Gość: ks
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
27.01.03, 18:39
On w trakcie rozstawania się z żoną, już mieszkają oddzielnie, ona w trakcie
rozstawania się z mężem, ale paranoicznie bojąca się jego mściwości, więc
unikajaca sytuacji w których wyszłoby, że to z jej winy rozstanie. W obu
byłych związkach stosunki poprawne, bez awantur i kłótni. Rozstania z powodu
różnicy charakterów (po 20 latach małżeństwa i odchowaniu dzieci).
Poznali się zaprzyjaźnili. On powiedział żonie o konieczności złożenia
papierów rozwodowych (do tej pory sie nie zgadzał na rozwód), ona zaczęła
szukać mieszkania. Wspólne noce spędzane u niego. Żona zaprosiła go na
rodzinna wigilię i Świeta, ktore ona spędzała z dziećmi i jeszcze mężem. Po
dwóch tygodniach zadzwonił, spędzili razem weekend, nad ranem powiedział jej,
że jest znowu z żoną, ona zbagatelizowała tą informację, nie podjęła rozmowy,
nie zdała sobie w tym momencie do końca sprawy z jej ważności. On więcej do
rozmowy nie wrócił. Od dwóch tygodni się nie odzywa, na maila odpowiedział,
że jutro zadzwoni, telefonu nie odebrał, mimo, że żony w danej chwili nie
było w domu w 100%, bo dopiero po uzyskaniu takiej wiadomości ona zadzwoniła.
Teraz ona cierpi, a on...