chateaux
04.02.03, 13:16
Kocham pewną kobietę i jest ok. Jest fantastyczna - co do zasady - w stylu
bycia, bardzo atrakcyjna, itd. Bez większych oporów mogę powiedzieć, że
chciałbym spędzić z nią życie. Od jakiegoś czasu, chodzą mi po głowie jednak
dość nieprzyjemne myśli. Niezbyt natarczywe, ale jednak. Zastanawiam się
bowiem, jak może zmienić się nasz układ w przyszłości (przepraszam, nazywam
to układem, bo choć zdarza mi się czasami używać, jakoś nie lubię
wyrazu „związek”). - Na ile codzienność może wpłynąć na pogorszenie relacji
między nami. Nie jestem naiwny – codzienne wspólne życie, to nie to samo
co „trzymanie się w parku za rączkę” poprzedzające prawdziwe wspólne życie.
Tym bardziej mam te obawy, że sam jestem po rozwodzie, wiem więc, co składa
się na powszednie życie. Owszem, dzięki temu że mam już jakieś doświadczenie,
wiem na co zwracać uwagę, czego się wystrzegać itd., ale to chyba jednak
trochę mowa trawa. Życie bowiem, jest dość skomplikowane i nieprzewidywalne.
Bardzo zależy mi na niej, nie tylko dziś, ale i w przyszłości. Zależy mi na
naszych wzajemnych relacjach, aby co najmniej utrzymać ich dzisiejszy poziom.
Na tym, aby nic nie wypaliło się i nie wyblakło po iluś latach. Kurcze, wiem
że nie ma na to recepty – nikt tak naprawdę nie da przepisu na wieczną
miłość, ale nie zastanawiacie się czasami nad tym ?