ja i moja matka - o co chodzi

27.06.06, 10:19
witam!
moja matka wychowywała mnie sama, o tatusiu nigdy nic mi nie chciała
powiedzieć, ja czasami pytałam ale byłam zbywana. teraz już wiem kto - ale
ona nie chce ani potwierdzić ani nie zaprzecza co doprowadza mnie do szału.
druga sprawa to jej ciągłe urojone historie na temat tego, jaka ja jestem,
wredna wobec niej, niewdzięczna itd. jak ona się pokłóci ze swoją siostrą to
ja w żadnym wypadku nie mogę się do niej odzywać. ostatnio były imieniny
mojej babci, która mieszka z moją matką i oczywiście miała przyjechać jej
siostra z którą ona nie rozmawia więc się ulotniła z domu prosząc abym ja
przyjechała tego dnia i pomogła babci. ponieważ przyjechałam z dzieckiem,
było moje kuzynostwo ze swoimi to wzięłam aparat i tu się zaczęło... Afera
jest straszna, że jak ja mogłam robić zdjęcia jej wrogowi, itd. jestem wredna
itd. nie jestem jej córką - no i tak w kółko. już nie wiem co robić
    • waldek1610 z rodzina najlepiej wychodzi sie na zdjeciach.... 27.06.06, 10:26
      A ja preferuje model amerykanski, nikt nikomu nie dyktuje jak ma zyc. Masz 18
      lat to wynajmujesz sobie mieszkanie, jesli mieszkasz z dziewczyna 5 lat bez
      slubu to twoja sprawa, jesli jestes gejem- tez, jesli lubisz chodzic do
      kosciola czy tez do swiatyni buddyjskiej to rowniez twoja sprawa.

      Moja matka zawsze mowila ze mi mozna cos mowic 10 razy a ja i tak zrobie
      swoje :) Tobie tez radze nie ogladac sie na krewnych, jestes dorosla, realizuj
      siebie a nie swoich rodzicow.
      • alla_78 Re: z rodzina najlepiej wychodzi sie na zdjeciach 27.06.06, 10:28
        ja tak robię, tylko przez to ciągle są afery :(
        • ela282 Re: z rodzina najlepiej wychodzi sie na zdjeciach 27.06.06, 10:49
          Twoja matka czuje się zraniona. Ty właśnie przypominasz jej o byłej miłości.
          Tylko, ze ona nie zdaje sobie sprawy, ze Cie rani. Sama mówisz, że nie chce
          nawet mówić o Twoim ojcu. Pomyśl więc jak czuje się mocno pokrzywdzona.Może
          szczera rozmowa pomogłaby Ci z Twoja matką? Przecież nie ma dwóch bliższych
          osób niż matka i córka.
        • wakefield Re: z rodzina najlepiej wychodzi sie na zdjeciach 28.06.06, 22:45
          Waldusiu, u nas są upały.
          Jeśli możesz "żyj i daj żyć innym"!!!!
          Jakim , Ty jesteś artystą, jeśli 24h siedisz przed komp.?
          A, jeśli chodzi o rodzinę, to należy ją wspierać.
          Zawsze!
      • pani.herbatka Re: z rodzina najlepiej wychodzi sie na zdjeciach 29.06.06, 21:30
        zazdrosna mamuśka...
    • tutto.bene Re: ja i moja matka - o co chodzi 27.06.06, 22:35
      Myślę sobie tak:
      Twoja matka jest chora na nieprzebaczenie, po prostu nie potrafi przebaczać. To
      trwa być może nawet dłużej niż "problem" z ojcem (co nie uwalnia go od jego
      części odpowiedzialności). Jest wewnętrznie zapieczona w złości. Ta cecha
      rzutuje na wszystkie jej relacje z ludzmi. Tylko przebaczenie może jej pomóc,
      ale to jest rezygnacja z własnego ja, coś jak uśmiercanie swojego egoizmu.
      Można to zrobić tylko opierając się na czymś pozaegoistycznym - na miłości.
      Jeśli nie może tego w sobie odnaleźć - nie może się uwolnić.
      To jest dla ciebie trudna sytuacja bo jesteś niewinna i nie możesz pogodzić się
      z absurdem cierpienia, nieuzasadnionego oskarżenia przez własną matkę.
      Ale nie możesz walczyć z Matką, nie możesz się z nią szarpać, nawet jeśli masz
      rację, bo Matka "mieszka" w naszym sercu i walka z Nią prowadzi do
      autodestrukcji. Ona walczy całe życie o swoją sprawiedliwość, ale ty możesz
      zobaczyć do czego to prowadzi. Nie możesz złapać tego wirusa.
      Musicz robić to czego ona nie robi - kochać, przebaczać i pokornie przedkładać
      miłość ponad sprawiedliwość. Jeśli będzie to za trudne to postaraj się rozwijać
      w sobie w s p ó ł c z u c i e do niej, pomyśl jak bardzo cierpi, jak marnuje
      swoje życie i że ty musisz być inna.
      O ile znam życie Ona już się nie zmieni, a ty musisz uratować swoje serce,
      nakarmić je, ale niestety chyba w jakiejś innej relacji.
      Powodzenia.
      • abasia471 Re: ja i moja matka - o co chodzi 28.06.06, 00:21
        Podpisuję się obiema rękami pod poprzednim postem. Dodałabym tylko, że matka
        nie powinna, bez względu na to, co ją podzieliło z Twoim ojcem, odmawiać Ci
        prawa do poznania go. Każdy powinien znać swoje korzenie. Matka nie może
        traktować Cię jak swojej własności, którą rozporządza wedle uznania. Jestem
        matką dorosłej córki, więc wiem, że złe relacje z własnym dzieckiem, mogą
        boleć, ale odpowiedzialność za nie ponoszą obie strony. Okazuj matce
        przywiązanie i miłość jak najczęściej, ale nie pozwól się terroryzować.Życzę
        powodzenia.
      • puszka.z.kawa do Tutto Bene i in. 28.06.06, 06:20
        Tutto Bene, uzasadnij, proszę, racjonalnie swoją tezę: „nie możesz walczyć z
        Matką, nie możesz się z nią szarpać, nawet jeśli masz rację, bo Matka "mieszka"
        w naszym sercu i walka z Nią prowadzi do autodestrukcji” – bo w tej formie brzmi
        to jak zlepek banału i klątwy: co to znaczy, że matka mieszka w sercu dziecka? W
        sercach dzieci toksycznych rodziców znajdziesz raczej ssącą pustkę, czyli
        niezaspokojoną w dzieciństwie potrzebę miłości i akceptacji, niektórym matkom
        natomiast zdarza się pomieszkiwać w pamięci – pamięci poniżania, agresji itp. w
        wykonaniu tychże matek. Dlaczego obciążasz dziecko imperatywem bezwzględnej,
        ślepej i faktycznie autodestrukcyjnej w takich przypadkach miłości do
        toksycznej, niszczącej matki? W imię czego i w jakim celu? I dlaczego walka z
        tym stereotypowo narzucanym przez społeczeństwo obciążeniem miałaby niechybnie
        prowadzić do autodestrukcji?
        Przebaczanie komuś, kto o przebaczenie nie prosi i ani myśli dostrzec swoje
        błędy, oznacza przyzwolenie na dalsze dręczenie ofiary. Nie wiem, czy
        zauważyłaś, ale autorka wątku ma właśnie wyżej uszu takiej sytuacji, bo ta
        sytuacja ją niszczy. Musi się z niej wydostać, a nie akceptować i dalej
        cierpieć. Jej cierpienie i permanentny stres nie służą niczemu i nikomu. Szkoda
        życia, jej i jej rodziny, bo na tej ostatniej się to prędzej czy później odbije.
        Współczucie? Ależ samo pojęcie współczucia czy empatii zakłada, że stawiasz się
        w sytuacji drugiego człowieka i czujesz to, co on (czasem poza świadomością –
        np. wzdrygamy się na widok czyjegoś świeżo zdartego paznokcia). Postaw się w
        sytuacji świadomie krzywdzącego innych człowieka i wsłuchaj we własne uczucia.
        Potrafisz? Myślę, że po takim eksperymencie uciekniesz ze zgrozą od tej
        wyimaginowanej „siebie”. Więc o jakim współczuciu mówimy?
        „Być inną” niż nienawidząca świata matka nie jest tak łatwo, to nie
        postanowienie noworoczne, nie przychodzi na pstryknięcie palcami. Toksyczna
        matka w ogromnym stopniu kształtuje psychikę dziecka od samego początku, w
        najważniejszym, początkowym okresie życia, i w tym sensie rzeczywiście „mieszka”
        w każdym nas. Mnóstwo pracy trzeba, żeby naprawdę uwolnić się od całej tej
        frustracji i nienawiści do świata, którą via toksyczna matka przesiąkamy, i nie
        pomogą tu żadne „pokorne przedkładania miłości nad sprawiedliwość”, bo te
        oznaczają w rezultacie cierpiętniczą akceptację zła nie tylko w matce, ale i w
        sobie.
        A tak na marginesie, toksyczne matki to jeden z najsilniejszych chyba w naszej
        kulturze tematów tabu. Wystarczy go mimochodem poruszyć, żeby wywołać istną
        lawinę dogmatycznych pouczeń w rodzaju: „matka jest tylko jedna”, „każda matka
        kocha swoje dziecko i chce dla niego dobrze, nawet jeśli jej to nie wychodzi”,
        „walka z matką prowadzi do autodestrukcji” itp. Rozumiem, że ludzie, którzy
        wychowali się w normalnych relacjach z matkami, nie są w stanie wyobrazić sobie,
        że czasami właśnie matka, synonim, źródło i opoka bezwarunkowej miłości,
        akceptacji i bezpieczeństwa, potrafi być katem własnego dziecka. To może
        przerastać wyobraźnię sensownie ukształtowanego emocjonalnie człowieka. Ale
        jednak się zdarza, i bardzo proszę Tutto Bene i innych, żeby darowali sobie
        misjonarskie wycieczki w rejony, o których nie maja bladego pojęcia, i nie
        dopieprzali dzieciom toksycznych matek poczucia winy, nie żądali od nas pokory i
        wybaczania w imię własnej, sielankowej wizji matki. Podobnie jak w przypadku
        przemocy fizycznej, pedofilii i innych patologii w rodzinie, wasze wygodne,
        ignoranckie „zamiatanie śmieci pod dywan” i odmawianie ofiarom prawa do krzyku w
        imię waszej „normalności” okalecza nas na całe życie.
        • abasia471 Re: do puszkazkawa 28.06.06, 11:33
          Oj, musisz Ty mieć trudne doświadczenia, współczuję. Nie oceniaj jednak, że ci
          co namawiają do zaprzestania walki z matką robią to
          w imię własnej, sielankowej wizji matki. Podobnie jak w przypadku
          > przemocy fizycznej, pedofilii i innych patologii w rodzinie, wasze wygodne,
          > ignoranckie „zamiatanie śmieci pod dywan” i odmawianie ofiarom praw
          > a do krzyku w
          > imię waszej „normalności” okalecza nas na całe życie.
          to nie o to chodzi. Czasami lepiej jest wybaczyć a przynajmniej przestać
          walczyć o swoje racje dla własnego dobra. Co z tego, że będziesz udawadniać, że
          cię skrzywdzono i przeżywać za każdym razem na nowo ten ból. To naprawdę
          niewiele zmieni a może nawet nic. Ja znam to cierpienie, ale dopiero, gdy sobie
          odpuściłam walkę z moją matką poczułam ulgę. Popatrzyłam na nią jak na
          nieszczęśliwego człowieka, który nie umiał kochać ani siebie ani swojego
          dziecka. Jeżeli wyniosłam jakieś korzyści z tego okropnego doświadczenia, bycia
          niekochanym dzieckiem, to takie, że wiem jak okazywać miłość swojej córce.
          Muszę się jednak przyznać, że ten garb, przylepiony przez matkę ciąży mi całe
          życie. Jest tak gorąco, że nie mogę myśleć, więc te moje wynurzenia są bardzo
          nieskładne, ale mam nadzieję, że zrozumiesz o co mi chodziło. Pozdrawiam
          serdecznie i życzę Ci żebyś zaznała przynajmniej takiego ukojenia jak ja.
          • miang Re: do puszkazkawa 30.06.06, 10:25
            > walczyć o swoje racje dla własnego dobra. Co z tego, że będziesz udawadniać, że
            >
            > cię skrzywdzono i przeżywać za każdym razem na nowo ten ból. To naprawdę
            > niewiele zmieni a może nawet nic. Ja znam to cierpienie, ale dopiero, gdy sobie

