tej dziedziny.

        ... ktora to niekompetencja nie jest niestety odosobniona na lamach wyborczej,
        och ci eksperci z bozej laski!!!
        • Gość: JA Re: Pułapki pozytywnego myślenia IP: 217.153.80.* 06.03.03, 11:37
          Gość portalu: shf napisał(a):

          > kwieto napisał:
          >
          > (.....)
          >
          >
          > od autora artykulu, ktory przeczytal JEDNA ksiazke nt.
          pozytywnego myslenia (i
          > w dodatku dosyc szmatlawa)
          > i od Witolda nickow wielu, ktory przeczytal nieco wiecej ale
          niczego nie pojal.



          Chciałbym się zapytać SHF skąd u Ciebie taka siła w formułowaniu
          stwierdzenia - "szmatława". To nie jest merytoryczna dyskusja
          drogi(a) SHF, ale jeśli lubisz tym tonem to oczywiście twoja
          sprawa. Dla mnie jednak taka krytyka literatury poruszającej
          wyraźnie temat szcunku dla innych, wzajemnej tolerancji i
          wreszcie wzajemnej, miłości to argumentacja nie z tej branży.
          Jeśli Murphy Cię zniechęcił to napisz dlaczego. Stwierdzenie, że
          coś jest naiwne, w kontekście duchowości i wiary jest niestosowne
          Wszystko co tu dałeś to stek inwektyw dla jakiegoś tam
          dyskutanta, określenie szmatława i tyle. Nędza. Gdzie ta
          duchowość, o której niby piszesz. Nie zapominaj, że dróg jest
          wiele, ale "szmatława" to jest zwyczajnie obraźliwe - to już
          prosta droga do fanatyzmu. Dzięki za wskazówki jaką literaturę
          trzeba jeszcze poznać - ale to z poprzedniego wpisu.
          pozdrawiam
          • Gość: shf Re: Pułapki pozytywnego myślenia IP: *.prem.tmns.net.au 06.03.03, 22:11
            Gość portalu: JA napisał(a):

            > Gość portalu: shf napisał(a):
            >
            > > kwieto napisał:
            > >
            > > (.....)
            > >

            > Chciałbym się zapytać SHF skąd u Ciebie taka siła w formułowaniu
            > stwierdzenia - "szmatława". To nie jest merytoryczna dyskusja
            > drogi(a) SHF, ale jeśli lubisz tym tonem to oczywiście twoja
            > sprawa. Dla mnie jednak taka krytyka literatury poruszającej
            > wyraźnie temat szcunku dla innych, wzajemnej tolerancji i
            > wreszcie wzajemnej, miłości to argumentacja nie z tej branży.

            Ja nie krytykuje literatury z tej dziedziny, ja wyrazam opinie nt. ksiazek
            p.Murphy. Uwazam ze napisane sa w tonie amerykanskiego treningu dla
            sprzedawcow odkurzaczy. Powyzej podalam LITARATURE. Zaczynajac od Fritjofa
            Capry (Tao Fizyki, Punkt Zwrotny) poprzez Deepaka Chopre, i paru innych mozna
            zapoznac sie z tematem od troche innej strony niz: "........ (tu wstawic
            jakikolwiek cytat z p. Murphy)"

            Ponizej ktos wyjasnia pate aspektow poz myslenia, Jesli jeszcze nie
            zauwazylas - ja jak najbardziej zgadzam sie z idea PM. niezgadzam sie jednak z
            mialkim intelektualnie "amerykanskim' propagandowym jej przedstawianiem , a
            takie sa dla mnie ksiazki p. Murphy (w kazdym razie te, ktore przejrzalam - bo
            czytac tego nie moglam) Nie dziwie sie wiec ze przeciwnicy PM maja latwe
            zadanie dezawuowania calej idei, no i nie chce im sie nawet zagladac do
            czegos, co tchnie raczej zabobonem niz jakimkolwiek sensem

            > Jeśli Murphy Cię zniechęcił to napisz dlaczego.

            Wiesz co, nie mam przed soba ksiazki (z wiadomych powodow)
            powiem Ci tylko jedno, po przeczytaniu paru innych przed Murphym jego dzielo
            wydalo mi sie bardzo mialkie, ale trudno o tym tu dyskutowac, bo Ty pewnie
            wlasnie po raz pierwszy czy drugi zetknelas sie z koncepcja PM i wydaje Ci sie
            to rewelacja.
            To jest tylko forum, i nie czas na prawde na analizy, ja nawet nie chce bronic
            mojego pogladu, bo i jak???
            Ja nie polemizuje z Idea PM lecz twierdze, ze sposob jej przedstawienia przez
            Murphiego jest naiwny. Jak przeczytasz pare pozycji o ktorych wspominalam
            wczesniej sama zrozumiesz dlaczego. Wciaz, to tylko moja OPINIA, osobiste
            ODCZUCIE i naprawde nie musze udowadniac, ze mam racje


            Stwierdzenie, że
            > coś jest naiwne, w kontekście duchowości i wiary jest niestosowne
            > Wszystko co tu dałeś to stek inwektyw dla jakiegoś tam
            > dyskutanta, określenie szmatława i tyle. Nędza. Gdzie ta
            > duchowość, o której niby piszesz. Nie zapominaj, że dróg jest
            > wiele, ale "szmatława"

            szmatlawa jest ksiazka a nie "droga" czyzbys nie rozumial, co napisalam???

            to jest zwyczajnie obraźliwe - to już
            > prosta droga do fanatyzmu. Dzięki za wskazówki jaką literaturę
            > trzeba jeszcze poznać - ale to z poprzedniego wpisu.
            > pozdrawiam

            Przykro mi ze obrazilam Twoje uczucia religijne i .. wiem zgodnie z filozofia
            PM nie powinno sie niczego krytykowac lecz widziec tylko pozytywne strony.
            Szkoda jednak ze wielu ludzi robi beszczelnie pieniadze zerujac na tym
            zalozeniu.

