matka, która wiecznie się czepia

18.07.06, 16:03
Mam prawie 30 lat, dwójkę dzieci , fajnego męża , nie pracuję zawodowo i
mieszkam pod jednym dachem z moją matką , ojciec zmarł 2 lata temu. Nie muszę
się chyba wielce rozpisywać , bo już na pewno wiecie o co chodzi. Mama ma do
mnie wieczne wąty o wszystko ,regularnie co jakieś kilka tygodni prowokuje
kłótnie , ja nie wytrzymuje i też czasem coś odpowiem i jest atmosfera
okropna .Nie wiem jak mam dalej to znosić , matka ma 60 lat i uważa , że
wszystko wie i robi mnajlepiej , o wyprowadzce nie ma mowy , bo nas nie
będzie stać , a zresztą reszta rodziny nie dałaby mi żyć gdybyśmy ją samą
zostawili. Proszę , doradżcie mi cokolwiek , z góry dziękuję.
    • agnieszka5661 Re: matka, która wiecznie się czepia 18.07.06, 16:16
      o jeju normalnie jakbyś moją opisywała, mieszkam w innym mieście, sama się
      utrzymuję, ale Mama zawsze wie lepiej, a ja oczywiście wszystko robię źle.
      Niestety nie znam żadnego sposobu na to.
      • florcia-a Re: matka, która wiecznie się czepia 18.07.06, 16:20
        Jeśli nie jesteś z nią 24 g. na dobę to wszystko zniesiesz ,ale wyobraż sobie
        wieczne poniżania , docinki przy dzieciach, żaliła się na mnie i mojemu
        męzowi , który nie bardzo wiedział co z tym zrobić , nie jestem w stanie teraz
        opisywać szczegółow ,ale na prawdę nie wiem czy to wytrzymam...
        • ela282 Re: matka, która wiecznie się czepia 18.07.06, 19:15
          To moze poszukaj sobie pracy. Będziesz mniej przebywała wtedy z matką.
          • florcia-a Re: matka, która wiecznie się czepia 18.07.06, 19:41
            Chętnie , ale nie zostawiłabym jej dzieci , a mieszkam w małej miejscowości ,
            nie ma szans na zatrudnianie niani.
            • gustava Re: matka, która wiecznie się czepia 19.07.06, 12:56
              a jakby podac anons towarzyski dla mamusi...A powiedzialas jej chociaz raz,ze
              ma racje?
              • florcia-a Re: matka, która wiecznie się czepia 19.07.06, 15:35
                Nawet dość często , na prawdę wszystkiego już próbowałam i to jest rzeczywiście
                tak , że myślę sobie , że gdyby miała jakieś swoje rzycie , nie wtrącała by się
                tak do mojego, mam rację , czy nie ? ale jak to zrobić , to charakter bardzo
                apodyktyczny , nie wiem jak na nią wpłynąć...
                • gustava delikatnie najpierw kwiaty,zapros ja na kawe ... 19.07.06, 18:48
                  Wiesz mozliwe,iz ona dobrze o tym wie jaka jest.Czepia sie bo ma pelno
                  problemow i czuje sie odpowiedzialna za Twoja rodzine.Im wiecej bedziesz
                  starala sie ja zaskakiwac swoja dojrzaloscia zyciowa tym wieksza szansa,ze ona
                  przystopuje.Musisz ja czasem pochwalic ale tak od serca i podziekowac,ze razem
                  mieszkacie.Porozmawiaj z nia,ze martwisz sie ze od smierci ojca czuje sie
                  samotnie,ze rozumiesz jej potrzebe aktywnosci i chcialabys aby czerpala radosc
                  z zycia-moze sanatorium,moze chor,moze lekcje tanca,moze ksiazka...
    • creake Re: matka, która wiecznie się czepia 19.07.06, 18:23
      Ciezko mi jest cokolwiek Tobie doradzic bo mam podobny problem. Tzn. matke
      wszystkowiedzaca. Wydaje mi sie jednak ze musicie postarac sie od niej uwolnic
      tzn.zrobic wszystko zeby sie wyprowadzic. I nie miej wyrzutow sumienia. ze ja
      sama zostawiacie. Jesli jest w stanie poradzic sobie z domowymi obowiazkami i
      nie potrzebuje pomocy do zycia to spokojnie da rade. A dlasze zycie z nia pod
      jednym dachem zniszczy Cie psychicznie. Nie chodzi o to zebys ja
      totalnie "olala", ale przeciez mozna odwiedzic ja od czasu do czasu, nie
      narazajac sie na ciagla krytyke i czepianie sie wszystkiego.
      Zycze powodzenia i pozdrawiam
    • alfika Re: matka, która wiecznie się czepia 19.07.06, 18:53
      usamodzielnij się

      można i bez wyprowadzania - choć 2 dorosłe pokolenia w jednym domu... do tego
      to starsze musi do tego dorosnąć, coby frustracji na młodsze nie wylewać i nie
      pouczać co krok, bo każdy by zwariował

      a reszta rodziny może zamieszkać z matką (a jeśli uznają, że to Twoja matka, to
      przyznałabym rację - moja, więc niech się nie wtrącają)

      a jak powiesz na spokojnie: mamo, utrudniasz mi zycie, przestań mnie pouczać,
      bo to się źle skończy, ja naprawdę mam tego dość ( i tak za każdym razem, jak
      prowokuje)
      - to co?
    • noie Re: matka, która wiecznie się czepia 19.07.06, 20:07
      juz od samego wyobrazenia jak to moze byc gesia skorke dostaje :-(
      czy probowalas sposobu, ze we wszystkim ma racje ? moze kiedys w zdenerwowaniu
      powinnas powiedziec ze jesli on to dobrze robi a ty zle to moze onapowinna
      wszystko robic....i zaproponowac by ona wszystko robila (nawet z twoimi
      dzieciami ale w normalnych granicach)a ty jej tylko bedziesz pomagac jesli
      bedzie chciala lub sie od niej "uczyc" ...np...przy gotowaniu obiadu przy
      pierwszym marudzeniu powiedz ze jesli zle to robisz to moze ci pokaze jak.
      ciebie nerwy beda czasem wysiadac gdy bedziesz widziala jak i co ona robi
      ale....twoja mama moze na jakis czas gdy tak we wszystkim bedzie
      cie "wyreczac" bedzie spokojna i zadowolona ,i moze po paru dniach albo
      tygodniach bedzie miala szczerze dosc ze we wszystkim ma racje, ze wszystkim
      musi sie zajac, ze wszystko musi ci pokazywac do tego stopnia ze
      zrezygnuje...probowalas juz tej metody ? co ty na to ?
      pozdrawiam
      noie
      • florcia-a Re: matka, która wiecznie się czepia 19.07.06, 22:35
        Dziękuję za rady , zawsze lepiej jak ktoś postronny rzuci jakieś nowe światło.
        Muszę jednak co nieco dopowiedzieć , bo w tych nerwach , nie napisałam
        precyzyjnie o co mi tak naprawdę chodzi. Otóż w sprawach domu, kuchni itp. daję
        sobie dobrze radę i ona o tym wie , ale wydaje mi sie , że jest typem
        człowieka , który aby żyć musi mieć kogoś na kim się na bieżąco wyładowuje , bo
        musicie wiedzieć , że po tych kłótniach ona dobrze się czuje , a ja prawie się
        duszę z tej bezsilności.Ojciec nie był święty , zaglądał do kieliszka i ogólnie
        niezbyt zaradny był , a ja pomimo to potrafiłam się z nim dogadać - oczywiście
        jej się to nie podobało i do dziś mi wypomina , że jestem jak ojciec i nic mnie
        nie obchodzi . Byłam jej 3 dzieckiem , nie planowanym, parę razy słyszałam, że
        jakby nie ja to poszła by na studia. Żadne z nas jej dzieci studiów nie
        skończyło , więc uznała to za swoją porażkę , ma żale i do rodzeństwa, ale ich
        widzi tylko czasami , a mnie codziennie , jestem pod ręką , jak się to
        mówi .Krytykuje zresztą i mojego męża , ale on ma jakieś stalowe nerwy i się
        nie przejmuje.I wiecie wielkiej nadzieji na zmianę nie mam ,ale już samo
        napisanie o tym sprawia ulgę , bo nie mam komu się wypłakać, więc dziękuję
        jeszcze raz , to niby nic , a jednak pomaga:)
Pełna wersja