czy ktorejs z was maz odebral dzieci???

08.02.03, 15:32
czy sa tutaj mamy, ktorych dzieci po rozwodzie zostyly z ojcem???
nie mam na mysli matek patologicznych, ktore nie zajmowaly sie badz nie
interesowaly dziecmi?,nie!
te ktore kochaja dzieci i byly z nimi zawsze.

ktorych dzieci byly na tyle duze ze same decydowaly a ojciec uzyl ich jako
broni przeciwko mamie, ktora chciala rozwodu.

?????
i zapewniam tych, ktorym to sie wydaje niemozliwe, ze takie sytuacje
maja miejsce
    • Gość: zz Re: czy ktorejs z was maz odebral dzieci??? IP: *.ny5030.east.verizon.net 09.02.03, 03:17
      Tak, mnie -jedno. Powiem wiecej, to ja po 4 latach gehenny rozwodu o ktory
      wystapil moj maz, ludzac sie ze sprawa sedzia zakonczy - zgodzilam sie na : nie
      branie jako dowodu sprawy kryminalnej o przemoc domowa i grabiez mienia, ktora
      jest we sadzie karnym przeciwko mojemu mezowi (jesli bym tak nie powiedziala to
      sedzia moze, chociaz nie musi zawiesic sprawe do czasu zakonczenia tamtej
      sprawy), wycofalam wszystkich moich swiadkow (przez 4 lata sedzia przesluchal
      jednego), zgodzilam sie na zamieszkanie dziecka przy ojcu, zgodzilam sie na
      zawieszenie mi wladzy rodzicielskiej (bo teraz mieszkam za granica), zgodzilam
      sie na placenie alimentow, chociaz moj maz jest autentycznym milionerem w
      Polsce a ja samotna matka wychowujaca bez alimentow drugie dziecko i
      zaczynajaca wszystko od nowa, a rozwodu dalej nie mam,(teraz czekam juz pol
      roku na sprawe, po ostatnim posiedzeniu sedzia wydal postanowienie, azeby maz
      udowodnil, ze chcialam sie z nim pogodzic, nie interesuje mnie juz nic co sie
      dzieje w sadzie) kiedy uzyskam rozwod zapewne nie pozwoli sedzia na wizyty
      mojego drugiego syna w kraju gdzie mieszkam, w ktorym ten drugi syn byl
      wczesniej 8 razy i ktorego jest wylacznym obywatelem.Dziwne, ale prawdziwe.
      Niedlugo kolejna sprawa , chce tylko zakonczenia tej gehenny, juz nic im wiecej
      nie moge dac. Powinnam zwariowac, myslalam, ze tak sie stanie. Nie zwariowalam -
      skonczylam studia, stanelam na nogi,pracuje wsrod ludzi, ktorych los jeszcze
      bardziej skrzywdzil niz mnie, staram sie jak moge utrzymywac kontakt
      telefoniczny z dzieckiem i miedzy synami. Nie chce sie rozpisywac o mojej
      tragedii, ale wspomne o innych "zakonczonych" znanych mi przypadkach.
      Maltretowana matka zabrala najmlodsze dziecko i wyjechala do duzego miasta, maz
      powazany nauczyciel historii po KUL-u nie tylko nie dal jej nastepnych, ale
      odebral najmlodsze. Z czasem wszystkie dzieci wrocily do matki.Inny - matka
      wyjechala za granice z mysla, ze sciagnie dzieci, maz mial oficjalna
      przyjaciolke. Maz nie zgodzil sie, sad oczywiscie tez, nawiazala kontakt z
      przyjaciolka, ktora nie byla najszczesliwsza z obca trojka wiec przekonala
      wtedy juz meza i wyslal dzieci do matki. Inny - maz wyjechal do Niemiec. 10 -
      letnia corka wyjechala z wizyta do niego. Mama nastepny raz zobaczyla ja za 10
      lat. Przez 10 lat corka ja nienawidzila. Teraz sa doroslymi kobietami,
      mieszkaja blisko siebie, sa w b. bliskim kontakcie.Znam jeszcze inne przypadki.
      Jesli to nie temat watku - tylko Twoj los, to nie daj sie zniszczyc - bedziesz
      zawsze matka swojego dziecka, badz cierpliwa, nie szalej, nie dawaj mu
      satysfakcji. Radze dobrze, dwa lata szalalam, nie wskoralam nic, zaniedbalam
      drugie dziecko, dawalam mu sadystyczna satysfakcje. Ta pani od doroslej juz
      corki mowi mi - cierpliwosci i optymizmu. Dziecko zdrowe, udane ? - dziekuj
      losowi za to. Podobno tylko alkoholiczkom, kryminalistkom, prostytutkom itd nie
      daja malych dzieci. Nieprawda, nie daja rowniez kobietom, ktorych mezowie sa
      ustosunkowani, bogaci, daja wystarczajaco duze lapowki (moj maz ma np. 3
      adwokatow) Pisze to zarowno dla Ciebie jak i dla siebie. Trzymaj sie.
      • Gość: xyz:-)) Re: czy ktorejs z was maz odebral dzieci??? IP: *.bos.east.verizon.net 09.02.03, 15:34
        Podobno tylko alkoholiczkom, kryminalistkom, prostytutkom itd nie
        >
        > daja malych dzieci. Nieprawda, nie daja rowniez kobietom, ktorych mezowie sa
        > ustosunkowani, bogaci, daja wystarczajaco duze lapowki

