Do wszystkich tu bywajacych zon

IP: *.proxy.aol.com 17.02.03, 13:28
Drogie Zony. Zony zdradzane, podejrzewajace cos, plujace jadem i tym podobne,
zadajcie sobie ten trud i przejrzyjcie strony w polskim internecie
typu "randka", "spotkanie" lub podobne. Na Gazecie, Onecie, czy WP. Moze
niejedna z was znajdzie tam ogloszenie, moze nawet zdjecie, wlasnego
malzonka. Niezla lektura. Ogloszenia zonatych mezczyzn, ktorzy nie ukrywaja
swojego stanu cywilnego, szukajacych zupelnie oficjalnie kochanki, seksu,
przygody. Moze wasz kochany Misio jest wsrod nich? A moze Pysio przyjaciolki?
Te zonate Misie i Pysie oglaszaja sie zupelnie jawnie. Nawet mozna
przeczytac: "nudze sie w malzenstwie". Ale przeciez gdzies sa zony tych Misi.
Moze one o niczym nie wiedza? A moze nie chca wiedziec? Bo Misio- Pysio
przeciez taki by nie byl. On nie. Jego uwiedziono. Poczytajcie drogie Zony. I
czy ktoras sie przyzna, ze odkryla swojego meza na jednej z tych stron? I co
bylo potem?
Zycze przyjemnej lektury.
A.
    • Gość: skor_pion Re: Do wszystkich tu bywajacych zon IP: 217.8.186.* 17.02.03, 14:32
      Gość portalu: A28 napisał(a):

      > Drogie Zony. Zony zdradzane, podejrzewajace cos, plujace jadem i tym podobne,
      > zadajcie sobie ten trud i przejrzyjcie strony w polskim internecie
      > typu "randka", "spotkanie" lub podobne. Na Gazecie, Onecie, czy WP. Moze
      > niejedna z was znajdzie tam ogloszenie, moze nawet zdjecie, wlasnego
      > malzonka. Niezla lektura. Ogloszenia zonatych mezczyzn, ktorzy nie ukrywaja
      > swojego stanu cywilnego, szukajacych zupelnie oficjalnie kochanki, seksu,
      > przygody. Moze wasz kochany Misio jest wsrod nich? A moze Pysio przyjaciolki?
      > Te zonate Misie i Pysie oglaszaja sie zupelnie jawnie. Nawet mozna
      > przeczytac: "nudze sie w malzenstwie". Ale przeciez gdzies sa zony tych Misi.
      > Moze one o niczym nie wiedza? A moze nie chca wiedziec? Bo Misio- Pysio
      > przeciez taki by nie byl. On nie. Jego uwiedziono. Poczytajcie drogie Zony. I
      > czy ktoras sie przyzna, ze odkryla swojego meza na jednej z tych stron? I co
      > bylo potem?
      > Zycze przyjemnej lektury.
      > A.





      Z innych Twoich postów wiem, że też jesteś mężatką.
      Czy "między kominkiem, a ogródkiem" też sprawdzasz swojego Misia-Pysia w
      internecie? A możesz wypytujesz go w czasie waszej "pół godzinki"?
      Och, przepraszam, Ty nie musisz tego robić - "Twój taki nie jest na pewno"...


      • Gość: A28 Re: Do wszystkich tu bywajacych zon IP: *.proxy.aol.com 17.02.03, 15:45
        Tak myslalam, ze to mi sie uslyszy. Nie, moj Misio-Pysio nie mowi po polsku,
        wiec bezsensem byloby sprawdzanie go na polskojezycznych stronach. Zagladanie
        na polskie strony internetu nalezy, miedzy innymi,do moich sluzbowych
        obowiazkow.I czytanie ogloszen tez. Nie ogloszen matrymonialnych, ale te czytam
        juz, ze tak powiem, z rozpedu.
        I czytac czyjes ogloszenie,bedac zamezna/zonatym, to jednak zupelnie cos innego
        niz jako zonaty zamiescic takie ogloszenie. Nie wydaje ci sie?
        Mam andzieje, ze zadowolila cie moja odpowiedz.
        A.
        • roseanne Aniu! 17.02.03, 15:54
          jak sie masz ?
          kope lat Cie nie widzialam


          sciskam :)
        • miauczynska Re: Do wszystkich żon, w tym do A28 17.02.03, 16:02
          Gość portalu: A28 napisał(a):

          > niz jako zonaty zamiescic takie ogloszenie. Nie wydaje ci sie?
          > Mam andzieje, ze zadowolila cie moja odpowiedz.
          > A.


          Świetny temat na wątek , lubię Cię czytać A28 , ale skoro juz wywołałaś temat
          i każesz nam sprawdzać ogłoszenia w poszukiwaniu własnych mężów więc zastosuj
          swą radę rownież w swoim małżeństwie/związku. I to pewnie miał/a na myśli
          skor_pion. Sprawdź swego Mysia-Pysia na obcojęzycznych stronach być może
          znajdziesz tam ogłoszenie matrymonialne zamieszczone przez niego , przecież nie
          sądzisz że Twój 'obcojęzyczny/ partner jest przez swą obcojęzyczność lepszy,
          mądrzejszy, sprytniejszy od naszych polskojęzycznych , prawda ? :-)
          • Gość: skor_pion Re: Do wszystkich żon, w tym do A28 IP: 217.8.186.* 17.02.03, 17:20
            miauczynska napisała:


            >
            > Świetny temat na wątek , lubię Cię czytać A28 , ale skoro juz wywołałaś temat
            > i każesz nam sprawdzać ogłoszenia w poszukiwaniu własnych mężów więc zastosuj
            > swą radę rownież w swoim małżeństwie/związku. I to pewnie miał/a na myśli
            > skor_pion.

            Brawo Miauczyńska. Od trzech postów próbuję wyłuszcyć A28, o co mi chodzi, a ty
            zorientowałaś się od razu. Nie twierdzę, że A28 nie jest w stanie tego
            odczytać, być może różnimy się sposobem wypowiadania, poczuciem humoru itd.
            To, broń Boże, nie ma nic wspólnego z poziomem intelektualnym (żeby mi się tu
            nikt nie czuł urażony!!!). Ja już poprostu tak piszę - dużo, ale myślę (w swoim
            zarozumialstwie), że na temat.
        • Gość: skor_pion Re: Do wszystkich tu bywajacych zon IP: 217.8.186.* 17.02.03, 16:11
          Gość portalu: A28 napisał(a):

          > Tak myslalam, ze to mi sie uslyszy. Nie, moj Misio-Pysio nie mowi po polsku,
          > wiec bezsensem byloby sprawdzanie go na polskojezycznych stronach. Zagladanie
          > na polskie strony internetu nalezy, miedzy innymi,do moich sluzbowych
          > obowiazkow.I czytanie ogloszen tez. Nie ogloszen matrymonialnych, ale te
          czytam
          >
          > juz, ze tak powiem, z rozpedu.
          > I czytac czyjes ogloszenie,bedac zamezna/zonatym, to jednak zupelnie cos
          innego
          >
          > niz jako zonaty zamiescic takie ogloszenie. Nie wydaje ci sie?
          > Mam andzieje, ze zadowolila cie moja odpowiedz.
          > A.


          Nie chodzi mi o to, czy Ty czytujesz ogłoszenia matrymonialne - zawodowo, czy
          też prywatnie. Skoro radzisz to innym żonom, to czy sama też sprawdzasz swojego
          męża na obcojęzycznych stronach? Bo rad udziela się z doświadczenia.
          A te "ociekające jadem żony" nie sprawdzają swoich mężów, nie dlatego, że są
          naiwne, tylko dlatego, że im ufają. A że potem rzeczywistość okazuje się
          bolesna, to już inna bajka.
          Więc ufasz i nie sprawdzasz, ufasz i sprawdzasz, nie ufasz i nie sprawdzasz,
          czy też w końcu nie ufasz i sprawdzasz? I co z tego może wyniknąć?

          Bo jeśli:
          - nie masz podstaw do sprawdzania i nie sprawdzasz - jest wszystko OK.,
          - masz podstawy i nie sprawdzasz - ryzykujesz cios z zaskoczenia,
          - nie masz podstaw i sprawdzasz - facet zorientuje się, że nie ufasz, że jesteś
          nadmiernie zazdrosna i podejrzliwa i może tego nie zrozumieć ( o konsekwencjach
          niezrozumienia przez mężczyznę motywów postępowania kobiety to strach myśleć)
          - wreszcie: masz podstawy i sprawdzasz - możesz uprzedzić jego działania,
          zdusić bunt w zarodku lub wywalczyć lepsze warunki rozwodu.

          A jeśli nie robisz niczego, co zalecasz innym, to co chcesz przez to osiągnąć?

          Pozdrawiam bez złośliwości (choć jestem wrednym Skor_pionem) :)))
          • Gość: A28 Re: Do wszystkich tu bywajacych zon IP: *.proxy.aol.com 17.02.03, 16:59
            Skorpion, cos ci sie pokickalo. Takie ogloszenia sa sprawa publiczna i czytac
            je moze kazdy. I czyta sie tu wiele, ze kobiety powinne byc solidarne.
            Solidarnosc jajnikow ( durniejszego okreslenia dawno juz nie czytalam) nazywa
            to sie po polsku. I czy kobiety nie powinny solidarnie stanac murem przeciwko
            tego typu praktykom zonatych mezczyzn?? W koncu to jest maz jakiej kobiety.
            Dziwna ta wasza solidarnosc. Jak jakas odpowie na takie ogloszenie, to jest
            dziwka a Misio- Pysio ofiara. Ale wspolnie zewrzec front przeciwko oglaszajacym
            sie Misiom-Pysiom i jako zgromadzenie zon, przywolac ich do porzadku, to nie.
            Czyli w sumie maz oglaszajacy publicznie wraz ze zdjeciem, ze mu sie w
            malzenstwie nudzi, ze szuka kochanki nie czyni nic zlego. Kobieta, ktora na to
            ogloszenie ew odpowie, to musi byc suka. O dobry Boze, zaczynam rozumiec!!
            A.
            • Gość: skor_pion Re: Do wszystkich tu bywajacych zon IP: 217.8.186.* 17.02.03, 17:14
              Gość portalu: A28 napisał(a):

              > Skorpion, cos ci sie pokickalo. Takie ogloszenia sa sprawa publiczna i czytac
              > je moze kazdy. I czyta sie tu wiele, ze kobiety powinne byc solidarne.
              > Solidarnosc jajnikow ( durniejszego okreslenia dawno juz nie czytalam) nazywa
              > to sie po polsku. I czy kobiety nie powinny solidarnie stanac murem przeciwko
              > tego typu praktykom zonatych mezczyzn?? W koncu to jest maz jakiej kobiety.
              > Dziwna ta wasza solidarnosc. Jak jakas odpowie na takie ogloszenie, to jest
              > dziwka a Misio- Pysio ofiara. Ale wspolnie zewrzec front przeciwko
              oglaszajacym
              >
              > sie Misiom-Pysiom i jako zgromadzenie zon, przywolac ich do porzadku, to nie.
              > Czyli w sumie maz oglaszajacy publicznie wraz ze zdjeciem, ze mu sie w
              > malzenstwie nudzi, ze szuka kochanki nie czyni nic zlego. Kobieta, ktora na
              to
              > ogloszenie ew odpowie, to musi byc suka. O dobry Boze, zaczynam rozumiec!!
              > A.

              Nie wiem, w którym moim poście przeczytałaś to , co mi zarzucasz ( nie było o
              żadnych sukach i innych - co to za słownictwo w stosunku do człowieka?) Ja
              tylko pytam, czy Ty robisz to, co radzisz innym. Jeśli tak, to czym to
              tłumaczysz, jeśli nie, to w jakim celu radzisz to czyimś żonom.
              To mnie interesuję.
              Jeśli ja komuś coś radzę, to albo jest to wynik mojego doświadczenia w tym
              temacie, albo jestem specjalistą w tej dziedzinie.
              I nie wypowiadam się na temat mężów, żon, dających ogłoszenia, czytających je.
              To temat na inny wątek. Pytam o Ciebie i Twojego męża - co spowodowało, że
              rozpoczęłaś ten wątek (oprócz oczywistego prawa do swobody wypowiedzi).
              A w tym "zgromadzeniu żon" chciałabyś też uczestniczyć? Na czym miałaby polegać
              jego działalność? A może to taka prowokacja? Nie pisałaś przecież "poczytajmy",
              sprawdźmy, "zajrzyjmy" czy jakoś tam, tylko użyłaś czasowników w drugiej osobie
              liczby mnogiej, w trybie rozkazującym.
              • Gość: A28 Re: Do wszystkich tu bywajacych zon IP: *.proxy.aol.com 17.02.03, 17:39
                Dlaczego?
                Zdrady w malzenstwie,partnerstwie, zwiazku sa wszedzie. Na calym swiecie. I na
                calym swiecie boli jednakowo. Ale takiego koltunstwa nie ma nigdzie. Ludzie sie
                kochaja, pobieraja, rozwodza, na nowo zakochuja i nikt nie trabi o przysiedze
                malzenskiej, jako o dozywotnim skazaniu. A ze wlasnie tu trabi sie najwiecjej,
                wiec napisalam tu apel do tych wszystkich, ktore swojego Misia-Pysia
                usprawiedliwiaja a wieszaja psy na tej ( czesto tylko internetowej) "kochance".
                A co do mojego Misia- Pysia, to bylabym wdzieczna za wskazanie mi takiego
                ogloszenia, jesli moj Misio- Pysio by je zamiescil. Co bym zrobila? Z pewnoscia
                odpisala. Plomiennie i goraco, zeby go zachecic. A potem bym sie z nim umowila.
                jakby juz byl dostatecznie napalony. I to byloby nasze ostatnie osobiste
                spotkanie. Reszte zalatwiliby juz adwokaci. I jasne, ze wstapilabym do szeregow
                tepiacych tego typu meskie praktyki. A dlaczego nie? Uwazasz, ze lepsze jest
                chowanie glowy w piasek??
                A.
                • Gość: skor_pion Re: Do wszystkich tu bywajacych zon IP: 217.8.186.* 17.02.03, 17:50
                  Gość portalu: A28 napisał(a):

                  > A co do mojego Misia- Pysia, to bylabym wdzieczna za wskazanie mi takiego
                  > ogloszenia, jesli moj Misio- Pysio by je zamiescil.

                  A28 - bo zacznę wątpić w Twoją inteligencję. Byłabyś wdzięczna za wskazanie?
                  Czemu sama tego nie sprawdzisz? Skoro namawiasz inne.
                  Ja pytam, czy Ty w ten sposób się zabezpieczasz - ale nadal nie mam odpowiedzi.
                  Chociaż może jednak mam...
                  Poza tym nie mam pojęcia, jak wygląda Twój maż, i nie mam w zwyczaju donosić.
                  Nawet gdyby w internecie znalazło się zdjęcie męża/żony mojej najlepszej
                  przyjaciółki - to nie tędy droga.
                  • Gość: A28 Re: Do wszystkich tu bywajacych zon IP: *.proxy.aol.com 17.02.03, 18:02
                    Nie zrozumialysmy sie. Ty nie zansz mojego meza, ale sa ludzie, ktorzy go
                    znaja. I przed czym mam sie zabezpieczac? Chodzi ci o to, czy sie boje? Czego?
                    Utraty meza? zdrady? rozwodu? Nie, nie boje sie. Uwazam malzenstwo za
                    dobrowolny zwiazek dwojga ludzi. I nie wybacze zdrady. I nie dam zadnej drugiej
                    szansy. Ale tez wiem, ze mi nie zostanie wybaczone i ja tez bym nie dostala
                    drugiej szansy. Wiec przed czym mam sie zabezpieczac? Juz kiedys mowilam, jesli
                    moj maz mnie zdradzi a ja sie o tym nie dowiem, to nalezy mu sie podziw za
                    spryt. Kiedy sie dowiem, patrz wyzej.
                    A.
                    • Gość: skor_pion Re: Do wszystkich tu bywajacych zon IP: 217.8.186.* 17.02.03, 18:12
                      Gość portalu: A28 napisał(a):

                      > Nie zrozumialysmy sie. Ty nie zansz mojego meza, ale sa ludzie, ktorzy go
                      > znaja. I przed czym mam sie zabezpieczac? Chodzi ci o to, czy sie boje?
                      Czego?
                      > Utraty meza? zdrady? rozwodu? Nie, nie boje sie. Uwazam malzenstwo za
                      > dobrowolny zwiazek dwojga ludzi. I nie wybacze zdrady. I nie dam zadnej
                      drugiej
                      >
                      > szansy. Ale tez wiem, ze mi nie zostanie wybaczone i ja tez bym nie dostala
                      > drugiej szansy. Wiec przed czym mam sie zabezpieczac? Juz kiedys mowilam,
                      jesli
                      >
                      > moj maz mnie zdradzi a ja sie o tym nie dowiem, to nalezy mu sie podziw za
                      > spryt. Kiedy sie dowiem, patrz wyzej.
                      > A.

                      Dziewczyno, zlituj się. Napiszę najprościej, jak potrafię:

                      Radzisz innym żonom, żeby sprawdziły internet, czy przypadkiem nie ma tam
                      ogłoszeń ich mężów.
                      Pytanie brzmi: CZY TY TEŻ TAK ROBISZ - TZN. CZY TY TEŻ PRZEGLĄDASZ INTERNET
                      (nie ważne polsko- czy obcojęzyczny), ŻEBY SPRAWDZIĆ, CZY TWÓJ MĄŻ SIĘ
                      OGŁASZA/NIE OGŁASZA?
                      Na to wystarczy odpowiedzieć tak lub nie. Resztę wyjaśnimy potem, o ile
                      wystarczy mi sił i nie umrę z głodu (w domu czeka coś pysznego, a do domu
                      daleka droga :(
                      • Gość: skor_pion Re: TO JEST POST Z 18:12 IP: 217.8.186.* 17.02.03, 18:38
                        Gość portalu: skor_pion napisał(a):

                        > Gość portalu: A28 napisał(a):
                        >
                        > > Nie zrozumialysmy sie. Ty nie zansz mojego meza, ale sa ludzie, ktorzy go
                        > > znaja. I przed czym mam sie zabezpieczac? Chodzi ci o to, czy sie boje?
                        > Czego?
                        > > Utraty meza? zdrady? rozwodu? Nie, nie boje sie. Uwazam malzenstwo za
                        > > dobrowolny zwiazek dwojga ludzi. I nie wybacze zdrady. I nie dam zadnej
                        > drugiej
                        > >
                        > > szansy. Ale tez wiem, ze mi nie zostanie wybaczone i ja tez bym nie dostal
                        > a
                        > > drugiej szansy. Wiec przed czym mam sie zabezpieczac? Juz kiedys mowilam,
                        > jesli
                        > >
                        > > moj maz mnie zdradzi a ja sie o tym nie dowiem, to nalezy mu sie podziw za
                        >
                        > > spryt. Kiedy sie dowiem, patrz wyzej.
                        > > A.
                        >
                        > Dziewczyno, zlituj się. Napiszę najprościej, jak potrafię:
                        >
                        > Radzisz innym żonom, żeby sprawdziły internet, czy przypadkiem nie ma tam
                        > ogłoszeń ich mężów.
                        > Pytanie brzmi: CZY TY TEŻ TAK ROBISZ - TZN. CZY TY TEŻ PRZEGLĄDASZ INTERNET
                        > (nie ważne polsko- czy obcojęzyczny), ŻEBY SPRAWDZIĆ, CZY TWÓJ MĄŻ SIĘ
                        > OGŁASZA/NIE OGŁASZA?
                        > Na to wystarczy odpowiedzieć tak lub nie. Resztę wyjaśnimy potem, o ile
                        > wystarczy mi sił i nie umrę z głodu (w domu czeka coś pysznego, a do domu
                        > daleka droga :(
                • miauczynska Re: Do wszystkich tu bywajacych zon 17.02.03, 18:02
                  Gość portalu: A28 napisał(a):
                  Uwazasz, ze lepsze jest
                  > chowanie glowy w piasek??
                  > A.

                  Ty nie chowasz głowy w piasek! Ty atakujesz. To ma być obrona Twoich słów???
                  Zatytułowałaś wątek : "Do wszystkich tu bywających żon" , mam rację A28?
                  Ja jestem żoną i tu bywam choć o zdradzie nie piszę i nie podejrzewam mojego
                  faceta o nią ale mam prawo czuć niepokój bo sugerujesz że między innymi to
                  WŁAŚNIE JA powinnam szukać jego anonsów wśród ogłoszeń matrymonialnych.
                  Pouczasz mnie/nas jak mam/y postąpić , z ironią i wyższością. Czyżbyś uważała
                  się za znawczynię i eksperta w temacie "zdrada' sugerując jednocześnie że
                  Ciebie owa 'przypadłość' nie dotyczy???
                  Tak należy odebrać Twoje słowa. Powiem więc za Tobą (cytuję) :

                  "> A co do mojego Misia- Pysia, to bylabym wdzieczna za wskazanie mi takiego
                  > ogloszenia, jesli moj Misio- Pysio by je zamiescil. "

                  - No więc jak , wskażesz mi? :-)

                  Rozumiesz gdzie popełniłaś błąd? Umiesz się do niego przyznać?
                  I nie mów o mnie 'zakompleksiona kobieta' bo ja kompleksów nie mam i nigdy mieć
                  nie będę , wierz mi, a dowód na Twoje kompleksy jest powyżej.
                  Pisz lepiej swoje apele na "obcojęzycznych" forach tam będziesz lepiej
                  rozumiana , u nas progi wysokie. ;-)))
                  Żegnam.
            • miauczynska Re: Do wszystkich tu bywajacych zon 17.02.03, 17:17
              A Tobie co się stało A28???????? :-)))
              Ten wątek (założony przez Ciebie) jest na zupełnie inny temat!
              Dziad o chlebie , baba o niebie.
              Wcześniej miałaś rację ale w jakim celu wracasz w nowym wątku do tematu na
              który możesz pisać w wątku poruszajacym tę problematykę.Wejdź tam i pisz dalej
              jesli czujesz potrzebę a tu nie pouczaj innych co powinni robić obruszając się
              jednocześnie kiedy proponujemy Ci zastosowanie rewelacyjnej metody wykrywającej
              mężów oszustów do zastosowania we własnym związku. Boli?
              Musisz myśleć zakładając nowe wątki.
              Trzymaj się! :-))))
        • oaza_ja Re: Do wszystkich tu bywajacych zon 17.02.03, 16:11
          Gość portalu: A28 napisał(a):

          > Tak myslalam, ze to mi sie uslyszy. Nie, moj Misio-Pysio nie mowi po polsku,
          > wiec bezsensem byloby sprawdzanie go na polskojezycznych stronach. Zagladanie
          > na polskie strony internetu nalezy, miedzy innymi,do moich sluzbowych
          > obowiazkow.I czytanie ogloszen tez. Nie ogloszen matrymonialnych, ale te
          czytam
          >
          > juz, ze tak powiem, z rozpedu.
          > I czytac czyjes ogloszenie,bedac zamezna/zonatym, to jednak zupelnie cos
          innego
          >

          kobieto,
          ale ty jesteś dziwna, o co Ci chodzi, to że twój "misio-pysio" nie umie po
          polsku, to nic nie zmienia, bo internet jest nie tylko w Polsce, biedactwo.
          A poza tym, odczep Ty sie od zamężnych kobiet, ten post to miała być jakaś
          ironia, ewentualnie sarkazm ?
          No, zapomniałam, te biedne uwiedzine przez żonatych mężczyzn kobiety też muszą
          mieć coś na swoją obronę:)
          jak tam klub wielbicielek panów z odzysku:)??
          zabawne, co?
          > Mam andzieje, ze zadowolila cie moja odpowiedz.
          no własnie
          • indiana1 Re: Do wszystkich tu bywajacych zon 17.02.03, 16:34
            A 28/ A27 skądś musi czerpać dziwną pewność,że jej mąż jest w 100% pod
            kontrolą.Ciekawe, skąd? Czyżby był starszy od A 28 o 20-30 lat ( bo go A
            28 "przejęła" od jakiejś wrednej, jadowitej żony? Może ma na niego jakiegoś
            haka, a może uważa się za najpiękniejszą, najmądrzejszą, superciekawą i zmienną
            jak kameleon ( aby się nie znudziła mężowi) - więc czuje się niezagrożona ?
            He he he - czy aby słusznie... bo jeśli tylko mąż nie jest dozywotnio przykuty
            do wózka inwalidzkiego , zawsze istnieje potencjalna możliwość, że wykręci
            jej numer.
            Skąd się bierze u ludzi taki pęd do moralizatorstwa ?
            • Gość: A28 Wyjasnienie: IP: *.proxy.aol.com 17.02.03, 17:14
              ja nie jestem A27!!!!!! A27 nadaje tez z AOL, ale AOL dziala na calym swiecie.
              I nie jestem tez inny jakich chlop. Tlumaczylam to juz kiedys w innym watku.
              AOL to sa miliony ludzi z ktorych jakis odsetek zaglada tutaj. AOL (America
              Online- to jest pelna nazwa) nie jest jednoosobowym IP. Troszke to inaczej niz
              w PL. Ja na pewno jestem tylko A28.
              Pozdrawiam
              A.
              • roseanne przepraszam ntx 17.02.03, 17:19
              • miauczynska A28 , już lepiej nic nie wyjaśniaj! ;-) 17.02.03, 17:25
                Gość portalu: A28 napisał(a):

                > ja nie jestem A27!!!!!! A27 nadaje tez z AOL, ale AOL dziala na calym
                swiecie.
                > I nie jestem tez inny jakich chlop. Tlumaczylam to juz kiedys w innym watku.
                > AOL to sa miliony ludzi z ktorych jakis odsetek zaglada tutaj. AOL (America
                > Online- to jest pelna nazwa) nie jest jednoosobowym IP. Troszke to inaczej
                niz
                > w PL. Ja na pewno jestem tylko A28.
                > Pozdrawiam
                > A.

                American Online nie jest jednoosobowym IP , tak to prawda ale
                dlaczego myślisz że 'troszkę to inaczej niż w PL'???? :-))
                Znowu Ci się zdaje że coś co obcojęzyczne jest lepsze niż polskojęzyczne??? :-))
                Ejże , chyba w tzw. 'piętkę gonisz' !!
                • Gość: A28 Re: A28 , już lepiej nic nie wyjaśniaj! ;-) IP: *.proxy.aol.com 17.02.03, 17:46
                  Oj zakompleksiona kobieto. W stwierdzeniu " jest inaczej" nie ma ani
                  cienia "jest lepiej". "Jest inaczej", znaczy jest inaczej. To i nic wiecej.
                  Jezyk tu nie ma znaczenia. Piszemy wszyscy po polsku.
                  Przyhamuj troche. A jesli ktos twierdzi, ze ja jestem A27, to wyrzadza A27
                  niesprawiedliwosc. I nalezy to sprostwowac. Po polsku.
                • Gość: skor_pion Re: do żon i innych- ociekających jadem i nie tylk IP: 217.8.186.* 17.02.03, 18:32
                  Hej, ludzie!

                  To ma być dyskusja, a nie dialog! Może, prócz A28, ktoś jeszcze się ze mną nie
                  zgadza?
                  A tak na razie, to nawet nie jest dialog, tylko dwa monologi - ja sobie, A28
                  sobie.
                  Ale przynajmniej, jako skor_pion, mam większe prawo ociekać jadem, niż np.
                  taka "żona".

                  Pozdrawiam ;-)
    • Gość: Sławek Re: Do wszystkich tu bywajacych zon IP: *.pke.pl 17.02.03, 16:16
      Mnie bardziej interesowałoby kto na te ogłoszenia Misiów-Pysiów odpowiada.
      • niepewna1 Re: Do wszystkich tu bywajacych zon 17.02.03, 17:44
        eee..., wychodzi na to ze ja ...-(((((
        • Gość: skor_pion Re: Do wszystkich tu bywajacych zon IP: 217.8.186.* 17.02.03, 18:00
          niepewna1 napisała:

          > eee..., wychodzi na to ze ja ...-(((((

          Nic nie wychodzi, nie bierz do siebie nawet tego, co napisał Sławek.
          Sprawa jest prosta - A28 wzywa inne żony do przeszukiwania internetu, w celu
          zdemaskowania zdrady mężów. A ja, z pomocą paru bystrych osób, usiłuję
          dowiedzieć się, czy wciela w życie (własne) swoje rady. Niestety nie udało mi
          się uzyskać jednoznacznej odpowiedzi, chyba skapituluję - głupi ze mnie
          skor_pion.

          Jedyną osobą, która użyła niecenzuralnych określeń wobec kobiet odpowiadających
          na ogłoszenia - była sama A28, która w innych wątkach jest ich płomienną
          orędowniczką. Ale to już inny wątek...
          A Ty się nie przejmuj, tylko odezwij się po spotkaniu z rzeczonym powyżej i
          opisz, jak było. (to nie ironia, to życzliwa ciekawość);-)
          • Gość: A28 Re: Do wszystkich tu bywajacych zon IP: *.proxy.aol.com 17.02.03, 18:22
            Wybacz. Nie zawsze moge tak blyskawicznie odpisywac. Czy czytalas kiedys, zebym
            ja sie o moim mezu wyrazala negatywnie? Powiedzialam juz kiedys, ze jesli mnie
            zdradza a ja o tym nie wiem, to nalezy mu sie uznanie za spryt. Co nie znaczy,
            ze nie chce wiedziec. Ale jak sie dowiem, to w tyl zwrot. I dokladnie to samo
            dotyczy mnie. A jak czesto mozesz tu czytac, ze maz jest taki, siaki i owaki
            ale to nie jego wina. Zobacz co sie dzieje na watku i internetowej zdradzie. To
            ta bogu ducha winna kobieta zostaje potepiona w czambul. Nie zdradzajacy (?!?!)
            internetowo malzonek. I to uwazam za przejaw koltunstwa bez granic.Dlatego
            czytajac te wszystkie ogloszenia zonatych panow z tak wyrazna propozycja,
            myslalam o ich zonach. Ktore ( czasem zupelnie prawdziwie) sa przekonane o ich
            niewinnosci. Chcialam przez to powiedziec, ze niejeden maz sam sie oglasza,
            czego dowody mozna znalezc wlasnie na tego typu stronach. Uwazasz, ze to jest w
            porzadku? Szpiegowanie? Kochana, malo to sie czyta o otwieraniu mezowskich
            maili, odbieraniu SMSow dla kontroli i sprawdzaniu Billingow? To jest juz
            wkaraczanie w prywatna swere. Ale te wszystkie ogloszenia sa zupelnie
            publiczne.
            A.
            • Gość: skor_pion Re: Do wszystkich tu bywajacych zon IP: 217.8.186.* 17.02.03, 18:28
              Gość portalu: A28 napisał(a):

              > Wybacz. Nie zawsze moge tak blyskawicznie odpisywac. Czy czytalas kiedys,
              zebym
              >
              > ja sie o moim mezu wyrazala negatywnie? Powiedzialam juz kiedys, ze jesli
              mnie
              > zdradza a ja o tym nie wiem, to nalezy mu sie uznanie za spryt. Co nie
              znaczy,
              > ze nie chce wiedziec. Ale jak sie dowiem, to w tyl zwrot. I dokladnie to samo
              > dotyczy mnie. A jak czesto mozesz tu czytac, ze maz jest taki, siaki i owaki
              > ale to nie jego wina. Zobacz co sie dzieje na watku i internetowej zdradzie.
              To
              >
              > ta bogu ducha winna kobieta zostaje potepiona w czambul. Nie zdradzajacy
              (?!?!)
              >
              > internetowo malzonek. I to uwazam za przejaw koltunstwa bez granic.Dlatego
              > czytajac te wszystkie ogloszenia zonatych panow z tak wyrazna propozycja,
              > myslalam o ich zonach. Ktore ( czasem zupelnie prawdziwie) sa przekonane o
              ich
              > niewinnosci. Chcialam przez to powiedziec, ze niejeden maz sam sie oglasza,
              > czego dowody mozna znalezc wlasnie na tego typu stronach. Uwazasz, ze to jest
              w
              >
              > porzadku? Szpiegowanie? Kochana, malo to sie czyta o otwieraniu mezowskich
              > maili, odbieraniu SMSow dla kontroli i sprawdzaniu Billingow? To jest juz
              > wkaraczanie w prywatna swere. Ale te wszystkie ogloszenia sa zupelnie
              > publiczne.
              > A.

              Wcięcie wskazuje, że to do mnie, ale może się mylę. Znajdziesz czas, żeby
              odpowiedzieć na post z 18:12? To może trochę poczekam. A jeśli nie - to zajrzę
              tu dopiero jutro (u mnie na wsi nie mam dostępu do internetu). A bardzo mnie
              ciekawi odpowiedź na postawione w ww. poście pytanie.
              • Gość: A28 Re: Do wszystkich tu bywajacych zon IP: *.proxy.aol.com 17.02.03, 18:33
                Ale sobie narobilam! Pogubilam sie troche w tych postach. Postaram sie
                odpowiedziec na twoje pytania. Ale latwiej byloby, gdybys je powtorzyla. Moge
                cie o to prosic? Moje pisanie powoli wzbudza tu u mnie sensacje.
                • Gość: skor_pion Re: Do wszystkich tu bywajacych zon IP: 217.8.186.* 17.02.03, 18:40
                  Gość portalu: A28 napisał(a):

                  > Ale sobie narobilam! Pogubilam sie troche w tych postach. Postaram sie
                  > odpowiedziec na twoje pytania. Ale latwiej byloby, gdybys je powtorzyla. Moge
                  > cie o to prosic? Moje pisanie powoli wzbudza tu u mnie sensacje.


                  Nie naciskam, jeśli nie możesz. Jakoś wytrzymam do jutra. Post powtórzony -
                  tytuł - dużymi drukowanymi literami. A ja cały czas występuję pod tym samym
                  nickiem.
                  • re_ne Re: Do wszystkich tu bywajacych zon 17.02.03, 20:03
                    A swoja droga, czy mezczyzna, z racji tego ze jest zonaty, ma odciac sie od
                    swiata, i nie rozmawiac z zadnymi kobietami? Przyjemna pogawedka, czy nawet
                    jakies spotkanie, to przeciez nie zdrada! Wiec co w tym takiego zlego???

                    A poza tym, obojetne ktory to z malzonkow bedzie, jesli szuka czegos poza swoim
                    zwiazkiem, to wcale nie znaczy ze jest lajza czy jakims psychopata, ale to
                    znaczy tylko, ze tego czego szuka - brakuje mu, i nie on jest temu winien - ale
                    ta druga strona.
                    • Gość: A28 Re: Do wszystkich tu bywajacych zon IP: *.proxy.aol.com 17.02.03, 20:12
                      Czy ja dobrze rozumiem???
                      Oglaszanie pobliczne zonatego mezczyzny, ze szuka kochanki to nic zlego?? kazdy
                      ma do tego prawo.
                      Dziekuje, czegos takiego sie naprawde nie spodziewalam.
                      • re_ne Re: Do wszystkich tu bywajacych zon 17.02.03, 20:21
                        Gość portalu: A28 napisał(a):

                        > Czy ja dobrze rozumiem???
                        > Oglaszanie pobliczne zonatego mezczyzny, ze szuka kochanki to nic zlego??
                        kazdy
                        >
                        > ma do tego prawo.
                        > Dziekuje, czegos takiego sie naprawde nie spodziewalam.

                        A28, Ty moze akurat sie nie spodziewalas, bo Ty jestes z pewnoscia w porzadku
                        dziewczyna! :))))) Ale ile to zon, traktuje swoich wybrancow zycia, jak
                        przyslowiowe 5 kolo u wozu??? Wiec nnie mozna sie pozniej takiej sytuacji
                        dziwic. To jest tak jak w fizyce. Jest skutek - musi byc jego przyczyna.



    • kwieto Hihihihi 17.02.03, 19:44
      Nie powiem, bywanie tu znowu zaczyna sie robic ciekawe :"))

      1. A28 wzywa zony do sprawdzania czy ich mezowie sie nie oglaszaja na roznych stronach towarzyskich, podaje przyklady portali takich jak onet, czy wp

      2. Zapytana czy sprawdza swojego meza odpowiada, ze jej maz nie zna polskiego i na onecie ogloszenia nie powiesi (w sumie ciekawe dlaczego akurat mialby pisac na onet - troche dziwne, zeby szukal kochanki w Polsce, sam mieszkajac w USA, ale moze onet jest bardzo popularny w stanach, nie wnikam)

      3, Temat jest drazony, A28 unika odpowiedzi, czy sprawdza swojego meza czy nie i dlaczego (niezaleznie czy potwierdzi czy zaprzeczy)

      4. Smaczku dodaje tu fakt odwolywania sie do solidarnosci jajnikow z mocnym feministycznym podtekstem - a skoro juz mowimy o rownouprawnieniu, dlaczego oredzie skierowane jest tylko do zon, a nie do potencjalnie zdradzanych przez owe zony mezow?

      5. Rozumiem, ze teraz kazda zona i maz, zamiast zajac sie soba, powinni kupic sobie oddzielne komputery, specjalnie po to, by moc sledzic siebie nawzajem.

      5a. dziwnym trafem A28 bardzo mocno sugeruje, ze swojego meza nie sledzi. Zatem wychodzi na to ze:
      - albo jest 100% pewna swojego meza (ciekawe na jakiej podstawie, skoro zadna inna zona takiej pewnosci miec nie moze)
      - albo stosuje blizej nieznane praktyki, ktore utrzymuja meza w stanie wiernosci - bardzo ciekaw jestem jakie, moze sie przyda na przyszlosc?

      5b. Hmmm, moze zorganizuje male party dla zonatych, zaprosze przyjaciol (tych co maja drugie polowki), a wczesniej zmontuje w domu kilkanascie komputerow w siec i ustawie w koleczko tak, by wszyscy mogli widziec sie nawzajem. Beda mogli, popatrujac wzajemnie na siebie, poswiecic sie niczym nie skrepowanymi poszukiwaniami ogloszen.... :")))
      • Gość: A28 Re: Hihihihi IP: *.proxy.aol.com 17.02.03, 21:57
        Drogi Kwieto i Skorpionie, bo mysle, ze Kwieto posumowal i ciebie, ludzie
        kochani. Ja jestem w szoku!
        Najpierw krotko co do mnie. Nie sprawdzam mojego meza. Moj maz jest wolnym
        czlowiekiem.Polegam na jego uczciwosci. Czy mnie zdradza tego nie wiem. Byc
        moze mnie zdradza a ja jestem taka glupia, ze nic nie kapuje. Jesli sie dowiem
        o zdradzie, to wyjascie jest tylko jedno: drzwi. Ale nawet wtedy zlego slowa
        nie powiem o jego kochance, tylko o nim samym. Kochanka mi wiernosci nie
        obiecywala.
        Rozpoczynajac ten watek spodziewalam sie zupelnie czegos innego. Nie, nie
        pochwal. Ale, ze odezwa sie panie, ktore odnalazly na takich stronach swoich
        mezow. Bo, do jásnej cholery, to sa czyis mezowie, gdzies egzystuja zony tych
        panow!! I skoro w tym spoleczenstwie tak wiele znaczy sakrament malzenstwa,
        przysiega i to, ze cie nie opuszcze az do smierc; skoro tak grzmi sie na te
        trzecie, to spodziewalam sie rownie ostrego potepienia tych panow. A tymczasem
        okazuje sie, ze to wszystko sie dzieje za cichym przyzwoleniem zon, dobrych
        katoliczek, ze to jest wrecz normalne!! Spodziewalam sie choru oburzonych
        gloso, ze to jest parszywe postepowanie. Bo jest. Ale nie. Naskakuje sie na
        mnie, ze powiedzialam to glosno, co wszyscy i tak wiedza i toleruja!!
        Ludzie, ja chyba snie!! Potepia sie kobiety, ktore wdaly sie w wirtualny romans
        z jakim zonatym typem, ktorego na oczy nie widzialy. Nazywa sie to zdrada. I w
        tym wypadku odwoluje do honoru tej pani, jej solidarnosci i zyczy sie jej
        potepienia w dialbly. Jesli natomiast zonaty mezczyzna na otwartych stronach
        szuka kochanki, seksu, niezobowiazujacej intymnej znajomosci, to nie on jest
        zly. Tylko ta wstretny A28, bo mowi o tym glosno!!
        A w niedziele pojda wszyscy zgodnie do kosciola. Sasiadka, ktora to ogloszenie
        czytala i jeszcze jedna i pani z kiosku, ktora tez widziala zdjecie, uklonia
        sie zgodnej parze malzenskiej. I wszyscy beda zyli dlugo i szczesliwie.
        Ludzie, tego sie nie spodziewalam.
        A.
        • miauczynska Hihi A28- ten się śmieje .. ;-) 17.02.03, 23:07
          Gość portalu: A28 napisał(a):
          > Ludzie, tego sie nie spodziewalam.
          > A.

          A czego się spodziewałaś?????
          Rozmydlasz temat pierwszego postu w tym wątku. Nie możesz spodziewać się
          hurraoptymizmu z ironią każąc nam ( patrz tytuł Twojego wątku) 'wszystkim tu
          bywajacym żonom' szpiegować i pilnować swoich mężów używając w dodatku trybu
          rozkazującego i drugiej osoby liczby mnogiej! Tak poza tym absolutnie zgadzam
          sie z Twoim poglądem na temat zdrady. Tylko i wyłącznie mój partner jest winien
          zdrady i nie zamierzam potępiać w czambuł i niejako z urzędu każdej kobiety
          mającej romans z moim a tym bardziej cudzym partnerem ale ten akurat wątek nie
          roztrząsał tego problemu. Nikt nie lubi aby rozkazywano mu z pogardą cokolwiek
          szczególnie w temacie tak delikatnym jak zdrada partnera tym bardziej że dajesz
          do zrozumienia iż zdrada Ciebie nie dotyczy a przecież jesteś w grupie
          wysokiego ryzyka , czyż nie A28? :-)
          O tym rozmawiamy. Stosunek do zdrady przećwiczyliśmy w innym wątku , prawda?
          Nie podoba mi się Twoja inicjatywa wywołująca temat , próba zmuszenia do
          podłego procederu kontrolowania partnera przez bywające na tym forum żony.
          Tym bardziej że siebie z niej wyłączasz. A dlaczego , pytam?
          Jeszcze raz , a Ty?! A Twój mąż nie może być bywalcem stron z ofertami
          matrymonialnymi czy innych z ofertą spotkania? Otóż nie! Bowiem Ty piszesz:
          "Nie sprawdzam mojego meza. Moj maz jest wolnym czlowiekiem.Polegam na jego
          uczciwosci. "(cytat)
          A mój mąż i innych żon bywajacych na tym forum jest z założenia gorszy
          od Twojego? Nie jest wolny? Nie polegam na jego uczciwości? I muszę go
          sprawdzać bo niejaka A28 każe mi kontrolować jego zachowanie?
          Jeszcze raz Ci powiem, myśl co piszesz i do kogo adresujesz , all right?
          miauczynska
          • Gość: A28 Re: Hihi A28- ten się śmieje .. ;-) IP: *.proxy.aol.com 17.02.03, 23:31
            To znowu ty? Najpierw oburzasz, ze inne znaczy gorsze a teraz znowu czujesz sie
            zmuszana. Kobieto, napij sie zimnej wody i policz do trzech. I skoro jestes
            taka pewna, to nie zagladaj nigdzie i moze to i lepiej. Skoro potrafisz sie tak
            kazdego slowa przyczepic, to zycie z toba musi byc jednym, nieprzerwanym pasmem
            rozkoszy. I Twoj maz szczesliwcem nie lada. I powiem ci to osobiscie i jeszcze
            raz, skoro tak sie dopytujesz: moj maz moze mnie zdradza, tego nie wiem. Ale
            jak sie dowiem, to rozmawiamy przez adwokatow. I tego nie zmieni nawet
            trzesienie ziemi. Tylko mnie wolno tak samo. A jesli czujesz sie w swoje dumie
            narodowej, honorze, osobowosci i czymkolwiek jeszcze urazona, to po prostu nie
            czytaj. I nie odpowiadaj. A moze............i to cie boli??
            PS. Smiac zaczal sie Kwieto, nie ja. Mnie nadal nie jest do smiechu.
            • miauczynska Re: Hihi A28- ten się śmieje .. ;-) 17.02.03, 23:59
              Gość portalu: A28 napisał(a):

              > To znowu ty?

              Wiesz A28 , Ty jednak nie rozumiesz co się do Ciebie mówi.Przeczytaj jeszcze
              raz i powoli swoje posty i zobaczysz że zrozumiesz się lepiej! :-)

              Najpierw oburzasz, ze inne znaczy gorsze a teraz znowu czujesz sie
              > zmuszana.

              Spróbujmy krok po kroczku , może zrozumiesz co piszesz. Czy zdanie:
              "zadajcie sobie ten trud i przejrzyjcie strony w polskim internecie" wydaje Ci
              się być wyrażone w trybie rozkazującym? Przypomnij sobie lekcje j.polskiego ,
              to poziom szkoły podstawowej! Tryb rozkazujący wyraża nakaz. Pamiętasz tę
              lekcję ? :-))

              >Kobieto, napij sie zimnej wody i policz do trzech.

              Nie muszę bo świetnie się bawię Twoim zapętleniem! :-)

              I skoro jestes
              > taka pewna, to nie zagladaj nigdzie i moze to i lepiej.

              Oczywiście że nie zaglądam. Po co mam to robić? Czy tylko dlatego że Ty
              preferujesz pełną kontrolę w związku i piszesz do żon bywajacych na tym
              forum: " zadajcie sobie ten trud i przejrzyjcie strony w internecie" ???
              Nie bądź śmieszna , sprawdzaj swego męża samotnie , nie szukaj towarzystwa
              do swych głupich zachowań.


              Skoro potrafisz sie tak
              > kazdego slowa przyczepic, to zycie z toba musi byc jednym, nieprzerwanym
              pasmem rozkoszy. I Twoj maz szczesliwcem nie lada.

              A skąd Ty wiesz czym jest życie ze mną?? Przestań się mądrzyć wrózko.

              >I powiem ci to osobiscie i jeszcze
              > raz, skoro tak sie dopytujesz: moj maz moze mnie zdradza

              Twoje życie mnie nie interesuje i o nic się nie dopytuję a nawet więcej Ci
              powiem , nie snuję domysłów na Twój temat tak jak Ty na mój i nie podpowiadam
              gdzie masz szpiegować żeby utrzymać faceta przy sobie bo wiem że to śmiesznie
              brzmi , jest niskie i niepoważne.

              miauczynska


              , tego nie wiem. Ale
              > jak sie dowiem, to rozmawiamy przez adwokatow. I tego nie zmieni nawet
              > trzesienie ziemi. Tylko mnie wolno tak samo. A jesli czujesz sie w swoje
              dumie
              > narodowej, honorze, osobowosci i czymkolwiek jeszcze urazona, to po prostu
              nie
              > czytaj. I nie odpowiadaj. A moze............i to cie boli??
              > PS. Smiac zaczal sie Kwieto, nie ja. Mnie nadal nie jest do smiechu.
            • kwieto CYTUJE: 18.02.03, 00:01
              Zacytuje Twoj pierwszy post.

              Tytul: "Do WSZYSTKICH tu bywajacych ZON"

              "Drogie Zony. Zony zdradzane, podejrzewajace cos, plujace jadem i tym podobne, zadajcie sobie ten trud i przejrzyjcie strony w polskim internecie typu "randka", "spotkanie" lub podobne. (...) Onecie, czy Moze niejedna z was znajdzie tam ogloszenie, moze nawet zdjecie, wlasnego malzonka. NIEZLA LEKTURA. Ogloszenia zonatych mezczyzn, ktorzy nie ukrywaja swojego stanu cywilnego, szukajacych zupelnie oficjalnie kochanki, seksu, przygody. MOZE WASZ KOCHANY MISIO JEST WSROD NICH? A MOZE PYSIO PRZYJACIOLKI? Te zonate Misie i Pysie oglaszaja sie zupelnie jawnie. Nawet mozna przeczytac: "nudze sie w malzenstwie". Ale przeciez gdzies sa zony tych Misi. MOZE ONE O NICZYM NIE WIEDZA? A MOZE NIE CHCA WIEDZIEC? BO Misio- Pysio PRZECIEZ BY TAKI NIE BYL. ON NIE. Jego uwiedziono. Poczytajcie drogie Zony. I CZY KTORAS SIE PRZYZNA ZE ODKRYLA SWOJEGO MEZA NA JEDNEJ Z TYCH STRON? I CO BYLO POTEM?
              ZYCZE PRZYJEMNEJ LEKTURY.
              A."


              Przeczytalem ten post z nieco wieksza uwaga. I zauwazam w nim cos o wiele bardziej obrzydliwego niz zjawisko ktore opisuje.
              Totalny cynizm, traktowanie owych zdradzanych zon per "wy glupie idiotki". slowa takie jak: "Poczytajcie drogie zony, i czy ktoras sie przyzna, ze odkryla swojego meza na jednej z tych stron", "zycze przyjemnej lektury", 'Niezla lektura" - to czyste szyderstwo.

              Zastanowilas sie co czuje zdradzana kobieta, czytajac skierowane do niej slowa napisane W TEN SPOSOB?
              A28, zaczynam watpic, czy napisalas to po to by nakreslic chore zjawisko, czy dla jakiejs przedziwnej radochy dokopania zdradzanym zonom.

              A ponurym zartem jest zestawienie Twoich wypowiedzi z dwoch roznych postow:
              "MOZE ONE O NICZYM NIE WIEDZA? A MOZE NIE CHCA WIEDZIEC? BO Misio- Pysio PRZECIEZ BY TAKI NIE BYL."

              oraz:
              "Nie sprawdzam mojego meza. Moj maz jest wolnym
              czlowiekiem.Polegam na jego uczciwosci."

              Taaaaaaa....
        • kwieto Re: Hihihihi 17.02.03, 23:47
          Gość portalu: A28 napisał(a):

          > Najpierw krotko co do mnie. Nie sprawdzam mojego meza. Moj maz jest wolnym
          > czlowiekiem.Polegam na jego uczciwosci. Czy mnie zdradza tego nie wiem. Byc
          > moze mnie zdradza a ja jestem taka glupia, ze nic nie kapuje. Jesli sie dowiem
          > o zdradzie, to wyjascie jest tylko jedno: drzwi. Ale nawet wtedy zlego slowa
          > nie powiem o jego kochance, tylko o nim samym. Kochanka mi wiernosci nie
          > obiecywala.

          No dobrze. nie sprawdzasz, bo" jest wolnym czlowiekiem". Dlaczego wiec innym proponujesz sprawdzanie mezow? czyzby w przeciwienstwie do Twojego meza nie byli oni "wolnymi ludzmi", tudziez ich zony nie moga "polegac na ich uczciwosci" (uzywam tu Twoich wlasnych slow).

          Wytlumacz mi prosze, dlaczego uwazasz ze mozesz polegac na uczciwosci meza a zarazem agitujesz za tym, aby sprawdzac mezow po roznych forach internetowych? Znasz tych wszystkich mezow osobiscie, czy jak?

          Prosze wyjasnij, skoro tak bardzo ufasz mezowi, dlaczego uwazasz, ze inne zony nie maja prawa ufac mezom a powinny ich sprawdzac?



          > Rozpoczynajac ten watek spodziewalam sie zupelnie czegos innego. Nie, nie
          > pochwal. Ale, ze odezwa sie panie, ktore odnalazly na takich stronach swoich
          > mezow.

          No dobrze i co dalej?
          Sek w tym, ze apel skierowalas nie do zon zdradzanych, ale do WSZYSTKICH zon, sugerujac, ze KAZDA z nich moze byc zdradzana. A jesli kazda, to dlaczego nie Ty?

          Co do oburzenia - w moim przypadku polega ono glownie na tym, ze to co proponujesz to IMO paranoja polaczona z mania przesladowcza. Zgodnie z Twoja recepta nikomu nie nalezy ufac i trzeba kazdego sprawdzac czy aby na pewno nie robi nam jakiegos numeru. stad tylko pare krokow do ciezkiej nerwicy :(
          Bardziej szkodzisz niz pomagasz.


          > A tymczasem
          > okazuje sie, ze to wszystko sie dzieje za cichym przyzwoleniem zon, dobrych
          > katoliczek, ze to jest wrecz normalne!!


          Nie rozrozniasz paru (moze zbyt subtelnych) drobiazgow.
          Przede wszystkim, to ze istnieja zdrady nie oznacza, ze zdradza kazdy.
          Poza tym, sam fakt zdrady nie dzieje sie sam z siebie. Daleki jestem od oskarzania zony o to, ze sprowokowala zdrade, ale moim zdaniem, gdy dochodzi do sytuacji ze maz szuka kochanki przez internet czy inne medium, to znaczy ze zwiazek (obojetnie z czyjej winy) bardzo mocno niedomaga.
          Kolejna sprawa jest to, ze o ile pomysl ktory pomysl ktory proponujesz zaspokoi ciekawosc niepewnych malzonek, to tak naprawde niczego w zwiazku nie zmieni. Sama zdrada nie jest czyms co przekresla zwiazek. Jesli dochodzi do zdrady (obojetnie czy meza czy zony) to znaczy, ze zwiazek zostal pogrzebany juz dawno temu.
          Nastepna sprawa jest to, ze metoda proponowana przez Ciebie, adresowana do WSZYSTKICH zon (czemu nie mezow?) przypomina zwykle polowanie na czarownice. Chyba nie od tego jest to forum, nieprawdaz?


          Spodziewalam sie choru oburzonych
          > gloso, ze to jest parszywe postepowanie. Bo jest. Ale nie. Naskakuje sie na
          > mnie, ze powiedzialam to glosno, co wszyscy i tak wiedza i toleruja!!


          Znowu mylisz. Nie naskakuje sie na Ciebie za to, ze powiedzialas iz mezowie szukaja kochanek przez internet, ale za to, ze proponujesz pospolite ruszenie i palenie na stosach.
          Jesli jestem pewien, ze moja dziewczyna mnie nie zdradza, nie mam powodow by w to watpic, to Twoja rada jest dla mnie krzykiem histeryczki. Bo po co niby mam teraz weszyc po forach i portalach, skoro nie mam podstaw by watpic?
          A jesli mimo wszystko powinienem, to dlaczego sama tego nie robisz?


          > Ludzie, ja chyba snie!! Potepia sie kobiety, ktore wdaly sie w wirtualny romans
          >
          > z jakim zonatym typem, ktorego na oczy nie widzialy. Nazywa sie to zdrada. I w
          > tym wypadku odwoluje do honoru tej pani, jej solidarnosci i zyczy sie jej
          > potepienia w dialbly. Jesli natomiast zonaty mezczyzna na otwartych stronach
          > szuka kochanki, seksu, niezobowiazujacej intymnej znajomosci, to nie on jest
          > zly. Tylko ta wstretny A28, bo mowi o tym glosno!!


          Nie potepia sie A28 za to ze mowi glosno o zdradzie, tylko za to, ze mowi o niej, delikatnie mowiac, od rzeczy.
          Chyba juz wyjasnilem powyzej, dlaczego Twoja rada skierowana do WSZYSTKICH zon, jest zwyczajnie bez sensu?


          > A w niedziele pojda wszyscy zgodnie do kosciola.


          Nie wszyscy, ja nie chodze :")))

          > Sasiadka, ktora to ogloszenie
          > czytala i jeszcze jedna i pani z kiosku, ktora tez widziala zdjecie, uklonia
          > sie zgodnej parze malzenskiej. I wszyscy beda zyli dlugo i szczesliwie.
          > Ludzie, tego sie nie spodziewalam.
          > A.

          Przeczytaj jeszcze raz uwaznie co napisalem powyzej.

          Demagogizujesz, dramatyzujesz, a rzeczywistej tresci w tym co mowisz niewiele.

          Krowa ktora duzo ryczy, malo mleka daje - tyle mozna powiedziec o tym watku i jego przydatnosci dla zdradzanych malzonkow.
          • Gość: A28 Re: Hihihihi IP: *.proxy.aol.com 17.02.03, 23:56
            Kwieto, ty masz racje:
            "Nie przejmuj sie synek... Mamy Arystotelesa, Platona, Iliade - a na chuj nam
            wielkie jadra!"
            I jak ty sie przyznasz, ze jestes kobieta, to ja sie przyznam, ze jestem
            mezczyzna.
            A.
            • kwieto Re: Hihihihi 18.02.03, 00:07
              Przeczytaj uwaznie to co napisalem.

              Co do przyznawania sie - nie rozumiem do czego pijesz.

              P.S.
              Pozdrow ode mnie Wredna Asie :")
        • Gość: ToeToe Moze sie myle (jezeli tak to sorry) IP: *.jetstream.xtra.co.nz 17.02.03, 23:49
          A28 jestes facetem!!
          • Gość: A28 Re: Moze sie myle (jezeli tak to sorry) IP: *.proxy.aol.com 17.02.03, 23:59
            Juz ktos sie pytal wyzej. Nie jestem mezczyzna, nie jestem A27. Jestem
            najprawdziwsza kobieta A28.
            A.
            • Gość: ToeToe Re: Moze sie myle (jezeli tak to sorry) IP: *.jetstream.xtra.co.nz 18.02.03, 00:07
              Nie ma bata. Musisz byc facetem.
        • alfika Re: Hihihihi 18.02.03, 09:04
          "Rozpoczynajac ten watek spodziewalam sie zupelnie czegos innego. Nie, nie
          pochwal. Ale, ze odezwa sie panie, ktore odnalazly na takich stronach swoich
          mezow. Bo, do jásnej cholery, to sa czyis mezowie, gdzies egzystuja zony tych
          panow!!"

          Bardzo możliwe, że ci mężowie są od takich wściekłych żon, zakładających wątki
          do innych żon i nie znajdujących w związku z tym czasu ani dla męża, ani nawet
          na przeszukanie stron (oczywiście obcojęzycznych) z ogłoszeniami :)


          A28, nie dziw się, że ludzie krytykują kobiety romansujące z żonatymi, bo to po
          prostu nie jest w porządku.
          Panowie zdradzający żony nie zakładają wątków, bo i oni by zostali potępieni w
          czambuł (być może nie zakładają tych wątków, bo nie dorabiają filozofii
          polepszania świata przez posiadanie kochanki i nie proszą o przyzwolenie
          społeczne).


          Mam tylko nadzieję, że Twój wątek jest TYLKO do żon obwiniających jedynie
          kochankę, a nie do wszystkich żon jak leci?
        • hania_76 Do A28 - zastanów się 20.02.03, 13:10
          Gość portalu: A28 napisał(a):

          > Najpierw krotko co do mnie. Nie sprawdzam mojego meza. Moj maz jest wolnym
          > czlowiekiem.Polegam na jego uczciwosci. Czy mnie zdradza tego nie wiem.

          Dlaczego zatem nie zastosujesz swoich metod sprawdzania wierności małżonka? Po
          co się męczyć w niepewności? Po co zdawać się na staromodne pojęcia
          typu "zaufanie", "wiara"?

          > Rozpoczynajac ten watek spodziewalam sie zupelnie czegos innego. Nie, nie
          > pochwal. Ale, ze odezwa sie panie, ktore odnalazly na takich stronach swoich
          > mezow. Bo, do jásnej cholery, to sa czyis mezowie, gdzies egzystuja zony tych
          > panow!!

          Może te panie nie mają ochoty rozgrywać swoich prywatnych tragedii na oczach
          nieograniczonej liczby użytkowników internetu zaglądających na forum GW.

          I skoro w tym spoleczenstwie tak wiele znaczy sakrament malzenstwa,
          > przysiega i to, ze cie nie opuszcze az do smierc; skoro tak grzmi sie na te
          > trzecie, to spodziewalam sie rownie ostrego potepienia tych panow.

          A28, czy ktoś tu napisał (oprócz Ciebie) choć jedno złe słowo o "tych
          trzecich"? Czy ktoś pogłaskał po główkach panów?

          A tymczasem
          > okazuje sie, ze to wszystko sie dzieje za cichym przyzwoleniem zon, dobrych
          > katoliczek, ze to jest wrecz normalne!!

          Skąd wysnułaś takie wnioski? Myślisz, że te "dobre katoliczki" pomagają
          wybierać mężom najładniejsze zdjęcia i doradzają przy wyborze odpowiadających
          na ogłoszenia?

          Spodziewalam sie choru oburzonych
          > gloso, ze to jest parszywe postepowanie. Bo jest.

          Jest to parszywe postępowanie.

          Ale nie. Naskakuje sie na
          > mnie, ze powiedzialam to glosno, co wszyscy i tak wiedza i toleruja!!

          Kto Ci powiedział, że to jest tolerowane?

          > Ludzie, ja chyba snie!! Potepia sie kobiety, ktore wdaly sie w wirtualny
          romans
          >
          > z jakim zonatym typem, ktorego na oczy nie widzialy. Nazywa sie to zdrada. I
          w
          > tym wypadku odwoluje do honoru tej pani, jej solidarnosci i zyczy sie jej
          > potepienia w dialbly.

          Wiesz, coś w tym jest - skoro pan pisze, że jest żonaty, to panie wdające się z
          nim w romans muszą sobie zdawać sprawę z tego, że pomagają w krzywdzeniu kogoś.

          Jesli natomiast zonaty mezczyzna na otwartych stronach
          > szuka kochanki, seksu, niezobowiazujacej intymnej znajomosci, to nie on jest
          > zly. Tylko ta wstretny A28, bo mowi o tym glosno!!

          Kto Ci to powiedział? Odwracasz kota ogonem.

          > A w niedziele pojda wszyscy zgodnie do kosciola. Sasiadka, ktora to
          ogloszenie
          > czytala i jeszcze jedna i pani z kiosku, ktora tez widziala zdjecie, uklonia
          > sie zgodnej parze malzenskiej. I wszyscy beda zyli dlugo i szczesliwie.
          > Ludzie, tego sie nie spodziewalam.
          > A.

          A28, jeżeli zdradzana żona przebaczy zdradzającemu mężowi, to jest to jej
          prywatna sprawa. Jeżeli Ty do takiego przebaczenia nie jesteś zdolna - to Twoja
          prywatna sprawa. Proste?
    • Gość: grazka a ja powiem tak: IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.02.03, 20:52
      jesli mialabym konkretne podejrzenia a rozmowy z partnerem nic by nie
      wyjasnily, to sprawdzilabym pare stron internetowych i pare innych rzeczy tez,
      kiedys bylam juz oszukiwana i mam nadzieje, ze byl to pierwszy i ostatni taki
      zwiazek w moim zyciu
      i zapowiedzialam moim najblizszym znajomym i rodzinie, ze jesli kiedykolwiek
      beda mieli dowody zdrad mojej (na razie hipotetycznej) drugiej polowy, to maja
      mi powiedziec, ewentualnie wyslac poczta:-), lubie prawde...
      moze jestem juz skazona... a na pewno jestem uczulona na oszustwo w zwiazku,
      niedomowienia i bagatelizowanie moich pytan...
      pozdrawiam A 28:-)
    • Gość: ToeToe Re: Do wszystkich tu bywajacych zon IP: *.jetstream.xtra.co.nz 17.02.03, 21:43
      Po co ten post tutaj zamiescilac??
      • Gość: ToeToe Re: Do wszystkich tu bywajacych zon IP: *.jetstream.xtra.co.nz 17.02.03, 21:55
        bez agresjii w podtekscie:))
        • Gość: Malwina Re: Do wszystkich tu bywajacych zon IP: *.d1.club-internet.fr 17.02.03, 22:18
          no wypowiem sie w temacie bo od zdrady doszlismy do pilnowania. O ile o
          zdradzie mowic nie bardzo moge bo mi problematyka daleka i to z obu stron,
          powiem wam ze w zyciu ale to w zyciu nie sprawdzalam, nie pilnowalam, nie
          szukalam i tego nie zrobie. Ponizajace. Dla mnie. Dla niego. Dla obojga.
          NIE dla kapusiowania.
    • Gość: Hurra!!!!! Re: Do wszystkich tu bywajacych zon IP: *.blueyonder.co.uk 17.02.03, 22:45
      Niech zyje internet :)))) Dzieki za tak cenne informacje :))) Super jestes :)))

      ryba - czasami misio, pysio, kotus ale tez bydle, cham, lajdak, sknera, pijak,
      kat, dreczyciel itp,itp. - ale jeszcze raz dzieki za tak cenne informacje:)))
      • Gość: Malwina Re: Do wszystkich tu bywajacych zon IP: *.d1.club-internet.fr 17.02.03, 22:52
        alez to drobiazg, stac mnie na wiecej...hmmmm :-)
    • Gość: A28 Zakonczenie IP: *.proxy.aol.com 18.02.03, 00:24
      Nie moge zabronic nikomu kontynuowac watek, bo jest to tak samo publiczna
      strona, jak ogloszenia martymonialne zonatych mezczyzn. Kazdy moze czytac i
      wypisywac co chce. Ja, niestety, nie moge sobie na jeszcze jeden taki dzien
      pozwolic, zeby odpisywac na biezaco. Dyskusje sledzilo wiele osob obok mnie.
      Musialam tlumaczyc moim kolegom niektore wpisy. Niewielu z nas rozumie po
      polsku. Ale nawet przetlumaczone nie spotkaly sie ze zrozumieniem. Kiepski
      tlumacz ze mnie, najwidoczniej. A moze to nie moje tlumaczenie, tylko zupelnie
      inne podejscie do tematu zdrady, lojalnosci, rozwodu. A takze inne poczucie
      chumoru i honoru. Bo to jest zwykle chamstwo i zniewaga jakby nie bylo, slubnej
      malzonki, jesli przeczyta ogloszenie wlasnego meza w ktorym ten pisze: nudze
      sie w malzenstwie, szukam kochanki. Do tego zdjecie w kolorach. I o to mi
      chodzilo. Czegos takiego sie po prostu nie robi. Ale widac Polak potrafi a
      Polka sie temu nie dziwi i Polki to nie obraza. Polke obraza to, ze jakas A28,
      ktora byc musi jakims A28, odwazyla sie odeslac ja na te strone.
      Pozdrawiam. Jutro juz nie moge tu siedziec. Mam tez inne obowiazki.
      Pozdrawiam.
      A.
      • kwieto Re: Zakonczenie i prosba o odpowiedz 18.02.03, 00:30
        Przytocze tu list, ktory sporo (mam nadzieje) wyjasni w kwestii tlumaczen z polskiego na polski.
        Unizenie prosze o odpowiedz:


        CYTUJE:
        Autor: kwieto@NOSPAM.gazeta.pl
        Data: 18-02-2003 00:01


        Zacytuje Twoj pierwszy post.

        Tytul: "Do WSZYSTKICH tu bywajacych ZON"

        "Drogie Zony. Zony zdradzane, podejrzewajace cos, plujace jadem i tym podobne, zadajcie sobie ten trud i przejrzyjcie strony w
        polskim internecie typu "randka", "spotkanie" lub podobne. (...) Onecie, czy Moze niejedna z was znajdzie tam ogloszenie, moze
        nawet zdjecie, wlasnego malzonka. NIEZLA LEKTURA. Ogloszenia zonatych mezczyzn, ktorzy nie ukrywaja swojego stanu cywilnego,
        szukajacych zupelnie oficjalnie kochanki, seksu, przygody. MOZE WASZ KOCHANY MISIO JEST WSROD NICH? A MOZE PYSIO PRZYJACIOLKI?
        Te zonate Misie i Pysie oglaszaja sie zupelnie jawnie. Nawet mozna przeczytac: "nudze sie w malzenstwie". Ale przeciez gdzies sa
        zony tych Misi. MOZE ONE O NICZYM NIE WIEDZA? A MOZE NIE CHCA WIEDZIEC? BO Misio- Pysio PRZECIEZ BY TAKI NIE BYL. ON NIE. Jego
        uwiedziono. Poczytajcie drogie Zony. I CZY KTORAS SIE PRZYZNA ZE ODKRYLA SWOJEGO MEZA NA JEDNEJ Z TYCH STRON? I CO BYLO POTEM?
        ZYCZE PRZYJEMNEJ LEKTURY.
        A."


        Przeczytalem ten post z nieco wieksza uwaga. I zauwazam w nim cos o wiele bardziej obrzydliwego niz zjawisko ktore opisuje.
        Totalny cynizm, traktowanie owych zdradzanych zon per "wy glupie idiotki". slowa takie jak: "Poczytajcie drogie zony, i czy ktoras
        sie przyzna, ze odkryla swojego meza na jednej z tych stron", "zycze przyjemnej lektury", 'Niezla lektura" - to czyste
        szyderstwo.

        Zastanowilas sie co czuje zdradzana kobieta, czytajac skierowane do niej slowa napisane W TEN SPOSOB?
        A28, zaczynam watpic, czy napisalas to po to by nakreslic chore zjawisko, czy dla jakiejs przedziwnej radochy dokopania zdradzanym
        zonom.

        A ponurym zartem jest zestawienie Twoich wypowiedzi z dwoch roznych postow:
        "MOZE ONE O NICZYM NIE WIEDZA? A MOZE NIE CHCA WIEDZIEC? BO Misio- Pysio PRZECIEZ BY TAKI NIE BYL."

        oraz:
        "Nie sprawdzam mojego meza. Moj maz jest wolnym
        czlowiekiem.Polegam na jego uczciwosci."

        Taaaaaaa....
      • Gość: A28 przepraszam, popelnilam blad!! IP: *.proxy.aol.com 18.02.03, 00:36
        Humor sie pisze tak a nie chumor. I nie usprawiedliwia mnie nic. Ani odleglosc
        od PL, ani od ostatniego kontaktu z polska szkola. Przepraszam.
        A.
      • miauczynska Re: Zakonczenie 18.02.03, 00:37
        Gość portalu: A28 napisał(a):
        A takze inne poczucie
        > chumoru i honoru.

        > Pozdrawiam. Jutro juz nie moge tu siedziec. Mam tez inne obowiazki.
        > Pozdrawiam.
        > A.


        Czy A28 rozumie że siebie też odsyła do tych samych stron co i rzeczone
        Polki??? :-))))))))I niech A28 choćby pisze poprawnie bo ortografy u takiej
        mądrej, światowej A28 to już skandal! Może A28 nie rozumieć co napisała
        w poprzednim poście ale humor przez ch???! ech , zawiodłaś mnie A28!

        miauczynska
        ps. Czy Ty już fruwasz jak gołębica ,A28?
        Pozdrawiam także i jutro już tu nie siedź , nie zaniedbuj obowiązków , sprawdź
        tylko kilka stron obcojęzycznych w poszukiwaniu anonsów a potem do roboty! ;-))
        uff!
    • Gość: Renata Re: Do niektorych tu bywajacych zon........... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 18.02.03, 01:15
      Zastanawiajacy jest ten watek. Ile w nim bezinteresownej zlosci i atakow
      osobistych, analiz osobowych ,nawet blad ortograficzny posluzyl jako cel ataku
      osobistego itp. Stare przyslowie mowi" uderz w stol a nozyce same sie odezwa".
      Dlaczego tak bardzo atakujecie A28? Ona nie pisze w swoim watku do wszystkich
      zon na internecie lecz do tych ktore sa zaklamane i nie chca zobaczyc problemu
      tam gdzie on moze byc( jesli takowy problem wlasnie maja). Wiem ze sam tytul
      sugeruje co innego, ze niepotrzebnie uzyla w nim slowa "wszystkich", ale tresc
      wyjasnia dokladnie o co jej chodzi. Wiec po co sie tak czepiac? To co piszecie
      jako odzew na jej watek to jawny dowod wlasnie jak czasami niektore z nas
      potrafia atakowac tam gdzie nie powinny. Jesli nie masz problemu z partnerem
      to po co sie tu odzywasz? Ciebie to wszak nie dotyczy. A jesli twoj facet(
      badz facetka) ma nieczysty rekord to czy lepiej nie zastanowic sie nad tym?
      Plucie na A28 nie zmieni waszej sytuacji, no moze tylko troszke sie
      odstresujecie. Nic wiecej, problem zostaje nienaruszony.
      • Gość: skor_pion Re: A ja, z uporem maniaka, drążę temat IP: 217.8.186.* 18.02.03, 08:25
        Gość portalu: Renata napisał(a):

        > Zastanawiajacy jest ten watek. Ile w nim bezinteresownej zlosci i atakow
        > osobistych, analiz osobowych ,nawet blad ortograficzny posluzyl jako cel
        ataku
        > osobistego itp. Stare przyslowie mowi" uderz w stol a nozyce same sie
        odezwa".
        > Dlaczego tak bardzo atakujecie A28? Ona nie pisze w swoim watku do wszystkich
        > zon na internecie lecz do tych ktore sa zaklamane i nie chca zobaczyc
        problemu
        > tam gdzie on moze byc( jesli takowy problem wlasnie maja). Wiem ze sam tytul
        > sugeruje co innego, ze niepotrzebnie uzyla w nim slowa "wszystkich", ale
        tresc
        > wyjasnia dokladnie o co jej chodzi. Wiec po co sie tak czepiac? To co
        piszecie
        > jako odzew na jej watek to jawny dowod wlasnie jak czasami niektore z nas
        > potrafia atakowac tam gdzie nie powinny. Jesli nie masz problemu z partnerem
        > to po co sie tu odzywasz? Ciebie to wszak nie dotyczy. A jesli twoj facet(
        > badz facetka) ma nieczysty rekord to czy lepiej nie zastanowic sie nad tym?
        > Plucie na A28 nie zmieni waszej sytuacji, no moze tylko troszke sie
        > odstresujecie. Nic wiecej, problem zostaje nienaruszony.



        Może wypunktuję, to będzie łatwiej, bo mam dość barokowy styl pisania.
        1. Tytuł wątku "Do wszystkich bywających tu żon" - nikt nie broni zaglądać na
        forum również żonom, które nie mają problemów - obecność tutaj nie świadczy, że
        coś się źle dzieje. A prawo wypowiedzi mają wszyscy.

        2. Nie atakuję A28, tylko brak logiki i konsekwencji w jej rozumowaniu.

        3. W żadnym moim poście nie znajdziesz obraźliwych epitetów, czepiania się
        ortografii, plucia, bezinteresownej złości itp. Jest tylko interesowna
        ciekawość i ironia.

        4. Ponieważ A28 odpowiedziała w końcu na jedno z wielu moich pytań, to będę
        stawiać je po kolei, uzyskawszy wpierw odpowiedź na poprzednie.

        5. Pytanie pierwsze brzmiało: "Czy A28 TEŻ robi to, co zaleca WSZYSTKIM
        BYWAJĄCYM TU ŻONOM(ale namawia też na sprawdzanie mężów przyjaciółek, znajomych
        i pani z kiosku, która pewnie tu nie bywa), tzn. czy sprawdza SWOJEGO MĘŻA?
        Odpowiedziała, że nie . Ale nie omieszkała dopisać całego wywodu, z którego
        wynika, że jej mąż jest bardziej godny zaufania, niż mężowie WSZYSTKICH
        BYWAJĄCYCH TU ŻON (plus mężowie ich przyjaciółek, znajomych i pani z kiosku).

        6. Moje następne pytanie brzmi: Dlaczego A28 uważa, że jej zalecenie dotyczy
        wszystkich innych mężatek oprócz jej samej?


        Jeśli nie odpowie sama założycielka wątku, to może ktoś bystrzejszy ode mnie da
        mi odpowiedź. Bo ja tego nie rozumiem, ale ja jestem tylko skor_pionem -
        "plującym jadem"

        Pozdrawiam:)
      • Gość: lukrecya Odpowiednie dać rzeczy słowo... IP: 213.17.246.* 18.02.03, 08:58

        Właśnie... mnie również zadziwiają te osobiste wycieczki w wątku, który ja
        odebrałam właściwie jako potrzebny, ważny. Wydaje mi się, że A28 chciała
        poruszyć temat w sumie znany, często przy różnych okazjach wałkowany.
        Mianowicie: temat bezkarnej anonimowości internetu. Czytając pierwszą wypowiedź
        A28 od razu miałam przed oczyma wizję pewnego mojego znajomego z pracy, który
        właśnie poszukuje wirtualnych przygód. Ten jedyny żywiciel, głowa rodziny (?!)
        bez skrępowania opowiada przy kolegach o tym, że umawia się na kawki i nie wiem
        co jeszcze z "dziewczynami z internetu". Wręcz się tym chlubi przed znajomymi.
        Jego żonę znam tylko z opowieści kolegi. To matka jego dwójki małych dzieci,
        gospodyni domowa, która jak twierdzi mój znajomy, "nawet komputera włączyć nie
        potrafi". Może faktycznie A28 powinna napisać o tym smutnym zjawisku bez
        sarkazmu, bezstronnie, obiektywnie. Jednak myślę, że sarkazm w tym przypadku
        był wynikiem sprawiedliwych emocji autorki, jej oburzenia tym niechlubnym, a
        dość powszechnym przecież zjawiskiem. Może lepiej brzmiałoby wprost zadane
        pytanie: co sądzicie o ludziach (zarówno mężczyznach, jak i kobietach), którzy
        mając rodziny, dzieci, domy nagle zaczynają poszukiwać wirtualnych przygód i
        romansów, bez pardonu zamieszczając na internetowych stronach swe oferty
        matrymonialne? Czy warto powiedzieć zdradzanej, niczego nieświadomej "drugiej
        połowie" o zabawach partnera? Myślę, że tak zadane pytanie wywołałoby bardziej
        konstruktywną dyskusję, bez tego całego osobistego balastu...




        • Gość: magda Re: Odpowiednie dać rzeczy słowo... IP: *.lodz.dialog.net.pl 18.02.03, 09:43
          Masz rację Lukrecya,A28 źle dobrała słowa ,do tematu,który skąd inąd i mnie od
          pewnego czasu męczył.Jestem rozwódką i w poszukiwaniu,przyjaciela(?)męża(?)
          partnera(?) zaczęłam zagladać na strony internetowych ogłoszeń
          matrymonialnych.I przeraziło mnie to co zobaczyłam - mnóstwo ogłoszeń żonatych
          facetów szukających przygody!!!Jestem częstą bywalczynią tego forum,czytam
          wątki o zdradzonych i zdradzających,o żonach ,którym świat się zawalił,o
          kochankach,na których społeczeczność forumowa niezmiennie i z wielką
          solidarnoscia "wiesz psy" i pozbawia je czci i wiary.Bo to one są winne -
          rozpadowi świętego związku małżeństwa,one mieszaja w głowach biednym niewinnym
          mężusiom,to one zabierają tatusiów dzieciaczkom i sprowadzaja ich na
          manowce.Trzeba je tępić i palić na stosie!Poczytajcie te wątki,zrozumiecie o
          czym mówię.I nagle zagladam na portal - randki,klikam szukaj takiego to a
          takiego partnera,stan cywilny - obojętny (z założenia przyjęłam ,że żonaci nie
          daja ogłoszeń) i co?? Szok!!! Co drugie ogłoszenie od żonatego faceta!!!
          Może A28 ma rację,może warto czytać te strony póki nie jest za późno,ja
          zaczęłam zaglądać na nie gdy już było po małżeństwie.Nie zaglądałam
          wcześniej,nie czułam takiej potrzeby nawet przez chwilę.Nie wiem czy robił to
          mój ex,nie obchodzi mnie to już teraz.Ale rozumiem intencje A28 - DLACZEGO ONI
          TO ROBIĄ?????? DLACZEGO PÓŹNIEJ jak się sprawa wyda,albo romans zabrnie o krok
          za daleko wszyscy winia te trzecie?? A czy to one dały ogłoszenie??
          pozdrawiam A28 ,dzięki ,ze mnie wyręczyłaś w temacie,ale odpowiedzi nie
          dostałysmy niestey żadnej;(
          • miauczynska Re: Odpowiednie dać rzeczy słowo... 18.02.03, 10:04
            Macie rację , temat jest na czasie , potrzebny i ciekawy ale właśnie to
            napisałam do A28 i tylko sposób jego podania nie był zbyt trafiony i zalecenia
            co do postępowania nie podobały mi się zbytnio więc o tym
            także napisałam w moim pierwszym poście. To właśnie A28 w zamian uraczyła mnie
            epitetami w rodzaju 'zakompleksiona kobieto' , 'napij się zimnej wody' i jeszcze
            kilka po drodze do 'zakończenia' :-) stąd zapewne w odwecie moje wycieczki
            osobiste.
            Co do meritum , zgadzam się całkowicie ale nie tym tonem , nie w tej osobie,
            bez ironii , pogardy dla cudzych (lecz nie swojego) mężów ,bez uwypuklania
            wyższości własnych uczuć i szacunku dla partnera('ufam swojemu mężowi , on jest
            wolnym człowiekiem') - tylko to razi mnie w wątku A28 a że zaglądam na to
            publiczne forum to i ten wątek otworzyłam choć mnie nie dotyczył tak jak Ciebie
            Renato i wyraziłam swoja opinię rownież tak jak Ty Renato.
            pozdrawiam
            k.m.
          • Gość: skor_pion Re: Magda IP: 217.8.186.* 18.02.03, 10:22
            Gość portalu: magda napisał(a):

            > Masz rację Lukrecya,A28 źle dobrała słowa ,do tematu,który skąd inąd i mnie
            od
            > pewnego czasu męczył.Jestem rozwódką i w poszukiwaniu,przyjaciela(?)męża(?)
            > partnera(?) zaczęłam zagladać na strony internetowych ogłoszeń
            > matrymonialnych.I przeraziło mnie to co zobaczyłam - mnóstwo ogłoszeń
            żonatych
            > facetów szukających przygody!!!Jestem częstą bywalczynią tego forum,czytam
            > wątki o zdradzonych i zdradzających,o żonach ,którym świat się zawalił,o
            > kochankach,na których społeczeczność forumowa niezmiennie i z wielką
            > solidarnoscia "wiesz psy" i pozbawia je czci i wiary.Bo to one są winne -
            > rozpadowi świętego związku małżeństwa,one mieszaja w głowach biednym
            niewinnym
            > mężusiom,to one zabierają tatusiów dzieciaczkom i sprowadzaja ich na
            > manowce.Trzeba je tępić i palić na stosie!Poczytajcie te wątki,zrozumiecie o
            > czym mówię.I nagle zagladam na portal - randki,klikam szukaj takiego to a
            > takiego partnera,stan cywilny - obojętny (z założenia przyjęłam ,że żonaci
            nie
            > daja ogłoszeń) i co?? Szok!!! Co drugie ogłoszenie od żonatego faceta!!!
            > Może A28 ma rację,może warto czytać te strony póki nie jest za późno,ja
            > zaczęłam zaglądać na nie gdy już było po małżeństwie.Nie zaglądałam
            > wcześniej,nie czułam takiej potrzeby nawet przez chwilę.Nie wiem czy robił to
            > mój ex,nie obchodzi mnie to już teraz.Ale rozumiem intencje A28 - DLACZEGO
            ONI
            > TO ROBIĄ?????? DLACZEGO PÓŹNIEJ jak się sprawa wyda,albo romans zabrnie o
            krok
            > za daleko wszyscy winia te trzecie?? A czy to one dały ogłoszenie??
            > pozdrawiam A28 ,dzięki ,ze mnie wyręczyłaś w temacie,ale odpowiedzi nie
            > dostałysmy niestey żadnej;(

            To nie jest wątek o kochankach czyichś mężów, nie oceniamy tu ich moralności.
            Nie zamierzam też oceniać moralności tych żonatych, którzy się ogłaszają
            (gdziekolwiek to robię).
            Wydawało mi się, że chodzi o zapobieganie zdradzie męża poprzez przeszukiwanie
            internetu przez żonę. Tylko jeśli on się już ogłosił, to czemu tu zapobiegać?
            Czym mam wyciągnąć wniosek, że jeśli żona nie serfuje min. kilka godzin
            dziennie, tylko np. pierze, sprząta, gotuje i prasuje koszule, a noc przeznacza
            na seks z mężem, to sama sobie jest winna. I jeśli mąż ją w końcu zdradzi, to
            nie ma prawa obwiniać mężą i jego kochanki?
            Gdzie przeczytałyście - A28, Magdo, że zdradzona osoba (żona/mąż) obwinia tylko
            kochankę/kochanka?
            Winny jest mąż/żona, że wolał/ła poszukać sobie nowego związku, niż ratować
            małżeństwo, albo uczciwie odejść. A od poszukującego zależy, czy wybiorze ofertę
            osoby wolnej, czy zamężnej/żonatego. Ale jedna i druga strona robi to na swoje
            ryzyko i musi się liczyć, że spotka się z potępieniem i "wieszaniem psów".

            Czy uważasz, Magdo, że jeśli odpowiesz na ogłoszenie żonatego i dzieciatego
            faceta i zaczniecie ze sobą romansować (nie czepiam się zwykłej korespondencji,
            wymiany poglądów), to za rozpad takiego małżeństwa i cierpienie żony i dzieci
            będzie odpowiedzialna tylko żona - bo nie sprawdziła oraz mąż - bo się ogłosił?

            Jeśli tak postępujesz, to w tym wątku też nie znajdziesz usprawiedliwienia.
            Więc może pozostańmy przy temacie głównym.

          • Gość: uciekinier z tb Re: Odpowiednie dać rzeczy słowo... IP: *.konin.sdi.tpnet.pl 20.02.03, 19:11
            Bez ducha.
        • Gość: skor_pion Re: Odpowiednie dać rzeczy słowo... IP: 217.8.186.* 18.02.03, 09:55
          Gość portalu: lukrecya napisał(a):

          Czy warto powiedzieć zdradzanej, niczego nieświadomej "drugiej
          > połowie" o zabawach partnera? Myślę, że tak zadane pytanie wywołałoby
          bardziej konstruktywną dyskusję, bez tego całego osobistego balastu...

          Może lepiej brzmiałoby: czy należy i warto?

          A28 wyznała z rozbrajającą szczerością, że swojego męża nie sprawdza.
          Abstrahując od argumentów, dlaczego nie sprawdza ona, a mają to robić wszystkie
          inne (czy tylko niektóre) - interesuje mnie coś innego.
          Przypadek pierwszy - żona podejrzewa, że coś jest nie tak. Powinna przeszukiwać
          ogłoszenia (w internecie, gazecie, na tablicach, w biurach matrymonialnych),
          czy lepiej zdobyć się na szczerą rozmowę?
          Przypadek drugi - żona jest szczęśliwa,ufna i niczego nie podejrzewa. Powinna
          przeszukiwać j.w., żeby się zabezpieczyć, czy ufać nadal i nie zadręczać siebie
          i męża nieuzasadnionymi lękami?
          Przypadek trzeci - żona już wie o zdradzie, zapoczątkowanej znajomością
          (ogłoszeniem) przez internet. Czy jej to coś pomoże, że znajdzie zdjęcie i
          anons swojego męża? On już ten anons umieścił, to już się stało i niczego nie
          zmieni.

          Więc do których żon jest adresowany ten wątek?
          • alfika Re: Odpowiednie dać rzeczy słowo... 18.02.03, 10:35
            Droga Skorpionie :)
            Gdzieś po drodze A28 wyraźnie napisała, że temat dotyczy w zasadzie tylko
            Polaków i chyba w tym sęk.
            Ona jest w Stanach i nie radzi sobie z kompleksem bycia Polką. Przypuszczam, że
            stąd jej wściekłość i zjadliwość.

            Tyle że z własnym zakłamaniem jest się konfrontowanym i jest to zawsze szansa
            na rozwój.
            Jak można zmienić pochodzenie? Nie da się. Z tym jest się konfrontowanym
            codziennie.
            Ale dobra wiadomość: tylko do czasu, póki nie zaakceptuje się takiego stanu
            rzeczy ;)
        • Gość: Wenus Re: Odpowiednie dać rzeczy słowo... IP: *.lodz.dialog.net.pl 18.02.03, 11:49
          Lukrecyo, Reniu, podpisuje sie pod waszymi postami!
          Nic dodac, nic ujac! Mysle podobnie, ze A28 miala
          intencje dobre, choc moze forma w jakiej to wyrazila
          nie do konca byla trafna, ale ja tez skladam to na
          karb jej emocji, oburzenia, ze takie praktyki panow
          pozostaja bezkarne! Byc moze te osoby, ktore sie
          z tym namacalnie zetknely zrozumieja A28 najlepiej,
          reszta jak widac tylko TEORETYZUJE niestety, o zgrozo
          atakujac autorke watku ile wlezie jakby kogos zabila!
          Paranoja! Po tej i wielu innych dyskusjach zaczynam
          sie utwierdzac w przekonaniu, ze w wiekszosci przypadkow
          jestesmy narodem glupim - przykro mi, ale tak to widze.
          Nie potrafimy przejsc ponad wlasne odruchy ego i podjac
          dyskusji dot. poruszonego problemu. Jest zamiast tego
          "lapanie za slowa", czepianie sie ortgrafii i Bog wie
          czego jeszcze! Az dziw mnie ogarnia, ze kiedykolwiek
          w naszym narodzie doszlo do zorganizowania ogolnonarodowego
          "ruchu" SOLIDARNOSC, ktory w dodatku cos jeszcze wywalczyl!!!
          Przy takiej mentalnosci jaka my POlacy mamy to zaiste
          cud wielki!

          pozdrawiam
          • otryt Re: Odpowiednie dać rzeczy słowo... 18.02.03, 11:59
            Gość portalu: Wenus napisał(a):

            > Lukrecyo, Reniu, podpisuje sie pod waszymi postami!
            > Nic dodac, nic ujac!

            Ja również podpisuję się pod tym. Przyjemnie mi było poczytać Renatę i
            Lukrecyę, choć nie jestem kobietą :-)

            > Po tej i wielu innych dyskusjach zaczynam
            > sie utwierdzac w przekonaniu, ze w wiekszosci przypadkow
            > jestesmy narodem glupim - przykro mi, ale tak to widze.

            Nie popadaj w taki pesymizm , Wenus :-)
            W kazdym narodzie są jednostki mądre i głupie. Nie można generalizować.
            Znam bardzo wielu mądrych Polaków :-))

            Pozdrawiam serdecznie
            otryt
            • Gość: Wenus Re: Odpowiednie dać rzeczy słowo... IP: *.lodz.dialog.net.pl 18.02.03, 12:23
              otryt napisał:


              > > Po tej i wielu innych dyskusjach zaczynam
              > > sie utwierdzac w przekonaniu, ze w wiekszosci przypadkow
              > > jestesmy narodem glupim - przykro mi, ale tak to widze.
              >
              > Nie popadaj w taki pesymizm , Wenus :-)
              > W kazdym narodzie są jednostki mądre i głupie. Nie można generalizować.
              > Znam bardzo wielu mądrych Polaków :-))


              To nie pesymizm tylko realizm droga moja. I jak zauwazylas zapewne wyraznie
              napisalam "w wiekszosci przypadkow" co nie jest generalizowaniem, a prawda
              niestety. Masz racje, ze w kazdym narodzie sa jednostki madre i glupie. Mam
              racje tez i ja, ze tych madrych jednostek wszedzie % jest niewielki, a glupich
              sa cale rzesze. Jesli wiec nawet zalozymy, ze my Polacy pod tym wzgledem
              od "sredniej" ogolnoswiatowej tak bardzo nie odstajemy, to i tak dla nas samych
              marna to pociecha, nie uwazasz? ;-)

              > Pozdrawiam serdecznie
              > otryt

              pozdrawiam
              • otryt Re: Odpowiednie dać rzeczy słowo... 18.02.03, 13:09
                Gość portalu: Wenus napisał(a):

                >
                > To nie pesymizm tylko realizm droga moja.

                Mój nick jest rodzaju męskiego, skąd więc Twa pomyłka? A może ten wątek jest
                tylko dla kobiet ..., więc już szybko znikam po angielsku...

                > Jesli wiec nawet zalozymy, ze my Polacy pod tym wzgledem
                > od "sredniej" ogolnoswiatowej tak bardzo nie odstajemy, to i tak dla nas
                >samych
                >
                > marna to pociecha, nie uwazasz? ;-)

                A ja się cieszę, jak usłyszę coś mądrego i stale szukam tych ludzi...
                Szkoda tylko , że czasu tak mało dla nich...

                pozdr,otryt
                • Gość: Wenus Re: Odpowiednie dać rzeczy słowo... IP: *.lodz.dialog.net.pl 18.02.03, 13:19
                  otryt napisał:

                  > Mój nick jest rodzaju męskiego, skąd więc Twa pomyłka? A może ten wątek jest
                  > tylko dla kobiet ..., więc już szybko znikam po angielsku...

                  Gafe swoja dojrzalam i wlasnie bylam w trakcie jej "prostowania" ;-) kiedy
                  zdazyles wpisac sie i zwrocic mi na to uwage - dzieki i sorry once again za
                  przejezyczenie ;-) "Wlasciwe przeprosiny" - post nizej...

                  pozdrawiam

            • Gość: Wenus P.S. otryt IP: *.lodz.dialog.net.pl 18.02.03, 13:14
              Przperaszam Cie, drogi Otrycie, ze zrobilam z Ciebie niechcacy kobiete! ;-)
              Nie, zeby to byla jakas hanba, ale skoro jestes mezczyzna, to nim pozostan!;-)

              pozdrawiam
              • otryt Re: P.S. otryt 20.02.03, 10:40
                Gość portalu: Wenus napisał(a):

                > Przepraszam Cie, drogi Otrycie, ze zrobilam z Ciebie niechcacy kobiete! ;-)
                > Nie, zeby to byla jakas hanba, ale skoro jestes mezczyzna, to nim pozostan!;-)
                >
                > pozdrawiam

                Wenus:-)
                Głupio mi się zrobiło, że mnie tak przepraszasz.
                Ani przez moment nie czułem się pohańbiony i dobrze odgadłaś, że nadal pragnę
                pozostać mężczyzną. Chociaż gdybym mógł zostać Wenus, to kto wie, może bym się
                rozmyślił. No, ale to miejsce już zajęte przez Ciebie, więc nie ma co
                kombinować :-)

                pozdrawiam
                otryt
    • otryt Nożyce odezwały się niezwykle mocno... 18.02.03, 11:38
      Witam !
      Szkoda, że taki ciekawy wątek zamienił się w zwykłą pyskówkę, w której
      najważniejszą sprawą dla wielu rozmówców było czy A28 sprawdza swojego męża i
      jakim prawem każe to innym robić. Zupełnie bez sensu !
      A może ciekawiej byłoby podrążyć sprawę "dlaczego tak wiele osób będących w
      związkach małżeńskich zupełnie jawnie i bez żenady szuka erotycznych przygód?".
      Dla mnie jest to jakiś znak czasu. Internet jako narzędzie na pewno bardzo
      ułatwia takie spotkania. Sam nigdy nie byłem na takich stronach i zupełnie mnie
      to nie interesuje ani w roli osoby dającej anons ani w roli kontrolera. Nawet
      nie chciałbym czegoś takiego widzieć i czytać. Choćby ze względów estetycznych.

      Zarzuca się A28 brak logiki i konsekwencji w rozumowaniu i próbuje się z
      naukową precyzją rozliczyć z każdego napisanego słowa. To przecież kompletna
      paranoja ! Tak naprawdę to do słów każdego z nas można się przyczepić , jeśli
      ktoś tego bardzo chce. Czy nie zdarzyło się Wam nigdy rozmawiać z osobą, która
      pod wpływem emocji lub z innych powodów niezbyt składnie i logicznie opowiada
      swoją historię. A może raczej należałoby pochylić się nad problemem, starać się
      zrozumieć intencje i słowa, dostrzec to co najbardziej istotne a nie
      koncentrować się na sprawach trzeciorzędnych. Rozmawiających na tym forum stać
      chyba na odrobinę empatii.

      Dziwi mnie trochę asymetria w stawianiu problemu przez A28, ta solidarność
      kobieca. Ja sprawę stawiam inaczej. Jestem solidarny z ludźmi uczciwymi,
      niezależnie od tego , czy jest to mężczyzna czy kobieta. Taką samą niechęć
      odczuwam zarówno do zdradzających kobiet , jak i mężczyzn. Nie ma różnicy.
      Oczywiście nadal zostało coś z historycznych zaszłości, w których społeczności
      łatwiej zdradę wybaczają mężczyźnie niż kobiecie. Było kamieniowanie nierządnic
      a nie było tej samej kary dla nierządników, którzy przecież też musieli istnieć.

      A najbardziej interesujące jest to dlaczego ten wątek wzbudził tyle emocji.
      Chyba ma rację Renata mówiąc o nożycach.

      Pozdrawiam
      otryt
      • Gość: skor_pion Re: Podsumowanie z mojego kącika IP: 217.8.186.* 18.02.03, 12:52
        otryt napisał:

        > Witam !
        > Szkoda, że taki ciekawy wątek zamienił się w zwykłą pyskówkę, w której
        > najważniejszą sprawą dla wielu rozmówców było czy A28 sprawdza swojego męża i
        > jakim prawem każe to innym robić.


        Ale przecież myślą przewodnią było przeszukiwanie internetu, więc każdy miał
        prawo zapytać pomysłodawczynię, czy pomysł powstał na bazie własnych
        doświadczeń, czy w trosce o żony (polskie, zagraniczne - nie ważne).



        > A może ciekawiej byłoby podrążyć sprawę "dlaczego tak wiele osób będących w
        > związkach małżeńskich zupełnie jawnie i bez żenady szuka erotycznych
        przygód?". Dla mnie jest to jakiś znak czasu. Internet jako narzędzie na pewno
        bardzo ułatwia takie spotkania.

        To załóż osobny wątek,nie zachowuj się, jak przysłowiowe nożyce.




        Sam nigdy nie byłem na takich stronach i zupełnie mnie
        to nie interesuje ani w roli osoby dającej anons ani w roli kontrolera. Nawet
        > nie chciałbym czegoś takiego widzieć i czytać. Choćby ze względów
        estetycznych.


        A28 zachęca do takiego postepowania - więc ją popierasz, czy krytykujesz? I czy
        wiesz, o co tu chodzi, skoro nie piszesz, nie czytasz i nie sprawdzasz?

        > Zarzuca się A28 brak logiki i konsekwencji w rozumowaniu i próbuje się z
        > naukową precyzją rozliczyć z każdego napisanego słowa. To przecież kompletna
        > paranoja ! Tak naprawdę to do słów każdego z nas można się przyczepić , jeśli
        > ktoś tego bardzo chce.

        Brak konsekwencji zarzucam Tobie, w poprzednim akapicie. Naukowcem nie jestem.
        Ale jeśli skor_pion lub miauczyńska lub Renata myśli, że wie, co myśli A28, a
        wcale tak nie jest - to precyzja w formułowaniu myśli i poglądów jest
        niezbędna, żeby się porozumieli.


        Czy nie zdarzyło się Wam nigdy rozmawiać z osobą, która
        > pod wpływem emocji lub z innych powodów niezbyt składnie i logicznie opowiada
        > swoją historię. A może raczej należałoby pochylić się nad problemem, starać
        się zrozumieć intencje i słowa,

        Toż to właśnie parę osób usiłuje zrobić - zrozumieć intencje i słowa.
        A różnica między bezpośrednią rozmową, a pisaniem na forum polega m. innymi na
        tym, że tu można pięć razy przeczytać zapytanie, zastanowić się dowolną ilość
        czasu i odpowiedzieć, precyzując myśli. Można też przypomnieć sobie swoje
        własne słowa już zapisane, stąd tylko krok do logicznego kontynuowania dyskusji.


        dostrzec to co najbardziej istotne a nie koncentrować się na sprawach
        trzeciorzędnych. Rozmawiających na tym forum stać
        chyba na odrobinę empatii.

        A co Twoim zdaniem jest w tym wątku istotne, a co trzeciorzędne? Weź pod uwagę
        wypowiedzi wszystkich uczestników.




        > Dziwi mnie trochę asymetria w stawianiu problemu przez A28, ta solidarność
        > kobieca. Ja sprawę stawiam inaczej. Jestem solidarny z ludźmi uczciwymi,
        > niezależnie od tego , czy jest to mężczyzna czy kobieta. Taką samą niechęć
        > odczuwam zarówno do zdradzających kobiet , jak i mężczyzn. Nie ma różnicy.
        > Oczywiście nadal zostało coś z historycznych zaszłości, w których
        społeczności
        >
        > łatwiej zdradę wybaczają mężczyźnie niż kobiecie. Było kamieniowanie
        nierządnic
        >
        > a nie było tej samej kary dla nierządników, którzy przecież też musieli
        istnieć
        > .
        >
        > A najbardziej interesujące jest to dlaczego ten wątek wzbudził tyle emocji.
        > Chyba ma rację Renata mówiąc o nożycach.
        >
        > Pozdrawiam
        > otryt



        Wątek się rozmył, autorka się zmyła, a czuję się, jakby mnie ktoś olał.
        Tyle wodnych skojarzeń. ;-)
      • indiana1 Re: Nożyce odezwały się niezwykle mocno... 18.02.03, 13:03
        Dlaczego uważacie, że wszystkie osoby atakujące A 28 w obronie własnej są
        głupie?
        Oczywiście, że A 28 ma rację, że świństwem jest umieszczanie towarzyskich
        anonsow przez zonatych mężczyzn, ale to nie za to oberwało się A 28.
        Chyba większość zamężnych kobiet występujących na forum odczuwa wielką
        nienawiść do siebie ze strony A 28, i to w wielu tego typu wątkach . Jesteś
        mężatką(jeszcze)- to jesteś głupia i wredna- zdaje się mówić A 28.Zupełnie,
        jakby A 28 sama kobietą, a w każdym razie zamężną , nie była !
        Zaś na pytanie, dlaczegóż to ona sama jest taka zupełnie wyjątkowa, nie
        potrafiła odpowiedzieć.
        Żeby tak jeszcze A 28 zechciała podać jakieś przykłady wątków, w ktorych żony
        bronią swoich zdradzających je mężów , udają, że zdrady nie widzą itd. ,
        miałaby pewne podstawy do mieszania tych nieszczęśnic z błotem.
        A tak... niech się nie dziwi, że bezpodstawnie oskarżone zjednoczyły się w
        obronie.Niech żyje solidarność!!!
      • kwieto Nozyce - czy aby na pewno? 18.02.03, 19:33
        Nie bylbym taki pewny z tymi nozycami.
        Juz pytalem A28 (niestety uchylila sie od odpowiedzi), dlaczego jej odezwa jest tak zjadliwa, wlasnie w kierunku zon?
        Jesli mowimy o szkalowaniu kogos przez A28, to nie szkaluje ona tutaj ani Internetu, ani kochanek, mezow tez tylko troszke, a najbardziej obrywa sie wlasnie zdradzonym zonom, ktore sa przekonane ze "misio-pysio nie zobilby czegos takiego".

        Nie wiem czy bylo to celowe, ale fakt jest taki, ze to zonom oberwalo sie najbardziej - A28 wysmiewa naiwnosc "misio-pysio nie zobilby czegos takiego", nawoluje do upokarzajacego przeszukiawania i poszukiwania dowodow zdrady, zarzuca ze zony "Nie wiedza? A moze nie chca wiedziec".

        Zarazem rozbrajajaco wyznaje "moj maz jest wolnym czlowiekiem, ufam mu i nie musze go sprawdzac".
        A moze po prostu NIE CHCE sprawdzac, NIE CHCE wiedziec?

        Los plata figle, tu ostrze jadu zwrocilo sie przeciwko autorce...

        Zarazem watek nie wnosi niczego.
        Nic nie mowi o relacjach zona<>maz ktore sa przyczyna zdrady
        Nic nie mowi o kobietach/mezczyznach ktore odpowiadaja na ogloszenia panow/pan jawnie wyznajacych ze nosza obraczki
        Nic nie mowi o samym zjawisku.

        Zajmuje sie tylko szydzeniem z grupy kobiet, do ktorych A28 sama sie zalicza...
        • latynka Re: Nozyce - czy aby na pewno? 18.02.03, 21:28
          Właśnie, już wiele więcej do wątku wnoszą rezultaty moich doświadczeń polowych
          na portalach " Randki".
          Muszę też , jako psycholog- amator, nadmienić, iz wyczuwam w A28 cos
          psychologicznie fałszywego.Co też to być może? Już kilka osób zarzucało jej, że
          nie jest kobietą. A Ty, drogi Kwieto, co o tym sądzisz?
          • sabna Re: obrzydliwe(btx) 23.02.03, 23:07
        • otryt Re: Nozyce - czy aby na pewno? 20.02.03, 11:23

          Kwieto,
          Tu się zgadzam z Tobą całkowicie:

          >Los plata figle, tu ostrze jadu zwrocilo sie przeciwko autorce...

          >Zarazem watek nie wnosi niczego.
          >Nic nie mowi o relacjach zona<>maz ktore sa przyczyna zdrady
          >Nic nie mowi o kobietach/mezczyznach ktore odpowiadaja na ogloszenia panow/pan
          >jawnie wyznajacych ze nosza obraczki
          >Nic nie mowi o samym zjawisku.

          Można do tego dodać jeszcze, skąd się bierze naiwność żon...


          Czytając jednak ten fragment nabieram wątpliwości:

          >Zarazem rozbrajajaco wyznaje "moj maz jest wolnym czlowiekiem, ufam mu i nie
          >musze go sprawdzac".
          >A moze po prostu NIE CHCE sprawdzac, NIE CHCE wiedziec?

          To prawda brak tu konsekwencji.
          Ale czy na tym forum nie można poruszyć problemu na poziomie ogólnym, bez
          konieczności opowiadania o swoich osobistych sprawach? A28 została o to w
          dosyć obcesowy sposób zapytana na samym początku. Mogła oczywiście powiedzieć,
          nie będzie rozmawiać o swoich osobistych sprawach, bo przecież nie o tym
          chciała mówić, ale o zjawisku, które ją interesuje. To, że odpowiedziała na te
          osobiste pytania ruszyło lawinę.

          A czy pytanie skierowane do wszystkich może kogoś tak obruszać? To tak samo jak
          pytanie nie skierowane do nikogo. Odpowiada ten kto chce. Co innego pytanie
          skierowane osobiście do konkretnej osoby.
          Czy pytanie w stylu:
          - "Co zrobiliście Wy wszyscy, aby nie było zła na świecie?"
          może być obraźliwe? Ja myślę, że może tylko pobudzać do myślenia.
          Natomast pytanie:
          - "Co ty , otrycie zrobiłeś, aby na świecie nie było zła?" może nieść różne
          osobiste sugestie i ma całką inną wymowę?

          Pozdrawiam
          otryt

          • kwieto Re: Nozyce - czy aby na pewno? 20.02.03, 19:29
            Widzisz, problem polega na tym, ze po zapytaniu "co wy wszyscy zrobiliscie by zla nie bylo na swiecie?" natychmiastowa reakcja brzmi "a co TY zrobiles by nie bylo zla na swiecie?"

            Problem A28 polega tu na tym, ze zarazem wytykajac palcem wszystkich (czy raczej wszystkie), sama sie spod tego wytkniecia uchyla.
            Natychmiastowe skojarzenie to "folwark zwierzecy" i rozbrajajace stwierdzenie "wszyscy sa rowni, ale niektorzy sa rowniejsi".

            I stad sie wzial atak, a nie dlatego, ze ktos nie chce przyznac sie do istnienia opisanego zjawiska. Najlepszym przykladem jestem (nieskromnie mowiac) ja - ani zonaty, ani nie dyszacy zadza zemsty, ani maniakalnie weszacy czy nie jestem aby zdradzany.
            A jednak tytulowy post wywolal moje oburzenie.
            Za duzo w nim jadu, za duzo w nim nienawisci, a za malo proby oceny zjawiska.
            No i dlaczego mam ciagle wrazenie, ze tytulowy post wyszydza zdradzane zony?
            • otryt Re: Nozyce - czy aby na pewno? 21.02.03, 14:05
              Kwieto,

              >Widzisz, problem polega na tym, ze po zapytaniu "co wy wszyscy zrobiliscie by
              >zla nie bylo na swiecie?" natychmiastowa reakcja
              >brzmi "a co TY zrobiles by nie bylo zla na swiecie?"

              To prawda. Taka jest najczęstsza natychmiastowa reakcja. Ale zamyka ona
              możliwość wspólnego rozważenia problemu na poziomie ogólnym. Myślę, że takiej
              reakcji należy się wystrzegać. Przejście na grunt osobisty może nastąpić, gdy
              dyskutujące strony uznają, że znajdą u siebie wzajemne zrozumienie. Wymaga to
              niezwykłego taktu, rzecz dotyczy zazwyczaj spraw niezwykle delikatnych.

              >I stad sie wzial atak, a nie dlatego, ze ktos nie chce przyznac sie do
              >istnienia opisanego zjawiska. Najlepszym przykladem jestem
              >(nieskromnie mowiac) ja - ani zonaty, ani nie dyszacy zadza zemsty, ani
              >maniakalnie weszacy czy nie jestem aby zdradzany.
              >A jednak tytulowy post wywolal moje oburzenie.

              Mój przykład - żonaty, a reszta jak u Ciebie. Post A28 nie wywołuje mojego
              oburzenia. Myślę, że profesjonaliści nie przejmują emocji osób, którym chcą
              pomóc, ale są jakby ponad tymi emocjami.
              Oczywiście sam nie jestem święty. Zdarzało mi się oburzać, choć większość
              zachowywała spokój. W takich sytuacjach pojawia się problem nożyc. De Mello
              napisał, że wszystkie nasze emocje wynikają ze stanu naszej świadomości, a nie
              z tego co dochodzi do nas z zewnątrz. Czyli ujawniające się nasze złe emocje
              pokazują, że jest w nas jakiś problem.

              Pozdr,otryt
              • kwieto Re: Nozyce - czy aby na pewno? 21.02.03, 18:21
                otryt napisał:

                > To prawda. Taka jest najczęstsza natychmiastowa reakcja. Ale zamyka ona
                > możliwość wspólnego rozważenia problemu na poziomie ogólnym. Myślę, że takiej
                > reakcji należy się wystrzegać. Przejście na grunt osobisty może nastąpić, gdy
                > dyskutujące strony uznają, że znajdą u siebie wzajemne zrozumienie. Wymaga to
                > niezwykłego taktu, rzecz dotyczy zazwyczaj spraw niezwykle delikatnych.
                >

                Sek w tym, ze A28 sie takim taktem nie wykazala.
                A przeciez ona miala na to najwieksze szanse - zredagowac tekst spokojnie, wazac slowa...


                > Mój przykład - żonaty, a reszta jak u Ciebie. Post A28 nie wywołuje mojego
                > oburzenia. Myślę, że profesjonaliści nie przejmują emocji osób, którym chcą
                > pomóc, ale są jakby ponad tymi emocjami.
                > Oczywiście sam nie jestem święty. Zdarzało mi się oburzać, choć większość
                > zachowywała spokój. W takich sytuacjach pojawia się problem nożyc. De Mello
                > napisał, że wszystkie nasze emocje wynikają ze stanu naszej świadomości, a nie
                > z tego co dochodzi do nas z zewnątrz. Czyli ujawniające się nasze złe emocje
                > pokazują, że jest w nas jakiś problem.
                >

                tak, ale czy oburzenie na tekst szkalujacy (obojetnie czy mezow, czy zony), podciagajacy pod owo szkalowanie wszystkich, jest "zla" emocja? (swoja droga nie jestem taki pewny, czy istnieja "dobre" i "zle" emocje)
                rozumujac w ten sposob mozemy zaraz dojsc do wniosku, ze oburzenie na znecajacego sie nad kotem dzieciaka to nasz problem, a dzieciak nie robi nic zlego...
                • otryt Re: Nozyce - czy aby na pewno? 24.02.03, 12:26
                  Kwieto,
                  >Sek w tym, ze A28 sie takim taktem nie wykazala.
                  >A przeciez ona miala na to najwieksze szanse - zredagowac tekst spokojnie,
                  >wazac slowa...

                  Zostawmy A28 na boku. Ja jej nie bronię, ale nie chcę również być jest sędzią.
                  Niestety większość rozmówców tego wątku nałożyło sędziowskie togi. Moim zdaniem
                  spotykamy się tutaj nie po to, aby kogokolwiek oceniać, ale pomóc, zrozumieć,
                  nauczyć się czegoś. Uważam również, że jedynie osoba inicjująca wątek lub
                  przedstawiająca swój osobisty problem ma prawo do tego, aby wyrażać różne
                  emocje, mówić w sposób nieskładny , chaotyczny i nielogiczny. Jest bowiem w
                  centrum jakiegoś dramatu i trudno oczekiwać od niej wyważonych reakcji lub ocen.
                  Od wszystkich innych należy oczekiwać jednak jakiegoś dystansu i spokoju. Jeśli
                  idzie o mnie, staram się nie zabierać głosu na forum gdy jestem przemęczony ,
                  wkurzony na coś, przygnębiony – utrudnia mi to bowiem wyważoną reakcję.



                  >rozumujac w ten sposob mozemy zaraz dojsc do wniosku, ze oburzenie na
                  >znecajacego sie nad kotem dzieciaka to nasz problem, a dzieciak nie robi nic
                  >zlego...

                  Dzieciak oczywiście robi zło. Jednak w idealnej sytuacji staramy się tak
                  zareagować, aby przerwać zło, naprawić szkody nim wyrządzone i zapobiec
                  powtarzaniu się tego w przyszłości. Oburzanie się tak naprawdę niczego nie
                  daje. Jest raczej objawem bezsilności, słabości, braku odwagi oraz innych
                  problemów. To zagadnienie często dotyczy stosunków między rodzicami i dziećmi,
                  ale nie tylko...Często oburzenie przeradza się w przemoc.
                  Ludzie, którzy zawodowo pomagają innym (psycholog, sędzia, ksiądz) nie oburzają
                  się. Jeśli to robią , źle świadczy to o ich kwalifikacjach.

                  Pozdr,otryt

                  • kwieto Re: Nozyce - czy aby na pewno? 24.02.03, 18:29
                    otryt napisał:

                    > Zostawmy A28 na boku. Ja jej nie bronię, ale nie chcę również być jest sędzią.
                    > Niestety większość rozmówców tego wątku nałożyło sędziowskie togi. Moim zdaniem
                    >
                    > spotykamy się tutaj nie po to, aby kogokolwiek oceniać, ale pomóc, zrozumieć,
                    > nauczyć się czegoś. Uważam również, że jedynie osoba inicjująca wątek lub
                    > przedstawiająca swój osobisty problem ma prawo do tego, aby wyrażać różne
                    > emocje, mówić w sposób nieskładny , chaotyczny i nielogiczny. Jest bowiem w
                    > centrum jakiegoś dramatu i trudno oczekiwać od niej wyważonych reakcji lub ocen
                    > .


                    No ale sek w tym, ze okazalo sie, iz od dyskusji o ogloszeniach zonatch mezczyzn w internecie, o wiele ciekawsza okazala sie dyskusja o intencjach i podejsciu prezentowanym przez A28.
                    Kazdy kto rozpoczyna jakas dyskusje musi sie z tym liczyc. Ma on prawo w jakis sposob moderowac dyskusje, nadawac jej rytm, kierunek - jednak tutaj nic takiego nie nastapilo.

                    Zarazem watek rzeczywiscie nie jest interesujacy.
                    To ze zdarzaja sie zdrady - wiemy.
                    To ze zdradzanie nie jest w porzadku - wiemy
                    Teza postawiona przez A28, ze jakoby zdrada jest powszechnie akceptowana, jest zupelnie nietrafiona (i tutaj tez pojawily sie protesty), zreszta to widac, gdy sie poczyta inne watki na temat zdrad.
                    Szukanie winnych tez jest tu nie na miejscu, bo poszukiwania przyczyn zdrady nie mozna przeprowadzac na zasadzie szukania "winnego". Najczesciej winni sa wszyscy w trojkacie. Kto w jakim stopniu i dlaczego, to juz sprawa tak indywidualna, ze ciezko uogolniac.

                    Ja osobiscie spostrzeglem pare ciekawych rzeczy dotyczacych samej A28 - przede wszystkim zainteresowala mnie jej agresja, skierowana tak naprawde nie wiadomo przeciwko komu - mezom, zonom, kochankom?
                    Poza tym, zadziwilo mnie to, ze nie dostrzega iz sama jest w grupie ktorej radzi "sprawdzanie" - a zarazem wierzy w uczciwosc meza i sama go nie sprawdza...

                    Osobiscie uwazam, ze jest to o wiele ciekawszy material do dyskusji :")))
                    I nie chodzi tu o "sad", a raczej o dostrzezenie pewnego zjawiska.


                    > Od wszystkich innych należy oczekiwać jednak jakiegoś dystansu i spokoju. Jeśli
                    >
                    > idzie o mnie, staram się nie zabierać głosu na forum gdy jestem przemęczony ,
                    > wkurzony na coś, przygnębiony ? utrudnia mi to bowiem wyważoną reakcję.
                    >

                    I byloby cudownie, gdyby wszyscy tak postepowali :")



                    > Dzieciak oczywiście robi zło. Jednak w idealnej sytuacji staramy się tak
                    > zareagować, aby przerwać zło, naprawić szkody nim wyrządzone i zapobiec
                    > powtarzaniu się tego w przyszłości. Oburzanie się tak naprawdę niczego nie
                    > daje. Jest raczej objawem bezsilności, słabości, braku odwagi oraz innych
                    > problemów. To zagadnienie często dotyczy stosunków między rodzicami i dziećmi,
                    > ale nie tylko...Często oburzenie przeradza się w przemoc.
                    > Ludzie, którzy zawodowo pomagają innym (psycholog, sędzia, ksiądz) nie oburzają
                    > się. Jeśli to robią , źle świadczy to o ich kwalifikacjach.
                    >

                    To zalezy od tego co rozumiemy przez oburzenie. Oburzenie to niekoniecznie agresja. dla mnie oburzenie to werbalny (lub jakikolwiek wyrazony) sprzeciw.
                    Nie musi byc wyrazany krzykiem, biciem, czy inna przemoca :")))
                  • Gość: skor_pion Re: Nozyce - czy aby na pewno? IP: 217.8.186.* 25.02.03, 09:10
                    otryt napisał:

                    > Zostawmy A28 na boku. Ja jej nie bronię, ale nie chcę również być jest
                    sędzią. Niestety większość rozmówców tego wątku nałożyło sędziowskie togi. Moim
                    zdaniem spotykamy się tutaj nie po to, aby kogokolwiek oceniać, ale pomóc,
                    zrozumieć, nauczyć się czegoś. Uważam również, że jedynie osoba inicjująca
                    wątek lub przedstawiająca swój osobisty problem ma prawo do tego, aby wyrażać
                    różne emocje, mówić w sposób nieskładny , chaotyczny i nielogiczny.

                    Przyznaję się, wszystkie moje posty były zemstą na A28, za to, co wypisywała w
                    wątku założonym przeze mnie. Nie wykazała się żadnym taktem, próbą zrozumienia,
                    umiała tylko krytykować i kopać leżącego, choć sama nigdy nie była w mojej
                    syutacji. Podobnie wypowiadała się w innych wątkach.


                    > Jest bowiem w centrum jakiegoś dramatu i trudno oczekiwać od niej wyważonych
                    reakcji lub ocen.


                    A28 nie jest w centrum żadnego dramatu, odbieram to raczej jako chęć pastwienia
                    się nad innymi, a nie próbę przedstawienia swojej systuacji - ani nie jest żoną
                    zdradzaną, ani podejrzewającą, ani sprawdzającą swojego męża.



                    > Od wszystkich innych należy oczekiwać jednak jakiegoś dystansu i spokoju.


                    Nie umiem zachować spokoju, jeśli ktoś w pogardliwy i poniżający sposób
                    nakazuje (zajrzyjcie, poczytajcie, wy takie, owakie - to nie jest prośba, próba
                    analizy problemu).



                    Teraz możesz mnie rozstrzelać, ale mam takie samo prawo wyrażać swoje emocje,
                    jak autorka tego wątku i inni "tu bywający".
                    Ale nie pozwalam sobie na używanie wulgaryzmów, nie czepiam się narodowości. W
                    rozmowie na forum można się zastanowić, zanim się kogoś obrzuci epitetami.
                    Klawiatura jest wolniejsza od języka i zawsze można użyć klawisza Delete, zanim
                    wyśle się post.


                    • otryt Re: Nozyce - czy aby na pewno? 25.02.03, 12:51
                      Gość portalu: skor_pion napisał(a):

                      >
                      > Przyznaję się, wszystkie moje posty były zemstą na A28, za to, co wypisywała
                      w
                      > wątku założonym przeze mnie. Nie wykazała się żadnym taktem, próbą
                      zrozumienia,
                      >
                      > umiała tylko krytykować i kopać leżącego, choć sama nigdy nie była w mojej
                      > syutacji. Podobnie wypowiadała się w innych wątkach.
                      >


                      To dużo wyjaśnia. Dobrze, ze jesteś szczery(a). Nie znałem historii innych
                      wątków. Tak naprawdę, nie tylko nad tym wątkiem ciąży historia, jest więcej
                      takich. W swoich postach mówiłem o sytuacji idealnej. Tu od początku było do
                      tego daleko.

                      >Teraz możesz mnie rozstrzelać, ale mam takie samo prawo wyrażać swoje emocje,
                      >jak autorka tego wątku i inni "tu bywający".

                      Tu mozna dyskutować, pewno różne będą opinie, czy emocje te służą zrozumieniu i
                      porozumieniu, czy raczej nie?


                      > Klawiatura jest wolniejsza od języka i zawsze można użyć klawisza Delete,
                      zanim
                      >
                      > wyśle się post.
                      >
                      Słuszna uwaga, to rzeczywiście wielka zaleta klawiatury, szczególnie dla
                      rozpalonych emocjami głów. Ułamek sekundy może zadecydować o wielu sprawach.
                      Tradycyjny list dawał jeszcze więcej czasu na refleksję.

                      Pozdr, otryt
        • Gość: Ta wstretna zona Re: Nozyce - czy aby na pewno? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 23.02.03, 21:52
          Kwieto-strzal w dziesiatke,podpisuje sie obiema rekami.Tez tak uwazam,znam juz
          A28 z innego postu,a ten mnie tylko upewnil w slusznoosci moich
          przypuszczen,co do A28.

          P.s.bardzo fajnie piszesz,lubie cie czytac,pozdrawiam
    • Gość: Andrzej Re: Do wszystkich tu bywajacych zon IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.03, 12:57
      A 28 watek Twój jest pełen zgryzliwosci, zacietrzewienia itp. Chciałem Cię
      zapytać o jedno. Twierdzisz że przeglądasz ogłoszenia w ramach zajeć
      zawodowych, i w sumie nie mogę Ci nie wierzyć. Problem jest tylko taki że nie
      da się wpaść w randki, czy inny chat towarzyski tak całkiem przypadkiem.
      Powiedz szczerze, czy to nie jest tak że będąc tam w USA twój byt w duzym
      stopniu zależy od Twojego męża? Czy nie masz obsesji że jak on od Ciebie
      odejdzie to Twój świat się zawali? Nie szpieguj go po ogłoszeniach, wykorzystaj
      ten czas do budowy waszego związku inaczej popadniesz w paranoję. A nawet jak
      go już gdzieś tam znalazłaś to milcz, udawaj że nic nie wiesz, moze uda się
      jeszcze coś naprawić. Nie przenoś tutaj do nas swoich kompleksów. Świat kiedy
      nie było u nas Coca Coli dawno się skończył. Nie imponuje nam to że ktoś
      mieszka w Ameryce, a sąd że jankescy mężowie są wierniejsi od polskich zakrawa
      na sarkazm. No chyba że mąż Twój ( co bardzo czeste wsród emigrantek
      szukających lepszego startu) jest od Ciebie 40 lat starszy. Cóż, wtedy
      gratuluje wierności męża ale nie zazdroszcze wspólnych nocy. Ton mojego listu
      wynika z prostego faktu. Nie pojmuje dlaczego jakaś mądralińska zza Oceanu mówi
      co mają robić polskie żony, twierdząc jednocześnie że jej problem nie dotyczy
      bo mąż nie mówi po polsku. Żałosne.
    • carduus Re: Do wszystkich tu bywajacych zon 18.02.03, 13:08
      Przeczytałam wszystko i muszę powiedzieć, że dyskusja chyba kapkę za gorąca się
      zrobiła.
      A28, oczywiście masz rację potepiając mężów otwarcie szukających kochanek. Ich
      postepowanie jest godne potępienia. I ja również skłaniam się do twierdzenia,
      że powinniśmy być bardziej surowi w ocenach ich postępowania niż pań, które na
      podebne ogłoszenia odpowiadają z tej to prostej przyczyny, że to nie owe panie
      były zobowiązane do lojalności wobec Owych zdradzanych i "plujących jadem".
      Ale faktem jest rownież, że sformułowałas swoje tezy w mocno kontrowersyjny
      sposób. Do tego stopnia, że dyskucja została zdominowana przez docikania, czy
      też Ty sprawdzasz swojego męża, czy nie i dlaczego. Kiedy tak po kolei czytałam
      kolejne posty widziałam jak na dloni narastające emocje i rzeczywiście coraz
      wyraźniejszy był całkowity brak zrozumienia. Ty nie rozumiałaś skor_pion
      (icy:-), ona Ciebie. Dziewczyny! Jeszcze raz spokojnie zastanówcie się.
      Przecież obie uważacie, że to co robią owi panowie jest nie w porządku. Obie
      zgadzacie się co do istoty sprawy. Więc o co ta bitwa???
      A28, czy naprawdę nie stać Cię na przyznanie, że może rzeczywiście trochę
      niezręcznie sformułowałaś swoje przemyslenia? A może rzeczywiście nie widzisz
      nic niestosownego w zarzucaniu "wszystkim bywającym tu żonom", że są głupimi
      plującymi jadem żmijami?
      Jesli tak, sorry, miałam Cię za kogoś innego.

      carduus

      carduus
    • Gość: ryba W obronie Misia i Pysia.... IP: *.blueyonder.co.uk 18.02.03, 13:58
      Misio i Pysio sa bardzo uczciwymi facetami. Nie ukrywaja ze maja zony i
      prawdopodobnie chca tym wszystkim chetnym panienkom byc moze tez i zonom
      powiedziec ze nigdy nie opuszcza swoich zon. To jest lojalnosc!!!

      A Wy Drogie Panie kiedy wrescie zdacie sobie sprawe z tego ze bylyscie,
      jestescie i bedziecie zdradzane. Wasz egoizm nie przeraza.

      I jeszcze jedno - bardzo wiele z Was traktuje malzenstwo tak jakbyscie
      dobiegly do mety a facet ma duzo met, wiec zrobcie cos ze soba i nie myslcie
      ze uziemnilyscie faceta tylko dlatego ze urodzilyscie mu dwoje dzieci (ktore
      zreszta same chcialyscie) Ta druga czy trzecia tez potrafi rodzic, prosze o
      tym nie zapomniec.
      • Gość: el-ce Re: W obronie Misia i Pysia.... IP: *.chello.pl 18.02.03, 14:17
        Jeszcze jeden mizogin po przejściach.
        Zróbcie coś ze sobą- niby co, mamy się powiesić, bo niektórzy z was to łobuzy?
        • Gość: ryba Re: W obronie Misia i Pysia.... IP: *.blueyonder.co.uk 18.02.03, 14:21
          Po przejsciach???? Lobuzy???? Wieszac sie chcesz bo Cie ktos zdradzil???
          Oszalalas????
        • carduus Re: W obronie Misia i Pysia.... 18.02.03, 14:37
          Nie, el-ce, ten tekst ryby, to przecież nie mogło byc na poważnie. Ja nie
          wierzę. Żart faktycznie głupawy, ale żeby oburzać się na takie idiotyzmy?
          Przecież to z daleka pachnie prowokacją.

          carduus
          • Gość: ryba Re: W obronie Misia i Pysia.... IP: *.blueyonder.co.uk 18.02.03, 14:54
            Eee, Carduus Ty zawsze wszystko musisz popsuc :(((.

            Ale tak na powaznie teraz, Powiedz mi szczerze, jaki procent tych misiow i
            pysiow ktorzy daja takie ogloszenia ,robi sobie po prostu jaja? Ja mysle ze
            bardzo duzy...

            ryba
            • carduus Re: W obronie Misia i Pysia.... 18.02.03, 15:46
              Wcale nie zawsze. Tylko czasem nie moge się oprzeć:-)))
              A na poważnie, to myślę, że może rzeczywiście spory, ale moim zdaniem to
              ryzykowne żarty. Zawszeć przecież możliwe, że dajesz ogłoszenie dla żartu, a tu
              milion odpowiedzi z jednoznacznymi propozycjami (od tych wstrętnych trzecich,
              czychających na żonatych, kusząco wyposażonych przez naturę) a wśród nich jedna
              od tej, która zawróci Ci w głowie do szczętu i przepadłeś. Wszak nie od dziś
              wiadomo, że facetami tak łatwo manipulować:-)))

              carduus
              • latynka Re: W obronie Misia i Pysia.... 18.02.03, 16:33
                Muszę cię zmartwić, Carduus.Kiedyś zadałam sobie trochę trudu i prowokacyjnie
                popisałam listy do takich żonatych z portalu randki.Oczywiście poza banałami
                typu jak to się duszą w małżeństwie ( ale zmieniac stany cywilnego nie chcą),
                jak to poszukują nowych wrażeń ( to jasne), tekstow " no wiesz, jak to jest w
                zyciu" - najdalej w drugim poście padała propozycja spotkania się na kawie "
                żeby sprawdzić, czy chemia się zgadza" .Żart ? Już pękam ze śmiechu.
                Poza tym ,jak żonaty pisze w rubryce cel znajomości" sex" - to niby jaki to
                żart?Takich ogłoszeń żonkosiów jest cała masa. Są też tacy co piszą " w
                separacji - po podrążeniu tematu okazuje się ,że wcale nie chodzi o ta sądową ,
                tylko chyba duchową - a i to pewnie nieprawda.
                Niektorzy od razu oswiadczają : " zasponsoruję".
                Reasumując- przyzwoitego faceta na tych stronach się raczej nie znajdzie, o ile
                w ogóle tacy są, to pewnie nie więcej niż 5- 10 procent.Zniesmaczyłam się ,
                choć w zasadzie spodziewałam się czegos takiego.
                Cóż, jeszcze jedno doświadczenie więcej...
                • Gość: fe Re: W obronie Misia i Pysia.... IP: 62.233.139.* 18.02.03, 17:11
                  Przeczytałam kilka postów z góry, i kilka z dołu i zadziwiło mnie kompletne
                  niezrozumienie tematu przez panie z początku dyskusji. Infantylnie odbijały one
                  piłeczkę biednej A28 argumentami typu- "jestes głupia", "nie TO TY jesteś
                  głupia", pytając czy ona sprawdza swojego męża, a dziewczyna, w moim mniemaniu,
                  w dobrej intencji, ostrzega naiwne mężatki przed praktykami znudzonych łowców.
                  Panie, na serio poprzyglądajcie sie swoim mężom, czy, w żartach, czy nie,
                  istnieje szansa że gdzieś tam sobie grasują po ogłoszeniach internetowych.
                  Przecież nikt nie gwarantuje że miłość i wierność to atrybuty wieczności
                  małżeńskiej i nie oburzajcie sie na to że kobieta uważa problem za alarmujący.
                  • alfika Re: W obronie Misia i Pysia.... 19.02.03, 08:55
                    "Przecież nikt nie gwarantuje że miłość i wierność to atrybuty wieczności
                    małżeńskiej i nie oburzajcie sie na to że kobieta uważa problem za alarmujący."

                    O! A tu mnie zaskoczyłaś! Ale nie wiem, czy dobrze zrozumiałam: jeśli człowiek
                    decyduje się na małżeństwo, wie jak brzmią słowa przysięgi i co więcej -
                    wypowiada je, to naprawdę nie gwarantuje miłości i wierności???
                    Ja byłabym za traktowaniem serio składanych obietnic, przyrzeczeń i przysięg.





                    • kwieto Re: W obronie Misia i Pysia.... 19.02.03, 19:11
                      Tylko czy naprawde jestes w stanie zagwarantowac na 100% ze bedziesz kochac az do smierci?
                      "Tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono"

                      No ale to komentarz zupelnie poza tematem watku.
                      • alfika Re: W obronie Misia i Pysia.... 20.02.03, 11:57
                        A dlaczego nie? Kwestia nastawienia, starań, odpowiedzialności itd. Masa
                        nieromantycznych spraw :)

                        Przecież to jest możliwe.
                        Bo jak ktoś dochodzi do wniosku, że mu gdzieś zniknęło to coś, co było na
                        początku, to cóż przeszkadza zachowywać się nadal z miłością? Tak, by nie
                        krzywdzić.
                        Ilu małżeństwom udało się na nowo obudzić to coś? Czyli to jest możliwe. A w
                        ilu to coś nie wygasło mimo wszystko?

                        Nie przemawia do mnie stwierdzenie, że miłość i wierność przysięga się z
                        przekonaniem, że w zasadzie nie powinienem takich obietnic
                        składać, bo nie jestem w stanie przewidzieć, czy mi będzie za jakiś czas
                        zależało. Bez sensu.

                        Ślub się bierze z miłości i tylko z miłości! To podbudowa. A potem - masa
                        nieromantycznych spraw.

                        • kwieto Re: W obronie Misia i Pysia.... 20.02.03, 19:20
                          Tylko nie zawsze ta milosc da sie obudzic.
                          Czasem narasta tyle nieporozumien, ze dla obojga lepiej bedzie sie rozstac, niz nienawidziec.
                          Nawet dobrem dzieci nie mozna tego tlumaczyc, bo dziecko wychowywane przez oboje nie znoszacych sie wzajemnie rodzicow, ma IMO wieksze stresy i ciezsze zycie niz dziecko wychowywane tylko przez jedno z rodzicow.

                          Nie da sie podac uniwersalnej recepty. Nie da sie zaaplikowac uniwersalnego lekarstwa...
                          • alfika Re: W obronie Misia i Pysia.... 21.02.03, 07:44
                            Kwieto, masz całkowitą rację :) Tylko skoro wiadomo, że do takich patowych
                            sytuacji w życiu dwojga może dochodzić, to dlaczego wcześniej nie postarać się,
                            żeby się w taki kanał nie wpuścić?
                            Nie ma gotowej recepty, bo każdy związek jest inny, ale może na początek
                            panowanie nad własnymi wadami. Własnymi, nie tej drugiej osoby. To dość dobrze
                            mogłoby rokować :)
                            • kwieto Re: W obronie Misia i Pysia.... 21.02.03, 18:14
                              A to swoja droga. Tyle ze ludzie maja to do siebie, ze ucza sie na bledach, niestety zbyt czesto wlasnych.
                              Natomiast osobiscie uwazam, ze szukanie "winnego" tudziez potepianie w czambul kazdej sytuacji, przynosi wiecej szkody niz pozytku.
                              Zamiast nienawidziec, lepiej sprawdzic, dlaczego maz zaczal zdradzac? Watpie, zeby przecietna osoba byla az tak cyniczna, ze juz w momencie slubu zaklada niewiernosc.
                              Takie przypadki sie zdarzaja, ale mysle ze to ulamek wszystkich zdradzajacych. Dlaczego zdradzaja inni?
                              • alfika Re: W obronie Misia i Pysia.... 24.02.03, 09:26
                                To zabrzmiało całkiem logicznie. Odnośnie zdrad: każdy zwiazek jest inny i
                                zakładanie z góry "niech no tylko zdradzi to koniec, nienawiść murowana" jest
                                bez sensu. Trochę za wiele znaczenia mają okoliczności, by z góry ocenić własne
                                zachowanie wobec zdrady.
                                A do tego życie lubi weryfikować "ostateczne" decyzje :)
                                • kwieto Re: W obronie Misia i Pysia.... 24.02.03, 18:32
                                  Oj lubi :")
                                  Dlatego jedna z moich ulubionych sentencji jest szeroko pojete. "nigdy nie mow nigdy"

                                  I wrednie sie zastanawiam, czy A28 rowniez bedzie musiala swoje poglady weryfikowac? I sam nie wiem, czego jej zyczyc - aby uniknela takiej lekcji, czy tez miala okazje sie czegos nauczyc?
                  • cossa Re: W obronie Misia i Pysia.... 20.02.03, 21:38
                    i wlasnie tego szukalam. dokladnie to co ponizej chcialam
                    napisac. a28 zwrocila uwage na pewna rzecz i jej sie
                    oberwalo. Zony i zonki - jesli nie chcecie wedrowac po
                    zakaamrkach internetu z ogloszeniami matrymonialnymi -
                    nikt Wam nie kaze.
                    podoba mi sie to co napisala a28 i tyle:)

                    pozdrawiam
                    cossa


                    Gość portalu: fe napisał(a):

                    > Przeczytałam kilka postów z góry, i kilka z dołu i
                    zadziwiło mnie kompletne
                    > niezrozumienie tematu przez panie z początku dyskusji.
                    Infantylnie odbijały one
                    >
                    > piłeczkę biednej A28 argumentami typu- "jestes głupia",
                    "nie TO TY jesteś
                    > głupia", pytając czy ona sprawdza swojego męża, a
                    dziewczyna, w moim mniemaniu,
                    >
                    > w dobrej intencji, ostrzega naiwne mężatki przed
                    praktykami znudzonych łowców.
                    > Panie, na serio poprzyglądajcie sie swoim mężom, czy,
                    w żartach, czy nie,
                    > istnieje szansa że gdzieś tam sobie grasują po
                    ogłoszeniach internetowych.
                    > Przecież nikt nie gwarantuje że miłość i wierność to
                    atrybuty wieczności
                    > małżeńskiej i nie oburzajcie sie na to że kobieta uważa
                    problem za alarmujący.
              • Gość: ryba Re: W obronie Misia i Pysia.... IP: *.blueyonder.co.uk 18.02.03, 19:47
                Ach, zycie bez ryzyka to mysle ze jest niewiele warte:))) ale hamulce trzeba
                miec i co chwile je sprawdzac, bo inaczej to mozna sobie i innym klopotu
                narobic...:))
                • Gość: dodo komentarze skrajnie niepoukladane ;-) IP: 209.226.65.* 18.02.03, 20:18
                  1. moj syn ma przyjaciela lat 27. owze mlody czlowiek spotyka sie i rozkoszuje
                  znajomosciami wylacznie z mezatkami. w swoim otwartym cynizmie przyznaje, ze
                  romans z mezatka jest najbezpieczniejszy, bo chocby ja nie wiem jak w sobie
                  rozkochal to ona i tak do tzw. "commitment" zmuszac go nie bedzie.
                  paskudne to i cyniczne? zapewne. dotyczy jednak dwojga doroslych ludzi, ktorzy
                  z jakichs powodow tak lubia (nikt nikogo do niczego nie zmusza!). niektore
                  z tych pan mialam okazje poznac ale w zyciu by mi do glowy nie przyszlo
                  informowac ich mezow o poczynaniach tychze zon. dodo nie szpieg szoguna ani
                  inny pozal sie boze sztyrlic!
                  2. internet jest anonimowy. mozna napisac co sie chce i ile sie chce. skad ta
                  pewnosc, ze ci poszukujacy przygod mezczyzni naprawde sa zonaci i dzieciaci? bo
                  zamieszczaja zdjecia? ludzie - troche wyobrazni!
                  ja bym raczej podejrzewala, ze z polowa to gowniarze z high school, jakas czesc
                  to perwersyjne kobiety, jakas to mezczyzni z klopotami a tylko doslownie
                  garstka to faktycznie owi spragnieni niecnych podniet zonkosie. ale to tylko
                  takie moje prywatne niedowiarstwo i sceptycyzm niepoparte zadnymi namacalnymi
                  (hmmm...) faktami.
                  3. galczynski kiedys tam napisal "gdybys mnie kiedys miala przestac kochac, nie
                  mow mi tego. bog tego takze nie czyni gdy ma zeslac zaraze i glod." i ja mam
                  podobne podejscie do kwestii jednorazowej zdrady.
                  podejrzewam, ze przez minionych 30 lat nie zostalam zdradzona ani razu ale
                  nawet gdyby ktos cos wiedzial o jakiejs przygodzie dodo-wskiego to bardzo
                  prosze mnie nie informowac. ja jestem relatywnie szczesliwa z nim a on wydaje
                  sie byc szczesliwy ze mna - po co psuc cos, co akurat teraz dziala ok? w imie
                  jakiejs idealistycznie pojmowanej prawdy? co dobrego komu ma z tego przyjsc?
                  4. bardzo mi sie nie podoba nazywanie czyichkolwiek mezow "misiami-pysiami",
                  jakos za blisko jest to do "slodkiej idiotki", ktora moglaby swietnie pasowac
                  jako malzonka takiego "misia-pysia". a ja nie chce o niczyjej zonie myslec
                  w kategoriach slodkiej idiotki, bo bardzo bym sobie nie zyczyla gdyby ktos tak
                  myslal o mnie! nie rob drugiemu... itd.
                  5. wybaczanie zdrady nie musi swiadczyc o czimkolwiek koltunstwie badz
                  zaklamaniu. ludzie wybaczaja sobie rozne rzeczy przez cale zycie, wielokrotnie
                  zdrada nie jest najwieksza krzywda jaka mozna wyrzadzic partnerowi. ocenianie
                  tych, ktore/ktorzy wybaczyly/wybaczyli w kategoriach zaklamanych czy
                  konformistycznych naiwniakow jest zdecydowanym naduzyciem.
                  6. sprawdzanie kogokolwiek ukochanego nie ma sensu - jak mawial pewien znajomy
                  starszy pan "jak moja zona bedzie chciala mnie zdradzic, to zejdzie do skrzynki
                  po list i okazje znajdzie" - albo sie ufa, albo sie nie ufa. inaczej to mozna
                  sie cale zycie skupic wylacznie na zabawie w policjantow i zlodziei.
                  7. w ogole nie rozumiem podzialow narodowosciowo-geograficznych pojawiajacych
                  sie w tym watku. ani lekcji na temat providera "aol" ale brak zrozumienia tego
                  aspektu nie bedzie mi spedzal snu z powiek.
                  czy ktos to w ogole doczytal do konca? nie wierze ;-)
                  • latynka Re: komentarze skrajnie niepoukladane ;-) 18.02.03, 20:50
                    Co do kryteriów geograficznych.Nasz kraj tym sie różni od rozwiniętych
                    zachodnich, że wszystko tu dociera później.Wielbiliśmy bałwochwalczo reklamę,
                    gdy po okresie szarości sie pojawiła, potem Polacy rzucili się namiętnie na
                    pornografię , która stała sie łatwo dostępna . Teraz tracimy głowy dla
                    internetu .W połączeniu z ogólnym brakiem kultury - to niestety fakt! z
                    wszystkich wymienionych zabawek korzystamy w niewłaściwy sposób.Pewnie kiedyś
                    nabierzemy trochę dystansu, taką mam przynamniej nadzieję, ale póki co słoma z
                    butów wyłazi.
                    Co do statystyk randkowych. kobiety wypadaja bardzo korzystnie - naprawdę
                    niewiele jest perwersyjnych kobiet, większość chce znależć tą drugą połówkę na
                    całe życie.Są to głównie " stare" panny i rozwódki których małżeństwa
                    rozleciały się głównie przez zdradę męża.Mają marne szanse na sukces w tych
                    poszukiwaniach- bo 90 % panów na stronach randkowych to właśnie ich byli
                    mężowie, którym rozwodki z dziećmi wcale nie są do szczęścia potrzebne.Oni
                    poszukuja kogoś na krótką znajomosć erotyczną i tyle.Zabawne jest to, że facet
                    po pięćdziesiatce,z nadwagą, paskudny jak noc, wypisuje listy do siks lat
                    dwadzieścia parę.Kawaler lat 42 zapytany niewinnie, dlaczego jest tak długo
                    samotny- śmiertelnie się obraża. Nie wolno zadać też pytania o przyczynę
                    rozwodu - a przecież gdy chce sie znależć odpowiedzialna osobę na resztę życia
                    takie pytanie ma zasadnicze znaczenie.
                    Chciałabym bardzo, by wypowiedział sie jakiś podrywacz internetowy, jak to
                    wygląda ze strony męskiej- ale pewnie się nie doczekam.Bo gdyby miał być
                    szczery, pewnie by się zgodził, że chodzi tylko o mięso - byle dużo, szybko i
                    bez zaangażowania.Pisać listy ? Przecież " nie będę się p....ł z literkami !
                    Pozdrawiam
                    Dziewczynka lat 18 , 28, 38
                    • lukrecya do Latynki 18.02.03, 21:03
                      Masz tu kochana to o co pytasz, w całej swej wątpliwej krasie ;-)
                      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=150&w=4467168
                      • latynka Re: do Latynki 18.02.03, 21:20
                        No nie, jeden to za mało - gdyby tak z pięciu , to juz byłoby to w jakiś sposob
                        miarodajne...
                  • lukrecya Re: komentarze skrajnie niepoukladane ;-) 18.02.03, 20:59
                    dodo... jak to niepoukładane? Toż to perfekcja, kwintesencja, puenta, epilog.
                    Brawo!
                  • carduus Re: komentarze skrajnie niepoukladane ;-) 19.02.03, 08:03
                    Doczytałam od początku do samego końca i .... Dodo, czy Ty się kiedy wyłamiesz
                    i napiszesz raz jeden cos głupiego?
                    :-))))

                    carduus
                    • Gość: Aneta Re: carduus IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 21.02.03, 07:22
                      To ty znasz jej tworczosc na pamiec? Co dla jednego glupie dla drugiego moze
                      byc madre. Wszystko zalezy od punktu widzenia.
                      • carduus Re: carduus 21.02.03, 07:46
                        Na pamięć nie. Ale odkąd ją czytam, jeszcze się nie zdarzyło, żeby napisła coś
                        idiotycznego (w mojej ocenie rzecz jasna). Kontrowersyjne poglądy miewa,
                        owszem, ale głupio nie pisze nigdy.
                        A co, zazdrość się odezwała?

                        carduus
                        • Gość: Aneta Re: carduus IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 21.02.03, 16:40
                          Zazdrosc o co? O twoja opinie? Jest mi zupelnie obojetna. Nie lubie tylko
                          takich podlizuchow jak ty. Troche wiecej godnosci czlowieku. Wylecz sie z
                          kompleksow. I ty napewno cos soba reprezentujesz.
                          • Gość: OLT Re: carduus IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 21.02.03, 22:02
                            Gość portalu: Aneta napisał(a):

                            > Wylecz sie z
                            > kompleksow. I ty napewno cos soba reprezentujesz.

                            jakies wlasne, szczegolne doswiadczenia?
                            podzielisz sie? ;-P
                          • calusna Re: carduus 21.02.03, 23:44
                            Gość portalu: Aneta napisał(a):

                            > Zazdrosc o co? O twoja opinie? Jest mi zupelnie obojetna. Nie lubie tylko
                            > takich podlizuchow jak ty. Troche wiecej godnosci czlowieku. Wylecz sie z
                            > kompleksow. I ty napewno cos soba reprezentujesz.


                            Nazwać carduus podlizuchem , posądzić o brak godności i kompleksy mógł
                            tylko ktoś kto czytuje to forum od paru dni albo rzeczywiście zazdrości.
                            Rozśmieszył mnie post Anety. :-)))
                            calusna
                            • Gość: dodo Re: carduus IP: *.sympatico.ca 22.02.03, 03:49
                              eh, carduus - popodlizuj sie jeszcze choc troche, co?
                              mnie sie nigdy nikt nie podlizuje a tu nagle taka sympatyczna niespodzianka -
                              "podlizujaca sie carduus" :-) od razu sie luty zrobil najpiekniejszym
                              miesiacem roku :-)
                              anecie moge zas obiecac z glebi dodowego serca, ze glupot upisalam sie w zyciu
                              po pachy i w wysilkach nie ustaje, by wciaz plodzic ile sie da. albowiem za
                              prawde powiadam ci, aneto, ze z madrymi ludzmi ciezko dyskutowac - czlowiek ma
                              poczucie nizszosci! a z glupim dodo zawsze ktos tam chce pogadac... a i ja
                              gadatliwa jestem wiec sie staram jak moge sciagnac sobie towarzystwo do
                              dyskusji/pogawedki - cos skrobne, cos chlapne, cos zrymuje... i zaraz sie
                              okazuje, ze "kontrowersyjne" albo "nie na temat" ;-)
                              ale i tak ... "wszystko juz bylo - rzekl ben akiba.
                              a co nie bylo, snilo sie chyba...
                              trzezwi, urznieci - i rak, i ryba
                              a swiat sie w kolko kreci, w kolko...
                              hopaj siup!
                              hopaj siup!"
                              • Gość: ryba Re: carduus IP: *.blueyonder.co.uk 22.02.03, 08:42
                                "trzezwi, urznieci - i rak, i ryba"

                                Przepraszam bardzo ale musze zaprotestowac!!! Z mocniejszych trunkow to ja
                                tylko kawe pije...tylko czasami z pradem ale bardzo rzadko...

                                "trzezwa" ryba

                              • procesor dodo?? 23.02.03, 23:26
                                A ja się moge popodlizywac?? :)))))

                                Ja tez się ubawiłam Anety postem - jakos jej nicka nie pamiętam z tego forum,
                                może mi umknął. :)
                                Ale dzięki niej to może się okazac że my tu fan-club "DODO" załozymy!!
                                Ja tam nie moge odżałowac że jak dodo w Polszcze było to się nie
                                zdekonspirowało! :) A przecie była blisko. :))

                                Co carduus?
                                Teraz będzie że ja sie podlizuje i dodo i carduus! ;P
    • chateaux czyżby coś Cię spotkało ? nt 22.02.03, 03:52

Inne wątki na temat:
Pełna wersja