            uswiadomienie sobie tej krzywdy moze zmienic chociazby to ze nie bedziesz
            obojetnie patrzec na krzywdzenie innych dzieci
        • e4ska Re: do Tutto Bene i in. 06.07.06, 09:32
          Kawa, może przeniosłabyś swój tekst na toksyczne forum? W ramach zapobiegania
          dalszej "autodestrukcji":)))
          A swoją drogą: popatrz, ilu obrońców mają toksyczne matki. Istnieje wielkie
          społeczne zapotrzebowanie na matkę, która "kocha mimo wszystko". Kocha, mimo że
          bije. Kocha, mimo że wyśmiewa. Kocha, mimo że poniża. Kocha, mimo że skąpi
          pieniędzy na ubrania itd. Kocha, mimo że szantażuje. Kocha, mimo że oczernia
          przed światem. Kocha, mimo że okrada. Kocha, mimo że nienawidzi:)))
          Wielkie tajemnice kryją sie w miłości matczynej, a największą tajemnicą jest
          niezdolnośc nazywania rzeczy po imieniu. Albo raczej nazywanie nienawiści,
          egoizmu i sadystycznych ciągot "macierzyńską miłością":)))
          • e4ska Re: do Kawy 06.07.06, 09:34
            Zapomniałam zmienic nagłówek... skleroza występnej córki:)))
    • paco_lopez Re: ja i moja matka - o co chodzi 28.06.06, 12:00
      Ty w porządku a matki sie nie wybiera. Pretensjomania a wszystko ją dotyka. Ani
      to twoja wina ani kara. Olewaj tak skutecznie jak tylko możesz
      • rigolotta Re: ja i moja matka - o co chodzi 28.06.06, 18:07
        Przypomnial mi sie stary kawal:
        pani zadala dzieciom wypracowanie na temat:"matka jest tylko jedna".
        nastepnego dnia odpytuje dzieci, dzieci czytaja, jakie to ich mamy wspaniale i
        przychodzi kolej na Jasia. Jasiu czyta:wczoraj byla u nas jak zwykle impreza.
        Wujek leszk przyniosl butelke, ale szybko poszla, wiec matka do mnie wola:
        "jasiu, w lodowce sa dwie butelki, przynies je!" Otwieram lodowke i wolam do
        matki: "matka, jest tylko jedna!"
        • alla_78 Re: ja i moja matka - o co chodzi 28.06.06, 23:51
          :) fajny stary kawał. Moja matka ma problem z wymyślaniem sobie różnych historii
          i dopisywaniem ich mi. zresztą to jest chyba rodzinne - moja babcia ma podobnie.
          Ja nie potrafię rozmawiać z moją matką - bo nawet gdybym chciała jej coś
          powiedzieć to wiem, że przy najbliższej kłótni obróci to przeciwko mnie więc nie
          zwierzam się jej. problemem zapewne jest też alkohol, z którym sie ukrywa a wiem
          że wieczorami popija sobie - udało mi się ją nawet namówić do terapii u
          psychologa ale oczywiście po kilu wizytach sobie odpuściła. jak poruszam sprawę
          ojca to udaje, że nie słyszy. i tak w kółko... za cholerę się nie mozemy dogadać

          dzięki
          • marianna73 Re: ja i moja matka - o co chodzi 29.06.06, 14:30
            alla_78 napisała:

            Moja matka ma problem z wymyślaniem sobie różnych historii
            > i dopisywaniem ich mi.
            > Ja nie potrafię rozmawiać z moją matką - bo nawet gdybym chciała jej coś
            > powiedzieć to wiem, że przy najbliższej kłótni obróci to przeciwko mnie więc
            nie zwierzam się jej.

            xxxxxxxxxxxxx
            Znam ten ból, bo u mnie jest i zawsze było identycznie.
            Dodatkowo teraz ma pretensje, że odsunęłam się od niej, nic nie opowiadam,nie
            wtajemniczam jej w swoje sprawy etc. i dalej wgrywa sobie różne chore
            historie(oczywiście stawiające mnie w złym świetle) , wmawia je sobie i innym,
            mimo tego ,ze praktycznie nic nie wie o moim życiu.
            I co z tym zrobić???
          • piekielnica1 Re: ja i moja matka - o co chodzi 02.07.06, 19:30
            alla_78 napisała:
            > Ja nie potrafię rozmawiać z moją matką - bo nawet gdybym chciała jej coś
            > powiedzieć to wiem, że przy najbliższej kłótni obróci to przeciwko mnie

            Ten problem bolał mnie przez lata, tak bardzo zapadł mi w duszy, że zrobiłam
            wszystko, by utrzymać prawidłowe relacje ze swoimi córkami.
            Jakąś rekompensatą i olbrzymią satysfakcją są długie i częste i szczere rozmowy
            z moimi już dorosłymi kobietami.
    • renebenay Re: ja i moja matka - o co chodzi 29.06.06, 20:58
      Chyba jestes na tyle dorosla i znasz Twoja matke, aby jej filtrowac jakiekolwiek
      informacje,w ten sposob zaoszczedzisz jej nerwy a po drodze i Twoje.
    • uhu_an Re: ja i moja matka - o co chodzi 30.06.06, 14:54
      nic ci ciekawego nie napisze, jak tylko olać ją. Bo nic nie wskurasz, no nic.
      ty mozesz robic swopje, a dla niej i tak bedzie cos zle. twoja matka ma zapewne
      jakies niezaleczone urazy, chyba lubi być ofiarą, ale przez to ofiara i ty sie
      stajesz. ty przeciez nic zlego nie zrobilas. jest to moim zdaniem nie fair, ze
      wplatuje cie w konflikt na sile i traktuje cie raczej instrumentalnie. ty jej
      nie zmienisz.
    • marta_51 Re: ja i moja matka - o co chodzi 02.07.06, 00:05
      Halo alla!
      Jestem matka, która w porę zrozumiała, że sama jest przyczyną zaczynających się
      dopiero, ale grożących eskalacją konfliktów. W ciągu kilku lat udało mi sie o
      180 stopni zmienić nasze wzajemne stosunki, w co uwierzyłam dopiero, kiedy
      usłyszalam od 16-letniego już syna, że zasługuję na Nagrode Nobla w dziedzinie
      wychowania (gdyby takie istniały). Spisałam swoje doświadczenia i chętnie bym
      Ci je przysłała, ale to dosyć długi (15 stron) tekst i nie bardzo wiem, jak to
      zrobić. Może mogłabyś podsunąć go swojej Mamie? Kto wie, może skłoniłoby ją to
      do zastanowienia się nad swoimi metodami wychowawczymi? Z własnego
      doświadczenia wiem, że matka też cierpi i przeważnie jest jak ja przez długi
      czas nieświadoma własnego udziału w konflikcie. Ale wiem też, że tylko matka
      posiadajac przewagę w związku z dzieckiem może tę sytuację zmienić. Mam opory z
      podaniem Ci mojego adresu, a Ty pewnie też nie zechcesz podać mi swojego. Znasz
      może jakiś inny sposób. Ja dopiero debiutuję w internecie i nic nie przychodzi
      mi do głowy. Pozdrawiam Cie serdecznie. Dobrze, że szukasz pomocy, bo nie ma
      nic gorszego niż piekło niemożnośći porozumienia się z kochaną osobą
    • sqeqes Re: ja i moja matka - o co chodzi 02.07.06, 08:12
      Twoja matka jest po prostu toksyczna (dla mnie to jest choroba). Nie sluchaj glupot typu "to Twoja matka, tak nie mozna", bo skonczy sie na depresji. Wrzuca w google "toksyczni rodzice" albo "toksyczna rodzina" i znajdziesz mase informacji na ten temat. Szablon zachowan.
      Oczywiscie czujesz sie winna i sadzisz, ze swoim zachowane mozesz zmienic postepowanie matki. Niestety tak nie jest.
      Pierwszym etapem "terapii" powinna byc szczera rozmowa. A pozniej - pozniej moze byc tylko gorzej jesli Twoja matka nie zrozumie swojego postepowania.
      • skorpionica11 zaprowadz mame do psychologa 02.07.06, 16:39
        oraz pogadaj z nia szczerze,bo jej zachowanie jest "chore"
    • waldemarka Re: ja i moja matka - o co chodzi 03.07.06, 17:07
      łączę się w bólach! to chore jesli rodzice wciągają dzieci w swoje konflikty.
      Moi rodzice kłócili sie ze sobą, kłócili się z rodzinką i każde chciało mnie
      miec po swojej stronie. Matka twierdziła, że jestem po stronie ojca, ojciec, że
      odwrotnie, a ja tak naprawde nie wiedziałam o co w tym wszystkim chodzi
      zostałam doprowadzona do tego, że bałam się do nich odzywać. Dzis jestem
      antyrodzinnym strzempkiem nerwów, dlatego i tobbie współczuję
      • alla_78 Re: ja i moja matka - o co chodzi 04.07.06, 22:05
        dzięki za pomoc. Marta, możesz - jeśli chcesz - przesłac mi na odres gazetowy -
        alla_78@gazeta.pl

        pozdrawiam i walczę :)
        • marta_51 Re: ja i moja matka - o co chodzi 05.07.06, 19:30
          Hallo alla!
          Swietnie, jutro Ci wyślę. Napisz o swoich wrażeniach po przeczytaniu.
          Pozdrawiam Marta
          • marianna73 Re: ja i moja matka - o co chodzi 06.07.06, 00:52
            marto, mogłabym też prosić o przesłanie ,mam analogiczny problem jak autorka wątku

            pozdrawiam:-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja