bratowa a reszta rodziny

21.07.06, 11:27
przyznam szczerze, że mało jest takich wątków-co zapewne oznacza, że nie ma z
tym problemów-ale
otóz mój brat poslubił 6 lat młodszą od siebie dziewczynę parę lat temu,
jak ją spotkał-właśnie rzuciła liceum, dzieki niemu (i mojej skomnej pomocy -
znalazłam jej pracę)ściągnelismy ją do miasta w którm mieszkalliśmy obydwoje.
Oni zamieszkali razem, brat ją utrzymywał, ona powoli kończyła liceum, poszła
na studia, urodziła dziecko, zrezygnowała z pracy wychowuje dziecko-
finansowo powodzi się im dobrze, ponieważ mój brat dobrze zarabia, wiec o
finanse sienie troszczą.
ale chodzi mi o kwestię traktowania rodziny mojego brata i pewnie zaraz
zostanę zaatakowana, ale bardzo mi sięto nie podoba. Faktem jest, że na
początku mojej mamie trudno było ją zaakceptować- ze względu na pewne
zachowania, ale z czasem-widywali sie 2-4 razy do roku jakoś te stosunki
ulegały poprawie-przynajmniej ze strony mojej matki, widziałam jak sie
starała ją zaakceptować-a to jakiś upominek, a to prezent itp. Po urodzeniu
dziecka-4 lata temu proponowała pomoc-jak bratowa studiowała, bratowa
odmawiałam ,mówiąc, że jej rodzina zapoiekuje sie wnuczką, z czasem nawet jej
siostra zamieszkała z nimi, poniewaz znalazła prace w mieście wiec tam sobie
mieszkali razem. wszystko było by dobrze, gdyby nie pewna awantura: 2 lata
temu mama miała operacje w mieście w którym oni mieszkali, wiec poprosiła po
operacji o mozliwośc przenocowania 1 nocy-zaznaczam 1 nocy, ponieważ wyszła
ze szpitala po południu i nie miała sie czym dostać do domu. Bratowa i brat
oczywicie się zgodzili, ale w trakcie przygotowywania obiadu doszło do
awantury-bo moja mam zaczęła zapraszać bratową na wieś mówiąc przyjedźcie,
dzieci się wasze pobawią-mamy dzieci prawie w tym samym wieku) nato bratowa
wykrzyczała, że nigdzie jedździć nie będą , nic nie potrzebują a w ogóle to
najlepiej, żeby moje dziecko poszukało sobiennych kolegów do zabawy(dodam ,ze
i tak sie z nimi w ogóle nie spotykaliśmy, czasami zadzwoniłam z grzeczniości
zapytać jak sie czuje moja chrześnica.
Jeszcze były jakieś teksty o wtrącaniu sie do ich małeżnstwa--rzeczy
kompletnie od czapy. Mama po prostu wyszła-brat próbował ją zatrzymać, ale
już było za późno. Wróciła do domu jakims bardzo póxnym autobusem, prosiła
sąsiadów żeby ją odebrali z przystanku i późną nocą dotarła do domu. W domu
nastapił krwotok, było pogotowie it. Ojciec sie zdenerwoał, zrobił bratu
awanturę, mama również przeżyła to bardzo. Ja wiedziałm o tej sytuacji z
opisu mamy, ale jako,że mój brat praktycznie po swoim ślubie zerwał ze mną
stosunki (poza bycie chrzestym u mego syna - w rewanżu ja jestem u niego)
wiec ja nie ingerowałam, pomagałam rodzicom jak mogłam, aby jakoś ta rana sie
zabliźniła. Minęło 2 lata od tego czasu-po tej awanturze brat nie kontakuje
sie z naszą rodziną ani ze mną.
Chcąc przerwać mur milczenia wyciągnęłam rękę do nich zapraszając ich do
rodziców (wiem, że mam bardzo czeka żeby zobaczyć wnuczke, porozmawiać z
własnym dzieckiem, no i własnie: wiedząc, że bratowa jest bardzo wrażliwa, na
moje kontakty z bratem poza jej plecami zadzwoniłam do brata na komórkę-
stacjonarnego nie mają i poprosiłam o rozmowę- z bratem rozmawiało mi sie
spoko, on mówił, że ma żal do rodziców ,że mu taką awantue zrobili, ale jakoś
chwilę porozmawialismy, że może to sie uda naprawić. Zadzwoniłam o umówionej
porze-porozmawiałm chwile z bratem-bratowa sie obudziła i słysząłam jak
niemalże wyrwała słuchawkę bratu krzycząc, że spotykać to sie ona nie będzie,
że nie potrzebuje kontaktu z naszą rodziną, a w ogóle to ona się
przestaszyła, że moja matka chce rozbić jej małżeństwo- przekaz informacji
był taki: mam was w d-pie, dziadkowie w ogóle nie muszą oglądać wnuczki,
kontakótw z rodziną też nie będzie utrzymywać-na moją ripostę, że przecież
jej rodzice są odwiedzani co tydzień powiedziała mi aaa tu was wszystkich
boli....
ręce mi opadają, zastanawia mnie dlaczego mój brat nie reaguje na fakt, że
bratowa kompletnie nie szanuje naszej rodziny, ja nie mówie o tym, żeby
kochała swoją teściową-nie musi, ale nawet przyjechac-odwiedzić na 3 godziny,
pobawić sie z wnuczką. Przy ząłożeniu ,że moja matka mieszka 120km od nich i
czasem dzwoniła-bo oni nigdy wczęsniej nie zadzwonili pierwsi, zarzuty, że
matka 1 wizytą rozbija małżeństwo są zasadne???
Nie wiem co z tym zrobic, tak bardzo chciałabym,aby te stosunki były
poprawne, żeby można było jak moimi szwagierkami (mam ich 3-))) usiąść,
spotkać sie na kawie, poplotkować-z nimi 3trafię sie dogadać a z właśną
bratową, która mogłaby mieć we mnie przyjaciela na dobre i na złe nie.....
tyle moich refleksii,dłufie to ale i smutne bardzo dla mnie.
Nasunęła mi się taka myśl z forum -"synowe jeśli są zakompleksione i nie
wyniosą z domu poczucia wartości dąża do zerwania wiezi z meża rodziną, a ta
druga strona to widzi i jest beee-cytatszedł jakoś tak:-))-ale coś w tym
chyba jest .....
pozdrawiam i jeśli ktoś ma ochotę do wyrażenia swoich opinii-zapraszam
    • alfika Re: bratowa a reszta rodziny 21.07.06, 11:36
      a dlaczego spodziewasz się, że zostaniesz zaatakowana?
      • krystynka1976 Re: bratowa a reszta rodziny 21.07.06, 11:39
        bo wiem, że na pewno pojawią sie też osoby które stwierdzą, że jestto
        standardowe zachowanie i nie powinnam sie wtrącać w sposób traktowania
        • alfika Re: bratowa a reszta rodziny 21.07.06, 11:57
          wiesz, nikt tu nie zna sytuacji z dwóch stron, ale piszesz tak, że można
          wnioskować, że bratowa nie dość, ze Waszej rodzinie dużo zawdzięcza, to jeszcze
          mama przez nią się nacierpiała, sąsiedzi mieli kłopot, mama mało nie
          przypłaciła tego życiem...

          (mama mogła wyjaśnić sprawę od razu u nich, a nie nieodpowiedzialnie lecieć po
          nocach do domu, nie sądzisz? jest starsza, zapewne bardziej doświadczona i może
          sobie pozwolić na łagodzenie, nie zaognienie sytuacji - przynajmniej ja tego
          się po mądrych ludziach spodziewam)

          takie przedstawienie sprawy jest... mało rokujące na przyszłość Waszych
          relacji, pretensje i poczucie wyższości chyba Was nie opuszczą, prawda?

          a poza tym jedno zdanie na koniec Twojego postu: zakompleksione synowe, które
          nie wyniosą z domu (ach, znowu ten ułomny dom rodzinny synowej :)))) poczucia
          własnej wartości oddzielają mężów od ich krewnych :))))

          ...teściowe też kiedyś były zakompleksione (chciały dobrze wypaść przed rodziną
          męża i być lubiane) - wiesz - i potem te teściowe zawsze synów próbują skłócić
          z ich żonami...
          widzisz, jak bez sensu wyglądają uogólnienia?
          • krystynka1976 Re: bratowa a reszta rodziny 21.07.06, 13:31
            a ty potrafisz rozmawiać z kimś, kto krzyczy na ciebie? Jeśli wyraźnie dano jej
            do zrozumienia, że nie jest miłym gościem a jedynie łaskawie pozwala się jej
            przenocować w domu -zostałabyś? Mając dość blisko do szpitala ani razu nie
            odwiedziła mojej matki, zresztą nikt od tego od niej nie wymagał-brat odwiedzał
            ją sam....i myslę dlatego w pewnym momencie wybuchła...a powodem był drobiazg.
            Wiesz afika, nikt nie ma tu poczucia własnej wyższości, jest mi po prostu
            smutno -ale chciałbym, aby ona traktowała tak rodzinę męża-jak jej mąż
            traktuje jej rodzinę, czy nie sądzisz, że to byłoby fair?
            • alfika Re: bratowa a reszta rodziny 21.07.06, 13:42
              dla dobra własnego dziecka?
              myślę, z ebym umiała
              niejeden głupi konflikt udało się załatwić łagodnością

              traktowanie identycznie obu rodzin by było fair wtedy, gdy te rodziny byłyby
              identyczne - a tak w życiu nie jest nigdy
              a na pewno dobrze byłoby, gdyby dwie strony chciały spokojnych relacji - Twój
              brat taką żonę chciał mieć, ją kocha i Wy macie tu tyle samo do zrobienia, co
              Twoja bratowa

              oby nie chodziło Ci o popsioczenie na bratową we wspólnym gronie i
              usprawiedliwienie Waszej rodziny... bo taką rolę spełniają już pozostałe
              odpowiedzi na Twój post :)
              • krystynka1976 Re: bratowa a reszta rodziny 21.07.06, 14:15
                nie, absolutnie nie chodzi mi o psioczenie na nią, i użalanie sięnad losem
                naszej rodziny, bo to nie jest sedno sprawy, a raczej o pomoc, jak wybrnąć z
                takiej sytuacji, bo dla mnie to nie jest fajne, wierz mi, i mimo, że szukam
                powodów, dla kórych tak nie lubi naszej rodziny-nie znajduję ich. Wszyscy
                mieszkamy daleko od siebie, w ząden sposób nikt nie jest od nikogo zależny,
                matka nie odwiedzała ich bez zapowiedzi, nie ingeruje w zaaden sposób w ich
                życie, o wszelką pomoc prosi od poczatku mnie , czy sądzisz, że jest w stanie
                rozbić im małżeństwo?czym? jedną wizytą po szpitalu?? a z drugiej strony czy
                nie byłoby fajie spotkać się razem? pogadać co u kogo słychać? nawet o
                pierdołach,nikomu korona z głowy by nie spadła, nawet jeśli nie znosi rodziny-
                nawet po to aby dziadki poznali wnuczkę, bo poza kilkoma rzadkimi razami (jak
                sami zajechali do nich jej nie wiedzieli.....Wiesz takie tłumaczenia-zimą nie
                bo zimno, latem nie bo gorąco.... Afika w dorosłyum życiu czasem przydąłaby się
                odrobina kompromisu, nie sądzisz? Czasem sama przymykam oczy na "błedy" mojej
                teściowej, która wierz mi potrafi nam zrobić czarny PR:-)))-ale nie zdarzyło mi
                sie z nia kłocić (a jestem synową8 lat), krzyczeć bo bądź co bądź jest to matka
                męgo męża,a kochając jego winna jestem szacunek jego rodzicom bo sama mam
                dziecko i chciałabym, aby traktowało mnie z szacunkiem.
                Wiem jedno, tutaj największą winę ponosi mój brat, któy biernie poddał się
                całej sytacji. i najsmutniejsze jest to, że jest to patowa sytacja.
                • alfika Re: bratowa a reszta rodziny 21.07.06, 14:54
                  po pierwsze, nie z każdym jest "fajnie" się spotkać i pogadać - co każdy
                  normalny człek wie, szczególnie jeśli z kimś się nie znosi
                  ale jeśli juz się chce spotkać i pogadać, to najpierw trzeba powyjaśniać to, co
                  dzieli aż tak - bo tu trochę głupkowato by wyszło to spogadanie o pierdołach,
                  nie sądzisz?

                  po drugie - nie doczytałam się w swoich postach, by Twoja mama chciała rozbijać
                  małżeństwo, a juz dziwnym jest to, że wizytą w szpitalu, i to jedną(!),
                  małżeństwa można rozbijać :) - to twój pomysł, zaznaczam :) (robisz z bratowej
                  kretynkę, to nie jest chęć dogadania i stworzenia normalnych więzi)

                  po trzecie - odrobina kompromisu - tak, ale chyba nie w temacie urządzania
                  spotkanek z kimś, z kim po prostu źle się czujemy - patrz, Twoja mamam w tak
                  ciężkim stanie tak źle się z nimi czuła, ze aż musiała jechać do domu w nocy...
                  a Ty piszesz, że Wam się marzą spotkanka??? hmmm...

                  po czwarte - obwiniasz brata? oczekujesz, że stanie przeciwko żonie??? ma ją
                  wychować? a co z jego decyzją, że życie spędza z żoną, nie z mamą - i wobec
                  żony będzie lojalny?

                  i jest to patowa sytuacja? - mam nadzieję, że wiesz, ze patowa sytuacja to
                  sytuacja bez wyjścia
                  skoro tak tę sytuację widzisz, póki brat nie przyzna racji Wam albo nie zacznie
                  lawirować, to czego się spodziewasz? bo ja naprawdę tego już nie wiem

                  po piąte - gdyby mi zależało na bratowej jako człowieku, podeszłabym jak do
                  człowieka, przełamywała lody i starała się ZROZUMIEĆ
                  może ma powody do obaw, o których nie masz zielonego pojęcia?
                  ale to trzeba chcieć, inaczej nie zrozumiecie się nigdy

                  i po ostatnie - szacunek dla teściowej jako matki męża, owszem
                  należy się jak najbardziej
                  ale jesli pozwalasz, by teściowa Cię opieprzała - to naprawdę Ci współczuję,
                  pozwalanie na krzyki pod swoim adresem nie ma nic wspólnego z szacunkiem
                  • krystynka1976 Re: bratowa a reszta rodziny 21.07.06, 15:30
                    po pierwsze a powiesz mi jak mogę się spotkać i powyjaśniac o tym co nas
                    dzieli -skoro bratowa sobie nie życzy kontaktu? na moją propozycję padło-a po
                    co mamy się spotykać,nie mam ochoty
                    po drugie-tekst o tym, że moja matka chce rozbić małżeństwo to są słowa mojej
                    bratowej,wiec ja z niej nie robię idiotki, nie mam takiej potrzeby
                    po trzecie mama wyszła, bo skoro zaczęła być atakowana, nie chce już teraz
                    oceniać, nie chciała też dzielić ich, bo brat za nią sięujął, wiec po prostu
                    wyszła-ciekawa jestem co ty byś zrobiła na jej miejscu??
                    po czwarte- nie oczekuje, że stanie przeciw żonie, ale bnie uważasz, że jesli
                    ona nie ma ochoty jechać odwiedzić rodzic ów, to może mogłaby pozwolić mu na
                    wyjazd bez niej? a niestety ona sobie nie życzy, więc on podporządkowuje siejej
                    woli aby uniknać kłótnii,bzdurnych podejrzeń, że nastawiamy go przeciw niej!
                    po piąte odkad jest w naszej rodzinie to zawsze ja staram się przełamywać lody-
                    wyciągać rekę,zrozumieć, dać czas na zapoznanie się z rodziną, nową sytuacją,
                    sądziłam, że po dziecku będzie może jeszcze bardziej pewna milości brata-
                    akceptacji cąłej rodziny a tu po prostu jestesmy oskarżani o jakieś bzdurne
                    zamiary (zabroniła przychodzić dziecku sąsiadki 6 lat do swojej córki ( bo
                    ona opowie w domu co sieu nich dzieje-to są jej słowa).
                    po ostatnie-nigdzie nie napisałam, że teściowa mnie opieprza-nie wiem dlaczaego
                    mi współczujesz, ani na mnie nie krzyczy-nie wiem skąd ci to przyszło do
                    głowy.czasem po prostu coś palnie nad czym nie pomyśli.....ale to nie powód
                    dlakórego miałabym robić jej bóg wie jakie awantury-zersztą widzę ją 1 na
                    miesiąc, dlaczego przez ten czas nie miałabym dla niej być miła???
                    • alfika Re: bratowa a reszta rodziny 21.07.06, 15:40
                      a jak Cię pyta, po co macie się spotkać - to Ty nie wiesz, co chcesz?

                      mówiłam - jak zechcesz zrozumieć bratową, to być może się dowiesz, dlaczego
                      obawia się (może i bezpodstawnie, ale się obawia), że teściowa chce ingerować w
                      jej małżeństwo
                      takie pisanie na wyrost, że sama robi z siebie idiotkę tak mówiąc to nie jest
                      wola porozumienia, wybacz, ale to naprawdę widać, jak z góry ją traktujesz -
                      może kiedyś sama tego doświadczysz, kto wie?

                      już napisałam, czego się spodziewam po ludziach, którzy mają się za mądrych

                      a z tym Twoim wyciąganiem ręki - to idź ty w pierony z taką dobrą wolą :))))
                      jak cały wątek opiewa bezsens zachowania twojej bratowej :)))))

                      napisałaś:
                      Czasem sama przymykam oczy na "błedy" mojej
                      teściowej, która wierz mi potrafi nam zrobić czarny PR:-)))

                      zrozumiałam, że to właśnie krzyki? :)
                      ale mogłam źle cię zrozumieć :)
        • anilorak Re: bratowa a reszta rodziny 21.07.06, 11:58
          Ciezka sytuacja, mysle ze bratowa sie juz raczej nie zmieni, mam podobna
          sytuacje w mojej rodzinie. Jesli to bratowa sama nie zmieni swojego wrogiego
          nastawienia(bo na takie ono wyglada)to nic nie ulegnie zmianie. Pozostaje sobie
          tylko zadawac pytanie, po co ludzie sie tak zachowuja, dlaczego tacy sa,
          dlaczego traca czas na takie pierdoly, dlaczego nie potrafia sobie wybaczac, ja
          tego nie pojmuje. Bratowa pewnie ma jakies niezle kompleksy z dziecinstwa.
          • kasiulek_mysiulek Re: bratowa a reszta rodziny 22.07.06, 14:46
            Anilorak, dołączam się-mam bardzo podobną sytuację w rodzinie. Psycholog radził
            spotykać się z nimi tylko na święta i od wielkiego dzwonu, niestety w
            psychologii trzeba czasem zapomnieć o miłośći bliźniego i po prostu przestać
            utrzymywać kontakty. Doszłam do etapu, kiedy uczucia mojej bratowej do mnie
            wcale mnie nie obchodzą:)
        • witch-witch Re:To nie jest standartowe zachowanie... 21.07.06, 12:01
          Trudno w takich sytuacjach jak ta, która opisałaś byc obiektywnym i mieć
          sprawiedliwa ocene sytuacji.Trzebaby było wysłuchac wszyskie strony. Ale z tego
          co widac to niechcec twojej matki do synowej ma swoje grunty. Zachowanie
          synowej jest ponizej wszelkiej krytyki.
          Nic na sile z takimi ludzmi nie wyjdzie na dobre. Mozliwe ze musice
          zaakceptowac,ze tak jest i nadzieja ze brat stanie sie bardziej zdecydowany i
          jaks decyzje podejmie na rzecz swoich rodziców......teraz widac ze siedzi pod
          jej pantoflem...
    • ela282 Re: bratowa a reszta rodziny 21.07.06, 12:12
      Na niektóre zachowania nic nie poradzisz. Znam takie małżeństwo, które mają już
      staż małżeński dość długi. On pobudował dom obok swojej matki. Matka jego to
      bardzo miła i uczynna kobieta. Jednak synowa jest cały czas na nie. Dom stoi, a
      oni mieszkają w klitce. Żadnych wygód. Nawet kibla na dworze nie ma. I ona nie
      chce się przeprowadzić z mężem, dzieckiem do nowego domu z wygodami. A dom
      rodzinny jest niedaleko, mogłaby codziennie przejśc się spacerkiem na nogach.
      Cóż pewnych osób nie zmienisz choćbyś nie wiem jak się starała. Brat pewnie się
      jej boi, bo z tego co piszesz jest osobą porywczą i agresywną.
      • lenado Re: bratowa a reszta rodziny 22.07.06, 12:42
        ja tam nie znam bratowej mojego narzeczonego w ogole, jestesmy ze soba ponad 3
        lata, nigdy nie siedzialam z nia przy stole,(jest strasza chyba 9 lat) nigdy z
        nia nie rozmawialam, ...mieszkają niedaleko ale nie wykazuja zadnych chęci
        kontaków, wręcz "nie przyjedziemy na świeta, bo nie" (do mojej przyszłej
        tesciowej)najbardziej to mi tu zal mojego narzeczonego bo dla mnie to po prostu
        para obcych zakompleksionych ludzi...
    • bzyczek61 Re: bratowa a reszta rodziny 23.07.06, 01:05
      A mnie sie wydaje, ze nie warto tracic czasu tam, gdzie juz wyczerpano
      praktycznie wszelkie mozliwosci dojscia do porozumienia. CZAS - jest tym, czego
      wszyscy teraz potrzebujecie.
      Jestem matka wspanialego chlopaka-mezczyzny, ktory od momentu poznania swojej
      milosci, po prostu - odsunal sie odemnie. Nigdy nie wtracalam sie w jego
      osobiste sprawy, nigdy nie dowiadywalam sie na sile: a co, a jak....itd.
      Czasem staralam sie zblizyc do mlodych, ale wyczuwalam niechec ze strony
      partnerki mojego syna. Rozmawialysmy tylko raz i to bardzo krotko, i raczej o
      pogodzie jak o ich zwiazku.
      Moglabym sobie lamac glowe co, dlaczego, jaka jest przyczyna jej niecheci do
      mnie...ale po co ???
      Moj syn ja kocha i to jest dla mnie najwazniejsze, ze on jest szczesliwy.A ze
      chwilowo nie ma miejsca w jego zyciu dla mnie? No coz, tez bylam mloda i nie
      zawsze myslalam o moich rodzicach. Zbyt szybko zapominamy jak my sie
      zachowywalismy. Wiecej wymagamy od innych, niz od siebie samych i przy tym nie
      staramy sie ich nawet zrozumiec, tylko zyczymy sobie, zeby zachowywali sie tak
      jak MY chcemy.
      Mysle Krystynko, ze musicie sobie dac "urlop" od myslenia o bolacej was
      sprawie. Zycie jest piekne, krotkie i bogate.
      A wiec uzbroj sie w cierpliwosc i....czekaj na rozwoj wypadkow nie czekajac.
      Zyj i czasem gdy jest Ci z tego powodu smutno, pomodl sie i z usmiechem na
      twarzy wroc do Twojego zycia. Znasz historie o synu marnotrawnym ??? To dotyczy
      rowniez Twojej bratowej.
      Pamietaj o Milosci, ktora wszystko rozumie i wszystko wybacza. (A tak w
      nawiasie-od trzech lat nie mam wiadomosci od mojego syna, pomimo ze wysylam
      czesto kilka slow, by mu opowiedziec co wokol mnie sie dzieje.
      Ktoregos dnia to sie zmieni, a on wie, ze nie uslyszy zadnego slowa wymowki )
Pełna wersja