dlaczego matki ranią córki?

05.08.06, 20:23
Czuję jak moja matka mnie niszczy, juz prawie zniszczyła moje uczucie do
mojego Mężczyzny, a ślub za kilka miesięcy... Matka od 2 lat ( z przerwami)
sie do mnie nie odzywa. Wpada we wściekłość, wtedy krzyczy na mnie że znów
zrobiłam cos źle, że jestem wredna, że jestem idiotką, że się zmieniłam... że
ten kutas (to o moim narzeczonym) tak mnie zmienił.. że zrobiłam z niej matkę
potwora.. Zadne próby rozmowy nie dają efektu, moja matka stała jakby za
szyba i słyszała tylko to co chce usłyszeć. Jesteśmy normalnymi, młodymi
ludźmi, oboje pracujemy, żyjemy normalnie. Jej przykre słowa zostaja i
odbijaja się we mnie jak dzwon. " Twój XX wyglądał jak smieciarz, jaką on
miał koszulę!" "Zobaczysz jeszcze ci ku...rwa zrobię taki numer że na Twoje
wesele będę patrzeć z góry", "Mamo kocham cię" "Wyp..laj idiotko" a za kilka
dni jest dla mnie słodka i mówi "córeczko". Wiem ,że ona nie radzi sobie ze
sobą, dlatego tak się zachowuje, wiem ,że czuje sie przerazona i samotna (nie
mam ojca, matka jest sama) Czuję do niej złość, wściekłość i nie potrafię
przebaczyć.. a bardzo chcialabym.. Mieszkamy razem... boję sie jakie piekło
sie rozpęta gdy powiem jej że sie wyprowadzam.. ale jestem na to
gotowa...Przez pierwszych siedem lat zycia wychowywała mnie babcia, potem
mama wyszła za mąż, ojczym był alkoholikiem i kiedy teraz wszystko sie
poukładało... między nami nie ma bliskości... nigdy nie było.. Dlaczego matka
świadomie rani córkę? Czy przytrafiło się wam cos podobnego?
    • likeadrum Re: dlaczego matki ranią córki? 05.08.06, 20:26
      chyba przedkłada własny egoizm i wygodę nad tobą...woli zebyś była jej
      posłuszna i oddana. Musisz byc twarda i nie daj sobią pomiatać.....na znak
      braku szacunku do twojego zycia już dawno bym się wyprowadziła.
    • blueska3 Re: dlaczego matki ranią córki? 05.08.06, 22:20
      Moja mama dziś ewidentnie chciała mi pomóc. Jak nigdy przyszła, pogadała,
      zapytała co sie ze mną dzieje. Jakoś nigdy nie było ku temu okazji, bo oni
      zawsze uważali, że jest wszystko ok. Uważali tak, bo nigdy nie pytali, nie
      interesowali sie jakby moim zyciem. No chyba że to było w jakis sposób znaczące.
      A dziś przyszła. W szoku byłam. Ale przyzwyczaiłam sie, że zawsze sama radzę
      sobie ze swoimi problemami i.. jakoś nie potrafiłam powiedzieć jak mi źle.
    • mskaiq Re: dlaczego matki ranią córki? 06.08.06, 06:19
      Byc moze jest to lek ze mozesz ja opuscic. Razem z lekiem pojawia sie rowniez
      zlosc. Kiedy jest zlosc i strach wiele osob traci kontrole nad Soba.
      Piszesz ze czujesz do Niej zlosc i wscieklosc. Nie rob tego bo zaczniesz
      reagowac tak jak Ona.
      Kiedy nie ma tej zlosci i strachu jest mila, wtedy Cie kocha, sprobuj z Nia
      porozmawiac kiedy jest spokojna. Dowiedz sie dlaczego reaguje na Twojego
      chlopaka w taki sposob.
      Nie probuj dyskutowac z Nia kiedy jest wsciekla bo tylko powiekszasz ta
      wscieklosc. Zakoncz jak najszybciej dyskusje, powiedz ze musisz wyjsc, itp.
      Wroc pozniej kiedy jest spokojna ale koncz kiedy zauwazysz ze znow staje sie
      negatywna.
      • salamanka28 Re: dlaczego matki ranią córki? 06.08.06, 17:32
        Niestety jest to koło zamknięte... Kiedy próbuję z nią rozmawiać.. ona sie
        wścieka... ten jej dobry nastrój bywa tylko "na powierzchni".. tak jakbym
        przestała się dla niej liczyć... Kiedy wróciłam z wakacji nawet nie
        zapytała "jak było?", nigdy nie pyta o mnie... nawet o ślub nie pyta...ona ma
        nadzieję że go nie będzie...
    • witch-witch Re: Ona nie robi tego świadomie... 06.08.06, 11:14
      Nie znam na tyle twojej mamy, aby pisać dokładnie dlaczego, ale sam jeżyk jakim
      się do ciebie wypowiada, mówi wiele za siebie....To jest patalogia. Matka ma
      zapewne jakieś zaburzenia psychiczne, które sprawiają,że ma zmienne humory.
      Może pochodzi z rodziny alkoholików? A moze inne pzryczyny, sama je
      wybadaj..Ale zapewniam cię,ze tak nie zachowuje się człowiek zdrowy. Choroba ma
      nad jej zachowaniem kontrolę. I nie traktuj jej jak kogos zdrowego i normalnego
      któremu brak dobrej woli, bo nie oto tu chodzi...jedynie sobie wyrządzasz
      krzywdę. Traktuj matke jak kogoś chorego, kto zaniedbał swoje leczenie i
      zdrowie psychiczne....
      Pzdr.
    • gusiekk Re: dlaczego matki ranią córki? 06.08.06, 13:11
      Pomysl jak bylo miedzy wami zanim ten chlopak pojawil sie w twoim zyciu? Moze
      ona sie boji ze od niej odejdziesz, ze zostanie sama, ze nie bedzie miala
      nikogo bo ma nielatwy charakter?

      A moze ci zazdrosci ze jestes z nim szczesliwa a ona nigdy tego nie zaznala?
      Zastanow sie jakie ona miala zycie, jak byla traktowana itd. Cokolwiek stalo
      sie w jej przeszlosci nie daje jej oczywiscie prawa tak ci traktowac ale moze
      pomoc ci zrozumiec jej zachowanie.
      • salamanka28 Re: dlaczego matki ranią córki? 06.08.06, 17:27
        Na początku to mama zachęcała mnie do tego żebym z nim była, kibicowała nam,
        bardzo go polubiła, w pewnym momencie jakby straciła kontrolę nad sobą, kiedy
        zobaczyła , że chcę żyć własnym zyciem , mieć swoją rodzinę, kiedy zdała sobie
        sprawę, że już nie jest najwazniejszą osobą dla mnie , zaczął się koszmar. Juz
        nie rozmawia ze mna, tylko krzyczy, wścieka się, "wylewa na mnie pomyje", to
        przykre ale tak jest, ja ani dobrocią ani przeczekaniem nie jestem w stanie
        skruszyć jej wśiekłości do mnie. Wiem że musi być bardzo samotna i za tym kryje
        sie lęk, potworny lęk przed byciem samą, ja rozumiem jej zachowanie ale czuję
        jak to co ona robi coraz bardziej mnie niszczy... Ona miała ciężkie zycie, ojca
        wswego właściwie nie znała, jej matka - wymagająca, chłodna i wiecznie
        niezadowolona (wobec niej - bo dla mnie to kochana babcia). Gdybym nie była jej
        córką, nie uwierzyłabym w to, że potrafi się tak zachować. Dla całej rodziny
        jest mila i sympatyczna...
    • kurka.mala Re: dlaczego matki ranią córki? 06.08.06, 18:42
      Nie wiem dlaczego matki ranią córki, ale podejrzewam, że jest to spowodowane
      problemami psychicznymi ów matki. Bo przecież żadna kochająca istota nie chce
      ranić obiektu swojej miłości. Musi szwankować umięjętność okazywania uczuć i
      wartościowanie, co jest dla dziecka dobre, a co nie. Często niedojrzała
      emocjonalnie matka kieruje się egoistycznymi pobudkami, np. chcąc zatrzymać
      dziecko przy sobie, mieć je tylko dla siebie, partnera życiowego dziecka
      traktuje jako zagrożenie dla własnej więzi ze swoim dzieckiem zamiast cieszyć
      się jego szczęściem. Podobno trudno być rodzicem i nawet dla prawidłowo
      rozwiniętej jednostki trudne są chwile, kiedy pociecha się usamodzielnia i już
      nie potrzebuje rodzica w takim stopniu jak kiedyś. Jednak zachowanie jakie
      opisujesz jest ewidentnie niezdrowe. A próbowałaś rozmawiać na ten temat z kimś
      z rodziny, np. z babcią? Trudno to cokolwiek konkretnego radzić, Ty znasz swoją
      matkę najlepiej, ale zrób wszystko aby odchodząc na swoje nie rozstawać się z
      nią w gniewie. Ja też zawsze miałam z mamą pod górkę, choć przyznaję, że takich
      ekstremalnych sytuacji raczej nie doświadczyłam. Ja mam "normalną rodzinę",
      oboje rodziców, żadnych patologii, kochający, pomagający dziadkowie itp. Jednak
      czasami mi się wydaje jakbym rozmawiała z małym dzieckiem a nie z osobą
      dorosłą, moją matką. Zadnych racjonalnych argumentów, na moje "nie", dąsanie
      się, nigdy nie powie o co tak naprawdę jej chodzi. Wieczne trzymanie pod
      kloszem, najchętniej to dyktowała by mi wszystko, od tego jak mam się
      ubierać/czesać, do wyboru koleżanek/chłopaka (chociaż tego pewnie i tak by nie
      zaakceptowała, tzn, na poczatku jakiegos by mi wybrala, ale wpadla by w furię
      gdyby nas nakryła w sytuacji no wiadomo jakiej :), a mam 23 lata). Także
      czasami ręce opadają. Dobrze, że jeszcze ma oparcie w reszcie rodziny, bo mam z
      nikim nie potrafi się dogadać, eh..
Pełna wersja