taki sobie schiz

24.07.06, 10:01
co na to powiecie?

kazdy zwiazek -ludzi mi blizszych i dalszych- oceniam 'on moze miec
lepsza' 'stac ja na lepszego faceta', zawsze ktos jest w moich oczach
niedoceniony w zwiazku, a druga osoba moim zdaniem stara sie za malo...

moje podejscie do mezczyzn jest podobne, nikt mi nie pasuje... albo facet
jest nieosiagalna zdobycza, albo kims o kogo nie warto sie starac... no i
przeciez wiadomo, ze z tego nic nie wyjdzie...



    • jezor_trolla Re: taki sobie schiz 24.07.06, 10:05
      Ja moze nie oceniam w identycznych kategoriach, ale mam to samo. Przygladam sie
      wielu zwiazkom i w zadnym z nich nie chcialbym byc. Moze oczekuje idealu, ktory
      jest trudny do osiagniecia, nie wiem.
      Wiem jedno, wole byc sam, niz korzystac z połśrodków.
    • nancyboy Re: taki sobie schiz 24.07.06, 10:11
      Ciekawe co jest Twoim kryterium "lepszości" jednego człowieka od drugiego...
      • jezor_trolla Re: taki sobie schiz 24.07.06, 10:12
        Nie ma takiego słowa jak lepszosc nieuczko:)
        • nancyboy Re: taki sobie schiz 24.07.06, 10:19
          Ty zawsze używasz tylko tych słów, które istnieją? Wiesz co to jest cudzysłów?

          PS.
          Zwróć czasami uwagę na płeć forumowiczów.
    • paco_lopez Re: taki sobie schiz 24.07.06, 10:35
      pomyliłas ludzi z samochodami. zacznij traktować ich jak zwierzęta udomowione.
      siebie też. będzie to krok w dobrym kierunku. przytęp sobie czymś zdolnośc
      oceniania innych. może sobie ją przypal.

      Ja osobiscie widzę, ze ten mógłby być z tą, a tamten z tamtą a ten czy inny to
      w ogóle jakby był z gwiazda pierwszego formatu albo z superbohaterem to też
      guzik by z tego było.
      • life_is_good Re: taki sobie schiz 24.07.06, 12:00
        o tej kontrowersyjnej 'lepszosci'

        kurcze, przeciez to nie chodzi o wycene czlowieka, jak samochodu czy domu,
        ludzie, przeciez to forum psychologia... chyba rozumiecie o co chodzi...
        stac ja na kogos lepszego- tzn moglaby byc z kims, kto bardziej by sie staral i
        zapewnil poczucie bezpieczenstwa.
        chyba napatrzylam sie na takie popaprane zwiazki, w ktorych ludzie sa razem,
        niby wszystko ok, ale zero komunikacji i szczescia. Jedna z osob robi co chce,
        kompletnie ma wszystko w nosie, a druga akceptuje to w milczeniu (lub nie
        akceptuje, probuje cos zmienic, wytlumaczyc ... niestety bezskutecznie... i
        tylko ciagle klotnie)

        niedawno zlapalam sie na tym, ze na poczatku znajomosci juz widze, ze ten facet
        nie bedzie sie staral, bedzie mial wszystko w nosie... albo, ze ja nigdy nie
        spelnie oczekiwan...


        • nancyboy Re: taki sobie schiz 24.07.06, 12:16
          > niedawno zlapalam sie na tym, ze na poczatku znajomosci juz widze, ze ten facet
          > nie bedzie sie staral
          Starał o co? Jeśli kogoś kochasz, to czy ważne jest czy on się stara?
          • life_is_good Re: taki sobie schiz 24.07.06, 12:26
            oczywiscie, bo zwiazek to dawanie i branie... chcialbys byc z kims, kto tylko
            bierze i nic ci nie daje?
            • nancyboy Re: taki sobie schiz 24.07.06, 12:30
              Chcę być z kimś, kogo kocham. Nie interesuje mnie czy mi coś daje czy nie.
            • paco_lopez Re: taki sobie schiz 25.07.06, 12:20
              to branie i dawanie w praktyce to sprowadza sie do wymiennego robienia
              śniadania , obiadu , prania, prasowania, zmieniania pieluch, karmienia,
              ganiania na poczte i po zakupy, a do buzi to i tak jedna strona bierze, no i
              pytanie czy jak wtedy gdy bierze to tez daje. Jak sobie zrobisz schizę na
              równowage brania i dawania to zawsze bedziesz czuc ze cos nie tak. A skąd to
              poczucie, że temu czy innemu nie sprostasz? traci mi to pytaniem o dopasowanie
              w aspekcie urody, ciucha, czy też wymagań co do luksusu i uporzadkowania
              przestrzeni wokół, a dalej idąc zwykły strach przed odrzuceniem
    • ela282 Re: taki sobie schiz 24.07.06, 12:07
      Jednak ciężko trafić na tą pasujacą połówkę. A może by tak jakieś biuro
      matrymonialne? Tam określasz czego oczekujesz, kogo szukasz. No bo jak samemu
      sie nie znajduje, to moze potrzebna jest pomoc innych osób.
      • life_is_good Re: taki sobie schiz 24.07.06, 12:23
        ale tu nie chodzi o brak... tu chodzi o zakorzenione podejscie do
        niesprawiedliwosci w zwiazku, ktore niestety burzy calkiem fajnie sie
        zapowiadajace ralacje
        • alfika Re: taki sobie schiz 25.07.06, 12:34
          cóż
          zostań prawnikiem :)

          a ile masz lat, jeśli to nie jest tajemnica?
    • bzyczek61 Re: taki sobie schiz 25.07.06, 16:02
      Wedlug mnie masz problem sama ze soba i zeby sie ze soba sama nie
      skonfrontowac, uciekasz do oceniania innych i pozwalasz sobie na ich krytyke.
      Sprobuj spojrzec na siebie w taki sposob, w jaki spogladasz na swoich
      bliskich...moze sie okazac, ze w glebi duszy czujesz sie niewartosciowa,
      niedoceniana; a moze po prostu Twoje EGO jest zbyt rozwiniete i masz zbyt duze
      mniemanie o sobie???
      Podstawa dobrych ukladow jest MILOSC(Agape), ktora pozwala na bezkrytyczne
      spojrzenie na innych i na siebie. Czlowiek ma taka nature, ze najprostsze
      rzeczy robi skomplikowanymi. Po co???
      Zycie jest piekne i wszystko jest przed Toba. Szukaj zrozumienia, a ktoregos
      dnia zdziwisz sie swoja wlasna madroscia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja