help!

19.08.06, 17:34
Hej, nie wiem co robic...Jestem od kilku lat w zwiazku z mezczyzna, ktory
jest bardzo wrazliwy i dobry, ale czegos mi brakuje, chyba namietnosci, nie
wiem. Niedawno poznalam innego, mezczyzne, ktory mnie oczarowal i ktory jest
dla mnie niczym obietnica szalenstwa, ktorej mi brakuje. Tylko,ze nie wiem,
czy jestem na tyle odwazna, bo z tamtym czuje sie bezpiecznie. Wiem, jestem
egoistka i to zwiazek z rozsadku, ale boje sie zaryzykowac. Czy ktos byl w
podobnej sytuacji?
    • kiczarcia1 Re: help! 19.08.06, 17:39
      Kiedyś byłam i teraz tego bardzo żałuję, straciłam grunt pod nogami i oparcie
      w mężczyżnie,a szaleństwo okazało się złudzeniem.Zycie dało mi nauczkę,zanim
      znalazłam innego statecznego mężczyznę,ktory póżniej mnie zawiódł,gdy były już
      dzieci,ale przynajmniej mam rodzinę.
      • paulina861 Re: help! 19.08.06, 19:16
        Ja nigdy nie bylam w takiej sytuacji ale moge ci cos poradzic:) Ja jestem w
        zwiazku z facetem juz od 2,5 lat. Czuje sie przy nim bardzo bezpieczna jetsem
        prze zniego bardzo kochana co rowniez ze wzajemnoscia, rozpieszcza mnie czasem
        na rozne sposoby, traktuje mnie jak ksiezniczke. Jestem przy nim szczesliwa:)
        Kiedys bylo miedzy nami dziwnie. Ja sie czulam przy nim bezpiecznie lecz tak jak
        i tobie brakowalo mi w nim czegos co pozwolilo by mi wybuchnac emocjonalnie,
        seksualnie. On jest raczej osoba spokojna lecz stanowcza wiedzaca co chce w
        zyciu i wogole, lecz w naszym zwiazku mi tego brakowalo. W seksie przez dobre
        pare miesiecy udawalam nawet orgazm bo nie umial zaspokoic moich potrzeb.
        Poprostu w seksie nam nie szlo i przez to odgryzalo sie to na naszych relacjach
        codziennych i wogole. Czesto sie klocilismy. Byly to starszne klotnie i tamten
        okres naszego zycia niechce pamietac. Lecz po jakims czasie gdy zauwazylam ze ja
        takze cos zle robie i musze tez sie wiecej przykladac do tego zwiazku!!! od
        tamtej pory jest CUDOWNIE:) W zyciu naszym codziennym jest poprostu cudownie,
        rozumiemy sie doskonale, wiadomo sa sprzeczki ale juz sie nie klocimy, od tamtej
        pory tych starsznych klotni moze byly po tym 2 takie lekkie, ktore pozniej nie
        mialy zadnego znaczenia;) Mowimy sobie o wszytskim i szanujemy sie nawzajem.


        Moje zasadnicze pytanie do ciebie brzmi: Czy ty go Kochasz? Jezeli tak to nie
        masz sie nad czym zastanawiac bo ten mezczyzna bedzie dla ciebie na cale zycie
        podpora, jak sama napisalas czujesz sie przy nim bezpieczna, a tego nie mozna
        bagatelizowac bo to BARDZO WAZNE UCZUCIE ktorego przy kazdym faciecie nie
        zaznasz. To musi byc "Ten" wyjatkowy facet wtedy to sie objawia wlasnie takimi
        mocnymi uczuciami jakim jest bezpieczenswto:) Mysle ze masz wielkie szczescie ze
        masz przy sobie takiego faceta:) A co do wrazen jezeli chodzi o tamtego faceta
        to mysle ze ty powinnas w swoim mezczyznie obudzic wlasnie tez Żar ktory w nim
        plynie:) Kobiety takie rzeczy potrawia:) I mysle ze ci sie uda:) Moze pomyslcie
        o narzeczenstwie:) to takze dobre rozwiazanie na to by facet wkoncu tez
        zrozumial pewne sprawy:)

        Zycze powodzenia:) i pozdrawiam:*
        • paulina861 Re: help! 20.08.06, 20:27
          hmmmm.... daj znac jak tam ????:)
        • kmakma Re: help! 29.08.06, 12:23
          hej,do Pauliny 861. Przepraszam, ze tak dlugo nie odpowiadalam, ale bylam
          odcieta od internetu, wyjechalam w dzicz, gdzie nic nie bylo, zeby odpoczac i
          sie zastanowic (troche pomoglo). Na poczatek bardzo chcialabym Ci podziekowac
          za maila, za rade. Pytasz, jak tam u mnie teraz, dziwnie, powiedzialam wszystko
          mojemu chlopakowi, ze w tamtym jest cos co mnie przyciaga, i ze chcialabym
          zebysmy byli na razie przyjaciolmi, zebym mogla zastanowic sie co czuje. On
          powiedzial ze chce poczekac. Ale tez, ze chce jeszcze raz sprobowac. Wiec
          probujemy. Sytuacja jest dosc absurdalna, bo jestesmy wlasnie na wakacjach, w
          miejscu, ktorego jezyka on nie zna, wiec w pewien sposob jest ode mnie
          uzalezniony. W tym wlasnie miejscu mieszka tez tamten. Raz sie z nim potajemnie
          spotkalam, bo nie moglam wytrzymac, chcialam wiedziec jak bede sie czuc. Byc
          moze jest tak, ze nie kocham zadnego z nich. Nie wiem, czuje sie zaplatana w te
          sytuacje jak w pajeczyne. Chcialam byc szczera z moim chlopakiem, ale o tamtym
          spotkaniu nie powiedzialam. Jesli chodzi o sfere namietnosci to rzeczywiscie
          pomoglo, jest duzo lepiej, ale to, co mnie pociaga w tamtym to nie do konca to,
          jest to raczej pewien rodzaj wrazliwosci, to jak do mnie mowi, co o mnie mysli,
          jak sie z nim czuje. Pytasz, czy kocham tego, z ktorym jestem. Nie wiem.
    • youknowmyname Re: help! 20.08.06, 21:02
      bylam w takiej samej sytuacji,wybralam opcje egoistyczna i choc mam czasem
      wyrzuty sumienia to zostaly mi po tym piekne wspomnienia.I gdybym miala jeszcze
      raz wybierac,to...chyba znow bym sie zdecydowala
    • sallvadore Re: help! 20.08.06, 21:09
      pamietaj ze szalenstwo jest chwilowe w zyciu z partnerem licza sie inne rzeczy.
      W zwiazku sa chwile ze stajemy w miejscu i nowe znajomisci ciekawia ale zastanow
      sie czy warto...
      • shachar Re: help! 20.08.06, 23:43
        taaa, lepiej nudno, byle dlugo, bo to wartosc nadrzedna.
    • shangri-la Re: help! 21.08.06, 07:44
      Zastanawia mnie jedno ....czy to znaczy , że byłaś z nim " z rozsądku", jak
      piszesz, od samego początku znajomości?
      Jeśli tak, to nic dziwnego, że byle jaki lowelas zrobił na Tobie wrażenie...
      Kłamstwo na początku relacji, w którymś momencie nie wytrzymuje próby czasu.
      Jeśli jednak miałaś dla niego odrobinę uczucia, nie marnuj tego dla przygodnych
      znajomości.
      Jeśli "czujesz się z nim bezpiecznie", to duży plus.
      Nie rozmieniaj na drobne uczucia dla chwilowego kaprysu.
      --
      • maya_rr Re: help! 21.08.06, 10:05
        jestem w podobnej sytuacji, tylko brakuje mi chyba czegoś innego. Stwierdzam,
        że człowiek z roku na rok dojrzewa i przy tym rodzą się inne wartości. Tkwię w
        związku, ale nie jestem pewna czy kocham i kurczę - chyba Tobie zazdroszczę, że
        wpadłaś na tego "drugiego", masz przynajmniej pomocną dłoń. Tak jak Paulina
        powiedziała, zadaj sobie pytanie czy go kochasz i nie trać czasu...
    • alfika Re: help! 21.08.06, 12:14
      łooomatko...
      jakbyś była mężczyzną to pewnie bym napisała wyjedź w góry albo pobądź sam,
      pozastanawiaj się bez pośpiechu, czego chcesz i co Ci nie pasuje - i działaj,
      jak będziesz pewny

      a że jesteś kobietą i musisz jakiego faceta utrzymać przy sobie, to pozostaje
      Ci tylko modlić się o więcej rozsądku dla siebie i madrą decyzję któregoś z nich
      • kmakma Re: help! 29.08.06, 12:35
        hej, bylam w gorach, nie pomoglo :-)
        Ja wiem, ze to moze brzmiec troche glupio, ale tak wlasnie sie czuje. Mi tez
        zawsze sie wydawalo, ze to jest proste, albo sie kogos kocha, albo nie. Ale
        teraz jestem w rozterce. Poza tym chcialabym bardzo Wam podziekowac za te
        wszystkie maile, Pulino 861, odpowiedz specjalnie do Ciebie zamiescila mi sie
        po Twoich mailach.
        Poza tym nie napisalam Wam jeszcze o czyms, bo na poczatku, proszac o pomoc nie
        wiedzialam jakie odpowiedzi sie pojawia, myslalam, ze wszystkie raczej
        stwierdzicie ze jestem jakims niedojrzalym gluptasem.Ale po tych wszystkich
        pomocnych mailach, chce to napisac.
        Chodzi o to, ze w tym roku stracilam dziecko, bylam w ciazy z moim chlopakiem,
        przez prawie dwa miesiace. Z trudem sie otrzasnelam i musialam wyjechac, bo nie
        moglam byc w tym miejscu, w ktorym wszystko przypominalo mi te tragedie. Moj
        chlopak mial dojechac po miesiacu. Jak sie mozna domyslic wyjezdzajac szukalam
        wszystkiego, tylko nie nowej milosci ani zadnego romansu. Czulam sie raczej jak
        ktos, kto juz nie potrafi nic czuc, tak, jak gdy wyplacze sie wszystkie lzy. Z
        tym chlopakiem tutaj sie zaprzyjaznilam, ale nie patrzylam na niego jak na
        mezczyzne. Nie wiem, kiedy sie to zmienilo, mysle, ze to moglo sie stac
        dlatego, ze ja nie chce pamietac o tym, co sie stalo, a tamten chlopak mi to
        przypomina. Przez to tez nie chcialam wracac do Polski, bo tu czuje sie jakby
        to wszystko sie nie stalo.
        • alfika Re: help! 29.08.06, 12:56
          wiesz, szło mi o taki wyjazd w góry w pojedynkę, podczas którego pobędziesz
          sama i na spokojnie ochłoniesz i dojdziesz do tego, co dalej w obecnej sytuacji

          współczuję z powodu tragedii jaka Was spotkała
          i tak nei ma innego wyjścia, jak przemyśleć sprawę i bez pospiechu zdecydować,
          czego chcesz - kieruj się sercem, nic innego...
          z najgorszymi wspomnieniami można się zmierzyć - ale z brakiem miłości się nie
          da
          a to, czy kochasz, czy nie - tak naprawdę,w głębi serca - tylko Ty możesz
          odkryć
          • kmakma Re: help! 31.08.06, 10:14
            mysle, ze chyba juz wiem, co powinnam zrobic. Pobyc sama, ale nie w sensie
            wyjazdu, tylko nie bycia z nikim. Odpoczac od zwiazkow i skoncentrowac sie na
            sobie, zastanowic sie czego chce i co czuje. Co nie znaczy ze sie tego nie
            boje. Boje sie i to strasznie.Dziekuje Wam wszystkim za pomoc i rady, jestem
            Wam naprawde wdzieczna, bo czulam sie strasznie zagubiona i nie wiedzialam
            gdzie szukac pomocy. I chociaz nadal czuje sie zagubiona, to czuje tez ze mam
            wiecej sily i checi dzialania.
            • tatikthered bylam w podobnej sytucji 31.08.06, 17:11
              bylam z facetem dla zapewnienia sobie bezpieczenstwa, poznalam innego i sie zakochlam.
              nie ukladalo sie nam
              3 razy warcalam od jednego do drugiego. pozniej zaczeli pisac do siebie, juz bezemnie.
              teraz nadal jestem z tym z w ktorym sie zakochala i nie wiem, jak od miego odejsc.
              jset nieobliczalny.
              myslalam o najprostrzym rozwiazaniu w moje teraznieszej sytuacji,wrocic do tam tego.
              ale nie na tym zycie polega.
              zyc ich wszystkich.
              ja chce to zrobic.
              powodzenia!
              • kmakma Re: bylam w podobnej sytucji 05.09.06, 17:34
                trzymam kciuki, zeby i Ci sie udalo, i patrzac na Twoja sytuacje mysle, ze
                najlepiej byloby gdybys juz nie wracala do zadnego z nich... Jak latwo cos
                poradzic komus innemu, podczas gdy ja sama nie potrafie. Czasem mysle, ze
                milosc jest zla. Bez niej byloby duzo latwiej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja