Brzydka prawda o dzieciach adoptowanych...

10.08.06, 19:30
Przeglądając prasę i patrząc na miłe usmiechnięte z wszyskimi zębami, miny
znakomitości kina i manpulacji fimu dygitalnego...dziwi mnie jedna sprawa. A
wiec, ludzie ci jak Tom Cruze, albo Angelina Jolie, czy też inne znane
nazwiska, od lat mają adoptowane dzieci, zwłaszcza T.C miał adoptowane dzieci
z Nikole Kidman, jednak o tych dzieciach zawsze było cichutko w prasie, mało
przywiazywano do nich wagi...o Nikole Kidman mówi się, ze dzieci prawie nie
widuje...taki los w tym aktorskim fachu.Albo, że adoptowane dzieci dobrze
mówią o aktorce, taka ludzka niby....
I nagle rodzą się tym ludziom dzieci. Własne, biologiczne dzieci, WŁASNA
KREW I MIĘSKO,....o jakie swięto, zdjecia KOSZTUJĄ 100 MILIONÓW!!!.. za co?
Za małego pyszczka niemowlaka, który spi najedzony i przewinięty, a którego
wszyscy traktują jako, no właśnie jako kogo?
Jak wtedy czują się te adaptowane dzieci, czy tez są szczęśliwe? Bo tak
jakoś cicho wokół nich....I nikt nawet marnego miliona nie zapłcił za ich
podobizny....Po co płacić za pupilków....
    • arszwisi Re: Brzydka prawda o dzieciach adoptowanych... 10.08.06, 19:43
      "szczesliwosc" dzieci, mierzona decybelami mediow badz wilkoscia naglowkow w
      brukowcach, czy tak ?
      tobie nawet juz szakal nie pomoze...

      aw
      • kotriner Re: A moze inaczej. 10.08.06, 21:01
        Faworyzowanie dzieci mierzone iloscia placona przez Media?
      • stringi.tylem.do.przodu Re: Brzydka prawda o dzieciach adoptowanych... 11.08.06, 21:59
        szakal to jej prawnuczek, promuje jej pierdu-pierdu na tym forum :)
    • kotriner Re: Brzydka prawda o dzieciach adoptowanych... 10.08.06, 21:02
      Ktore dziecko jest bardziej warte te z adopcji, czy te z naturalnego przychowka?
    • nostra_damus Re: Brzydka prawda o dzieciach adoptowanych... 10.08.06, 21:07
      Skoro brzydka, to po co przytaczasz ja na forum?
      • lola165 Re: Brzydka prawda o dzieciach adoptowanych... 10.08.06, 23:00

    • miang Re: Brzydka prawda o dzieciach adoptowanych... 11.08.06, 09:49

      o adoptowanym dziecku Angeliny to w prasie było dużo
    • kryzolia Re: Brzydka prawda o dzieciach adoptowanych... 11.08.06, 11:37
      Co w tym złego, że ktos adoptuje dzieci - tak powinien zrobic każdy kto kocha
      dzieci i stać go na to żeby je wychować. A to co piszą kolorowe gazety nie ma
      żadnego znaczenia.... są żądne sensacji i z tego żyją...

      • nostra_damus Re: Brzydka prawda o dzieciach adoptowanych... 11.08.06, 11:39
        kryzolia napisała:

        > Co w tym złego, że ktos adoptuje dzieci - tak powinien zrobic każdy kto kocha
        > dzieci i stać go na to żeby je wychować.

        Jeszcze wieksza bzdura niz w kolorowych gazetach
    • wiu Re: Brzydka prawda o dzieciach adoptowanych... 11.08.06, 12:09
      Temat poruszony przez Witch-Witch w jakimś sensie mnie dotyczy... Jej post
      odbieram jako zwrócenie uwagi na różnice w podchodzeniu rodziców do swoich
      dzieci adoptowanych i biologicznych. Witch-Witch pyta, dlaczego narodziny
      biologicznego są świętowane a adopcja nie, a w każdym razie "nie TAK"... WYdaje
      mi się, że chodzi o to, że nie wszyscy ludzie mają na tyle dojrzałości,
      subtelności i mądrości, by traktować te dzieci tak samo. I nie chodzi mi tu o
      to, że zdjęcia każdego mają być przehandlowywane za te miliony...
      Ktoś, kto się decyduje na adopcje, musi to najpierw dobrze
      zrozumieć, "przetrawić" i być potem konsekwentnym, sprawiedliwym itd. Temu
      służą te wszystkie kursy, spotkania z psychologami, kwalifikowanie
      potencjalnych rodziców adopcyjnych ... Podejrzewam, że ludzie z tzw.Wielkiego
      Świata (Znani i Bogaci, do którym "należy cały świat") odczuwają wieeelką
      pokusę, by pewne procedury ominąć ...
      • witch-witch Re: Dzieci adoptowane mają te same prawa do miłośc 11.08.06, 14:38
        Ktoś, kto się decyduje na adopcje, musi to najpierw dobrze
        > zrozumieć, "przetrawić" i być potem konsekwentnym

        .................................................
        Właśnie!
        Jednak tak jak Media to pokazują to nabiera się przekonania, ze dzieci
        adoptowane są inaczej traktowane. Własne otrzymują bezinteresowną miłość i
        uwagę rodziców, ale czy na takich samych warunkach są traktowane dzieci
        adoptowane?

        Kiedyś był wałkowany teamt w radiu i prasie, o rodzicach Polakach, oboje matka
        i ojciec lekarze, więc sytuowani ludzie. Mieli adoptowanego synka, 8 lat. I gdy
        urodziło im się własne dziecko...to oddali chłopca z powrotem do Domu Dziecka.
        Wyjasniali, że chlopiec zaczął przejawiać agresję, z którą nie mogli sobie
        poradzić....Jednak gdyby to było ich rodzone dziecko, czy oddali by je do domu
        dziecka? Pewnie nie. Zatrudnili by psychologów specjalnych wychowawców i
        pracowaliby nad agrsja dziecka. A tu oddali dziecko jak psa do schroniska....
        Tak samo widzę, ze dzieci znanych i bogatych ludzi, są nierówno traktowane. I
        jeżeli T. Cruze pozwala na takie róznice w mediach, to zapewne robi też to samo
        w domu....
        • miang Re: Dzieci adoptowane mają te same prawa do miłoś 11.08.06, 14:46

          w przypadku rodzonych dzieci też zdarzaja sie różnice w traktowaniu, może nie aż
          oddawanie do domu dziecka, ale np. to gorsze oddawane jest na wychowanie babci
          • witch-witch Re: Dzieci adoptowane mają te same prawa do miłoś 11.08.06, 15:14
            A ile osob tak robi? I czy babcie chca sie podejmowac wychowania...?
            • croyance Re: Dzieci adoptowane mają te same prawa do miłoś 11.08.06, 18:35
              Moja babcia tak zrobila - moja mame oddala do swojej matki, a dwoje pozostalych
              sobie zostawila.
              Rodzenstwo widywalo sie czasem w weekendy ...
              • felicja7 Re: Dzieci adoptowane mają te same prawa do miłoś 11.08.06, 21:14
                Przesada! Te dzieci są obciążone genetycznie i koniec kropka! Pomogłabym tym
                dzieciom-owszem, ale nie adoptowałabym. Nikt "normalny" nie odda własnego
                dziecka. Znam dwie rodziny z adoptowanymi dziećmi. Tylko machnąć ręką. Nie
                gardzę takimi ludźmi, ale niestety-geny robią swoje i żadna resocjalizacja nie
                jest w stanie tych genów przeszczepić.
                • witch-witch Re: A mi bardzo ... 11.08.06, 22:14
                  al tych dzieci. Bardzo. Najwieksze nieszczęście dziecka to by adaptowanym przez
                  obcych ludzi, to tak jakby ktos sprawil ci łaskę i wzioł do siebie ale
                  jednoczesnie miał od ciebie pewne oczekiwania...ty 'spełnisz marzenia' rodziców
                  adoptujących o własnym dziecku, którego nie mogą mieć. Nie zawsze jest to
                  regułą ale często się spotyka...że adaptujący realizują siebie pozrez
                  adoptowane dziecko ....i nagle okazuje się,że jest inaczej niż myśleli wcale
                  nie tak lekko....i co wtedy czują...?
                  • witch-witch Re: A mi bardzo ... 11.08.06, 22:15
                    'żal' miało być
                  • glassempire Re: A mi bardzo ... 12.08.06, 13:58
                    wiem doskonale o czym mówisz.
                    Nigdy nie sprostałam oczekiwaniom moich adopcyjnych rodziców.
                • wiu Re: Dzieci adoptowane mają te same prawa do miłoś 12.08.06, 12:28
                  Felicjo7,

                  Czy masz jakieś wady? np. wady fizyczne (bo ja wiem - grube uda, krzywą
                  przegrodę nosową), zdrowotne (np. skłonność do zachorowania na niektóre
                  choroby, rak w rodzinie, alergie...itd) czy psychiczne (np. wynikające z
                  wychowania, zaszczepionych w domu rodzinnym poglądów, dzieciństwa itd.)?

                  Jeśli tak, to twoje dzieci też są (bądź będą) obciążone genetycznie.

                  Nikt cię nie zmusza do adopcji, może się do tego nie nadajesz.

                  Bądź świadoma dwóch rzeczy:
                  1) generalizacje prowadzą do błędów,
                  2) funkcjonuje wiele krzywdzących stereotypów nt. adopcji,

                  Acha, czy jesteś psychologiem, socjologiem, kimś po resocjalizacji lub
                  wykonujesz pokrewny zawód?

                  Skazujesz te dzieci tak jak ci, którzy im zgotowali ich los...
                • glassempire Re: Dzieci adoptowane mają te same prawa do miłoś 12.08.06, 13:54
                  Oj, ależ uogólnienie!
                  Czyli Twoim zdaniem (idąc takim własnie tokiem rozumowania) adoptowanych dzieci
                  nie ma sensu kształcić, starać się, nikt nie powinien układac sobie zycia z
                  takim osobnikiem bo... złe geny.
                  Bardzo Ci dziękuję.
                  Jestem dzieckiem porzuconym, adoptowanym w wieku niemowlęcym przez rodzinę
                  dysfunkcyjną a przecież powinni od razu na przeszczepy a nie sr.. się z jakąś
                  adopcją, kosztami sądowymi itp.
                  Uważam się (ku Twojej zgrozie zapewne) za człowieka wartościowego, wiele w
                  życiu osiągnęłam sama, nie stoczyłam się mimo że niewiele mi brakowało (to
                  przytaczam jako osłodę swoich gorzkich słow, miej tę satysfakcję). I jestem z
                  siebie dumna.
                  Czasem myślę że to dobrze iż matka biologiczna mnie nie zna - inaczej pewnie by
                  żalowała tej decyzji sprzed wielu lat.
                  Twoja wypowiedź trąci utylitarianizmem (na który mam uczulenie).
                  A co do sław z tabloidów? Od lat było w modzie adoptowanie dzieci przez gwiazdy
                  Hollywood - na ile to tylko moda, na ile ich wewnętrzne przekonanie, nie wie
                  nikt.
                  • felicja7 Re: Dzieci adoptowane mają te same prawa do miłoś 12.08.06, 22:14
                    Pewnie, że edukować, sama się dokładam do zbiórek na domy dziecka, ale nie
                    adoptowałabym. Uczucia-zawsze szukałabym własnej matki bez względu na to kim
                    jest i co nią kierowało. Pozwoliła jednak na stworzenie Ci domu. A ojciec? może
                    nie wie o Twoim istnieniu? Jeżeli Masz żal do biologicznej matki tzn, że nie
                    kochasz przybranych rodziców, bo jesteś zła, że matka pozwoliła Ci mieć
                    rodzinę. Może Masz rodzeństwo- nie obchodzi Cię to? Zastanów się...... Jeśli
                    chodzi o dumę, to ja nad tym zastanowię się dzień przed śmiercią, bo na dzień
                    dzisiejszy (myślę, że jeszcze trochę pożyję) nie mogę się podsumować-
                    podsumowanie robi się na końcu, a jak nie będę miała na to czasu to ktoś z
                    pewnością zrobi to za mnie. Życzę powodzenia i dużo radości. Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja