stan cywilny a nowy związek?

29.01.03, 09:55
Powiedzcie mi, czy wiążąc się z kimś kto już był żonaty/mężaty to wy musicie
nalegać by przeprowadził/a rozwód czy uważacie że decyzja o uregulowaniu tego
powinna być decyzją partnera?

Opisuję sytuację:
Mężczyzna żonaty, ma dziecko, od 3 lat nie mieszka z żoną.
Dziewczyna wolna bez zobowiązań.
Spotykają się od ponad roku, powiedziała mu że nie podoba jej się, że on
ciągle jest żonaty. On twierdzi że rozwód nie jest problemem, ale przez ten
czas nie zrobił nic by ten rozwód przeprowadzić. Dla niej jest to przykre ale
nie chce się "poniżać" do proszenia go o podjęcie kroków rozwodowych bo uważa
że to on powinien sam chcieć się rozwieźć jeśli chce nowego poważnego
związku.
Jak Wy to widzicie? Czy może liczyć na uczciwość partnera? Czy bez żądań i
wymagań nic nie osiągnie?
    • what2do Re: stan cywilny a nowy związek? 29.01.03, 10:25
      jeśli on nie myśli o rozwodzie, może to oznaczać, że dobrze mu w takim
      układzie, w jakim znajduje się obecnie i nie mysli poważnie o obecnej
      partnerce - tzn. nie widzi jej w roli swojej drugiej żony.
      na zasadzie: jest ok, więc po co cokolwiek zmieniać?...

    • ciotka-klotka Re: stan cywilny a nowy związek? 29.01.03, 10:28

      O ile nie dotyczy Cię kwestia religijna (a z tego, co piszesz
      tak wynika) rozwód jest ważny ze względów czysto ekonomicznych.
      W przypadku śmierci ukochanego żonatego - cały jego dorobek
      dziedziczy żona i dziecko.(Prawdopodobnie o to mu chodzi - chce
      z tym "zaświadczeniem o nieskrzywdzeniu dziecka" w razie czego
      dostać się do nieba ;-)

      Ale i na to jest rada: wszystko, co kupujecie - zapisuj na swoje
      nazwisko.
      (nawet w przypadku nie śmierci, ale zwykłego porzucenia Cię
      przez tegoż faceta - zostanie Ci coś na pocieszenie ;-)

      A o odpowiedzialności to Ty nawet nie wspominaj w tym przypadku.
    • Gość: anisa Re: stan cywilny a nowy związek? IP: *.pgi.waw.pl 29.01.03, 11:04
      to nie zawsze jest takie proste. Moja sytuacja: 10 lat po ślubie, ale od 5 lat
      nie żyjemy razem. Jakiś czas temu chciałam się rozwieść, przez dwa lata
      sprawa się ciągnęła w sądzie, bo mąż nie wyrażał zgody. Potem na krótko się
      zeszliśmy. Obecnie jest tak: ja mam partnera, któremu mój stan cywilny
      absolutnie nie przeszkadza, mi zresztą w tej chwili również, bo nie zamierzam
      się powtórnie wydawać. Za to mój "mąż - nie mąż" ma nową dziewczynę i bardzo
      nalega, żeby przeprowadzić rozwód, także kościelny. A mi się teraz z kolei nie
      chce - po pierwsze, jestem leniwa, po drugie to bardzo dużo kosztuje, a po
      trzecie, stracę prawa do wspólnego niegdyś mieszkania, które on podstępem
      przepisał na siebie.
      Wiem, że komplikuję im życie (choć z drugiej strony, na razie nie zamierzają
      się pobierać), ale przez wiele lat znosiłam upokorzenia z jego strony i nie mam
      żadnej motywacji, żeby teraz iść im na rękę i ponosić takie wielkie koszty. Nie
      znaczy to, że się całkiem nie zgadzam na rozwód - chcę tylko, żeby mąż wziął
      winę na siebie, zgodnie z prawdą zresztą, a wtedy mnie ominie płacenie za
      sprawę.
      Twój partner może mieć dobre chęci, ale może jego żona to taka wiedźma jak ja
      • naturella Re: stan cywilny a nowy związek? 29.01.03, 12:17
        Wiesz, jeszcze jest kwestia taka - czy te 300 zł kosztów sprawy jest warte
        tego, by Twój mąż myślał i mówił o Tobie jak najgorzej...?
        • Gość: anisa Re: stan cywilny a nowy związek? IP: *.pgi.waw.pl 29.01.03, 13:17
          to nie jest kwestia 300 zl - tylko co najmniej 5 000, jak szacuję. Jesli sprawa
          ma byc bez orzekania o winie, jak chce mój mąż, to koszty sądowe (o ile wiem z
          poprzedniej, niezakończonej sprawy rozwodowej) wynoszą tyle, ile przeciętne
          miesięczne zarobki. W moim przypadku to jest właśnie około 5 000. Bardzo bym
          się chciała mylić, ale wolę tego nie sprawdzać na własnej skórze. Jeśli on
          weźmie winę za rozpad związku tylko na siebie (a tak było), to wtedy ja nie
          płacę nic. Więc pytam - jeśli mu tak zależy na rozwodzie, to czemu się upiera
          przy nie orzekaniu o winie?
          • Gość: moi Re: stan cywilny a nowy związek? IP: 213.25.85.* 29.01.03, 13:26
            Chyba przesadziłaś z kosztami za sprawę rozwodową. A branie winy na siebie to
            nie tylko kwestia zapłacenia za koszty sądowe, ale również ewentualne alimenty
            dla byłego małżonka (oczywiście w określonej sytuacji). Więc skoro Twój mąż
            chce założyc nową rodzinę nie chce aby nad nim wisiał miecz w postaci
            ewentualnych alementów na Ciebie. Proste?
            • Gość: anisa Re: stan cywilny a nowy związek? IP: *.pgi.waw.pl 29.01.03, 13:56
              tu nie chodzi o alimenty, mam z czego żyć :-). Tu chodzi o męską ambicję, o
              nieumiejętność przyznania się do błędu i winy za rozpad związku. A wina jego
              była bezsporna i są na to dowody.
              Cóż, wcześniej przez 2,5 roku próbowałam się z nim rozwieść, a on złośliwie mi
              odmawiał. Nie śpieszy mi się, aby jeszcze raz to przechodzić - świadkowie,
              wizyty dziecka w poradniach, oszczerstwa i pomówienia.
              Koszty sprawy nie są raczej zawyżone, wtedy (4 lata temu) tyle mniej więcej
              wydałam na samego adwokata, a jeszcze koszty końcowe... Ponoć to jest średnia
              miesięczna pensja, nie wiem dokładnie.
              No i ostatnia sprawa - mieliśmy wspólne mieszkanie, on podstępem je na siebie
              przepisał. Jeśli się rozwiodę, stracę prawa do niego bezpowrotnie, a on nie
              zgadza się na jakąkolwiek rekompensatę.To nie jest ostatecznie takie istotne,
              jeśli zgodzi się przyjąć winę na siebie, dam mu rozwód. Chcę mieć satysfakcję
              za te wszystkie lata, kiedy mnie upokarzał.
              • malwinamalwina Re: stan cywilny a nowy związek? 29.01.03, 14:09
                tak sie marginesowo zastanawiam : jak piszesz "alimenty" to masz na mysli te
                dla siebie ????
                Bo te na dziecko nie maja nic a nic wspolnego z tym ze masz lub nie za co i jak
                zyc !
                Pierwszy adwokat do ktorego zwrocilam sie w sprawie rozwodu tak mnie opieprzyl
                (wyrodna matka !) gdy powiedzialam ze nic nie chce, ze wylecialam z furia od
                niego trzaskajac drzwiami.
                Od tego czasu zrozumialam :-) alimenty sa dla dziecka i nie sluza tylko do
                wspomagania finansowego. Sa symbolicznym okazaniem zainteresowania przez ojca i
                bardzo konkretnym uczestnictwem w edukacji.
                • Gość: anisa Re: stan cywilny a nowy związek? IP: *.pgi.waw.pl 29.01.03, 14:15
                  mam na myśli te na siebie. On płaci na dziecko 300 złotych, od pięciu lat tyle
                  samo. Może i jestem wiedźmą, ale to ja dbam, żeby syn miał z ojcem jakie takie
                  kontakty - dlatego nie ciągnę więcej forsy (a mogłabym!), wożę i przywoże
                  dziecko na spotkania z nim, nie robię żadnych problemów z kontaktem
          • Gość: mikawi Re: stan cywilny a nowy związek? IP: 217.153.44.* 29.01.03, 13:50
            anisa zdecydowanie przesadzasz. Jesli obie strony są zgodne że chcą rozwodu,
            potrafią się dogadać co do opieki nad dzieckiem i alimentów, to nie ma potrzeby
            brania adwokata a wtedy koszta rozwodu mogą nie przekroczyć wpisu poczatkowego,
            który maksymalnie wynosi 600 zł. (po 300 na osobę, więc zgadza sie to z
            szacunkami naturelli). Natomiast jesli jedna strona zamierza cos udowadniać
            drugiej dochodzi do tego koszt adwokata, powoływania świadków, koszt kolejnych
            spraw, co w rezultacie podwyższa koszty rozwodu i przeciąga w czasie całą
            sprawę. Moja koleżanka rozwodła się z mężem po dwóch posiedzeniach po sprawie
            pojednawczej, z dwójką dzieci, bez adwokata, co do majątku sami sie dogadali.
            Koszt całosci sprawy wyniósł 400 zł.
            • Gość: anisa Re: stan cywilny a nowy związek? IP: *.pgi.waw.pl 29.01.03, 14:01
              mikawi, bardzo mnie to cieszy. Do tej pory słyszałam, że normą jest płacenie na
              koniec tyle, ile wynosi miesięczna pensja. Ale od mojej próby rozwodu minęły
              ponad 2 lata, cieszę się, że to się zmieniło. Pewnie zmieni to też mój stosunek
              do sprawy. Bo ostatecznie nie zależy mi, co mam wpisane w dowodzie, nie jestem
              też opętana chęcią zemsty
            • Gość: Kim Re: stan cywilny a nowy związek? IP: *.inetia.pl 29.01.03, 15:51
              Gość portalu: mikawi napisał(a):

              > anisa zdecydowanie przesadzasz. Jesli obie strony są zgodne że chcą rozwodu,
              > potrafią się dogadać co do opieki nad dzieckiem i alimentów, to nie ma
              potrzeby
              >
              > brania adwokata a wtedy koszta rozwodu mogą nie przekroczyć wpisu
              poczatkowego,
              >
              > który maksymalnie wynosi 600 zł.

