pletwa3
27.01.03, 11:25
...a raczej "grozi" mu romans...Najgorsze, że to nasza sąsiadka...Jej się
ostatnio nie układa z mężem, nawet miała tam jakieś "przygody", a od jakiegoś
czasu mam nieodparte wrażenie, że ma oko na mojego męża. Znamy się z tymi
ludzmi już około 3 lat, do tej pory nigdy takiego odczucia nie miałam -
chociaż tej sąsiadki nigdy przesadnie nie lubiłam. Od początku czułam w
stosunku do niej jakąś taką nieufność. I proszę. Mój mąż na ogół wypowiada
się o niej lekceważąco, ale ostatnio - jakoś często. Baśka to, Baśka
tamto...A skąd wiesz, pytam. No bo dzwoniła do mnie. Wychodzi na to, że ona
dzwoni do niego co najmniej raz dziennie. Wczoraj chciała nas koniecznie
wyciągnąć do knajpy, ale ja już miałam inne plany - musiałam odwiedzić
rodziców.Zresztą czułam, że mnie zaprasza tylko dlatego, że nie da rady go
wyciągnąć samego (powiedział: albo idziemy we czwórkę, albo w ogóle). I w
czasie mojej nieobecności, ona przyszła do niego - podobno, żeby go prosić,
aby nie mówił jej mężowi, że widział ją ostatnio z jakimś facetem. Moj mąż
sam mi o tym opowiedział, ale jakoś to wzystko mi się kupy nie trzyma....no i
co to za konszachty w ogóle, wspólne tajemnice....
No i co ja mam zrobić? Męczę się okropnie, ale dla mnie okazywanie zazdrości,
to już ostateczna porażka i upokorzenie. Czy zapytać go? Wiem z góry, co mi
powie - wyśmieje mnie, powie, że mam bujną wyobraznię. Niby nikogo na niczym
nie złapałam , prawdopodobnie jeszcze nic się nie stało, więc co - dać sobie
spokój, udawać, że nic nie podejrzewam? Czekać na rozwój wypadków? A jeśli
potoczą się w najgorszy dla mnie sposób, czy nie pożałuję, że nic nie
zrobiłam?