desenchante
04.07.06, 19:12
Witam, mam dość poważny problem.
Jestem trzydziestolatkiem wychowanym przez
niemiłą, niewrażliwą, zrzędliwą i chłodną matkę.
Udało mi się od niej uwolnic na jakiś czas,
po czym musiałem wrócić ze względów finansowych.
Przez kilka miesięcy mieszkałem, nie płacąc za
wodę itp, ale za to pomagałem matce,
która bardzo poważnie się rozchorowała
(teraz lepiej jest). Relacje stają się
coraz gorsze, nie tylko
przez jej okropny charakterek, ale
chyba przez moją potrzebę usamodzielnienia się,
poczucia się facetem, potrzebę własnego rozwoju,
który jest niemożliwy w jej domu,
w którym czuje się jej oddech nawet, kiedy śpi.
Teraz jest bardzo poważnie chora, wymaga
(powołując się na prawo) opieki i pytań typu:
"czy coś podać"?, mimo że dla mnie byłoby to
nienaturalne, bo przez te lata zdążyłem
nabrać takiej samej obojetności emocjonalnej, jakiej ona wobec mnie
'przez całe dziecinstwo i młodość.
W sumie, może ona zyć sama, ale trzeba by było
ją często odwiedzać, na co mógłbym się zdecydować.
Ale ona twierdzi, że nie mogę
się wynieść, bo jej wiszę pieniądze, że
jestem podły, niewdzięczny, że całe życie na nas tyrała.
Ja uważam, że owszem, chleb nam zapewniła,
ale nic poza tym,
żadnego szczęścia duchowego,
a wręcz przeciwnie.
Najgorsze jest to, że sama nie dbała o babcię, bo niby była taka straszna.
Teraz mam dylemat: czy olać sobie ten niby "dług",
jaki mam wobec niej (mieszkanie na jej koszt po utracie pracy),
czy może właśnie zadbac o swój komfort psychiczny i się w końcu
wyprowadzić i wpadać nawet co drugi dzień, bym w czymś pomóc.
Czuję, że moja psychika i dusza coraz bardziej się wypalają,
że powinienem coś zrobić,
z drugiej strony jakieś sumienie mi mówi, że
powinienem zostać i
przecierpieć, odnaleźć siebie w tej okropnej sytuacji
(nie wiem, czy to możliwe), bo matka to matka, itp.
Najgorsze to to, że od dzieciństwa nam wpajała, że
jest najmądrzejsza, najbardziej poszkodowana
przez los i że ma zawzze rację...
Czy któś by mi coś doradził?
To może tylko wygląda głupio, banalnie
i histerycznie, ale tak naprawdę czuję,
że tracę najpiękniejsz lata przez tego potwora,
którego moje sumienie każe mi traktować jak matkę.