              Anisa ma rację - jeśli jest osobą w miarę dobrze sytuowaną, płaci mniej więcej
              1 pensję. U mnie za najprostszą sprawę, bez dzieci, podziału majątku, adwokatów
              itp. sąd zażyczył sobie 3000.
              • Gość: firanka Re: stan cywilny a nowy związek? IP: 212.244.188.* 30.01.03, 10:58
                Bzdura! Wielkosc wpisu przy skladaniu pozwu jest uzalezniona od zarobkow, to
                prawda, ale maksymalnie wynosi 600 zl, tak jak napisal ktos powyzej
                (oczywiscie, jesli mowimy o sprawie bez orzekania o winie, alimentow, podzialow
                majatku itp). Jesil w gre wchodzi podzial majatku, oplaty to procent od
                wartosci majatku do podzialu - mniej wiecej.
                • Gość: Kim Re: stan cywilny a nowy związek? IP: *.inetia.pl 30.01.03, 11:39
                  Gość portalu: firanka napisał(a):

                  > Bzdura! Wielkosc wpisu przy skladaniu pozwu jest uzalezniona od zarobkow, to
                  > prawda, ale maksymalnie wynosi 600 zl, tak jak napisal ktos powyzej
                  > (oczywiscie, jesli mowimy o sprawie bez orzekania o winie, alimentow,
                  podzialow
                  >
                  > majatku itp). Jesil w gre wchodzi podzial majatku, oplaty to procent od
                  > wartosci majatku do podzialu - mniej wiecej.

                  Pisałam o całości kosztów sądowych: wpis faktycznie wyniósł 600 zł, natomiast
                  do tego po drugiej rozprawie dołożono nam 2400 zł.
                  Więc dlaczego bzdura?
                • Gość: mikawi Re: stan cywilny a nowy związek? IP: 217.153.44.* 30.01.03, 11:41
                  firanko, wielkość wpisu w sprawie rozwodowej to 30-600 zł, natomiast Ty piszesz
                  o sprawie o podział majątku, a to dwie różne sprawy, wtedy oplaty są % wartości
                  majątku.
                • Gość: Sue Re: stan cywilny a nowy związek? IP: *.ipartners.pl / 217.153.45.* 30.01.03, 13:07
                  Maksimum 600 zl dotyczy wpisu tymczasowego (faktycznie przy skladaniu pozwu
                  placi sie co najwyzej tyle). Natomiast na koniec sedzia ustala wpis calkowity.
                  W Warszawie, tak jak juz inni wspominali, wysokosc wpisu calkowitego wynosi
                  rownowartosc miesiecznej pensji.
                  Sue.

                  Gość portalu: firanka napisał(a):

                  > Bzdura! Wielkosc wpisu przy skladaniu pozwu jest uzalezniona od zarobkow, to
                  > prawda, ale maksymalnie wynosi 600 zl, tak jak napisal ktos powyzej
                  > (oczywiscie, jesli mowimy o sprawie bez orzekania o winie, alimentow,
                  podzialow
                  >
                  > majatku itp). Jesil w gre wchodzi podzial majatku, oplaty to procent od
                  > wartosci majatku do podzialu - mniej wiecej.
          • Gość: judyta Re: stan cywilny a nowy związek? IP: *.pl.ibm.com / *.at.ibm.com 29.01.03, 14:56
            Nie ma takich regulacji. Wysokość opłaty jest ustalana indywidualnie i nie ma
            tu reguł. Moja koleżanka (pracująca w wolnym zawodzie i nienajbogatsza) opłatę
            miała zasądzoną wyższą ode mnie (ze stałymi, niemałymi zarobkami). Ja nie
            składałam wniosku przez ponad rok (od momentu wyprowadzki od małżonka), bo nie
            chciałam się chandryczyć, a on się nie zgadzał na rozwód. W końcu jakoś
            osiągnęliśmy kompromis i odbyły się 2 sprawy, bez adwokatów (co prawda u nas
            nie było podziału majątku). Ale pamiętaj też o tym, że rozwód i podział majątku
            to 2 różne sprawy (można je prowadzić razem, ale niekoniecznie) i czasem warto
            jest wziąć rozwód, a podział majątku niech się toczy swoją drogą (jeśli są
            problemy, to przy jednoczesnym toku tych spraw rozwód ciągnie się latami).

            A tak na marginesie - dziwię się, że chce ci się to ciągnąć, przecież ta
            twoja "satysfakcja" powoduje konkretne, wymierne straty - mogłabyś rozliczać
            się z dzieckiem, co przy takich zarobkach pozwala nieźle zaoszczędzić na
            podatku (w twoim przypadku pewnie byłoby to ładne parę tysięcy zł rocznie)!
            pozdrowienia
    • Gość: anisa Re: stan cywilny a nowy związek? IP: *.pgi.waw.pl 29.01.03, 13:41
      a wracając do wątku: nie wiem, jak jest u was dokładnie, za mało piszesz. Ale
      taki rozwód to cholerny wysiłek psychiczny, finansowy i fizyczny i ja w pełni
      rozumiem, że ktoś się ociąga. To nie musi być wcale tak, że on nie chce się
      rozwieść - może po prostu się boi stosu pozwów, formularzy, opłat, przesłuchań
      świadków. Jak jest dziecko - to przeważnie wzywa się świadków, moje było także
      badane w Poradni Rodzinnej - koszmar. Taki rozwód to co najmniej rok wyjęty z
      życia (a w moim przypadku - 2,5), bo na kolejne rozprawy czeka się nawet i pół
      roku. I nerwy, nerwy - tego się po prostu nie da uniknąć, nawet jak
      najsilniejsze emocje już wygasły.

      Jeśli on twierdzi, że nie ma problemu z rozwodem, ale nie robi nic w tym
      kierunku, to trzeba mu trochę podulczyć albo inaczej zmotywować - jak zobaczy,
      że warto, to może się spręży. No i czasami trzeba też pomóc - pierwszy kłopot
      jest już z ustaleniem, w którym sądzie trzeba złożyć sprawę, jak napisać pozew,
      co z alimentami, podziałem majątku, itd. Najlepiej oczywiściwe wziąć adwokata.

      Myślę, że trochę się obawiasz tego, że on wróci kiedyś do żony i dziecka,
      dlatego chcesz mieć pewność, czy tak? Ale on i orzeczeniem rozwodu może to
      spokojnie zrobić.
      • Gość: zuza Re: stan cywilny a nowy związek? IP: 195.205.42.* 29.01.03, 15:21
        Pisząc o alimentach zapominacie o jednym: jeśli została uznana przez sąd wina
        jednego z małżonków, to w przypadku, kiedy druga strona znajdzie się
        kiedykolwiek w bardzo trudnej (udowodnionej) sytuacji materialnej, a nie
        zawarła następnego związku małżeńskiego - ta winna strona jest obowiązana
        płacić NA NIĄ alimenty. Jeśli rozwód jest za obopólną zgodą - taka sytuacja
        obowiązuje każdą ze stron, pod w/w warunkami, przez 5 lat.
        To tak na marginesie.
        • Gość: xyz:-)) Re: stan cywilny a nowy związek?-do Anisy IP: *.bos.east.verizon.net 29.01.03, 16:33
          Czy chcesz rozwodu, czy tez nie, to Twoja sprawa i Ty sama wiesz najlepiej, co
          dla Ciebie dobre
          :-))
          Kwestia kosztow sadowych : wg uznania sedziego, ale masz racje, to moze byc
          kilka tysiecy (bo to takie niepisane "prawo", ze bierze sie miesieczna pensje
          do tego oczywiscie koszty adwokackie (tez...conajmniej kilka tysiecy, w
          zaleznosci od ilosci terminow i od orzekania (badz nie) o winie
          Alimenty :
          a) na rzecz dziecka : kazde z rodzicow ma obowiazek lozyc na rzecz dziecka -
          zawsze i w zaleznosci od wysokosci wlasnych zarobkow (liczy sie tez kto
          wychowuje - bo wtedy poswieca czas, ktorego nie moze spozytkowac na prace
          zarobkowa)
          a) na rzecz wspolmalzonka :
          - jesli rozwod zostal orzeczony bez orzekania o winie - to przez piec lat od
          daty orzeczenia rozwodu kazdy ze wspolmalzonkow moze wystapic o alimenty na
          swoja rzecz - jesli...znajduje sie w niedostatku, tzn.biedzie, nedzy i sam nie
          jest w stanie sie utrzymac (np.wypadek, kalectwo, choroba)
          - jesli rozwod jest orzeczony z winy jednego malzonka (baaaardzo trudno o taki
          rozwod, bo jesli sad uzna, ze jedno jest winne w 99%, a drugie w 1% - to orzeka
          rozwod z winy OBOJGA - bo sad nie kladzie winy na wadze :-)) - to malzonek
          winny ma obowiazek placenia alimentow malzonkowi niewinnemu, jesli na skutek
          rozwodu znacznie pogorszyla sie jego sytuacja zyciowa - np.kobieta(lub
          mezczyzna - tzn.strona niewinna) nigdy nie pracowala, zyla dostatnio, a po
          rozwodzie pracuje i zarabia..1.000pln - to malzonek winny musi dolozyc, jakby
          wyrownac standard
          lub jesli strona niewinna jest w niedostatku (biedzie) i NIE MOZE zarobic na
          siebie
          Jesli rozwod jest z winy obojga, to na obojgu ciazy tego typu obowiazek
          alimentacyjny
          ale....
          alimenty na rzecz dziecka, to kwestia oczywista - sad orzeka (na ogol za malo)
          natomiast alimenty na rzecz wspolmalzonka tak naprawde trudno jest uzyskac -
          trzeba naprawde miec trudna (i to udowodnic) sytuacje, byc chorym itd, bo jesli
          kobieta (lub mezczyzna) moze pracowac, to odsylaja ja za zwyczaj z kwitkiem

          Kwestia mieszkania :
          w sprawie rozwodowej mozena "dzielic majatek" - ale wtedy, gdy podzial jest
          ZGODNY - gdy miedzy malzonkami nie ma konfliktu w tej kwestii
          Jesli problem jest, to podzial musi odbyc sie na oddzielnej sprawie "o podzial
          majatku" i wtedy obowiazuje wpis sadowy (ok.8% wartosci majatku), a na koniec
          sad zyczy sobie...czesto jeszcze troche, poza tym oczywiscie adwokat!
          W kwestii kosztow adwokackich : zasada sadowa jest taka : ktowygrywa sprawe,
          ten wygrywa koszty tzn.ten, ktory wygral sprawe moze domagac sie zwrotu
          poniesionych kosztow adwokackich, ale....
          w sprawach rozwodowych i o podzial majatku sad (za zwyczaj, bo nie zawsze0
          znosi koszty tzn.kazdy placi swojemu adwokatowi

          a Tobie radzilabym (jesli moge) - jesli nie zalezy Ci na rozwodzie -
          postawic mu warunki (jak slusznie robisz)
          - rozwod z jego winy
          - on placi koszty sadowe i adwokackie Twoje (no...prosta sprawa, 2.000,-pln)
          - sad w sprawie rozwodowej orzeka w kwestii mieszkania (orzeczenie sadu ma
          wartosc aktu notarialnego)

          pozdr
          xyz:-))
          • Gość: anisa Re: stan cywilny a nowy związek?-do Anisy IP: *.pgi.waw.pl 30.01.03, 09:44
            dzięki za oświecenie, właśnie tej nieprzewidywalności sądu co do wysokości
            kosztów się obawiam. Bo nigdy nie wiadomo, jak się sprawa potoczy - mój
            pierwszy, nieudany rozwód miał być ekspresowy, mąż się początkowo zgadzał, a
            zdanie zmienił przed salą sądową. Dlatego trzymam się swego: jak mu zależy, to
            niech płaci on, ja i tak robię im prezent w wysokości 70 tys. złotych,
            rezygnując z połowy należnego mi mieszkania. Bo bardziej cenię sobie spokój i
            zdrowe nerwy.
    • Gość: Imagine Re: stan cywilny a nowy związek? IP: *.unl.edu 29.01.03, 16:24
      Licz tylko na siebie a nie na zadna uczciwosc partnera.
    • mulinka Re: stan cywilny a nowy związek? 29.01.03, 23:09
      o czym ten watek?
      pozdr
      • Gość: A27 Re: stan cywilny a nowy związek? IP: *.proxy.aol.com 30.01.03, 03:22
        Wracajac do watku. Co ja bym zrobila zakladajac, ze bylabym w takiej sytacji.
        Zadalabym rozwodu w mysl zasady albo rybki albo pipki.
    • carmella Re: stan cywilny a nowy związek? 30.01.03, 16:32
      czyzba moja przyjaciolka napisala posta za mnie?? ;-))))

      Ja mam tez sam problem, jestesmy razem a on ciagle nie ma rozwodu, bo.... nie
      mam czasu ani pieniedzy.
      W sumie o tym nie mysle, ale czasami ....
      i tez nie wiem jak go "zmusic", zeby w koncu sie rozwiodl. To w koncu
      zabrzmialo moze troche rozpaczliwie, ale gdyby byl wolny jakos tak lepiej bym
      sie czula.

      Jak go "zmusic" , ale nie byc upierdliwa???
      • Gość: tlalalala Re: stan cywilny a nowy związek? IP: 62.233.139.* 30.01.03, 18:22
        Mam brata, którego małżeństwo było fikcją, po ok. 3 latach walki poddał się i
        nie żył ze swoją żoną (chociaż mieszkali osobno juz rok po ślubie).Ze 2 lata
        temu brat poznał cudowną kobietę, nad wyraz cierpliwą i kochajacą- nie
        ponaglała, nic nie mówiła, czekała aż sam dojrzał do decyzji, no i on jest już
        po rozwodzie jakieś pół roku. Myślę że zanim poślubi obecną ukochaną, jeszcze
        trochę czasu upłynie, ale wierzę że ONA będzie cierpliwie czekać, bo się
        kochają i ONA rozumie co przeszedł- anioł, nie kobieta. Chcę żeby się
        doczekała, bo to jedyna na świecie kobieta dla niego.
    • carmella Re: stan cywilny a nowy związek? 31.01.03, 11:27
      no to jak z tym jest??