            Przeczytaj jedna ksiazke p. L.Hey bedziesz powalony na kolana, przeczytaj dwie
            nastepne... i zauwazysz ze sa przetasowaniem tych samych stwierdzen , tylko
            podanych w innej kolejnosci. podobnie zreszta z p. Murphy, tudziez
            innymi "channelujacymi" new - ageowcami (ciekawe, ze czesto przybieraja sobie
            hinduskie imiona, i to zazwyczaj po 2 miesiecznym pobycie w Indiach, szybko
            staja sie tez ekspertami od jogi, Tai chi i innych)


            Zreszta... niemusisz sie ze mna zgadzac, jak sama piszesz, tyle ogladow
            rzeczywistosci, ilu ludzi..

            pozdrawiam
            • kwieto Re: Pułapki pozytywnego myślenia 06.03.03, 22:14
              Tyle ze np. Tao fizyki jest o czyms zupelnie innym niz pozytywne myslenie :")
              • Gość: shf Re: Pułapki pozytywnego myślenia IP: *.prem.tmns.net.au 07.03.03, 09:14
                kwieto napisał:

                > Tyle ze np. Tao fizyki jest o czyms zupelnie innym niz pozytywne myslenie :")
                >

                Z pozoru. Tak samo zreszta jak i fizyka kwantowa, ale jak sie zaglebisz w
                filozofie, ktora jest podstawa 'doktryny' pozytywnego myslenia to moze sie
                okazac ze uklada sie to wszystko w przepiekny wzorek, wielowymiarowa tkanke
                zrozumienia (szkoda tylko, ze dosc trudna do "opowiedzenia").


                PS. Byl tu kiedys jeden taki, co swietnie o tym pisal i toczyl ciekawe
                dyskusje ze "wczesnym" Imagine, budda wowczas zwanym. Mial czlek dar
                prezentacji wiedzy z rejonow intuicji i laczenia z pozoru wykluczajacych sie
                prawd. Ale nie pisze juz, moze to i lepiej..
                • kwieto Re: Pułapki pozytywnego myślenia 07.03.03, 21:25
                  No nie, porownywanie fizyki kwantowej z pozytywnym mysleniem to moim zdaniem spore nieporozumienie :")))
                  Mozesz rozwinac ta teorie?
            • Gość: JA Re: Pułapki pozytywnego myślenia IP: 217.153.80.* 07.03.03, 11:14

              >
              > Ja nie krytykuje literatury z tej dziedziny, ja wyrazam opinie nt. ksiazek
              > p.Murphy. Uwazam ze napisane sa w tonie amerykanskiego treningu dla
              > sprzedawcow odkurzaczy. Powyzej podalam LITARATURE. Zaczynajac od Fritjofa
              > Capry (Tao Fizyki, Punkt Zwrotny) poprzez Deepaka Chopre, i paru innych
              mozna
              > zapoznac sie z tematem od troche innej strony niz: "........ (tu wstawic
              > jakikolwiek cytat z p. Murphy)"


              Ok. Mam tylko do Ciebie pytanie, czy wszyscy mają tak subtelny umysł jak Ty?
              Co z ludzmi, którzy nie są w stanie odpowiedzieć na pytanie - co to jest fizyka
              kwantowa, Tao, Joga? Żyją pośród tępego stereotypu, nie doczytają pierwszej
              strony autorów mistyków, filozofów, teologów. Nie zrozumieją pojęć podstawowych
              w tej retoryce, czy też dialektyce. Mają do dyspozycji wyłącznie swoje
              odczucie. Czy ich poznanie jest gorsze od Twojego? Są skazani na życie bez
              poznania rzeczy wyższych?
              Wiesz co, sam mam awersję do języka marketingu sprzedawców odkurzaczy (ciut
              poleciałaś - bo znam jednego takiego i facet świetnie prosperuje nie tylko
              materialnie), ale mam wrażenie, że w Murphym przeszkadza Ci wyłącznie banalny
              język narracji i trywialny sposób przedstawienia problemów (problemów
              plebejskich ;-)). Dodajesz, że z tego powodu nie czytałaś.


              > Ponizej ktos wyjasnia pate aspektow poz myslenia, Jesli jeszcze nie
              > zauwazylas - ja jak najbardziej zgadzam sie z idea PM. niezgadzam sie jednak
              z
              > mialkim intelektualnie "amerykanskim' propagandowym jej przedstawianiem , a
              > takie sa dla mnie ksiazki p. Murphy (w kazdym razie te, ktore przejrzalam -
              bo czytac tego nie moglam)
              >
              > Wiesz co, nie mam przed soba ksiazki (z wiadomych powodow)
              > powiem Ci tylko jedno, po przeczytaniu paru innych przed Murphym jego dzielo
              > wydalo mi sie bardzo mialkie, ale trudno o tym tu dyskutowac, bo Ty pewnie
              > wlasnie po raz pierwszy czy drugi zetknelas sie z koncepcja PM i wydaje Ci
              sie
              > to rewelacja.


              Słuchaj, postępujesz niesportowo - przyznajesz, że Murphy to chała i nie
              przeczytasz, a ja cymbał bo nie czytałem Twoich mistrzów - skąd wnosisz, że
              nie? Mam się popisywać wiedzą w tym względzie? - To przecież nie o tym
              dyskutujemy co kto czytał, tylko dlaczego Murphy to "miałki intelektualizm".
              Studiuję idę PM od lat i wiem, że każdy z autorów wniósł coś nowego do tego
              nurtu. Bo każdy człowiek jest inny. Jeden smakuje czar intelektualnej przygody,
              a jeszcze inny próbuje się wyrwać rozpaczy, itd. itd.



              Wciaz, to tylko moja OPINIA, osobiste
              > ODCZUCIE i naprawde nie musze udowadniac, ze mam racje
              >
              OCZYWIŚCIE. MOŻESZ RÓWNIEŻ WCALE NIE PISAĆ. CHYBA, ŻE CIĘ DENERWUJE, IŻ KTOŚ
              MOŻE BRONIĆ SWOICH POGLĄDÓW PO PRZECZYTANIU TYLKO JEDNEJ KSIĄŻKI.
              >
              > szmatlawa jest ksiazka a nie "droga" czyzbys nie rozumial, co napisalam???
              >
              TA KSIĄŻKA NIE JEST SZMATŁAWA. JEST PROSTA.
              >
              > Przykro mi ze obrazilam Twoje uczucia religijne i .. wiem zgodnie z filozofia
              > PM nie powinno sie niczego krytykowac lecz widziec tylko pozytywne strony.
              > Szkoda jednak ze wielu ludzi robi beszczelnie pieniadze zerujac na tym
              > zalozeniu.

              SZKODA, ŻE ROBIĄ KASĘ, NAPRAWDĘ. POWINNI ŻYĆ W NĘDZY, BO NA TO ZASUGUJĄ %^&&^
              SKĄD W PANI TYLE JADU?.
              >
              > Przeczytaj jedna ksiazke p. L.Hey bedziesz powalony na kolana, przeczytaj
              dwie
              > nastepne... i zauwazysz ze sa przetasowaniem tych samych stwierdzen , tylko
              > podanych w innej kolejnosci. podobnie zreszta z p. Murphy, tudziez
              > innymi "channelujacymi" new - ageowcami (ciekawe, ze czesto przybieraja sobie
              > hinduskie imiona, i to zazwyczaj po 2 miesiecznym pobycie w Indiach, szybko
              > staja sie tez ekspertami od jogi, Tai chi i innych)

              CÓŻ ONI CI ZROBILI? OKRADLI CIĘ Z TWOICH IDEI, CZY TO TYLKO ZDROWA ZJADLIWOŚĆ
              OŚWIECONEJ OSOBY?
              >
              >
              > Zreszta... niemusisz sie ze mna zgadzac, jak sama piszesz, tyle ogladow
              > rzeczywistosci, ilu ludzi..

              ALE TYLKO JEDNA RZECZYWISTOŚĆ. DZIĘKI CI ZA CENNE UWAGI. POMYŚLĘ NAD NIMI
              NEGATYWNIE.
              >
              > pozdrawiam

              POZDRAWIAM
            • Gość: JA Re: Pułapki pozytywnego myślenia IP: 217.153.80.* 07.03.03, 11:52
              Gość portalu: shf napisał(a):
              >
              > szmatlawa jest ksiazka a nie "droga" czyzbys nie rozumial, co napisalam???
              >

              Jeszcze tylko jedno SHF. Możesz sądzić j.w., ale mówiąc, że zgadzasz się z PM
              atakujesz zasadniczą tezę tego autora? On zaś mówi, żeśmy dziećmi bożymi, które
              czerpią z ducha wszechobecnego. Bo dla mnie ta rzecz jest najistotniejsza.
              Reszta to właściwie kosmetyka, którą tak wielbisz. Jeśli polemizujesz w taki
              sposób z tym autorem to proszę- mów prawdę o swoich zagmatwanych poglądach.
              Pewno napiszesz, że przepraszasz za obrazę odczuć religijnych ;-)
              Nic się nie martw - głupstwo. Dziwi mnie ten przymiotnik i zastanawia (w
              świetle twoich wykwintnych wywodów o fizyce kwantowej). SHF, czy ty nie wiesz,
              że tak mówią łajzy, gdy chcą coś koniecznie powiedzieć?
              • Gość: shf Re: Pułapki pozytywnego myślenia IP: 144.134.77.* 07.03.03, 13:08
                Gość portalu: JA napisał(a):

                > Gość portalu: shf napisał(a):
                > >
                > > szmatlawa jest ksiazka a nie "droga" czyzbys nie rozumial, co napisalam???
                > >
                >
                > Jeszcze tylko jedno SHF. Możesz sądzić j.w., ale mówiąc, że zgadzasz się z
                PM
                > atakujesz zasadniczą tezę tego autora? On zaś mówi, żeśmy dziećmi bożymi,
                które
                >
                > czerpią z ducha wszechobecnego. Bo dla mnie ta rzecz jest najistotniejsza.
                > Reszta to właściwie kosmetyka, którą tak wielbisz. Jeśli polemizujesz w taki
                > sposób z tym autorem to proszę- mów prawdę o swoich zagmatwanych poglądach.
                > Pewno napiszesz, że przepraszasz za obrazę odczuć religijnych ;-)
                > Nic się nie martw - głupstwo. Dziwi mnie ten przymiotnik i zastanawia (w
                > świetle twoich wykwintnych wywodów o fizyce kwantowej). SHF, czy ty nie
                wiesz,
                > że tak mówią łajzy, gdy chcą coś koniecznie powiedzieć?
                >


                Słuchaj, postępujesz niesportowo - przyznajesz, że Murphy to chała i nie
                przeczytasz, a ja cymbał bo nie czytałem Twoich mistrzów -
                skąd wnosisz, że
                nie? Mam się popisywać wiedzą w tym względzie? - To przecież
                nie o tym
                dyskutujemy co kto czytał, tylko dlaczego Murphy to "miałki
                intelektualizm".
                Studiuję idę PM od lat i wiem, że każdy z autorów wniósł coś
                nowego do tego
                nurtu. Bo każdy człowiek jest inny. Jeden smakuje czar
                intelektualnej przygody,
                a jeszcze inny próbuje się wyrwać rozpaczy, itd. itd

                Ja nigdzie nie wypowiedam sie nt. domnieman moich o twojej lekturze. Nie wiem,
                co czytasz.
                I daruj sobie ironie, ja wypowiadam zdanie nt. ksiazek Murphiego, jest to moja
                opinia i nie musze jej uzasadniac. ( bo za duzo czasu to zabraloby)
                Doprawdy pozwol mi przy tej opinii pozostac.
                Przeczytalam jedna ksiazke Murphiego "The Power is within You" na niej bazuje
                jego nielubienie i nieszanowanie i mam do tego prawo, wiec zejdz juz z tej
                katedry i przestan mnie pouczac.

                W dalszym ciagu twierdze iz "misrepresents" w pewnym sensie (i jemu podobni)
                cala idee. I nie zlosc sie az tak bardzo iz moje wywody wydaja ci
                sie "wykwintne", to tylko Twoja opinia.

                No i zostawmy juz te dyskusje nt "czy Slowacki zachwyca..??" Nie zachwyca i
                tyle, chocbys nie wiem jak probowal mi udowodnic ze nie mam racji, to tylko
                Twoje opinie kontra moje

                Sztandarowa dewiza PM "jest 326 sposobow mysia naczyn" od siebie dodam: " ...i
                tylez ogladow rzeczywistosci"

                • Gość: JA Re: Pułapki pozytywnego myślenia IP: 217.153.80.* 07.03.03, 15:02
                  Gość portalu: shf napisał(a):

                  >
                  >
                  > Ja nigdzie nie wypowiedam sie nt. domnieman moich o twojej lekturze. Nie
                  wiem,
                  > co czytasz. - OCH, WRÓĆ DO POPRZEDNIEGO SWOJEGO WPISU!
                  > I daruj sobie ironie, ja wypowiadam zdanie nt. ksiazek Murphiego, jest to
                  moja
                  > opinia i nie musze jej uzasadniac. ( bo za duzo czasu to zabraloby)
                  > Doprawdy pozwol mi przy tej opinii pozostac.
                  > Przeczytalam jedna ksiazke Murphiego "The Power is within You" na niej bazuje
                  > jego nielubienie i nieszanowanie i mam do tego prawo, wiec zejdz juz z tej
                  > katedry i przestan mnie pouczac.
                  >
                  > W dalszym ciagu twierdze iz "misrepresents" w pewnym sensie (i jemu
                  podobni)
                  > cala idee. I nie zlosc sie az tak bardzo iz moje wywody wydaja ci
                  > sie "wykwintne", to tylko Twoja opinia.
                  >
                  > No i zostawmy juz te dyskusje nt "czy Slowacki zachwyca..??" Nie zachwyca i
                  > tyle, chocbys nie wiem jak probowal mi udowodnic ze nie mam racji, to tylko
                  > Twoje opinie kontra moje
                  >
                  > Sztandarowa dewiza PM "jest 326 sposobow mysia naczyn" od siebie
                  dodam: " ...i
                  > tylez ogladow rzeczywistosci"
                  >

                  CHWILA, CHWILA, CZEGOŚ TU NIE ROZUMIEM. TO PO CO PODEJMUJESZ TEMAT? DLACZEGO
                  WYPOWIADASZ NA FORUM OPINIE "SZMATŁAWA"? JAK SIĘ TAK MÓWI, NALEŻY MERYTORYCZNIE
                  UZASADNIĆ SWOJE STANOWISKO, A NIE MÓWIĆ - "CZYTAŁAM LEPSZYCH". ŹLE TRAFIŁEM TO
                  NIE JEST DYSKUSJA? WCALE NIE CHCĘ CIĘ PRZEKONYWAĆ (POUCZAĆ?,) NIE ZWYKŁEM.
                  JA ZWYCZAJNIE SZANUJĘ PEWNE PRZEKONANIA, CZYJĄŚ PRACĘ DLA IDEII (KTÓRĄ TY
                  KWESTIONUJESZ I DYSKREDYTUJESZ POPRZEZ INNĄ WYŻSZOŚĆ W TYM GATUNKU - TO JEST
                  ZWYCZAJNIE GŁUPIE), A JEŚLI NIE - UZASADNIAM TO. WSZYSTKO MOŻE CI SIĘ NIE
                  PODOBAĆ, ALE NIE O ESTETYCE TU ROZMAWIAMY, LECZ O PRZEKONANIACH, DLA KTÓRYCH
                  TRZEBA MIEĆ SZACUNEK. JEŚLI UPRAWIASZ SWĄ RETORYKĘ DLA INTELEKTUALNEJ ROZRYWKI -
                  BĄDŹ OSTROŻNA (OJ, PRZEPRASZAM, POUCZAM).

                  DLA PORZĄDKU: KOMENTUJEMY ARTYKUŁ Z GAZETY, TY MÓWISZ, ŻE KSIĄŻKA CYTOWANA JEST
                  SZMATŁAWA, JA JEJ BRONIĘ, GDYŻ KIEDYŚ POMOGŁA MI W ŻYCIU I UWAŻAM JĄ ZA CENNĄ,
                  TY JEJ NIE CZYTAŁAŚ, BO JEST NAIWNA. MASZ RACJĘ TA DYSKUSJA NIE MA SENSU.

                  >
                  • kwieto Re: Pułapki pozytywnego myślenia 07.03.03, 21:31
                    Ej, ej, nie kloccie sie :")

                    A mi moze ktos wytlumaczy na czym polega owo "ambitne" tudziez "poprawnie rozumiane" pozytywne myslenie?

                    Bo czytam tu coraz smielsze teorie i coraz wiecej dziwnych rzeczy sie dowiaduje.

                    Niedlugo pewnie sie dowiem, ze fizycy to tacy wspolczesni magowie, ech.... :(
        • kwieto Re: Pułapki pozytywnego myślenia 06.03.03, 21:11
          Gość portalu: shf napisał(a):


          > Wyglada jednak na to ze nie zgadzasz sie z idea, ktora znasz z trzeciej reki:
          > od autora artykulu, ktory przeczytal JEDNA ksiazke nt. pozytywnego myslenia (i
          > w dodatku dosyc szmatlawa)
          > i od Witolda nickow wielu, ktory przeczytal nieco wiecej ale niczego nie pojal.

          A skad taki wniosek?
          Napisalem, ze zachowanie Witolda oraz tresc artykulu POTWIERDZAJA moje przemyslenia nt. pozytywnego myslenia - skad wniosek, ze owe przemyslenia opieraja sie tylko na tym?

          Z pozytywnym mysleniem zetknalem sie o wiele, wiele wczesniej - bedzie z 8 lat temu, gdy fascynowaly mnie takie rzeczy. Przeczytalem pare pozycji traktujacych o PM, poza tym temat jest modny co jakis czas i pojawia sie sporo roznych artykulow o PM.
          Gdyby moja opinia opierala sie tylko na Witoldzie i przeczytanym artykule, to raczej bym jej tutaj nie zamiescil :")


          >
          > Czy dyskutujac o czyms o czym ma sie dosc blade pojecie mozna miec swiadomosc
          > wlasnej racji, napewno tak. Troche tak jak twierdzac po wizycie w Australii w
          > lipcu, ze tam nigdy deszcz nie pada.
          >

          Znowu pytam - skad dziwny wniosek, ze opieram sie tylko na przytoczonym artykule?
          Jak na razie, zalozyles a priori ze tak jest i asekuracyjnie krytykujesz.
          Dlaczego?



          > Przekonujace argumentowanie, bedziesz mogl zapewne przekonac wielu nawet "new
          > Age'owcow", ze masz racje, bo pewnie niczego poza dr Murphym nie czytali z tej
          > dziedziny. A swoja droga, kto takie szmatlawce w PL tlumaczy i wydajei i
          > i ..."wypacza" oczywiscie...?
          >

          Nie mam zapedow na "ewangelizacje" New Age'owcow.
          Mam wrazenie, ze masz mi za zle ze napisalem to co napisalem.
          Znowu pytanie - dlaczego?



          > A potem mamy pana ktory pisze wielki artykul polemizujacy z dosc popularna
          > skadinad idea po przeczytaniu JEDNEJ ksiazki z tej dziedziny.
          >
          > ... ktora to niekompetencja nie jest niestety odosobniona na lamach wyborczej,
          > och ci eksperci z bozej laski!!!

          A skad wiesz, ze przeczytal jedna ksiazke na ten temat?
          To ze cytaty zaczerpnal z jednej, nie oznacza, ze zdanie o PM wyrobil sobie tylko i wylacznie na podstawie tej lektury.
          Mam ciagle wrazenie, ze masz bardzo negatywne zdanie na temat problemow przedstawionych przez autora artykulu czy zasygnalizowanych przeze mnie. I zamiast rozpoczac polemike, chwytasz sie wszystkiego co mogloby oslabic rzetelnosc czy wiarygodnosc rozmowcow (tak odbieram bezpodstawne uwagi o zrodlach mojej wiedzy nt. PM, jak i dziwne stwierdzenie ze autor artykulu rowniez opiera sie tylko i wylacznie na ksiazkce, w dodatku jednej)

          Moze zamiast tego, wytlumacz na czym polega poprawne rozumienie pozytywnego myslenia?
          Bedzie konstruktywniej, a ja chetnie zmienie zdanie na temat PM
      • Gość: M. Re: Pułapki pozytywnego myślenia IP: 217.153.80.* 06.03.03, 12:12
        Napisałeś - "...to odcięcie się od negatywnych emocji i bodźców..." -
        nieporozumienie - chodzi o sposób inerpretacji tych stanów, o umiejętność ich
        oceny w świetle swoich przekonań, nie o "odcięcie" - to jest pozytywne myślenie!
        Napisałeś, że to "naginanie świata do własnych wyobrażeń". Oczywiście!!! każdy
        światopogląd to naginanie, każda wiara i religia również. Ważne jaki przynosi
        efekt w twoim rozwoju. Ty wiesz jaka jest naprawdę rzeczywistość?
        "Brak możliwości jakiejkolwiek dyskusji z osobami PM" - generalizujesz z zimną
        krwią! Gdzie tam, służę, rozmawiajmy.
        Podejmujesz krytykę pewnej metody (SHF nazwał ją naiwną)w oparciu o swoje
        doświadczenia z nią, czy z neofitami ją stosującymi? To ważne.
        - "albo przegapie intratna propozycje pracy od konkurencji. W ten sposob sam
        sobie zamykam drogi rozwoju. Skupiajac sie na jakims aspekcie" - podajesz
        przykład jak nie należy stosować tych technik. Wybacz, ale właśnie w tym rzecz -
        jesteś niedoinformowany.
        • kwieto Re: Pułapki pozytywnego myślenia 06.03.03, 21:24
          Gość portalu: M. napisał(a):

          > Napisałeś - "...to odcięcie się od negatywnych emocji i bodźców..." -
          > nieporozumienie - chodzi o sposób inerpretacji tych stanów, o umiejętność ich
          > oceny w świetle swoich przekonań, nie o "odcięcie" - to jest pozytywne myślenie
          > !


          No dobrze, ale na czym polega owa interpretacja?
          Bo interpretacja tego co mi sie przydarza (jako taka) jest naturalna dla normalnej egzystencji, po diabla dodawac do tego okreslenie "pozytywne myslenie"?


          > Napisałeś, że to "naginanie świata do własnych wyobrażeń". Oczywiście!!! każdy
          > światopogląd to naginanie, każda wiara i religia również. Ważne jaki przynosi
          > efekt w twoim rozwoju. Ty wiesz jaka jest naprawdę rzeczywistość?

          Zblizam sie do niej coraz bardziej :")
          Natomiast przez "naginanie swiata do wlasnych wyobrazen" rozumiem sytuacje, w ktorej nie chce dostrzec czegos, co jest banalne i oczywiste. na przyklad - do domu nad ranem przychodzi zona, otulona w meska marynarke, przesiaknieta zapachem obcego mezczyzny. A ja, optymistycznie/pozytywnie/naiwnie wierze, ze musiala do pozna zostac w pracy, marynarke pewnie pozyczyl kolega z pracy itd... innymi slowy - przyjme kazda dowolna intepretacje, byle nie dojsc do konkluzji ze prawdopodobnie mnie zdradza.
          Wlasciwie wszystko mozna wytlumaczyc sobie tak, by najwieksze nawet swinstwo potraktowac jak dobrodziejstwo. Pytanie jak to sie ma do rzeczywistosci?
          Kazda doktryna usztywnia stanowisko. A kazde usztywnienie to hamowanie rozwoju...


          > "Brak możliwości jakiejkolwiek dyskusji z osobami PM" - generalizujesz z zimną
          > krwią! Gdzie tam, służę, rozmawiajmy.

          :")))))

          > Podejmujesz krytykę pewnej metody (SHF nazwał ją naiwną)w oparciu o swoje
          > doświadczenia z nią, czy z neofitami ją stosującymi? To ważne.

          I jedno i drugie.


          > - "albo przegapie intratna propozycje pracy od konkurencji. W ten sposob sam
          > sobie zamykam drogi rozwoju. Skupiajac sie na jakims aspekcie" - podajesz
          > przykład jak nie należy stosować tych technik. Wybacz, ale właśnie w tym rzecz
          > -
          > jesteś niedoinformowany.


          W takim razie, podobnie jak shf'a, prosze Cie o doinformowanie mnie. Oboje mowicie ze spostrzezenia moje, czy autora artykulu dotycza naiwnego podejscia do PM, ale zarazem nie podajecie, na czym polega podejscie nie naiwne.
          Moze choc ogolny szkic, zarys?
    • koneser_ud Re: Pułapki pozytywnego myślenia 07.03.03, 16:55
      Homo homini lupus est.
      Nie można negować potrzeby pozytywnego myślenia w niedoskonałej rzeczywistości.
      Jak wielu niedoskonałych nauczycieli uczy pozytywnego nastawienia do otoczenia,
      tak wielu niedoskonałych psychologów nazywa leczeniem ich próby
      nauczenia "właściwego" postrzegania zjawisk i zachowań i powrotu do "równowagi
      emocjonalnej" ludzi załamanych i z nieokreślonym sensem bytu. I jedni i drudzy
      mogą podać wiele przykładów pozytywnych skutków swoich działań. Czy
      spotkaliście negatywną opinię o swoich działaniach? Ilu z nich nie działa z
      chęci zysku?
      Amerykański styl pisania Murphy'ego wynika z obliczeń na lepszą sprzedawalność
      prymitywniej (prościej?) podanych treści, widocznie ludzie potrzebują zmian, a
      nie mają zaufania do metod naukowych. Łatwiej im się przekonać do treści bez
      pseudonaukowego bełkotu.
      Każdy jest "dorosły". Samobójca też. Każdy może potrzebowac pomocy i kazdy może
      radzić sobie sam.
      I ta siła nie leży w niczyim gabinecie ani książce, tylko w człowieku. Nikt nie
      uczy o tym w szkołach i na uczelniach, więc ludzie szukają sami. Dobrze jeżeli
      ktoś pomaga człowiekowi wyprostować się i znaleźć tą siłę w sobie.
      Taki artykuł jednego ucieszy i wzmocni, a drugiego dobije. Jak w życiu.
    • Gość: zabusia Re: Pułapki pozytywnego myślenia IP: *.bos.east.verizon.net 07.03.03, 23:04
      MYSL JEST ENERGIA - ktos kiedys to udowodni
      :-)
      wiedzieli o tym juz przed tysiacami lat wyznawcy HUNY
      wiedzieli chrzescijanie ("grzeszysz mowa, MYSLA i uczynkiem")
      PM jest pozytywne, ale....
      jak mawial Arystoteles - do wszystkiego potrzebny jest zloty srodek
      Ja artykul odebralam..pozytywnie
      :-)
      mysle, ze autor chcial tylko przestrzedz przed przesada, nigdzie i w niczym nie
      wskazana
      pozdr
      :-))
    • winniepooh Re: Pułapki pozytywnego myślenia 08.03.03, 00:01
      wydawałoby się że to takie oczywiste - poradniki a la Murphy itp. to chłam i
      smieć - a jadnak trzeba takie proste rzeczy ludziom uświadamiać...przygnębiające

      nawiasem mówiąc przypomniała mi się Bridget Jones z jej poradnikami
      ten wymuszony hurra optymizm to chyba nie tylko polski ciemnogród Malwino;)






    • Gość: optymista idiotyczny arykul >>>Pułapki pozytywnego myślenia IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 08.03.03, 20:37
      Jak widac sa osoby z branzy ktore nie koniecznie musza miec wiedze.
      Dla mnie to jest tylko prosty dowod na to ze sa ludzie krzorzy
      albo przez glupote, albo specjalnie zeby zeby tylko zarobic
      bapisza cos kontrowerujnego aby pozyskac czytelnikow.
      Oczywiscue jest to najlepsze wtedy kiedy pisza oni jak by w
      dobewj sprawie. Juz widzlem duzo takich osob, Pisza oni
      kontrowersyjne ksiazki artykuly aby tylko zamieszac. Wtedy
      zbuegnie sie gwiedz i beda oni mieli darmowy rozglosc.
      Oj jakie to jest niskie.
      Szkoda tracic czas. Autor artykulu nie rozunie co czyta historie
      ludzi mowia same za siebie, ALe jak ktos chce psza uderzyc zawsze
      znajdzie kij.
      Tak ze w imie glupiego autora nie bedzzmy opymistyami.
      I kupmy sobie miejsce na cmentarzu.
      Po co sie wysilac w zyciu.
      Boze co to za gupek psycholog

      optymista
      • kwieto Witoldzie 08.03.03, 21:36
        po pierwsze obiecales ze juz tu nie bedziesz pisal?
        Po drugie idealnie wstrzeliles sie w moje przewidywania co do stylu Twojej odpowiedzi - autora nazwales glupkiem, a artykul idiotycznym. A gdzie merytoryczna dyskusja?

        Tak naprawde, to ze w 100% potwierdziles moje przewidywania co do siebie, nie przynosi mi satysfakcji. Raczej smutek.
        • Gość: Witold no i teraz pocztajcie sobie IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 14.09.03, 10:59
          Mialem racje
          www1.gazeta.pl/nauka/1,34138,1658476.html
          kwieto ty masz zawsze racje ????
      • winniepooh Re: idiotyczny arykul >>>Pułapki pozytyw 09.03.03, 00:09
        Gość portalu: optymista napisał(a):

        > Jak widac sa osoby z branzy ktore nie koniecznie musza miec wiedze.
        > Dla mnie to jest tylko prosty dowod na to ze sa ludzie krzorzy
        > albo przez glupote, albo specjalnie zeby zeby tylko zarobic
        > bapisza cos kontrowerujnego aby pozyskac czytelnikow.
        > Oczywiscue jest to najlepsze wtedy kiedy pisza oni jak by w
        > dobewj sprawie. Juz widzlem duzo takich osob, Pisza oni
        > kontrowersyjne ksiazki artykuly aby tylko zamieszac. Wtedy
        > zbuegnie sie gwiedz i beda oni mieli darmowy rozglosc.
        > Oj jakie to jest niskie.
        > Szkoda tracic czas. Autor artykulu nie rozunie co czyta historie
        > ludzi mowia same za siebie, ALe jak ktos chce psza uderzyc zawsze
        > znajdzie kij.
        > Tak ze w imie glupiego autora nie bedzzmy opymistyami.
        > I kupmy sobie miejsce na cmentarzu.
        > Po co sie wysilac w zyciu.
        > Boze co to za gupek psycholog
        >
        > optymista

        jaka trafna autocharakterystyka Witoldzie

    • Gość: optymista problem jest taki, ze kilku ludzikow na tym bordzi IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 10.03.03, 08:51
      jest ZAWSZE PRZCIWKO TEMU CO NAPISZE.
      Nie ma znaczenia o czym pisze, jest tylko to ze ja pisze.
      Ciekawe zajawisko.
      Ale prawda jest jedna ja mam racje. Moja pwenosc jest
      odbierana w rozny sposb. Czemu pisze na tym forum ?
      prawie dla takich samych podowow co inni
      mam ochote i juz.
      90 % pisanimy tutaj to pyskowki.
      Ja pisze bo widze tablice.
      Jezli umesz czytac to czytaj.
      Jezeli nie rozumiesz o czym pisze to ucz sie jezykow obcych.
      Czlowiek o ktorym tu napisze jest bardzo znany z powodu
      wiedzy ktora posiada. Uczy on nie tylko ludzi na
      seminariach, ale daje pratne lekcje osobom bardzo wysoko
      postawinym na calym swiecie.
      Sczegoly ponizej.
      Nie wiem czy zmieci sie wszystko na raz.
      Jest to czlowiek ktorego z zona znamy osobiscie.
      Wspanila osobowosc.

      About the Author

      It was in 1975 that Burt Goldman, a practicing hypnotist,
      heard about Jose Silva. Always a seeker he wanted to see
      if Silva's Mind Control training was anything like what
      he himself was doing. As a hypnotist his primary
      objectives were to motivate people to do the things they
      only dreamed about doing. Hypnosis, when handled
      correctly, did just that. He noted that the Silva Mind
      Control method was a form of hypnosis, well that was
      right up his alley. He joined Jose's organization and
      shortly became the number one instructor in the worldwide
      organization.

      Noting that many of the concepts fell a bit short of
      their potential he asked Jose Silva if he would allow him
      to write a manual for the thousand or so instructors
      teaching around the world at that time. With Jose's
      approval he co/wrote the instructors manual that became a
      veritable bible on how to present a seminar for many of
      the instructors. The name of the manual, that ultimately
      turned into a book for the general public, was Better and
      Better.

      In 1980, after achieving every goal he had set for
      himself, Burt retired, joined a country club and played
      golf for eight months. But people were clamoring for him
      to come back. His retirement ended abruptly, Burt created
      Supermind, a two day seminar that featured, and was based
      on, the 7 basic principles of Hermes. Supermind was a
      sensation. Burt taught the class all over the US and Europe.

      His active mind, seldom at rest, created other seminars.
      He trained people in hypnosis, and for ten years educated
      thousands of hypnotherapists who use his methods in
      Greece, Switzerland, England, Austria, Holland, France,
      and most major cities in the U.S. Along the way he
      picked up more and more knowledge and with the hermetic
      principles to guide him he became a feng shui master, a
      producer of labyrinths, an NLP trainer, and a teacher of
      psychic healing.

      He has lectured and trained people to better their lives
      who worked as miners in the bowels of the earth and he
      has lectured before a man who walked on the surface of
      the moon. He counts among his graduates, royalty,
      advisers to royalty, celebrities, union leaders, heads of
      universities, physicists, priests, rabbis, ministers, and
      religious of every faith, as well as the white collar and
      blue collar workforce.

      Hearing Burt lecture a woman said afterwards, 'I
      understand now what you meant when you said attorneys
      become better lawyers, doctors become better physicians,
      students do better at school, and people become more
      secure in their religions and their relationships. If I
      were a baker I would be making better bread after hearing
      Burt Goldman. He truly taught me how to use more of my
      mind as promised."

      That is what he primarily does, train people in using
      more of their minds. When you suddenly find you have the
      capability to use more of your mind, you quite naturally
      get better at whatever it is that you do.

      In the 90s Burt was chosen to be the master of ceremonies
      of the World Mind Expansion Convention in Athens, Greece.
      All through the years, ministering and training people in
      having a better and better life, his main desire was to
      put some of his vast sea of knowledge on paper and so
      share it with the rest of the planet. He wanted to write
      chapters of information that would help a person in just
      about any situation they found themselves. With a
      background of the hermetic principles, hypnosis, and all
      the other philosophies Burt had absorbed over the decades
      he had spent teaching, researching, and learning he knew
      he could do it. But where to find the time?

      Well, that was easier than it would seem. You see, Burt
      has a hobby. He loves to write comedy westerns.
      Everything he does though, you can bet he will do well.
      (As an aside, during a class he was teaching on
      Creativity a student challenged him to do something new
      and unusual with photography as Burt knew nothing about
      that art at the time. He took up the challenge and 8
      months later had 24 of his photographs hanging in the
      museum of the Photography Hall of Fame in Oklahoma City.
      By the way, if you happen to go there to see his work,
      ask for the work of Jack Burton, that's the name Burt
      uses for his photography.)

      Comedy western writing is the way he relaxes. He tells me
      that the work may be released as a book someday but if he
      thinks about publishing the western now it may change the
      way he writes it. Now, it's just for his own amusement.
      You can see a chapter of the work now. Just click here
      and you'll get right to it.

      About four years ago, just about the time that Jose Silva
      was creating a brand new seminar, based on his past work,
      Burt was creating a new book, based on his past work. It
      took him four years to get it all together. Not to
      complicate, but to simplify. It takes a whole lot more
      time to simplify the concepts and techniques than it does
      if you throw in everything there is to know about the
      subject.

      As an example: In promulgating esoteric cogitations, you
      must beware of platintudius ponderosities-may describe
      the advice accurately but it would be far better
      understood if you were to simply say - be brief. Burt has
      always said that his talent was in simplifying difficult
      concepts.

      'The Power of Self Mind Control' has enough information
      in it for ten books. But Burt likes to get right to the
      core of the subject. He likens it to a diet book.
      Generally, the diet is on one page of the book. The first
      half of the book is a history, or justification, or
      examples and the latter part of the book has pages of
      recipes. Problem is, no one would buy one page of a diet
      for the price of a 300 page book. That's what The Power
      of Self Mind Control is, a book filled with the one pages
      that you need to find the solution to a problem.

      There are not many people on this globe of ours who are
      as well qualified as Burt Goldman to write a book on the
      power of self mind control. Many people purchase two of
      Burt's books. One to highlight and make notes on, the
      other to keep and to use after the first one is shredded
      with wear.

      But you must order the book. Read it and you will never
      be the same. I would be willing to bet that every single
      person on earth who takes the time to read 'The Power of
      Self Mind Control' will find at least one thing that will
      have a profound effect on the rest of their lives. And
      for sure, the reader will automatically be using more of
      their minds on completion of the book.
      • kwieto Re: problem jest taki, ze kilku ludzikow na tym b 10.03.03, 18:39
        Gość portalu: optymista napisał(a):

        > Jezli umesz czytac to czytaj.

        A jezli ne umem?


        > Wspanila osobowosc.
        >

        Rownie wspanila jak Ty?


        Witoldzie - jestes nachalny, wrzucasz swoja "prawde" do prawie kazdego watku - jestes zwyczajnie meczacy. A moc pozytywnego myslenia nad ktora sie rozwodzisz nie daje potwierdzenia w Twoich dokonaniach - nawet na swoich stronach internetowych robisz KOSZMARNE bledy ortograficzne!

        I nie potrafisz dotrzymac obietnic ktore wszem i wobec oglaszasz.
        I bluzgasz na ludzi ktorzy sie z Toba nie zgadzaja.

        Jesli tak ma wygladac pozytywne myslenie, to niech zniknie w mrokach niepamieci wraz z Toba.

        Eeeetam, i tak nie zastanowisz sie nad tym co pisze - tak jest prosciej, tak jest bezpieczniej. Lepiej nie znac prawdy o sobie, lepiej nie wiedziec jak odbieraja Cie inni. ech..
    • Gość: beata Re: Pułapki pozytywnego myślenia IP: *.samopomoc.com.pl / 10.1.3.* 04.07.03, 15:02

      Uważam że ten kto stworzył ten artykuł ma właśnie poczucie
      niskiej wartości i duuuuuuuużo pesymizmu w sobie.
      po jego przeczytaniu można dość tylko do jednego wniosku a
      mianowicie-stój w miejscu i płacz nad swoim losem.
      Uważam też iż książka Potęga Podświadomości i techniki w niej
      zawarte są prawdziwe a autor tego artykułu powinien bardziej
      uważnie przeczytac o czym w niej mowa gdyż wygląda na to że nie
      wie co tak naprawdę jest grane.Pozdrawiam...
    • Gość: ann Re: Pułapki pozytywnego myślenia IP: 62.181.178.* 04.07.03, 15:50
      Beznadziejny artykuł. Autor przytacza wyrwane z kontekstu zdania i póbóje je
      ośmieszać. Myślę, że jeśli czytał książki Murphy'ego to ich nie zrozumiał,
      albo czytał wyrywkowo.
      Przecież Murphy nie mówi, że wystarczy zamknąć oczy, wyobrazić sobie dom z
      basenem i - pstryk - i dom z basenem już jest.
      Wychodzi na to, że tak najlepiej to iść do psychologa, zapłacić mu słono i
      poddać się "mentalnemu treningowi", który krok po kroku pokaże nam jak dojść
      do sukcesu. Ciekawe ...




    • Gość: ann Re: Pułapki pozytywnego myślenia IP: 62.181.178.* 04.07.03, 15:52
    • Gość: ann Re: Pułapki pozytywnego myślenia IP: 62.181.178.* 04.07.03, 15:56
      Z tego wszystkiego piszę już "próbuje" przez dwa "ó". Sorki, ale to chyba
      przez ten upał :)
      • Gość: Magda Re: Pułapki pozytywnego myślenia IP: *.B1.srv.t-online.de 08.07.03, 01:38
        Czytalam artykul. Czytalam opinie. Zastanawiam sie dlaczego
        ludzie sa w stosunku do siebie tak bardzo krytyczni.
        Jedno jest jasne (prastara prawda), iz madrosc nie zawsze idzie w
        parze z elokwencja - szkoda.
        Przez te piekne wywody dobija sie nasze prozne EGO
    • Gość: wieska Re: Pułapki pozytywnego myślenia IP: *.biaman.pl 17.07.03, 12:07
      .interesujacy artykul, ale jak kazda rada nie jest gwarantem
      spelnienia naszych oczekiwan .Mam zawsze swiadomosc ,ze bedzie
      tak ,jak ma byc , ze "czlowiek planuje ,a Pan Bog
      prostuje" /powiedzenie mojego ojca/,.Pozwole sobie napisac
      Panstwu ,iz jestem przekonana ,ze kazdy z ludzi ma swoja siezke
      i napewno nie bedzie jej w stanie zmienic.Trzeba gadzic sie z
      tym co niezmienialne , a walczyc o to co jest mozliwe do
      wywalczenia ---ale i tu znowu pytanie jak wiedziec ,ktore jest
      ktore.
    • Gość: Kamil Re: Pułapki pozytywnego myślenia IP: *.jedrzejow.sdi.tpnet.pl 01.10.03, 13:26
      Kiedy czytam, że "coś jest nieuniknione", "tego się nie da", "ta
      choroba jest nieuleczalna", to doprowadza mnie to do białej
      gorączki. Zadam proste pytanie. Czy Pan Tomasz naprawdę uważa,
      że jesteśmy niewolnikami losu i mamy znikomy wpływ na swoje
      życie??? To co pisze Murphy nie opiera się li tylko na
      pozytywnym myśleniu. Samo takie myślenie nie daje podstaw do
      niczego. Trzeba wiedzieć, na czym je oprzeć. Tym czymś jest
      WIARA W BOGA. Tylko na tej podstawie można myśleć pozytywnie.
      Jeśli wierzymy, że Bóg jest Tym, który zsyła na nas cierpienie i
      same nieszczęścia, tym samym prosimy się o to. Jeżeli zaczynamy
      wierzyć, że Bóg jest Tym, który jest nam w stanie dać wszystko,
      o co Go poprosimy, choćby były to rzeczy niewyobrażalne dla
      człowieka, to tak się stanie.
      Zabawni są ci psycholodzy i psychoterapeuci. Wszystkie swoje
      opinie wygłaszają na podstawie tego, co do tej pory usłyszeli
      lub przeczytali w książkach. Ale prawdziwej wiary nie mają.
      Wszystko jest dla nich kwestią psychologiczno-mentalną, tylko,
      że nie umieją tego zdefiniować. Nie wierzą w to, co jest
      niematerialne, nie potrafią niczego przyjąć na wiarę.
      Gdybym nie uwierzył w to,co psze J. Murphy, pewnie nie
      skończyłbym jednych studiów, nie zacząłbym drugich, bo nie
      miałbym na nie pieniędzy.
      PROSZĘ, NIE WIERZCIE, ŻE COŚ JEST NIEUNIKNIONE I NIE MAMY NA TO
      WPŁYWU.
Pełna wersja