kasiika
08.08.06, 13:12
(Przepraszam za prymitywny polski, jestem zagranica)
Mielismy miec z ludzmi z pracy takie spotkanie: Karioki, tanczenie drinki itd.
Tydzien przedtem spytalam czy moge wracac z nim i jego zona pociagiem bo
mieszkamy kolo siebie. Powiedzial ze zona przyjedzie samochodem tak ze mnie
podwioza. Podziekowalam, ale powiedzialam ze nie chce robic klopoty. Zapewnil
ze to bedzie dla nich przyjemnosc.
Zon przyszla i wlasnie ja poznalam na tym spotkaniu.
No wiec przyszla pewna godzina pozna (nocna). Oni z zona sie wybrali do
wyjscia, ja tez ubralam swoj plaszcz (tutaj jest zima); tymczasem on do mnie
podszedl i sie pozegnal. Zostalam na lodzie, bo nie mialam ze soba dosyc
pieniedzy. Wracalam sama pociagiem pozno.
Na nastepny dzien on przyszedl do pracy jakby nigdy nic, pytal jak weekend
spedzilam itd. Ja odpowiadalam doscy zimno.
Ale absolutnie nic nie zapytal jak dojechalam do domu, co jest bardzo
dziwne. Ja czuje sie bardzo zle z tym, ze jestem nic niewarta. Zawsze w
pracy b. dobrze ze soba bylismy i ja bylam bardzo pomocna co do niego
(bardziej niz on do mnie).
Nic nie rozumiem czemu tak sie zachowal i jak mam sie zachowac. Narazie nie
inicjuje z nim zadnych kontaktow (jedynie zwiazane z praca) i jestem grzeczna
jak on zagada.