Dodaj do ulubionych

czy mozna przestać kochać..rodziców?

12.08.06, 21:47
Własnie mam uczucie, ze coś we wmnie pękło. Zawsze czułam się gorzej
traktowana od mojego starszego brata. teraz znowu rodzice bardzo nierówno
nas "obdzielili".mam poczucie krzywdy. nie potrafię sobie z tym poradzić. Mam
prawie 40 lat a potcrzbuję ich akceptacji, miłości jak małe dziecko, czyt to
normalne? Mam już swoją rodzinę, dzieci. a rany zadane przez rodziców tak
mocno bolą. dlaczego???
Obserwuj wątek
    • justyna41 Re: czy mozna przestać kochać..rodziców? 12.08.06, 22:39
      Bo w swoim czsie nie dostałaś od nich tego, czego najbardziej potrzebowałaś -
      właśnie miłości i akceptacji - i cały czas masz nadzieję, że jeszcze otrzymasz.
      Tak naprawdę, to musisz tego poszukać gdzie indziej, bo mała szansa, że w tym
      wieku oni się zmienią.
      Ale to też tak do końca nie ich wina, oni prawdopodobnie też tego nie dostali
      od swoich rodziców.
      Jedym słowem, musisz pozbyć się złudzeń i czerpać miłość z innego źródła, od
      kogoś, ktojest zdolny Ci ją dać.
    • saksalainen Widocznie traktuja Cie gorzej 12.08.06, 22:40
      Nie wiem, moze... sprobuj tego czego nie dostajesz od Rodziców poszukac u Tesciów (o ile masz z nimi dobry kontakt).

      A poza tym... zycz im dobrze, staraj sie im przebaczyc nawet jezeli ich nie rozumiesz. I postaraj sie zeby Twoje dzieci nigdy nie czuły sie tak odrzucone jak Ty.
    • witch-witch Re: Rany najbardziej bolą, gdy zadane od ludzi 13.08.06, 10:52
      bardzo kochanych, tak jak rodzice....W sumie takich sytuacji rodzinnych jest
      mnóstwo.
      czy można przestać kochać rodziców. Oczywiscie! I wielu ludzi to robi gdy stają
      na własnych nogach i widza, że płacą wysoka cenę za wspólne geny z ludźmi
      których nigdy nie wybrali bo nie mieli szans wybrać sobie na rodziców...czasami
      cena jest przeogromna i pomyśl sobie czy ten zlepek mikro, mikro... genów
      których i tak gołym okiem nie dostrzeżesz to oni czy ty....Z mixu genów
      rodziców tworzy się ktoś trzeci. Zupełnie oddzielna i niepowtarzalna jednostka.
      Nie wiadomo nawet czy gdybyś miała potrzebny przeszczep nerki to czy nerka od
      matki czy ojca nie zostałaby odrzucona? Często narządy wewnętrzne rodziców
      dawane dzieciom, organizm dzieci odrzuca.
      To co zawdzięczamy naszym matkom to dobrz ogrzany 'inkubator', a ojcu tę jedną
      szybką speremkę czyli prawie nic.....W dobie klonowania i genetyki to i on
      przestanie być potrzebny...

      Myślę, że można przestać kochać rodziców, ale gdy wszystkie uczucia już ostygną
      zarówno te negatywne jak i te pozytywne....i jeżeli są to ludzie, z którymi nie
      idzie sie dogadać...to nie marnuj sobie życia, zbyt krótkie aby ofiarować je
      dosrosłym urwisom czyli rodzicom....
      • navojkaa Re: Rany najbardziej bolą, gdy zadane od ludzi 13.08.06, 13:21
        A ja myślę że w wieku lat 40 pora już się wyzwolić od tej matczynej i ojcowskiej
        zalezności. Tym bardziej jeśli ma się własną rodzinę.
        Nie wyobrażam sobie aby móc przestać kochac rodziców, chyba że to jacyś
        psychopaci pozbawieni ludzkich cech. Tak jak kocha się niedoskonałe i
        sprawiające masę problemów dzieci tak też kocha się niedoskonałych rodziców.
        Cieszę się że mam teraz dobrą rodzinę a jednego z rodziców kocham nadal, mimo że
        sparwił kiedyś wiele bólu i przykrości, ale już nie żyje a ja kocham go nadal i
        pozostanie w mojej pamięci.
        • a.nancy Re: Rany najbardziej bolą, gdy zadane od ludzi 13.08.06, 17:30
          navojkaa napisała:

          > A ja myślę że w wieku lat 40 pora już się wyzwolić od tej matczynej i ojcowskiej
          > zalezności. Tym bardziej jeśli ma się własną rodzinę.
          > Nie wyobrażam sobie aby móc przestać kochac rodziców, chyba że to jacyś
          > psychopaci pozbawieni ludzkich cech.

          zgadzam się w 100%.
          do autorki: przestałaś kochać czy... dalej kochasz i dlatego czujesz się zraniona?
          bo gdyby byli ci obojętni, nie przejmowałabyś się.
    • solaris_38 Re: czy mozna przestać kochać..rodziców? 13.08.06, 16:14
      nie masz wyboru
      i tak bedziesz ich kochac
      i tak będziesz związana

      kiedyś od ich miłości zalezało twoje zycie
      nawet teraz mogą obdzielać kogod bardziej a innego mniej

      ale czy TERAZ nadal to takie wazne
      masz własną moc
      czemu chcesz wciąż być na ich łasce lub niełasce
      to zachowanie bezradnego dziecka czyli ofiaryktóre nie jest niezbędne u osby
      dorosłej tym bardziej kóra sama mam rodzinę czyli udało jej się

      jesli dojdziesz do punktu kiedy bedziesz jako dorosła silna osoba kochac ich BEZ
      WZGLęDU NA TO CO CI DAJą LUB NIE - skończy sie twoje cierpienie

      co wiecej wazne jest jak cie widza twoje dzioeci
      keidy widza twoją krzywdę - widzą cię jako ofiarę
      chcesz być ofiara w oczach dzieci???? ( w swoich przywykłaś)

      kochaj ich w sposób pozytywny
      zaakceptuj że kochają cię mniej niz pozostałe rodzeństwo
      przeciez jednak kochaja

      jesli weźmiejsz to mniej nie odrzucając ich - moze sie okazac ze wraz z tym
      weźmiesz spokój i godnośc i porzucisz status ofiary

      nie cierp
      daj im spokój
      ty badz dla swoich dzieci Inna jesli uwazasz że to jest lepiej i jesli zdołasz
      kochać wszystkie swe dzieci tak samo

      ale pzrede wszystkim niech nei widzą w tobei ofiary
      a dopóki ty będziesz ofiarą - one to będa wiedziec nawet jesli będziesz udawac
    • movisz Re: czy mozna przestać kochać..rodziców? 13.08.06, 19:44
      Mam już swoją rodzinę, dzieci. a rany zadane przez rodziców tak
      > mocno bolą. dlaczego???

      Bola i zawsze beda bolec nawet jak sie z tym niby pogodzisz. To zawsze bedzie w
      tobie tkwilo bo to pierwsi ludzie na swiecie dla ciebie ktorych sie kocha i
      ktorym sie ufalo bezgranicznie i wlasnie oni zawiedli ciebie. Przez ich
      zachowanie czujesz sie odrzucona i niepotrzebna. A to powinni byc jedyni ludzie
      ktorzy cie kochaja bezgranicznie wszystko jedno jaka jestes i jakie masz
      poglady i co robisz. Dla nich powinnas byc najwazniejsza na swiecie.
      Czujesz sie po prostu zdradzona i dopoki oni nie zrozumieja ze wyrzadzaja ci
      krzywde i przyznaja ci to, to bedzie bolalo.
      Ale staraj sie tak nie przejmowac bo przypuszczam ze polowa spoleczenstwa
      chodzi z podobnymi dziurami w sercu.
      • ewas40 Re: czy mozna przestać kochać..rodziców? 13.08.06, 20:36
        Dzięki za rady, łatwiej byłoby mi się od nich "uniezaleznić" gdybyśmy mieszkali
        osobno, ale ponieważ mają duży dom, kiedyś postanowiliśmy go z mężem
        wyremontowac i razem zamieszkać. To największy błąd mojego zycia!!! Ja bardzo
        chętnie wybaczyłabym im, ale gdyby oni chcieli mojego wybaczenia, wg nich
        jestem egoistyczna, samolubna, ciągle mi mało. Z racji tego, że miszkamy bardzo
        blisko duzo o mnie wiedzą, a przez to moja mama już zdążyła opowiedzić rodzinie
        o moich intymnych sprawach typu kłopoty z zajściem w ciążę, kłótniach z mężem
        (jesteśmy normalnym małżeństwem, kochamy się i kłócimy standardwo- wg mnie
        jesteśmy udanym małżeństwem), ale kiedy zdarzy nam sie kłótnia słyszę jak mama
        podsłuchuje pod naszymi drzwiami- doprowadza mnie to do szału, albo wybiera z
        naszego śmietnika różne rzeczy z komentarzem-jak mogłas to wyrzucić!!! Czuję
        się po prostu zdradzona, moja mama nigdy mnie nie przeprosiła, nie pamiętam
        kiedy powiedziała, że mnie kocha. Pamiętam tylko jej słowa, ze z całym światem
        moze się dogadać, a ze mną nie. A ja bardzo ją kocham-, chyba każde dziecko
        jest tak zaprogramowane. Czasami mam wrażenie, że moja pamięć jest wybiórcza i
        pamietam tylko złe rzeczy, dlaczego psychika płata nam takie figle i jest
        nieobiektywna? Modlę się tylko, aby nie popełnić tych samych błędów z moimi
        dziećmi....
          • ewas40 Re: A nie da się wyprowadzić.... 15.08.06, 19:26
            wyprowadzić się da, i chyba tak będzie. Ale tak mi smutno, codziennie jak jadę
            samochodem do pracy to płaczę, i zła jestem na siebie, że nie przecież to nie
            powinno tak boleć, jestem dorosła! Po co mi miłość, ciepło Matki? Sama mam
            dzieci, męża, mam kogo kochac i jestem kochana. Dalczego tak mnie boli brak
            miłości, akceptacji ze strony moich rodziców?! Gdybym ich tak nie kochała, może
            by tak nie bolało?
            dlatego chciałabym przestać kochać.
            Oni mnie oszukali, wykańczałam ten dom, zainwestowałam w niego bo w
            rozliczeniach rodzinnych ustalone było ustnie, że będzie dla mnie(mój brat
            dostał od nich wcześniej duzo kasy na budowę swojego domu), a teraz mi mówią,
            że mam spłacić 1/4 domu. Po fakcie, gdy tyle w niego zainwestowałam (okna,
            ocieplenie, podłogi, gładzie)! Bo ja i tak sobie poradzę...
            • saksalainen Zorientuj sie jakie sa ceny 15.08.06, 19:49
              ..ile jest wart ten dom, ile zainwestowałas, czas własnej pracy tez wlicz. I potem sie zastanow co dalej:

              - Albo Wy (Ty z rodzina) sie wyprowadzacie, rodzice płaca za inwestycje i zapisuja w spadku po połowie Tobie i bratu,

              - albo rodzice sie wyprowadzaja, Wy płacicie za dom minus inwestycje, dom nalezy do Was,

              - albo Wy sie wyprowadzacie i wynajmujecie Wasza czesc, nikt nie płaci, rodzice zapisuja dom Tobie (albo: poł na poł, ale brat płaci Tobie za połowe inwestycji).

              A poza tym: Co na to Twoj brat, jaki masz z nim kontakt? Czy on dostrzega ze rodzice niesprawiedliwie Cie traktuja?
              • ewas40 Re: Zorientuj sie jakie sa ceny 15.08.06, 22:14
                z bratem nie rozmawiałm, wydaje mi się, że to Rodzice powinni decydować co
                komu. i mają prawo chyba nierówno podzielić? A ja ma prawo czuć się
                skrzywdzona. Rodzice nic mi za inwestycje w dom nie zwrócą, wszystkie swoje
                oszczędności dali bratu na budowę domu, dlatego ja finansowałam remont ich
                domu, mieliśmy z nimi zamieszkać, zapewnić im opiekę na starość, a nasze dzieci
                nie byłyby same gdy my w pracy-miało być tak kolorowo )Zresztą ten dom to nie
                jedyny przypadek. Jemu zafundowali podróż poślubną, mi gdy dwa lata po nim
                brałam ślub już nie, jego dzieciom funduja wakacje, moim nie. ( mówią, ze moje
                i tak gdzieś wyślę), kupuja ubrania moim bratankom, moim nie- (bo ty i tak coś
                ładnego wybierzesz- mówi moja mama, a ta twoja bratowa nie ma gustu). Jak coś
                ładnego kupię mojemu synkowi, od razu leci kupic dla syna brata, w drugą stronę
                to nie działa. Niby to rozumiem, ale mi przykro, bo nie chodzi tu o te
                materialne rzeczy, ale dzieci po prostu lubia byc obdarowywane. I tyle,
                zazdrość to potwornie niszczące uczucie, nie jestem tak szlachetna, aby wzbić
                sie ponad to.
                • saksalainen Co do brata... 15.08.06, 22:56
                  Nie o to chodzi ze rodzice maja prawo podzielic jak chca. Chodzi o to ze bratu tez powinno przeszkadzac to jak rodzice Cie traktuja. Nie wiem jaki macie kontakt... Brat moglby np. powiedziec rodzicom, OK, fajnie ze moje dzieci jada na wakacje, ale bez kuzynostwa nie pojada. Albo moglby sam czasem kupic cos Twoim dzieciom - wyraznie mowiac mamie ze on musi bo babcia nie kupi. Moze moglby w ten sposob wpłynac na rodzicow.
                  • ewas40 Re: Co do brata... 16.08.06, 10:33
                    Nie taka rozmowa raczej się nie uda. Trudno by mi było powiedzieć bratu, zobacz
                    Twojemu synowi finansują wyjazd, a mojemu nie :), twoja córka dostała od babci
                    bluzeczkę, a moja nie...
                    Wyszłoby, że zazdroszczę, rozliczam,wyliczam, itp. kolejna awantura. Gdy myślę
                    o moim bracie, to dochodzę do wniosku, że raczej nie zastanawia się nad tym,
                    może tego nie widzi. Raczej trudno wymagać gdy dosytaje np. kurtkę i buty od
                    rodzców -czy siostra też coś od Was dostała? On zawsze był taki niepraktyczny,
                    z głową w chmurach, oderwany od ekonomii i pewnie dlatego rodzicom się wydaje,
                    że potrzebuje pomocy. Ale ludzie! on zarabia około 3000 zł, jego żona tyle
                    samo, czy nadal trzeba pomagać?! Ja zarabiam mniej, ale jestem bardziej
                    praktyczna, oszczędna, bardziej dbam o dzieci i jak się okazuje to moja wada.
                    Zresztą te małe gesty moich rodziców mnie takjuz nie bolą-przyzwyczaiłam się.
                    ale ten dom?! To już po prostu przesada!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka