Jakie to banalne...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.03, 18:39
On w trakcie rozstawania się z żoną, już mieszkają oddzielnie, ona w trakcie
rozstawania się z mężem, ale paranoicznie bojąca się jego mściwości, więc
unikajaca sytuacji w których wyszłoby, że to z jej winy rozstanie. W obu
byłych związkach stosunki poprawne, bez awantur i kłótni. Rozstania z powodu
różnicy charakterów (po 20 latach małżeństwa i odchowaniu dzieci).
Poznali się zaprzyjaźnili. On powiedział żonie o konieczności złożenia
papierów rozwodowych (do tej pory sie nie zgadzał na rozwód), ona zaczęła
szukać mieszkania. Wspólne noce spędzane u niego. Żona zaprosiła go na
rodzinna wigilię i Świeta, ktore ona spędzała z dziećmi i jeszcze mężem. Po
dwóch tygodniach zadzwonił, spędzili razem weekend, nad ranem powiedział jej,
że jest znowu z żoną, ona zbagatelizowała tą informację, nie podjęła rozmowy,
nie zdała sobie w tym momencie do końca sprawy z jej ważności. On więcej do
rozmowy nie wrócił. Od dwóch tygodni się nie odzywa, na maila odpowiedział,
że jutro zadzwoni, telefonu nie odebrał, mimo, że żony w danej chwili nie
było w domu w 100%, bo dopiero po uzyskaniu takiej wiadomości ona zadzwoniła.
Teraz ona cierpi, a on...
    • ciotka-klotka Re: Jakie to banalne... 27.01.03, 20:58
      Gość portalu: ks napisał(a):

      > Teraz ona cierpi, a on...

      On wrócił do żony. I dobrze.
      A ona niech pomyśli o powrocie do męża, a nie czy jego żona jest
      akurat obecna, czy nieobecna.

      A cierpienie - jak cierpienie.
      Jednego strzyka w kościach, drugiego boli żołądek, a innego strata marzeń.
      • Gość: nadine Re: Jakie to banalne... IP: *.ld.euro / 10.100.1.* 27.01.03, 21:07
        Odnoszę wrażenie, że ta sytuacja dotyczy Ciebie...

        Jeśli tak - przeżyjesz, choć nie będzie to łatwe.
        Pamiętaj, że faceci, to na ogół niższe ogniwo w teorii Darwina.
        Rzadko który ma rozum i trudno ich wytresować.
        I czego od takich wymagać? Wierności?
        • Gość: ks Re: Jakie to banalne... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.03, 00:16
          Wiem Nadine, wszystko to sobie powtarzam, ale to boli, było mi z nim naprawde
          bardzo dobrze i to nie tylko chodzi o te noce...
    • calusna Re: Jakie to banalne... 28.01.03, 01:18
      Banalne , banalnie smutne , banalnie gorzkie , banalnie bolesne.
      Smutno mi i przykro bo JEJ jest smutno.
      Niech będzie dzielna , wszystko jest tylko CHWILĄ która mija. Ta też.
      Całuję.
    • Gość: eva07 Re: Jakie to banalne... IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 28.01.03, 01:55
      Powalcz kotku, choć nie miej wiele nadzieji, że to coś da.Ale przynajmniej
      będziesz wiedziała, że zrobilas to co mogłaś. Wszystko stanie się jasniejsze. A
      zresztą może on jednak kocha? TYlko zdumiewa mnie jak to jest mozliwe,ze NIE
      ZWRÓCIŁAŚ UWAGI jak ci powiedział, że wraca do zony? Nie zapytałaś? Nie
      rozmawialiście o was?
      • Gość: A27 Re: Jakie to banalne... IP: *.proxy.aol.com 28.01.03, 03:39
        Pewnie nie poraz pierwszy boli i nie po raz ostatni. Moze nastepnym razem
        lepiej znalezc wdowca. Wtedy na pewno nie wroci do zony.
        • unknown10 Re: Jakie to banalne... 28.01.03, 16:57
          banalny i pospolity melodramacik polaczony z bezgraniczna naiwnoscia
          bohaterow...a szczegolnie bohaterki
          • Gość: A28 Re: Jakie to banalne... IP: *.proxy.aol.com 28.01.03, 21:18
            O jakie to typowe!! Znowu wszyscy napadaja na kobiete. Nikt nie powie, ze ten
            pan postapil nie w porzadku. Zachowal sie jak szczeniak. Dorosly mezczyzna. I
            nie ta pani byla/jest naiwna. Naiwna jest ta inna pani, ktora wybacza, zapomina
            i mysli, ze wszystko bedzie dobrze. I dorosly mezczyzna powinien wiedziec czego
            chce a nie byc jak choragiewka na wietrze.
            Ale nie, lepiej odsadzic autorke od czci i wiary. Choc ona nie rozbila tamtego
            malzenstwa i nie jest smarkula, ktora poleciala na dojrzalego mezczyzne i jego
            portfel.
            To bylo dwoje doroslych ludzi.
            • Gość: ks Re: Jakie to banalne... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.03, 23:54
              dziękuję Ci A28
            • unknown10 Re: Jakie to banalne... 29.01.03, 01:34
              A28,
              jestes mistrzynia/strzem dramatyzowania i doczytywania sie miedzy wierszami
              tresci, o ktorych autorowi/ce nawet sie nie snilo.