        Taka jest niestety nasza rzeczywistosc
        A Ty musisz zyc dalej, bo Twoje dziecko bardzo Cie potrzebuje, nawet gdyby
        mialo Cie widziec przez chwile raz na rok.
        Najgorzej jest w czwartym roku
        w 1 szlejesz
        w 2 uspokajasz sie
        w 3 zalamujesz
        w 4 - najwiecej samobojstw
        ale jesli przetrwasz (czego Ci zycze) - to zaczniesz wychodzic z dolka
        a Twoje dziecko kiedys zrozumie
        po prostu je kochaj
        i trzymaj sie
        :-))
    • Gość: Dawid Re: czy ktorejs z was maz odebral dzieci??? IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 09.02.03, 20:36
      Takie przypadki pewnie się zdarzają ale powiedzmy sobie szczerze: w 95% to
      matki ''dostają'' po rozwodzie dzieci , to matki nimi manipulują , to matki
      ograniczają ojcom ich prawa.
      • Gość: zz Re: czy ktorejs z was maz odebral dzieci??? IP: *.ny5030.east.verizon.net 09.02.03, 23:21
        Tylko zamozni ojcowie walcza o dzieci, biedni traca zainteresowanie walka o
        dzieci. Zgadzam sie, ze w bardzo wielu przypadkach Bogu ducha winne dziecko
        jest narzedziem zemsty, rowniez ze strony kobiet. W polskiej rzeczywistosci gdy
        malzonkowie nie wykazuja rozsadku a sad cywilny nie ma pojecia o psychologii
        rozpadajacego sie malzenstwa, gdy nie ma ani dobrowolnej ani tym bardziej
        obowiazkowej terapii i mediacji jest tak jak jest. Nie ma sposobu zeby przejsc
        przez to wszystko w Polsce bez spustoszenia psychicznego, a jednak sa kraje ,
        chociazby Szwecja gdzie jest to wszystko mozliwe. Sama udreczona szykanami
        mojego meza na moje wszelkie usilowania kontaktow z dzieckiem rozumiem
        doskonale ojcow, ktorzy po jakims czasie przestaja sie w takiej sytuacji
        interesowac dzieckiem (dziecmi), wtedy oczywiscie matki mowia - nie interesuje
        sie dzieckiem. Nauka rozwodzenia kiedy juz do tego dochodzi tez jest potrzebna.
      • Gość: A Re: czy ktorejs z was maz odebral dzieci??? IP: 217.8.186.* 10.02.03, 10:55
        Gość portalu: Dawid napisał(a):

        > Takie przypadki pewnie się zdarzają ale powiedzmy sobie szczerze: w 95% to
        > matki ''dostają'' po rozwodzie dzieci , to matki nimi manipulują , to matki
        > ograniczają ojcom ich prawa.




        Każdy przypadek jest inny, ale jeśli sędziowie, a przeważnie sędziny, przyznają
        opiekę nad dzieckiem matce, to jest to chyba coś więcej, niż solidarność
        jajników.
        Nie wiem, co czuje matka, której odbiera się dzieci - sama byłam dzieckiem,
        które sąd przyznał ojcu. Nie wiem, dlaczego. Ojciec zabraniał mamie kontaktów
        ze mną, ukrywał korespondencję, wywiózł na drugi koniec Polski.
        Byłam u niej w wakacje przed rozpoczęciem podstawówki, a następnym razem
        spotkałyśmy się (po kryjomu), jak skończyłam pierwszą klasę liceum.
        W międzyczasie ojciec na wszelkie sposoby wpajał mi nienawiść do matki,
        obarczał ją całą winą za rozpad małżeństwa itp.
        Ponieważ nie miałam możliwości poznać wersji mojej mamy, a w domu czułam się
        skrzywdzona (wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma), to ojca nienawidziłam, a do
        mamy tęskniłam.
        A gdybym została z mamą, to tęskniłabym do ojca, a z matką toczyła wojnę, jak
        każda nastolatka.
        Uważam, że jeśli rodzice rozstają się (często lepiej mieć spokojnych rodziców
        na odległość niż piekło na miejscu), to dziecko powinno zostać z tym, który
        udowodni, że się do tego lepiej nadaje, a nie tylko skuteczniej zdyskredytuje
        drugą stronę. I że dziecko i rodzic powinni być otoczeni opieką psychologiczą.
        A przede wszystkim dziecko nie powinno być monetą przetargową, środkiem szatażu.

        Ale jestem mądra... Ciekawe, jakbym się zachowała, gdybym sama musiała się
        rozwieść? Obym nigdy nie musiała...

        Życzę Ci, żeby jednak Ci się udało, mimo, że teraz dzieci chcą być z ojcem.
        Trzymaj się.

    • anka-34 Re: czy ktorejs z was maz odebral dzieci??? 10.02.03, 10:44
      bardzo ci dziekuje za odzew zz, szkoda, ze sie nie zalogowalas napisalabym
      chetnie do ciebie.
      trudno mowic o podbudowie ale wlasnie potrzeby mi bylo wypowiedziekogos kto
      przez to przeszedl i przezyl.
      to moj drugi rok bezskutecznej walki.
      do tej pory pod jednym dachem ale wkrotce sie to zmieni.
      niestety prawdopodobnie dzieci zostana z nim (po 2-letnim praniu ich mozgow)
      same tego chca.

      jeszcze wyrok sadu i opinia psychologa (nie wierze juz tez w sprawiedliwosc
      tych instytucji)musza to potwierdzic.
      i jak pisalas probuje radzic sobie w ten sposob, nie szalejac (to tez juz mam
      za soba)
      jedynie boje sie o siebie.
      o to o czym piszesz-zeby nie zwariowac.
      ale czas pokaze.
      jesli masz ochote odezwij sie.
      i dziekuje tobie.
      to przykre ze takie wyjatki sie zdazaja
      a ja jestem kolejnym tego potwierdzeniem!
      • Gość: zz Re: czy ktorejs z was maz odebral dzieci??? IP: 12.142.99.* 12.02.03, 04:14
        anka, wyslalam ci e-maila z mojej poczty na twoj log w czacie jakbys miala
        ochote na wieksza wymiane korespondencji. Ja osobiscie poczulam sie lepiej gdy
        okazalo sie, ze nie tylko mnie to spotkalo.
      • zz13 e-mail od zz 12.02.03, 04:37
        wyslalam na adres anka-34@gazeta.pl,mam nadzieje, ze dojdzie moze cie nie
        pociesze, ale nigdy cie nie ocenie, i zawsze bede po twojej stronie
        • anka-34 Re: e-mail od zz 12.02.03, 09:15
          dzieki za maila. odpisalam ci i czekam na dalsza poczte.

          nikomu nie zycze domagania sie swoich praw przed sadem
          i jesli macie taka mozliwosc
          trzymajcie sie od takich instytucji z daleka.!!!
          pozdrawiam
          • Gość: Malwina najgorsza IP: *.abo.wanadoo.fr 12.02.03, 09:19
            zgoda lepsza od najlepszego procesu
            • anka-34 Re: najgorsza 12.02.03, 09:30
              jak to latwo powiedziec,
              niestety trudno czasami wprowadzic w zycie
              i uwierz, ze wiem co mowie
              • alfika Re: najgorsza 13.02.03, 14:46
                Myślę, że bardzo możliwe, że Malwina też wie co mówi.
                • Gość: Malwina :-))) IP: *.abo.wanadoo.fr 13.02.03, 15:13
                  • Gość: camel Czy ktoras z was odebrala mezowi dzieci??? IP: *.dip.t-dialin.net 13.02.03, 15:45
                    a moze tez w inna strone.. dleczego opieke nad dzieckiem maja sprawowac matki?
                    przeciez czasem ojcowie sa znacznie lepsi. Podobno wylczycie o
                    rownouprawnienie, wiec o co biega?

                    camel
                    • Gość: Malwina Re: Czy ktoras z was odebrala mezowi dzieci??? IP: *.abo.wanadoo.fr 13.02.03, 15:50
                      wolna droga, bierz te dzieci i radz sobie
                      (jaki jest procent facetow ubiegajacych sie o ....?)
                    • Gość: A Re: Czy ktoras z was odebrala mezowi dzieci??? IP: 217.8.186.* 13.02.03, 16:09
                      Gość portalu: camel napisał(a):

                      > a moze tez w inna strone.. dleczego opieke nad dzieckiem maja sprawowac matki?
                      > przeciez czasem ojcowie sa znacznie lepsi. Podobno wylczycie o
                      > rownouprawnienie, wiec o co biega?
                      >
                      > camel


                      Opieka nad dziećmi po rozwodzie (w trakcie separacji) nie jest kwestią
                      równouprawnienia. Podtrzymuję, to co napisałam wcześniej - dzieci na stałe
                      powinny zostać z tym rodzicem, który (zdaniem psychologów, sądu, pracownika
                      socjalnego) zapewni mu lepsze warunki rozwoju (i nie sprowadzam tego do
                      pieniędzy).
                      Dosłownie przed chwilą usłyszałam w radiu informację, że sądy przyznają opiekę
                      ojcu tylko w 3% przypadków rozwodów. Ale gdyby wziąć pod uwagę ilość mężczyzn
                      starających się o tę opiekę, to może okazałoby się, że to 50% takich
                      przypadków. Może ktoś z Was zna takie dane? Sama jestem ciekawa.
                      • Gość: zz Re: Czy ktoras z was odebrala mezowi dzieci??? IP: *.ny5030.east.verizon.net 13.02.03, 23:43
                        W Ameryce w wypadku, gdy ojciec stara sie o opieke nad dziecmi sad przyznaje
                        mu ja w 80% wypadkow.
                        • Gość: dodo Re: Czy ktoras z was odebrala mezowi dzieci??? IP: 209.226.65.* 14.02.03, 00:38
                          Gość portalu: zz napisał(a):

                          > W Ameryce w wypadku, gdy ojciec stara sie o opieke nad dziecmi sad przyznaje
                          > mu ja w 80% wypadkow.

                          a ktora to ameryke masz na mysli, zz? bo na pewno nie te, w ktorej ja mieszkam.
                          coz za demagogia!
                          • Gość: dodo te procenty do poczytania IP: 209.226.65.* 14.02.03, 00:46
                            jak ktos ma ochote i cierpliwosc to polecam stronke:
                            www.divorcemag.com/statistics/index.shtml
                            • Gość: zz Re: do dodo IP: *.ny5030.east.verizon.net 14.02.03, 02:32
                              Podana przeza mnie informacja dot. Stanow Zjednoczonych Ameryki Polnocnej a
                              zrodlem jej jest ksiazka P. Chesler "Mothers on Trial" 1996 New York, London.
                              Faktycznie strzelilam blad - w ksiazce podane jest ze w 90% ( a nie 80% jak
                              napisalam) w wypadku walki o dziecko sad przyznaje je ojcu. Przejrzalam podana
                              bardzo dlugasna tablice statystyczna widocznie zbyt pobieznie i nie znalazlam
                              innych danych w tym temacie. Prosze mi podac pod jakim tytulem sa. Znalazlam
                              natomiast, ze w 1997r w 17 stanach USA w 72% kobiet dostalo opieke 9% mezczyzn
                              i 16% join custody (co w sumie nie stanowi 100%). Rowniez napisane jest, ze
                              dziecko dostaje ten rodzic, (mozna wnioskowac, ze wypadku kiedy o nie walcza)
                              ktory ma wieksze zarobki. Kto statystycznie ma wieksze zarobki - matka czy
                              ojciec? Temat widze drazliwy dla dodo, ale prosze nie zarzucajmy sobie
                              demagogii.
                              • Gość: dodo od dodo IP: *.sympatico.ca 14.02.03, 03:29
                                to podsuwam ci jeszcze taka lekturke:

                                A. Lenore Weitzman and the "73% Study"
                                The classic example of such a study is the now-discredited work of sociologist
                                Lenore Weitzman.[94] In 1985, Weitzman, reported that women suffered a 73%
                                drop in their standard of living following divorce while men experienced a 42%
                                increase in theirs.[95] Her findings were trumpeted in the news media and
                                various publications as proof that divorce laws actually favored men and that
                                more economic protections had to be given to women of divorce.[96] The problem
                                was that Weitzman's numbers were woefully inaccurate, a conclusion shared by
                                independent researchers, feminist researchers, and, eventually, even Weitzman
                                herself.

                                For example, as recounted by feminist author Susan Faludi, Weitzman purported
                                to base her study on a methodology advanced by Saul Hoffman, an economist at
                                the University of Delaware, and Greg Duncan, a social scientist.[97] Upon
                                learning of Weitzman's claims, Hoffman and Duncan attempted to contact her to
                                discuss the discrepancies in their own findings that, using the same
                                methodology, post-divorce women suffered a much smaller and temporary decline
                                in their standard of living of 30%.[98] The two also found that divorced
                                women's standards of living actually rose within five years to a figure higher
                                than that obtained while married to their former husbands.[99] After
                                sidestepping Hoffman and Duncan for more than four years, Weitzman finally
                                supplied her data to them, but the data were disorganized and unreviewable.
                                [100]

                                Accordingly, Hoffman and Duncan ran the data supplied by Weitzman in her book,
                                and they still received a figure closer to their much lower number.[101] When
                                they published their findings demonstrating that the Weitzman figures
                                were "almost certainly in error," "suspiciously large," and inconsistent with
                                her own information, this news was hardly reported by the news media at all.
                                [102] Even as late as 1996, despite the study's refutation, the erroneous
                                figures were still being incorporated into public policy.[103]

                                The U.S. Census Bureau later confirmed in a study that Weitzman's 73% number
                                was wrong and inconsistent with her own information.[104] Eventually, Weitzman
                                herself acknowledged her study was erroneous.[105]

                                Yet the damage was done. Many policy makers and judges failed to recognize the
                                clear error of Weitzman's work and conclusions; this failure, in retrospect,
                                made sense: her study told them what they wanted to hear. She confirmed the
                                prevailing cultural bias that women were the "weaker sex" and, accordingly, in
                                need of paternalistic government intervention and protection. She also
                                confirmed the prevailing cultural bias that men did not need such protection.
                                This attitude, demonstrated here in economic considerations, likewise prevails
                                in custody considerations. A 1989 study conducted by the Massachusetts Supreme
                                Judicial Court, which incorporated some of Weitzman's findings, is a prime
                                example.


                                B. The Massachusetts Supreme Judicial Court's Gender Bias Study of the Court
                                System in Massachusetts
                                Although allegedly implemented "to determine the extent, nature, and
                                consequences of gender bias in the judiciary and to make remedial
                                recommendations to promote the fair and equal treatment of men and
                                women,"[106] the 1989 Gender Bias Study of the Court System in Massachusetts
                                is a prime example of a results-oriented study ironically reeking of gender
                                bias.[107] Despite evidence demonstrating that mothers receive primary
                                residential custody of children approximately 90% of the time that custody is
                                first determined by the court,[108] this study offered the following
                                remarkable conclusion to demonstrate that gender bias against fathers in child
                                custody determinations was a myth, unworthy of further study or policy
                                changes: "[F]athers who actively seek custody obtain either primary or joint
                                physical custody over 70% of the time."[109] This conclusion is often cited to
                                discredit continuing claims by fathers and fathers' rights organizations of
                                gender bias in child custody matters.[110] An analysis of the methodology
                                underlying this conclusion, however, demonstrates fundamental flaws that seem
                                to confirm a results-oriented analysis.[111]

                                First, the study=s methodology in the area of child custody was entirely
                                subjective; that is, it was based on interviews rather than hard data from
                                court files.[112] Second, the study dodged the hard questions of gender bias
                                it purported to address. For example:


                                In most cases, mothers get primary physical custody of children following
                                divorce. In general, this pattern does not reflect judicial gender bias, but
                                the agreement of the parties and the fact that in most families mothers have
                                been the primary caretakers of children. In some cases, however, perceptions
                                of gender bias may discourage fathers from seeking custody, and stereotypes
                                about fathers may affect case outcomes.[113]
                                Clearly the study missed an opportunity to explore whether out-of-court gender
                                bias led to situations in which mothers were predominantly the primary
                                caretakers, the stated basis for mothers' success in court.[114] It did not
                                look at the forces at play underlying "the agreement of the parties" regarding
                                custody.[115] Most problematic, however, was its total absence of follow up on
                                the speculation of how gender bias discouraged fathers from seeking custody
                                and how stereotypes about fathers affected outcomes.
                                Thus, ignoring these potential gender biases against fathers allowed the study
                                to conclude that "fathers who actively seek custody obtain either primary or
                                joint physical custody over 70% of the time."[116] However, based on its own
                                data and not ignoring potential gender bias against fathers, the study could
                                also have trumpeted any of the following results, leading to far different
                                conclusions:



                                Mothers get primary residential custody 93.4% of the time in divorces.[117]
                                Fathers in divorce get primary residential custody only 2.5% of the time.[118]

                                Fathers in divorce get joint physical custody only 4% of the time.[119]

                                Fathers in divorce get primary or joint physical custody less than 7% of the
                                time.[120]

                                Where fathers actively seek custody, they receive primary residency in less
                                than one out of three cases (29%),[121] and joint physical residency in less
                                than half (46%).[122]

                                Unfortunately, the preceding five conclusions did not seem to fit with the pre-
                                conceived effort to "isolate patterns of behavior that disadvantage women and
                                to examine the results of this behavior on the economic status of women."[123]
                                Finally, the foundation for the "70% solution" theory advanced by the study is
                                hopelessly weak. The number implies that if a father wants custody, 70% of the
                                time he will get either primary or joint physical residency. The number does
                                not explain, for example, in how many of those cases mothers actually agreed
                                that primary or joint physical residency was best for their children. It does
                                not explain how many of those cases were contested cases where the judiciary
                                determined custody after a hearing on the merits. Nor does it explain in how
                                many of those cases the mother actively rejected custody or was unavailable to
                                care for the children. In short, problems in the methodology underlying the
                                70% figure and basic failures to explore other possible explanations, render
                                the figure utterly useless in concluding a lack of gender bias against fathers.
                                [124] Indeed, analyzed fairly, the data underlying the figure strongly suggest
                                social and cultural forces at play beyond a holistic analysis of children=s
                                best interests. It cannot be fairly concluded through the analysis of these
                                data that those forces are based on gender bias against fathers, but it can be
                                fairly concluded that the study does not ref
                                • Gość: dodtka dodo czy ty to przeczytales czy tylko wyslales? IP: 12.142.99.* 15.02.03, 17:51
                                  No, oczywiscie, ze z powodu gender bias tatus ma lepsza sytuacje, gdy ja chce
                                  miec.
                                • Gość: dodtka dorosle dzieci powinny sie wypowiedziec nie liczby IP: 12.142.99.* 15.02.03, 17:58
                                  It cannot be fairly concluded through the analysis of these
                                  data that those forces are based on gender bias against fathers, but it can be
                                  fairly concluded that the study does not ref


                                  I nie podales zrodla,i nie zapominaj, ze wszystkie badania sa subiektywne.
                                  Dodatkowo, wg ostanich badan, nie pamietam zrodla, dzieci wychowyane przez
                                  tatus maja lepiej, bo matki sa dochodzace sa bardziej zaangazowane w ich
                                  wychowanie niz dochodzacy tatusiowie. A w ogole, to sa wszyskto statystyki,
                                  moze niech wypowiedza sie dzieci.
                                  • Gość: A Re: Wypowiadam się jako dorosłe dziecko IP: 217.8.186.* 20.02.03, 17:17

                                    Po rozwodzie sąd przyznał bezpośrednią opiekę nade mną mojemu ojcu. To był jego
                                    drugi rozwód, więc mogłoby to świadczyć o nieumiejętności założenia
                                    harmonijnego związku i zapewnienia mi warunków na rozwój intelektualny i
                                    uczuciowy (głodna i obdarta nie chodziłam, ale to nie wszystko). Miałam ok.3
                                    lat, jak to się stało. Być może w tamtym momencie ojciec był, zdaniem sądu,
                                    psychologa, lepszym rodzicem.
                                    Jak dziecko ktoś adoptuje, to przychodzi ktoś z ośrodka, żeby sprawdzić, czy
                                    została podjęta słuszna decyzja. Dlaczego nikt nie przyszedł do naszego domu?
                                    Nie pamiętam żadnej wizyty, rozmowy, pamiętam natomiast ciągłe awantury ojca z
                                    jego trzecią żoną, rękoczyny, alkohol. Nie umiałam sobie z tym poradzić, wtedy
                                    nie było niebieskiej linii. Uważam, że stała mi się krzywda, do dziś ponoszę
                                    konsekwencje. Uciekałam, ale przed uzyskaniem pełnoletności nie miałam szans.
                                    Wyprowadziłam się po maturze.
                                    Nie uważam, że wszyscy faceci są złymi ojcami, ja akurat takiego miałam. Sąd
                                    mógł się też pomylić, może ojciec miał lepszego adwokata (sam też kończył
                                    prawo). Ale nikt mi nie dał szansy, żeby coś zmienić. Myślę, że inne dzieci też
                                    takiej szansy nie mają.

                                    Nie wiem, czy ktoś tu jeszcze zagląda...:)
                      • Gość: camel Re: Czy ktoras z was odebrala mezowi dzieci??? IP: *.dip.t-dialin.net 14.02.03, 14:53

                        > Opieka nad dziećmi po rozwodzie (w trakcie separacji) nie jest kwestią
                        > równouprawnienia. Podtrzymuję, to co napisałam wcześniej - dzieci na stałe
                        > powinny zostać z tym rodzicem, który (zdaniem psychologów, sądu, pracownika
                        > socjalnego) zapewni mu lepsze warunki rozwoju (i nie sprowadzam tego do
                        > pieniędzy).


                        problem w tym, ze wedlug tych psychologow najleszym rodzicem jest matka..co
                        wcale nie znaczy, ze tak jest. Mysle, ze to kwestia podejscia spoleczenstwa.
                        Ostatnio byl reportaz w TV, o gosciu ktory stracil prawo do opieki nad synem, a
                        przyznano je...babci. Matka lezy w szpitalu w spiaczce.
                        Ja mam wrazenie, ze sady rodzinne sa zdominowane przez kobiety i to dlatego
                        takie wyroki. A juz wogole paranoja jest zabornienie ojcu zabierania na
                        weekendy czy na wakacje wlasnych dzieci.




                        > Dosłownie przed chwilą usłyszałam w radiu informację, że sądy przyznają
                        opiekę
                        > ojcu tylko w 3% przypadków rozwodów. Ale gdyby wziąć pod uwagę ilość mężczyzn
                        > starających się o tę opiekę, to może okazałoby się, że to 50% takich
                        > przypadków. Może ktoś z Was zna takie dane? Sama jestem ciekawa.


                        Pewnie tak jest, a czy to znaczy ze 3% ojcow jest lepszych od matek? To jakas
                        bzdeta. Zreszta spoleczenstwo polskie powinno byc traczej za przyznawaniem
                        opieki nad synem ojcom, bo przeciez jedna z podejzewaanych przyczyn
                        homoseksualizmu, jest brak ojca, lub utrudnione z nim kontakty..a wiec drogie
                        panie...
                        • Gość: A Re: Czy ktoras z was odebrala mezowi dzieci??? IP: 217.8.186.* 14.02.03, 16:12
                          Gość portalu: camel napisał(a):


                          A juz wogole paranoja jest zabornienie ojcu zabierania na
                          > weekendy czy na wakacje wlasnych dzieci.


                          Masz rację, nikt nie ma prawa zabraniać rodzicowi kontaktów z własnym
                          dzieckiem, jeśli sąd nie pozbawił praw rodzicielskich. Do harmonijnego rozwoju
                          potrzebna jest obecność obojga rodziców.
                          Niestety rzeczywistość nie jest taka różowa. Osobiście znam przypadek (a może
                          więcej przypadków), gdzie jeden z rodziców nie zabrania kontaktów drugiemu.
                          Efekt jest taki, że dziecko uwielbia tego, z którym spędza weekendy, czy
                          niektóre popołudnia, bo wtedy dostaje prezenty, słodycze, ma tę osobę tylko dla
                          siebie, tylko dla przyjemności, zabawy.
                          A drugi rodzic - ten codzienny - musi zrobić zakupy, pranie, wyegzekwować
                          porządek w pokoju, czasem skarcić rozbrykanego malca.
                          Więc ten stały jest be, a ten dochodzący - cacy.
                          Niestety nie znam rozwiązania tego dylematu, bo gdybym znała, nie miałabym
                          problemów kiedyś i teraz.
                          Nie twierdzę, że ojcowie są gorsi. Mam nadzieję, że psychologowie są fachowcami.
                          Pozdrawiam wzystkich tatusiów :-)
                          • Gość: zz Re: do Camel IP: *.ny5030.east.verizon.net 14.02.03, 19:03
                            Naogol zgadzam sie z twoim postem - tylko blagam nie pisz brednii o zwiazku
                            przyczynowym miedzy homoseksualizmem a wychowywaniem synow przez matki, czy ta
                            teoria dziala w obydwie strony - dziewczynki wychowywane przez ojca staja sie
                            lesbijkami? Mysle, ze to bardzo jednostkowe poglady. Zapewne wiecej niz 3%
                            mezczyzn jest lepszymi wychowawcami dla dziecka, ale tak sie sklada, ze w
                            sytuacjach ekstremalnych (dziecko specjalnej troski)to ojcowie porzucaja zone z
                            takim dzieckiem, czyli ich sfera uczuciowa jest troche inna niz kobiet. Nie
                            winie ich za to - tak sa zbudowani, tak jak kobieta zbudowana jest do opieki
                            nad malym dzieckiem. Do dodo - dziekuje.
                            • Gość: camel Re: do Camel IP: *.dip.t-dialin.net 15.02.03, 11:44
                              Gość portalu: zz napisał(a):

                              > Naogol zgadzam sie z twoim postem - tylko blagam nie pisz brednii o zwiazku
                              > przyczynowym miedzy homoseksualizmem a wychowywaniem synow przez matki,

                              z tego co wiem, to jedna z teorii..tak na prawde to do konca NIC nie wiadomo.
                              dlatego to napisalem... bo moze sady powinny dmuchac na zimne:)) he he...
                              No i tak szczerze mowiec, juz kiedys o tym pisalem, pode mna mieszka para
                              chlopakow i z tego co mowia obaj mieli utrudnione kontakty z ojcem (jeden nie
                              mial go wogole), a drugi tylko raz czy dwa razy w miesiacu - bo tak mama
                              zalatwila w sadzie. Wiec pewnie cos w tym musi byc.

                              camel
                              • Gość: rychu Re: do Camel w sprawie homo IP: 12.142.99.* 15.02.03, 17:46
                                ja nie wiem skad bierze sie homoseksualizm, sam jestem hetero, ale smieszy
                                mnie ten paniczny strach przed nim. Widze, ze nic sie nie zmienia w naszej
                                mentalnosci - lepiej miec raka niz byc homoseksualista - to samo z dzieckiem.
                                Lepiej niech dziecko wychowuje rodzic, ktory moze nie jest w tej opiece
                                najlepszy, zeby nie daj Boze synek sie za chlopaczkami nie ogladal. A propos,
                                zapytalas sie swoich sasiadow, dlaczego tatusiowie sie nimi nie interesowali?
                                Moj tatus spuscil na mnie wode, gdy mialem 2 lata. Moze powiniem byc wdzieczny
                                mojej matce, ze nie oddala mnie pod opieke jakiegos czulego wychowawcy z
                                przytulka, na wypadek gdybym potem wolal facetow
    • anka-34 do zz 15.02.03, 15:18
      ciekawa ejstem czy po mojej drugiej odpowiedzie cos pisalas?
      weszlam dzisiaj na poczte i wszystko mam zmazane. we wszystkich katalogach "0"
      nie wiem czy ktos mi sie wlamal czy to jakas ogolna awaria?

      takze nie mam nawet twojego adresu.

      daj znac prosze
      • Gość: zz Re: do zz IP: 12.142.99.* 15.02.03, 18:00
        napisalam, dzisiaj, daj znac czy dostalas, jak nie to powtorze.
Pełna wersja