fuuuuj
12.07.06, 17:02
Słuchajcie, mam taki problem. Jestem absolutnie znieczulona na ludzką
krzywdę, wręcz cieszę się, jak komuś dzieje się coś złego. Z miną łagodnego
baranka mówię, jak bardzo współczuję, natomiast myślę, dobrze ci tak i
nakręcam swoje myśli w kierunku, żeby temu komuś było jeszcze gorzej.
Co innego zwierzęta, kocham je bardzo i nie mogę patrzeć, jak dzieje się im
krzywda. Pomagam zwierzętom i jak widze, że się coś im dzieje, bardzo to
przeżywam i płacze.
Jak coś takiego nazwać?