      ot tak podnosze do gory :)
      • angoisse Re: stan cywilny a nowy związek? 31.01.03, 12:23
        tez bym chciala wiedziec ;)

        wypowiada się tu wiele osób po lub w trakcie rozwodu...czy wiazac sie z nowa
        wolna osoba myslicie o tym zeby sie jak najszybciej rozwiezc?
        czy "tylko formalnie zonatych" mezczyzn obchodzi ze dla niektorych kobiet
        swiadomosc "sypiania z zonatym" jest...upokarzajaca.. i potrafi zabic uczucie..

        ja mysle, ze zanim zdecyduje sie zamieszkac z ukochanym mezczyzna chcialabym
        zeby byl "formalnie wolny"
        i mysle, ze tak samo chcialabym sie rozwiezc zanim zwiazalabym sie powaznie z
        kims innym
        ale to mowie ja ;) - z punktu osoby jeszcze wolnej

        i chcialabym wiedziec jak to wyglada ze tej drugiej strony...
        • carmella Re: stan cywilny a nowy związek? 31.01.03, 13:09
          angoisse napisała:

          > tez bym chciala wiedziec ;)
          >
          > wypowiada się tu wiele osób po lub w trakcie rozwodu...czy wiazac sie z nowa
          > wolna osoba myslicie o tym zeby sie jak najszybciej rozwiezc?
          > czy "tylko formalnie zonatych" mezczyzn obchodzi ze dla niektorych kobiet
          > swiadomosc "sypiania z zonatym" jest...upokarzajaca.. i potrafi zabic
          uczucie..
          >
          > ja mysle, ze zanim zdecyduje sie zamieszkac z ukochanym mezczyzna chcialabym
          > zeby byl "formalnie wolny"
          > i mysle, ze tak samo chcialabym sie rozwiezc zanim zwiazalabym sie powaznie z
          > kims innym
          > ale to mowie ja ;) - z punktu osoby jeszcze wolnej
          >
          > i chcialabym wiedziec jak to wyglada ze tej drugiej strony..
          Hmmm myslalam, ze jestem sama z takimi myslami, pogladami.
          Ja pomieszkuje weekendowo z moim facetem czasami, ale nie chce sie do niego
          wprowadzic na stale, bo on nie jest wolny formalnie. On nie ma czasu, pieniadzy
          itd na rozwod, a z papierkiem czy bez kocha mnie tak samo.
          dla mnie to glupawe gadanie.
          Tez go kocham, ale wolalabym bym by byl wolny. Zreszta gdybym na przyklad
          zaszla w ciaze to nawet nie ma jak wziazc szybkiego slubu :( Ot taka przyziemna
          sprawa

          • bruine Re: stan cywilny a nowy związek? 05.02.03, 13:51
            carmella napisała:
            On nie ma czasu, pieniadzy> itd na rozwod, a z papierkiem czy bez kocha mnie
            tak samo.>

            Hm, ale chyba większym wyrazem miłości byłoby przeprowadzenie przez niego
            rozwodu niż ciągłe zapewnienia "jesteś miłością mojego życia...itd." - to tylko
            słowa..nawet jeśli tak teraz czuje....
            Nie rozumiem jak można niby kogoś kochać a równocześnie przecież nie liczyć się
            z jej odczuciami...gdzie tu tkwi błąd?
            • carmella Re: stan cywilny a nowy związek? 05.02.03, 14:06
              > Hm, ale chyba większym wyrazem miłości byłoby przeprowadzenie przez niego
              > rozwodu niż ciągłe zapewnienia "jesteś miłością mojego życia...itd." - to
              tylko
              >
              > słowa..nawet jeśli tak teraz czuje....
              > Nie rozumiem jak można niby kogoś kochać a równocześnie przecież nie liczyć
              się
              >
              > z jej odczuciami...gdzie tu tkwi błąd?

              Ja bym chciala wiedziec jak postepowac, zeby nie byc upierdliwa, nudna w
              gadaniu jednego i tego tego samego.
              Nie chce szantazen typu "albo cos zrobisz albo ja odchodze" stawiac wszystkiego
              na ostrzu noza, ale zaczynam sie meczyc. Bo od roku jestesmy w takim samym
              miejscu. Zaczynam sie meczyc, bo nie wiem czy moge cos zaplanowac, pomarzyc o
              czyms. Zycie z dnia na dzien zaczyna mnie meczyc
              • Gość: birma Re: stan cywilny a nowy związek? IP: *.pl.ibm.com / *.at.ibm.com 05.02.03, 14:51
                Powiem wam jedno. Sprawy wyglądają zupełnie inaczej z perspektywy 20 paru lat,
                inaczej jak się ma 30 parę i z facetem spędzi ładnych parę lat. Mam wiele par
                wśród znajomych, które są ze soba od kilkunastu lat, mają razem dzieci, a on
                nadal nie załatwił spraw rozwodowych. Niby nic, przecież KOCHA. Tyle, że co
                będzie, jeśli coś mu się nie daj Boże stanie? Miałam niedawno okazję się nad
                tym zastanowić na przykładzie konkretnej sytuacji - otóż facet dostał zawału,
                ma 2 dzieci z kobietą, z którą żył wiele lat bez ślubu, ponieważ nie załatwił
                rozwodu, to dom wybudował na działce teoretycznie należącej do brata, teraz
                brat najspokojniej wywala ich z domu, kobieta nie ma prawa do żadnego (wpólnie
                wypracowanego majątku), ani prawa do renty po nim, ani odszkodowania...
                • carmella Re: stan cywilny a nowy związek? 05.02.03, 15:09
                  Powiem tak, nie ma co liczyc na facetwo. A o nieszczesciach... chyba nie mysla
                  tez kobiety (no chyba, ze takie pesymistki jak ja). Po prostu nie mysli sie ,
                  ze cos sie stanie, szczegolnie jak sie ma np 30 lat (czy troche wiecej). I
                  dlatego tak to wyglada.
                  Ja chcac, zeby moj facet sie rozwiodl to po pierwsze chce byc z facetem
                  calkowicie wolnym, chce wyjsc za neigo za maz i miec z nim dzieci. Nie chce
                  dozyc dnia, ze zalicze wtope (mimo zabezpieczania sie) i ze nie bede mogla
                  wziazc szybkiego slubu. Ja akurat sobie nie wyobrazam zycia na kocia lape do
                  konca zycia (zaznaczam, ze nie oceniam innych, pisze o sobie). Poza tym
                  najprawdopodobniej bedziemy kiedys mieszkac w jego domu, ktory kiedys tam
                  wybudowali jego rodzice. I rowniez sie boje, ze kiedys moze sie cos stac i
                  zostane delikatnie mowiac wyproszona z calym manelem przez jego byla/obecna , w
                  kazdym badz razie w obliczu prawa ciagle zone.
                  Moze jestem jak kwoka, ale nie chce zeby moja dziecko bylo w jakis tam sposob
                  pokrzywdzone. Tak samo jak sie kloce z NIM, ze ma nie krzywdzic swojego syna z
                  EX tylko dlatego, ze sie z nia nie umie dogadac.
                  W tych dwoch kwestiach ON jest beznadziejnie beznadziejny, zawsze pokrzywdzony
                  i nieszczesliwy. Gdyby udalo sie cofnac czas i gdyby nie bylo EX byloby
                  sielankowo
                  • Gość: wiseguy Re: stan cywilny a nowy związek? IP: *.chello.pl 05.02.03, 15:23
                    Widzisz, Carmella - jak zaczniesz być natarczywa, facet cię zostawi i znajdzie
                    sobie nienatarczywą.Mało takich chodzi po swiecie? Ty sie tego boisz i
                    wybierasz to, co masz.
                    A że on i tak znajdzie sobie inną, gdy mu sie znudzisz, to bardzo prawdopodobme.
                    Gość lubi wygodę- nie rozwodzi się, bo chce zachować prawa do majątku.Z tego co
                    piszesz, wyglada na to, że teściowie są za obecną żoną.Znaczy - nie jest ona
                    wcale taka wredna, jak starasz się to przedstawić.To twój facet jest pewnie
                    kawałem gnoja i zainteresowani muszą o tym wiedzieć.
                    Jak to sie stalo, że wpakowałaś sie w taki układ? Nie wiedzialaś, że jest
                    żonaty?
                    Teraz masz lekko przerąbane- po trzydziestce musisz kurczowo trzymać się tego,
                    co udało ci się złapać.Przynajmniej tak ci sie zdaje- nie w takim wieku różne
                    kobiety zaczynaja od nowa.
                    Bądź trochę bardziej krytyczna w stosunku do tego, co on ci mówi.
                    W tym wieku powinnaś już trochę znać życie i psychikę facetów też.
                    Oni postępują tak sztampowo...
                    • carmella Re: stan cywilny a nowy związek? 05.02.03, 15:48
                      Gość portalu: wiseguy napisał(a):

                      > Widzisz, Carmella - jak zaczniesz być natarczywa, facet cię zostawi i
                      znajdzie
                      > sobie nienatarczywą.Mało takich chodzi po swiecie? Ty sie tego boisz i
                      > wybierasz to, co masz.
                      > A że on i tak znajdzie sobie inną, gdy mu sie znudzisz, to bardzo
                      prawdopodobme
                      Tego niestety wykluczyc nie moge, zreszta nawet gdyby byl dziewiczy tez bym
                      tego na 100% wykluczyc nie moge. Na szczescie mam znajome pary po "przejsciach"
                      bardzo szczesliwe dlatego wierze w przyszlosc.

                      > Gość lubi wygodę- nie rozwodzi się, bo chce zachować prawa do majątku.

                      ona nie ma zadnego majatku, a jego z tego co bylo wspolne juz zdazyla oskubac -
                      mial to byc prolog do rozwodu. najpierw mieli zalatwic sprawy majatkowe a potem
                      latwy rozwod bez orzakania. Ale ona ciagle wynajduje nowe ale (typu klotnia o
                      calkowicie zuzyty czajnik bezprzewodowy, ktory chce zabrac, bo to bylo ich
                      wspolne czyli jej - ja twierdze, ze ma brac bo ON sobie kupi nowiutenki)
                      >
                      > piszesz, wyglada na to, że teściowie są za obecną żoną.
                      Tesciowie bardziej za wnukiem niz za nia, a wnuk mieszka z nia i tak jakby sa
                      tez za nia. Ale reszta rodziny juz ma jej dosyc. Brat juz odkryl jej talent do
                      narzekania i wymyslania coraz to nowych problemow, rodzice nie. Ale zeby bylo
                      smiesznie ja spedzam weekendy u niego w mieszkaniu, w tym samym budynku jest
                      mieszkanie rodzicow. Zawsze dostaje pyszniutkie ciasto do kawy upieczone
                      przez "tesciowa" ;-) Ale stosunki sa sztywne i raczej sie unikamy.

                      Znaczy - nie jest ona
                      > wcale taka wredna, jak starasz się to przedstawić.To twój facet jest pewnie
                      > kawałem gnoja i zainteresowani muszą o tym wiedzieć.
                      > Jak to sie stalo, że wpakowałaś sie w taki układ? Nie wiedzialaś, że jest
                      > żonaty?
                      Wiedzialam, ale poznajac czlowieka w jakichs tam okolicznosciach nie zakladalam
                      ze z czasem znajomosc przerodzi sie w cos wiecej...

                      > Teraz masz lekko przerąbane- po trzydziestce musisz kurczowo trzymać się
                      tego, co udało ci się złapać.
                      Do wieku po tzrydziestce jeszcze mi troche brakuje, to ze tym jestem wynika z
                      mojego wyboru i wiary w przyszlosc. Wiara jest, ale brakuje cierpliowsci ;-)

                      > W tym wieku powinnaś już trochę znać życie i psychikę facetów też.
                      > Oni postępują tak sztampowo...
                      Mam o nich swoje zdanie, dlatego na razie staram sie stanac na nogi, zdobyc
                      pozycje w zawodzie na tyle silna zebym gdyby kiedys tam/ gdyby co nie zostala
                      sama z zapomoga od pomocy spolecznej. Tylko tak jak mowie znam zwiazki ludzi po
                      rozwodach, ktora sa szczesliwe, a ostatnia swinia moze sie okazac dziewiczy
                      facet, ktory nawet dziewczyny przede mna nie mial na powazne. Po prostu nie
                      wiadomo na kogo sie trafi. Zycie jest jak jako niespodzianka ....
                  • naturella Re: stan cywilny a nowy związek? 05.02.03, 15:33
                    No cóż, ja półtora roku byłam w takiej sytuacji - rozwód trwał, my mieszkaliśmy
                    razem, a ja oprócz pragnienia, żeby wreszcie było normalnie miałam jeszcze
                    takie momenty, że gdy się przytulaliśmy i było tak naprawdę blisko i cudownie,
                    nagle niczym obuchem w głowę uderzała mnie myśl: on ma żonę... Aż mi się ciemno
                    w oczach robiło z rozpaczy. I to było najgorsze, świadomość, że tak naprawdę
                    (choćby na papierze) on jest czyjś, że gdyby miał wypadek i byłby w szpitalu,
                    to nawet by mnie pewnie do szpitala nie wpuścili, a gdyby cos się stało, to by
                    zawiadomili żonę, a nie mnie. Było mi strasznie źle w tym wszystkim, dodatkowo
                    dołączała się od czasu do czasu jakaś niewiara w to, że to się kiedyś skończy.
                    • carmella Re: stan cywilny a nowy związek? 05.02.03, 15:51
                      naturella napisała:

                      > No cóż, ja półtora roku byłam w takiej sytuacji - rozwód trwał, my
                      mieszkaliśmy
                      >
                      > razem, a ja oprócz pragnienia, żeby wreszcie było normalnie miałam jeszcze
                      > takie momenty, że gdy się przytulaliśmy i było tak naprawdę blisko i
                      cudownie,
                      > nagle niczym obuchem w głowę uderzała mnie myśl: on ma żonę... Aż mi się
                      ciemno
                      >
                      > w oczach robiło z rozpaczy. I to było najgorsze, świadomość, że tak naprawdę
                      > (choćby na papierze) on jest czyjś, że gdyby miał wypadek i byłby w szpitalu,
                      > to nawet by mnie pewnie do szpitala nie wpuścili, a gdyby cos się stało, to
                      by
                      > zawiadomili żonę, a nie mnie. Było mi strasznie źle w tym wszystkim,
                      dodatkowo
                      > dołączała się od czasu do czasu jakaś niewiara w to, że to się kiedyś skończy.

                      Tak wiem, znam Twoja historie. Tobie zazdroszcze, ze juz sie to skonczylo! No i
                      powodzenia w przygotowaniach do slubu!!!
Pełna wersja