              Naiwnosc niestety nie jest tylko i wylacznie przypadloscia nastoaltkow i
              mlodziezy, i moze sie przytrafic w kazdym wieku. Stad te melodramaciki i
              tragedie i zamet zyciowy.

              A naiwni to oni byli OBOJE, a nie tylko pani. Pani - poniewaz mimo swoich latek
              nie dotarlo do niej, ze dla wiekszosci mezczyzn w wieku "produkcyjnym" nie ma
              lepszego sposobu na odreagowanie stresu spowodowanego czymkolwiek jak seks z
              kimkolwiek. Pan byl naiwny sadzac, ze parotygodniowa znajomosc/seks z
              kimkolwiek pomoze zapomniec o tym co sie wydarzylo w ciagu przeszlych lat 20-
              tu. Moze wreszcie do pana dotarlo, ze nie samym seksem czlowiek zyje.

              A pani jest naiwna nadal bo wydaje jej sie, ze stracila jakas wielka szanse
              zyciowa i nie uswiadamia sobie, ze jedyne co stracila to kontak z malym,
              tchorzliwym sk...kiem, ze go tak pieszczotliwie okresle.

              Moralow z tego melodramaciku mozna byloby sformulowac wiele, zarowno na uzytek
              pana i pani. I mam nadzieje, ze wyciagna z tej lekcji zyciowej nauczke, ze nie
              mozna wnosic mebli do nieistniejacego jeszcze domu, najpierw trzeba go solidnie
              wybudowac. Bo jak sie buduje domki z kart to byle powiew je splaszcza.

              Pani szczerze wspolczuje, ale i panu tez, mimo, ze mam tylko jedno okreslenie
              na takich panow {czytaj powyzej) bo sobie niepotrzebnie skomplikowali zycie.
              Najgorsze, ze nie tylko sobie.
              Dla dobra tej pani niechze pani zapomni o tym panu i niech pani przestanie
              budowac domki z kart.

              empatyczny mimo wszystko unknown



              Gość portalu: A28 napisał(a):

              > O jakie to typowe!! Znowu wszyscy napadaja na kobiete. Nikt nie powie, ze ten
              > pan postapil nie w porzadku. Zachowal sie jak szczeniak. Dorosly mezczyzna. I
              > nie ta pani byla/jest naiwna. Naiwna jest ta inna pani, ktora wybacza,
              zapomina
              >
              > i mysli, ze wszystko bedzie dobrze. I dorosly mezczyzna powinien wiedziec
              czego
              >
              > chce a nie byc jak choragiewka na wietrze.
              > Ale nie, lepiej odsadzic autorke od czci i wiary. Choc ona nie rozbila
              tamtego
              > malzenstwa i nie jest smarkula, ktora poleciala na dojrzalego mezczyzne i
              jego
              > portfel.
              > To bylo dwoje doroslych ludzi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja