Kłopotliwa znajomość...

06.07.06, 21:28
Witam,

Do założenia tego postu ostatecznie skłonił mnie dzisiejszy sms otrzymany od
pewnej osoby,sms dosyć wulgarny...
Ale może zacznę od początku.

Rok temu poznałem chłopaka, z którym fajnie mi sie rozmawiało, złapaliśmy
wspólny kontakt, miał ciekawe zycie. Zaczęliśmy wychodzic razem na miast, po
pubach, na dyskoteki itd. Byłem bardzo zadowolony,bo wyglądało na to,ze w
koncu ( po kilkunastu latach), zaczynam mieć przyjaciela. Odkrywalismy się
przed sobą, swoje tajemnice, kłopoty, problemy. Nawet mogę powiedzieć,że raz
zmotywował mnie do tego,aby zadziałać spontanicznie, w bardzo kluczowym
momencie ( dla mnie i dal dziewczyny), i pojechac do nowo poznanej
dziewczyny, do dziewczyny, z która obecnie jestem.
No, chodzi o to,ze spotyakalismy się naprawdę często i super się
dogadywaliśmy.
...
Jednak...
Głownymi jego problemami były problemy o naturze psychoneurotycznej, tzn
chdoziło do psychiatry, brał leki. Ja , przyznaję,ze sam korzystałem nieraz z
pomocy psychologa. Jednak jego porblemy okazały się poważniejsze.
Widziałem pogarszająca się jego psychikę, czasami mu odbijało, zachowywał się
nienormalnie, w końcu wyznał mi,że jest homoseksualistą.
Dla mnie było bardzo duze zaskoczenie,nie ze względu na moje upodobania i
fobie,ale z innych wzgledów.
POzniej, w ogole przestął sie odzywac,tzn nawet nie odpowiadał na moije smsy,
nic, zero odzewu...pozniej sie dowiediząłem,ze miał doła, depresję, chciał
nawet popełnic samobojstwo...
Jednak w penym momencie , musze to poweidziec, przstraszyłem się tej
znajomosci, i zaczałem, nawet wbrew sobie, ją ograniczać.
Pewnie zaraz się podniesie larum z Waszej strony,ze jestem homofobem i tam
takie,ale nie o to chodzi.A zerwałem te znajomosć ,bo:
- obciążał mnie sowimi problemami,naprawdę duzej rangi
(homoseksualizm,historie baaaardzo pikantne, problemy z rodzina, probu
samobojstwa)
- ja nie jestem na tyle mocny psychicznie,zeby wytrzymać te znajomosc (sam
chodze do psychologa,i chce zakosztowac normalnego środowiska)
- on był moim jedynym nie tylko przyjacielem, ale kolegą, jakbym miałem
innych w miare normalnych, to bym wytrzymał jego problemy i był wspierany
przez innych moich przyjaciol, a tak to nic, tylko on.
- czasami zachowywyał sie bardzo niewłaściwie w miejscach publicznych,
wsytdzziłem sie ze go znam, itd.

Nasza znajomosć sie urwała od kilku miesięcy. I sie utwierdzam w przekonaniu
ze dobrze zrobiłem w momentach gdy dostakje od niego smsa:
- o godz.22 czy mam ochote wyskoczyc na miasto na piwo ( gdy sie nie odzywał
do mnie kila miesięcy!)
- teraz dostałem do niego sms : " Cześć, Słyszałes to? Podmywajcie się
kobiety bo nadchodzi król minety, która będzie z Was najczystsza to poczuje
język mistrza"

Czasami mnie korciło,zeby odpowiedziec,ale te smsy mnie przekonują , ze
jednak dobrze robię...

A jestem ciekaw Waszej opinii. Jakbyście Wy się zachowali w takiej sytuacji?


Przepraszam,ze taaaaaki długo post.Ale chciałem dobrze przedstawic, i w ogóle
opowiedzieć tu moja historię.

Dzięki:)
    • nattaszaa Re: Kłopotliwa znajomość... 06.07.06, 21:29
      Jak to ma byc prowokacja, to na berdyczów
      • derek123 Re: Kłopotliwa znajomość... 06.07.06, 21:32
        To nie jest żadna prowokacja!!! Ze długi,czy jak? (ZE DŁUGI TO NIE MUSI A
        PRIORI OZNACZAC ZE JAKAS PROWOKOACJA,JEJU!)
        Jak nie chce się czytać,to nie znaczy,ze trzeba pisac,ze prowokacja!
      • czarna.manka Re: Kłopotliwa znajomość... 07.07.06, 03:30
        co ty kazdemu z tymi prowokacjami wyjezdzasz?
        To juz nudne, trzyzdaniowe watki z glupawymi tezami sa ok a cala reszta nie ma
        racji bytu bo autor nie wywnetrzyl sie wczesniej na tym forum?
        znajdz sobie jakies inne hobby
    • ariwederczi Re: Kłopotliwa znajomość... 06.07.06, 21:49
      Jeśli ta znajomość Ci przekszadza, to jej nie kontynuuj. Proste?
    • witch-witch Re: Rzeczywiscie kłopotliwa... 06.07.06, 22:10
      z tego co piszesz i jak piszesz widzę,ze jesteś człowiekiem ogromnie wrażliwym,
      który potRZebuje normalnoŚci wokół siebie, aby czuć się bezpiecznym i
      stabilnym. Taka osoba JAK TEN KOLEGA to zaburzenie balansu w twoim wnętrzu,
      zwłaszcza jak oświadczył,ze jest homoseksualny...musiał byc to dla ciebie
      wstrząs i zaczynałes dostrzegać i zadawać sobie pytanie w prawdziwość intencji
      tego człowieka i do czego ta znajomośc zmierza.

      Jesteś na takim etapie życia, ze musisz odgradzać się od takich ludzi, to dobra
      metoda, aby przeżyc w spokoju te życie. Nie ważne jaki on jest, on to on i jego
      problemy to jego sprawa osobista, a nie twoja on sam musi się z nimi uporać. Ty
      nie dasz rady.I nie musisz czuć się mu winny z jakiegoś tytułu...tak jest
      pomiedzy ludzmi, ludzie w ogóle powinni sobie pomagac....

      Inna sprawa to ludzie, których uczucia się odrzuca potrafią być bardzo
      nieprzyjemni i nie fair. Napewno to jest jeden z powodów nieporozumień. Ty nie
      jesteś taki jak on i ty nie masz takich uczuć względem jego osoby......a moze
      być, że on ma. I czuje sie podle. Rozumiesz.

      Myslę że dobrze bedzie jeżeli z nim nie bedziesz sie zadawal. Wkrótce pozna
      innych i zapomni o tobie....Moja rada dla ciebie NA WIEKI...
      "Unikaj ludzi, którzy niszczą ci dobre samopoczucie... Nawet nie miej z tego
      tytułu wyrzutów sumienia ..."
      • marta5001 Re: Rzeczywiscie kłopotliwa... 07.07.06, 00:05
        Trzeba dbać przede wszystkim o swoją psychikę.
        Należy unikać toksycznych osób którym nie jesteśmy w stanie pomóc
        a które potrafią nas osłabić psychicznie a nawet zniszczyć naszą psychikę.
        Możemy pomagac ludziom którzy zdają sobie sprawę ze swoich problemów i bardzo
        chcą wydostać się z tego. Jeśli ktoś nie jest przekonany czy rzeczywiście chce
        zmienic swoje życie lepiej pozostawić go samemu sobie by dokonał wyboru niz
        ingerowac w jego zycie.
      • malina862 Re: Rzeczywiscie kłopotliwa... 07.07.06, 09:14

        Zawsze bardzo żal mi było osób z problemami z orientacją seksualną. To bardzo
        nieszczęśliwi ludzie……Ale chyba na twoim miejscu tez zabardz0o nie wiedziałabym
        jak się zachować, jak mu pomóc.?Może jestem mało dojrzała……….?
        Nie miej do siebie żal prawdopodobnie na Twoim miejscu zachowałabym się tak
        samo jesteśmy przecież tylko ludzmi….
      • derek123 Re: Rzeczywiscie kłopotliwa... 07.07.06, 09:40
        witch-witch napisała:

        > z tego co piszesz i jak piszesz widzę,ze jesteś człowiekiem ogromnie
        wrażliwym,
        >
        > który potRZebuje normalnoŚci wokół siebie, aby czuć się bezpiecznym i
        > stabilnym.


        Dobrze piszesz,masz rację.
        Miło mi,ze uważasz mnie za człowieka ogromnie wrażliwego.Faktycznie,takim się
        czuję.... ALE czy WARTO BYĆ W DZISIEJSZYM SWIECIE wrażliwym (bardzo wrażliwym)
        facetem? I wobec facetów i wobec Kobiet?
    • braun_f Re: Kłopotliwa znajomość... 07.07.06, 00:58
      ten pedal mial na ciebie smaczka
      w pore zes sie mu wymknal - ciekawe kiedy chcial cie skonsumowac
      swoja droga, to mysle ze wykorzystywal twoja wrazliwosc - manipulator

      nie, zebym mial cos do pedalow - a niech sobie sa (tylko wara od dzieci)
Pełna wersja