rodzina obwinia mnie o śmierć ojca

17.07.06, 20:39
Moją największą wadą jest chorobliwa nieśmiałość. Odkąd pamiętam, zawsze
utrudniała mi ona życie i nie pozwalała nawiązywać bliższych kontaktów z
ludźmi. Wszyscy traktowali mnie jak dziwadło i nic dziwnego, skoro wstydziłam
się nawet pójść do sklepu.
Mimo to udało mi się skończyć studia(kierunek wybrali rodzice a ja wtedy
zrobiłabym wszystko, żeby zdobyć ich akceptację). Problemy zaczęły się, kiedy
trzeba było się zabrać za szukanie pracy. Wiadomo:rozmowy kwalifikacyjne,
"umiejętność autoprezentacji", etc. Nie mam żadnych przyjaciół ani znajomości,
szukanie na własną rękę to była męczarnia, w dodatku bezskuteczna.
Rodzice ciągle urządzali mi awantury, zwłaszcza tata. Wrzeszczał tak, że
ściany się trzęsły, nazywał leniem, który żyje z cudzych pieniędzy,
przypominał, ile trudu i wydatków kosztowało go moje wychowanie. Całymi
godzinami beczałam w pokoju, co go jeszcze bardziej rozwścieczało("Nie leż jak
g..o, tylko podnieś d..ę i zrób coś! Ryczeć to każdy potrafi!"). Kilka razy
mnie uderzył.
Po kilku miesiącach takiej szarpaniny, nagle zaczął odczuwać silne bóle.
Nowotwór. Wkrótce potem umarł.
Po pogrzebie mama rzuciła mi w twarz, że ojciec rozchorował się przeze mnie.
Podobno sam tak mówił wszystkim, którzy odwiedzali go w szpitalu(młodszy
brat,siostra, krewni, znajomi). I faktycznie, wszyscy się ode mnie odwrócili,
nawet brat, z którym wcześniej miałam dobry kontakt przestał się do mnie
odzywać. Mama codziennie obrzuca mnie oskarżeniami. Pracy nadal nie mam, bo
teraz wstydzę się już nawet wyjść z domu. Czasem po zmroku idę się trochę
przespacerować. Co będzie dalej?
Nie czuję się winna, chociaż czasem zastanawiam się, czy tata nie miał racji.
Sama nie wiem, co myśleć. Tata zawsze był wściekle nerwowy, palił 2 paczki
papierosów na dzień, źle się odżywiał, etc. Ale i tak nie wiem, co dalej
robić. Myślę, że po prostu skończę ze sobą. Żałuję tylko,że nie zdecydowałam
się wcześniej, jeszcze w liceum. Przynajmniej lepiej by mnie zapamiętano. Ale
z drugiej strony jest coś we mnie, co chce żyć. Tylko jak to zrobić w
praktyce?;) To już chyba nie ma sensu:(


    • alfika Re: rodzina obwinia mnie o śmierć ojca 17.07.06, 21:02
      nie rób tego, to najgorsze wyjście, które niczego nie zmienia

      nie jesteś winna śmierci taty, to jest pewne
      nigdy w takiej sytuacji nie był winny człowiek, na którego ten, kto odszedł,
      się wściekał - popatrz, wszyscy, którzy chcą coś udowodnić, by odchodzili,
      gdyby to miało im przyznać rację

      Twoja rodzina będzie musiała zmierzyć się z obwinianiem Ciebie - prędzej czy
      później
      skreślając człowieka przegrywają - i to tez kiedyś sobie uświadomią

      bo umarli byli zwykłymi ludźmi - i czasem strasznie się mylili, jak Twój tata
      zrzucając swój żal na Ciebie

      nie wiem, co bym zrobiła
      teraz przychodzi mi do głowy, że zaczęłabym pracować gdziekolwiek, byle móc żyć
      samodzielnie
      • iza1310 Re: rodzina obwinia mnie o śmierć ojca 17.07.06, 21:20
        Dzięki za dobre słowa. Problem w tym jak w ogóle wyjść z domu, z własnego
        pokoju. Wszyscy na sam mój widok robią wściekłe miny, mama często krzyczy na
        mnie tak, że sąsiedzi na pewno słyszą. A ona jest w domu non stop, ponieważ nie
        pracuje. Żeby zrobić sobie herbtę czy wziąć coś do jedzenia, czekam aż wyjdzie
        do łazienki. Nie mam siły na nic.
        • alfika Re: rodzina obwinia mnie o śmierć ojca 17.07.06, 21:23
          to przestań się kryć
          w końcu krzykiem można się zmęczyć - niech się zmęczy - to pozwala czasem
          zauważyć bezsens takich wrzasków

          wychodź z pokoju i bierz swoje życie w swoje własne ręce, niczym się nie
          przejmuj i nie bierz do siebie tych krzyków

          to jej problem, nie Twój
          uwierz mi, po prostu sama siebie potraktuj jak pełnoprawnego człowieka
          proszę Cię...
          • iza1310 Re: rodzina obwinia mnie o śmierć ojca 17.07.06, 21:42
            Masz na pewno rację, ale nie wiem, czy dam radę:-(
            Boli mnie zachowanie brata, dotychczas był moją jedyną naprawdę bliską osobą.
            Tylko jemu nie przeszkadzało, że jestem "dziwna". Nigdy nie umiałam nawiązywać
            przyjaźni, a nim się po prostu opiekowałam. On ma 16 lat, pewnie nie wszystko z
            tego rozumie. Teraz często mi dokucza, w dość infantylny sposób (nastawia b.
            głośno muzykę, zabiera moje rzeczy bez pytania, itp.). Na moje spokojne prośby,
            by tego nie robił, odpowiada: "Spier..laj", "Morda!", etc. Mama, słysząc to,
            przychodzi i wygłasza komentarze w stylu "Ma rację chłopak".
            Co z niego wyrośnie...:-( Przecież śmierć taty była dla niego dostatecznym
            wstrząsem, a teraz dodatkowo jest uczony nienawiści.
            • alfika Re: rodzina obwinia mnie o śmierć ojca 17.07.06, 21:53
              zostaw to, są straszni
              z młodym nie rozmawiaj i go olewaj - sama widzisz, że to nic nie daje

              a poza tym - Ty nie jesteś dziwna!!!
              natomiast Twoja rodzina - i owszem
              czasem rodzina nie jest wsparciem - ta nie jest
              zajmij się sobą
              o ile nie przestaniesz się zachowywać jak ofiara (jesteś nią, bo robią Ci
              pospolite świństwo) - ale jak to im okazujesz zachowaniem, to czują się
              prowokowani - i koło się zamyka, bo dalej Cię tak traktują

              jak sobie wyobrażasz ciągnięcie sytuacji dalej?
              zamęczysz się
              przerwij koło, wychodź z pokoju i zajmij się sobą
              bliscy czasem strasznie zawodzą - ale Ty i tak możesz wtedy sobie poradzić,
              naprawdę!
    • gszesznica Re: rodzina obwinia mnie o śmierć ojca 17.07.06, 21:32
      bardzo glupia rodzina..
      moze zwalic chce na Ciebie wine aby zagluszyc wlasne wyrzuty sumienia.
      • vampirrr Re: rodzina obwinia mnie o śmierć ojca 17.07.06, 21:47
        matke odpisz na czas nieograniczony. w stosunku do brata stosuj taryfe ulgowa.
        siebie zacznij widziec jako pelnowartosciowego czlowieka. osiagniesz kiedys taki
        wiek (niekoniecznie kalendarzowy), kiedy bedziesz po prostu wiedziala, kim
        jestes i co jestes warta. zadne opinie postronnych nic beda w stanie ta
        (samo)wiedza wstrzasnac. :-)

        v.
    • witch-witch Re: Bardzo Ci współczuję! 17.07.06, 22:19
      Wygląda na to że zyjesz w domu pełnym frustratów, ktorzy szukają kozła
      ofiarnego aby zrzucić na kogoś swoje złe samopoczucie. Poza tym brak miłosci w
      rodzinie,niesprawiedliwe oskarżenia, doprowadził,że jesteś w złym stanie
      psychicznym. Juz nawet nie warto analizować wypowiedzi ojca, ktory w taki
      sposób obrzuca winą za swoją śmierć córkę...Jakoś trudno mu widać było zauważyć
      swoje błedy..

      Uważam w takiej sytuacji jakiej jesteś powinnaś szukac pomocy u terapeuty. Mieć
      przed kim się wygadać i wypłakać. Poza tym przydałby ci się jakiś opiekun
      społeczny albo ktokolwiek, kto pomógłby pozałatwaiać twoje najważniejsze sprawy
      związane z szukaniem pracy i pracą. Napewno nie powinnaś teraz być sama bez
      niczyjej pomocy. Wyobrażam sobie jakie to potworne być w domu, kto zieje
      nienawiścią do własnego dziecka.....Ale mam nadzieję,że ci się jeszcze wszystko
      w życiu ułoży i wyjdziesz z tego na swoje....
      • mezczyzna.prawdziwy Re: Bardzo Ci współczuję! 17.07.06, 22:20
        Coz za altruizm, kazdemu polecasz terapeute, a zapominasz o sobie
        • witch-witch Re: Bardzo Ci współczuję! 17.07.06, 22:25
          A co masz przeciwko terapeucie?
          • mezczyzna.prawdziwy Re: Bardzo Ci współczuję! 17.07.06, 22:26
            witch-witch napisała:

            > A co masz przeciwko terapeucie?

            Absolutnie nic, wiec skorzystaj puki czas:)
            • alfika Re: Bardzo Ci współczuję! 17.07.06, 22:29
              po pierwsze, też uważam, że terapia tu pomoże góry przenosić -

              po drugie, pisz poprawnie, jeśli juz, klonie, potrzebujesz widowni - bo cię
              odeślemy nie do psychologa, ale na korepetycje z języka ojczystego
              • mezczyzna.prawdziwy Re: Bardzo Ci współczuję! 17.07.06, 22:33
                alfika napisała:

                > po pierwsze, też uważam, że terapia tu pomoże góry przenosić -

                udowodnij, inaczej nie uwierze:)

                > po drugie, pisz poprawnie, jeśli juz, klonie, potrzebujesz widowni - bo cię
                > odeślemy nie do psychologa, ale na korepetycje z języka ojczystego

                człowiek bladzi, coz... nobody's perfect
    • iw78 Re: rodzina obwinia mnie o śmierć ojca 17.07.06, 22:32
      Masz naprawde nieciekawą sytuację i wspołczuje ci bardzo. Domyślam się jak Ci
      ciężko. Ale zrobiłaś krok w dobrym kierunku. Powiedziałaś na głos to co cię
      boli, nie ma znaczenia że jest to forum. Masz okazję zobaczyć, ze to wcale nie
      jest twoja wina. I nie mysl,że ojciec miał rację. Nie miał jej. Nie wolno czuć
      ci się winną temu co się stało. Byłaś dla niego "workiem treningowym" na którym
      wyżywał się w chwilach złości. Myślę, ze potrzebujesz osoby z którą mogłabyś
      tak szczerze pogadać, o wszystkim i o niczym, posmiać się. Potrzebujesz
      kontaktu z drugą osobą. Spróbuj choćby w niewielkim stopniu powoli pokonywać
      swoją nieśmiałość. Uda Ci się :) I nawet nie próbuj skończyć ze sobą. Słyszysz?
      To naprawdę głupi pomysł. Przecież chcesz życ. Spróbuj żyć dla siebie,
      nadejdzie dzień w którym bedziesz chciała żyć dla kogoś. Nie rezygnuj z tego.
      Przecież nie chcesz.
    • zamyslona4 Re: rodzina obwinia mnie o śmierć ojca 17.07.06, 22:35
      jesli to autentyczna historia to powiem krotko- koszmar. w glowie sie nie
      miesci.

      uciekaj stamtad. to jedyna rada.
      • iza1310 Re: rodzina obwinia mnie o śmierć ojca 17.07.06, 22:43
        Mnie też wszystko wydaje się koszmarem. Ojciec, próbując mnie "mobilizować"(tak
        to nazywał, może faktycznie działał w dobrej wierze, nie wiem), krzyczał:"ty
        chcesz mnie specjalnie wykończyć", "wpędzić w chorobę",itp. I faktycznie,
        zachorował. To wydaje się takie jakieś nierzeczywiste, potworne...
        • zamyslona4 Re: rodzina obwinia mnie o śmierć ojca 17.07.06, 22:54
          iza1310 napisała:

          > Mnie też wszystko wydaje się koszmarem. Ojciec, próbując
          mnie "mobilizować"(tak
          > to nazywał, może faktycznie działał w dobrej wierze, nie wiem), krzyczał:"ty
          > chcesz mnie specjalnie wykończyć", "wpędzić w chorobę",itp. I faktycznie,
          > zachorował. To wydaje się takie jakieś nierzeczywiste, potworne...



          jesli teraz tam zostaniesz to jzu do konca zyci abedziesz ich popychadlem.
          ojciec palil paczki dziennie a ciebei raka oskarzaja?
          jesli ty tego nei przerwiesz to nei licz ze oni si ezmienia.
        • witch-witch Re: rodzina obwinia mnie o śmierć ojca 17.07.06, 22:58
          To co on krzyczal do ciebie to jego własny strach i problemy. Niestety
          rzeczywistośc w Polsce jest trudna. Ludzie mają pełne prawo do lęków i strachów
          związanych z pzryszłoscią. Bezrobocie,problemy w pracy,brak pieniędzy cięzko, o
          cokolwiek. Wyobrażam sobie jaki to trudny moment w twoim życiu. Zauważ co
          stworzyło ojca takim jakim był, jego własna rodzina, problemy w pracy, albo
          bez pracy?

          W walce o byt ludzie stają się dzicy, twardzi, bezlitośni...już lepiej było za
          czasów kamienia łupanego, gdzie żyli ludzie w grotach i zajmowali się
          polowaniem, jedyną ambicją jaką mieli to upolować sporo zwierzyny...a dzisiaj
          mamy coś co nazywamy cywilizacją i jeszcze bardziej cofamy się do
          tyłu....duchowo i emocjonalnie z powodu stresów, najprowdopodbniej jesteś
          ofiarą takiego stresowego życia jakie wiódł ojciec.

          Musisz obudzić w sobie te resztki sił i walczyć o siebie i o swoją przyszłość.
    • nattaszaa Re: rodzina obwinia mnie o śmierć ojca 17.07.06, 23:02
      Tak dziwnym trafem przyszła mi na myśl pewna konkubina. Ale ona wie, ze jakby w
      jakikolwiek sposób skrzywdziła tate, to ja ja zabije, albo doprowadze so
      samobójstwa.
      • nattaszaa Re: rodzina obwinia mnie o śmierć ojca 17.07.06, 23:04
        Ją miało byc, literowka
    • von_logoff Iza - na spokojnie... 17.07.06, 23:26
      Iza,
      po pierwsze - poczytaj cos naukowego o nowotworach, skad sie biora i jak dzialaja (za moich czasow
      licealnych bylo to w ksiazce do biologii do 4 klasy liceum, genetyka). Wtedy zrozumiesz jak bzdurne sa
      oskarzenia twojej rodziny. To krok pierwszy. Mozesz im to wyjasnic jak chcesz, ale moze lepiej ich olac
      i zostawic to w spokoju.
      Krok drugi - na spokojnie pomysl co cie w zyciu bawi, interesuje, sprawia przyjemnosc i co bys chciala
      robic za jakies 10 lat. A potem pomysl co powinnas zrobic zeby to osiagnac.
      Toksyczna rodzina to czesty problem, wiem cos o tym. Najlepiej dziala wyprowadzka, wyjazd do innego
      miasta czy nawet kraju. Na poczatku sa schody ale warto sprobowac. Moze zamiast szukac desperacko
      pracy moze warto pomyslec o jakis studiach podyplomowycych za granica? zeby sprobowac na
      neutralnym gruncie gdzie nikt cie nie zna i nie ocenia na starcie?
      jak chcesz, to napisz do mnie na e-mail gazetowy.
      trzymaj sie.
      • iza1310 Re: Iza - na spokojnie... 17.07.06, 23:47
        Nie wiem, jak mogłabym wyjechać. Nie mam żadnych pieniędzy. Jakiś czas temu
        trochę zarabiałam(korepetycje, tłumaczenia, itp.), dopóki zupełnie się nie
        załamałam. Te pieniądze już się kończą, a mama przecież nie daje mi na telefon,
        internet, ubrania, itp.
        • von_logoff Re: Iza - na spokojnie... 18.07.06, 00:26
          Pieniadze sa mniejszym problemem niz to Ci sie teraz wydaje.
          Sa pozyczki, stypendia zagraniczne. Trzeba sie dobrze rozejrzec. Jak myslisz, skad ja o tym wiem?
          Najpierw jednak musisz sama zdecydowac czego chcesz.

          Mysle ze MUSISZ sie wyprowadzic z domu i podjac ryzyko jesli chcesz samodzielnie i normalnie
          funkcjonowac w zyciu. Jestes DOROSLA. Nie musisz mieszkac z rodzicami. Wiem ze latwo jest dawac
          innym rady, ale ja te rady opieram na doswiadczeniu i faktach. Jesli masz ochote napisz na priva.

          Nikt na forum za Ciebie tego nie rozwiaze ale mozesz dostac pare wskazowek i opinii ktore Ci dadza
          do myslenia.
          • von_logoff poprawka.. 18.07.06, 00:30
            mialo byc: "Nie musisz mieszkac z rodzina" (nie z "rodzicami") - przepraszam.
        • zamyslona4 Re: Iza - na spokojnie... 18.07.06, 09:21
          iza1310 napisała:

          > Nie wiem, jak mogłabym wyjechać. Nie mam żadnych pieniędzy. Jakiś czas temu
          > trochę zarabiałam(korepetycje, tłumaczenia, itp.), dopóki zupełnie się nie
          > załamałam. Te pieniądze już się kończą, a mama przecież nie daje mi na
          telefon,
          > internet, ubrania, itp.

          czytam twoje odpowiedzi i czytam.. i sie zastanwaim czego cozekujesz?
          na poczatku bylo mi cie zal, ale na kazda rade masz wymowke, wytlumaczenie ze
          ni emozesz tego zrobic. to po co ten post? zrozum- nikt nie zmieni twojego
          zycia jesli ty tego nei chcesz!!!
          • iza1310 Re: Iza - na spokojnie... 18.07.06, 15:20
            zamyslona4 napisała:

            > czytam twoje odpowiedzi i czytam.. i sie zastanwaim czego cozekujesz?
            > na poczatku bylo mi cie zal, ale na kazda rade masz wymowke, wytlumaczenie ze
            > ni emozesz tego zrobic. to po co ten post? zrozum- nikt nie zmieni twojego
            > zycia jesli ty tego nei chcesz!!!
            >

            Mylisz się, nie szukam wymówki dla własnej bierności, próbuję jakoś analizować
            realia. Nie należę do osób zaradnych, przebojowych, zawsze byłam trochę
            ciamajdowata. Chociaż rzeczywiście, takie pisanie na forum może wyglądać na
            litowanie się nad sobą. Pewnie nie wystawiam sobie dobrego świadectwa.
            • zamyslona4 Re: Iza - na spokojnie... 18.07.06, 16:26
              iza1310 napisała:

              > zamyslona4 napisała:
              >
              > Mylisz się, nie szukam wymówki dla własnej bierności, próbuję jakoś analizować
              > realia.

              moze za duzo anaizy za malo dzialania? czy jestes w stania cos wiecej wymyslic?
              ja mysle ze ty juz przeanalizowalas sytuacje ale wnioski cie przerosly. pewnie
              teraz jakis impuls by sie przydal, choc....

              >Nie należę do osób zaradnych, przebojowych, zawsze byłam trochę
              > ciamajdowata.

              ... zaden impuls nei pomoze jesli nie zmienisz sama przed soba swojego obrazu.
              myslisz z jestes ciamajda? to bedziesz! i nikt ani nic tego nei zmieni. to sie
              nazywa wyuczona bezradnosc. weszlas w symbioze ze swoimi roodzicami- jestem
              ofiara, bo wtedy chociaz na mnie zwracaja uwage. jesli nagle sie wyzwole, to
              ich strace. zmiana myslenia to krok pierwszy!

              >. Pewnie nie wystawiam sobie dobrego świadectwa.

              ja cie nei oceniam! po prostu wiem ze glaskanie po glowie nic nie zmienia.
        • miang Re: Iza - na spokojnie... 18.07.06, 12:49
          znajdz jakakolwiek prace, nawet w supermarkecie, odlozysz troche kasy na ten
          wyjazd, a poza tym 8 godzin poza domem nawet przy ciezkiej pracy beda dla Ciebie
          odpoczynkiem
      • wczorajsza.pietruszka Re: Iza - na spokojnie... 17.07.06, 23:53
        Von_logoff ma racje od poczatku do konca posta. Co do pierwszej kwestii, dodam
        tylko: olej od razu, nie masz juz wobec tych ludzi zadnych zobowiazan po takich
        obwinieniach. Co do drugiej, to ona akurat jest zasadnicza. Dopiero dzieki niej
        mozesz stac sie soba. Jak kazdy, zreszta.
    • piekielnica1 Re: rodzina obwinia mnie o śmierć ojca 18.07.06, 07:48
      Jesteś ofiarą rodziców.
      To oni sprawili, że czujsz się niepewnie.
      Nie byli dla Ciebie nigdy podporą, rodzeństwo tylko dołączyło do nich.
      Nie jesteś im niczego, ani niczemu winna.
      Musisz znależć siłę by odciąć się od tego wszystkiego i zbudować sobie własne
      poczucie wartości, właściwą samoocenę.
      Ostatecznie już w życiu cokolwiek osiągnęłaś. Nie wszystkim przecież udaje się
      ukończyć studia - a przecież jakoś dają sobie radę.
      Życzę dużo siły i sukcesów.

      Większość ludzi jest naprawdę mało spostrzegawcza i na pewno nie zauważy Twojej
      nieśmiałści. Ta metoda jest bardzo skuteczna. Zobaczysz, że to nie jest trudne.
    • ela282 Re: rodzina obwinia mnie o śmierć ojca 18.07.06, 13:02
      Iza napisz do mnie na skrzynkę pocztową.Nie wstydź się.
    • iza1310 Dziękuję wszystkim za wpisy. 18.07.06, 15:24
      Do osób, które proponowały mi napisanie na maila: spróbuję, tylko trochę zbiorę
      myśli.
      • agnieszka5661 Re: Dziękuję wszystkim za wpisy. 18.07.06, 16:14
        iza1310 najlepiej by było gdybyś sobie znalazła jakąkolwiek pracę i jak
        najszybciej się wyprowadziła od nich, bo Cię zniszczą jak tak dalej pójdzie.
        Przecież to oczywiste, że nikt nie jest winien chorobie Twojego ojca. Powodzenia!
    • florcia-a Re: rodzina obwinia mnie o śmierć ojca 18.07.06, 16:11
      Widzisz , nie znam Cię , a już polubiłam . To wszystko co Cię spotkało jest nie
      sprawiedliwe, ale wiedz , że ofiarami są zwykle osoby ciche, spokojne,
      nieśmiałe , ja też taka jestem i też mam ciężko , ale warto to wszystko
      przetrwać , przetrzymać , zmuś się jakoś , zacznij gdzieś pracować ,
      gdziekolwiek na początek , nie bój się nie wszyscy są tacy bezduszni.Warto
      spróbować.
    • renebenay Re: rodzina obwinia mnie o śmierć ojca 18.07.06, 17:11
      Twoj ojciec sam siebie zabil i jednoczesnie Ciebie ciezko zranil,jezeli
      pozostaniesz w tym stanie to bedziesz tak samo zabita ale psychicznie.Trzeba
      zwrocic sie do psychologa o pomoc bo jestes mloda i zycie jest przed
      Toba,rowniez powinnas sie usamodzielnic i odejsc na swoje do Twego zycia.Duzo
      Slonca.
    • winking1 twoja sytuacja prawna 18.07.06, 17:44
      zapewne nie wiesz jakie przysługują ci prawa w twojej sytuacji rodzinnej, więc
      przybliżę ci krótko.
      Twoja matka nie robi ci łaski, że cię utrzymuje, ogólnie żaden rodzic nie robi
      łaski, gdyż jest zobowiązany prawem do utrzymania lub płacenia alimentów.
      Należy ci się alimenty od matki na środki do życia i to bez względu na twój
      wiek (wiek dziecka), nawet gdyby miało 50 lat rodzice są obowiązani je
      utrzymywać.
      Sprawą już odpowiedzialności moralnej dziecka jest czy z tego prawa będzie
      korzystać dla swojej wygody – lenistwa czy potrzeby życia. Sprawę przeprowadza
      się w sądzie.
      To jedno natychmiastowe wyjście z sytuacji.
      Może zwrócisz się o pomoc prawną do opieki społecznej.
      Problemem jest twój charakter, ale jakoś musisz się przemóc.
      Zapewne młodsze rodzeństwo dostaje renty, a może i matka. Ty możesz ją otrzymać
      jeśli podejmiesz naukę na studiach lub w innej szkole pomaturalnej. Jest wiele
      takich szkół uznawanych przez ZUS do wypłaty rent na okres nauki.
      Druga sprawa to należy ci się spadek w jakiejś tam części w zależności od
      ilości dzieci. Możesz starać się go odzyskać.
      Najważniejszą sprawą jest fakt, że opisana sytuacja rodzinny wyczerpuje
      znamiona znęcania się psychicznego, a to z kolei jest ścigane prawem. Jesteś
      chroniona prawem przed takimi zachowaniami i praw tych musisz dochodzić
      osobiście u prokuratora.
      Być może taka ostra ingerencja zewnętrzna w wasze rodzinne stosunki da
      zrozumienie jej członkom, że to nie stajnia czy chlew żeby zadziobywać-
      zadeptywać najsłabszego.
      W każdym razie wykorzystanie jednej z tych porad pozwoli ci trochę złapać
      oddechu i popatrzeć na życie z innej strony.

      Życzę słusznych wyborów.
      Jak widać na powyższym przykładzie nikt nie ma „wolnej woli” by pstryknąć i
      zmienić swoje życie bez kosztów psychicznych, jak to wmawiają pasterze i
      nauczyciele. Macie możliwość wyborów, a nawet powiem dokładniej życie na ziemi
      to konieczność „wyborów”. Bo jeśli Iza nie dokona teraz wyboru jednej z tych
      dróg postępowania, to w następnym kroku przyjdą jeszcze trudniejsze wybory „być
      albo nie być”.
      zapraszam na www.rozmowy.all.pl

      • lila122 Re: twoja sytuacja prawna 18.07.06, 21:04
        Dziewczyno!-uciekaj z takiego chorego domu.Twoj ojciec wykonczyl sie sam
      • iza1310 Re: twoja sytuacja prawna 18.07.06, 21:29
        Bardzo dziękuję za te informacje.
        Na rentę rodzinną już się raczej nie załapię, mam bowiem 24 lata i ukończone
        studia magisterskie. Muszę znaleźć pracę, nie mam wyboru.
        Co do mojej sytuacji prawnej: nie wyobrażam sobie ciągania własnej matki po
        sądach, ale może coś wspomnę na ten temat, gdy znowu zrobi awanturę.
        "Postraszenie" powinno trochę ją pohamować, chociaż na początku wywoła pewnie
        potok bluzgów.
        • alfika Re: twoja sytuacja prawna 19.07.06, 10:16
          postraszenie będzie ciągnięciem tego samego, co jest teraz i wodą na młyn -
          lepiej przestać polegać na takich krewnych i zabrać się za swoje życie
          pohamowanie musi się wziżć z ich sumień, nie ze straszenia

          ale może się mylę
          • miang Re: twoja sytuacja prawna 19.07.06, 10:40

            no ale moze sie chociaż przymkną na chwilę i Iza bedzie miałą czas zeby sie
            pozbierać
            • alfika Re: twoja sytuacja prawna 19.07.06, 10:47
              może

              ale jak się pozbiera, to nie wyjdzie z tego domu i powoli wszystko wróci w
              stare schematy
              • lila122 Re: twoja sytuacja prawna 19.07.06, 12:19
                Iza?-masz jakas rodzine oprocz mamuski?Jesli tak to porozmawiaj z nimi.Ja widze
                jedno:madra dziewczyne,ktora ma duuuuuuuuuzo zazdrosci w rodzinie.Matka s... Ci
                na glowe,bo wie,ze mieszkasz z nia,nie masz pracy.Jak sie wyniesiesz z domu,to
                nie bedzie miala komu gderac.Zobaczy,ze masz jej gadanie w d... i nie obchodza
                Cie ich obwiniania.Oni widza,ze jestes zagubiona i to ich bardziej
                wscieka.Pozdrawiam.
                • lila122 Re: twoja sytuacja prawna 19.07.06, 12:31
                  Jeszcze jedno.Dalsza rodzina napewno wie,ze traktowali Cie jak
                  popychadlo.Uwierz mi-nie robilas w zyciu nic zlego.Jestes madra i wiesz co w
                  zyciu jest wazne.Tylko...musisz zaryzykowac. Ja tak wlasnie zrobilam w wieku 24
                  lat...zaryzykowalam i mam zycie,o ktorym wiele osob marzy.
              • iza1310 Re: twoja sytuacja prawna 19.07.06, 12:20
                Przecież napisałam "postraszyć"- w cudzysłowie. To nie tak, że chcę rozsiąść się
                wygodnie w domu, nic nie robić i odgrażać każdemu, kto mi podskoczy;)) Przecież
                jestem dorosła i wiem, że nie tutaj jest moje miejsce. Tylko tego poniżania nie
                można już wytrzymać, jak tu działać w takich warunkach :(
                • alfika Re: twoja sytuacja prawna 19.07.06, 12:40
                  więc stań na głowie, żeby móc się wyprowadzić
                  chyba, że widzisz inne wyjście, to juz pozostaję Twojej decyzji
                  sama najlepiej będziesz wiedziała, co jest najlepsze - nawet jeśli nie
                  najłatwiejsze

                  ja piszę tylko o tym, że chwilowe "uspokojenie" kogoś rzadko na dłuższą metę
                  zmienia stan rzeczy
                  • alfika Re: twoja sytuacja prawna 19.07.06, 12:42
                    i zacznij nawiązywać przyjaźnie, komuś pomożesz - i Tobie też pomogą, choćby w
                    wygadaniu się, jak będzie trzeba
              • miang Re: twoja sytuacja prawna 19.07.06, 14:22
                > ale jak się pozbiera, to nie wyjdzie z tego domu i powoli wszystko wróci w
                > stare schematy

                no niestety znam to z autopsji - jak czlowiek ma dola to nie ma sily zeby cos
                zdzialac, jak sytuacja chwilowo sie poprawia to zaczyna myslec ze moze nie bylo
                tak zle... i tak w kolko

                mi pomoglo prowadzenie pamietnika
    • kixi Re: rodzina obwinia mnie o śmierć ojca 19.07.06, 21:25
      Twój ojciec nie miał racji.Jego reakcja wynikała z tego,że tak naprawdę cię nie
      znał i nie rozumiał więc oceniał cię po pozorach jak to często bywa u starszych
      ludzi, którzy uważają ,że z racji swego wieku pozjadali wszystkie rozumy.To zły
      tok myślenia do tego go doprowadził.Może czas na odwagę i powiedzenie swojego
      zdania na ten temat przed mamą i rodziną.Najpierw będzie szok na twoją reakcję
      ale potem może da im wszystkim to do myślenia.Nieśmiałości można się pozbyć nie
      od razu ale stopniowo próbuj...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja