monaruda
12.08.06, 09:33
Wątek pewnie się powtarza, a ja chcę się wygadać.
Znamy się już 13 lat - tyle trwa (?) trwała nasza przyjaźń. zawsze razem,
zwierzenia, odwiedziny. To pewnie znacie. Wzięła ślub, byłam na nim, w
weekend wtedy jeszcze pracowłam ale i byłam na ślubie. Minął rok (mieszkamy
25 km od siebie) robiłam panieńskie, nie przyjechała bo coś tam - miała
przyjechać w innym dniu, nie przyjechała. Zaproszenie na ślub, sms że jest w
ciąży (2 miesiące) zagrożonej i nie przyjedzie. Rozczarowanie, że nie
powiedziała mi otej nowinie jak się dowiedziała.
Na ślub nie przyjechałą, nie dostałam od niej kartki z życzeniami, nie
dostałam smsa z życzeniami, nie dostałam telefonu. NIC
Zaszłam w ciąże, dostawałm od niej smsy jak brzuch jej rośnie, jak to jeździ
na studia podyplomowe (60 km) Wysyłam smssa kiedy przyjedzie - jak samochód
naprawią *(a autobusy to co?) Dodam,że co drugi dzień jeździłą do domu 20 km
autobusem. Mnie nie odwiedziła.
Urodziła, pogratulowałam smsem. Ja urodziłam. Potem zadzwoniłam - i tak jakby
nic nie było takie zakłamanie (gadanie o dzieciach) ale w dobie internetu,
telefonów ja zawsze pierwsza z kontaktem.
Pytam się ostatnio - smsem kiedy przyjedzie mówi że w sierpniu.
No właśnie ja mam dość takiego zakłamania? Co ja mam pojechać do niej? Boli
mnie to że niebyła na ślubie, że nie zadzwoniła. To było dla mnie ważne, że
zawsze coś jej wypadnie z przyjazdem, że smsa wyśle jakby nic się nie stał.
Czy mam jej to wszystrko wyrzucic i zskończyć ze znajomością.
Nie naprawi się już tego. Jej ciąża, moja ciąża - nie widziałyśmy się w tym
stanie, dużo czasu minęło to już nie to co kiedyś. To mnie boli