depresyjna
21.08.06, 11:56
Jakiś czas temu poznałam gościa w necie, gadaliśmy sobie, wydawało mi się ze
dobry materiał na kumpla, pierwsze, drugie realne spotkanie. Pytam, kirdy się
spotkamy znowu, a on mi mowi, że mu się odechciało (nie zalezy mu na realu),
za jakis wydukał o co mu chodzi, a mianowicie, że jak nie będzie seksu to mu
się nie opłaca do mnie jezdzić (300 km), bo pogadać sobie mozna przez telefon
i na gg. No, a potem się zaczął chwalić, że on w ogóle do mnie w celach
erotycznych jezdzić nie musi, bo taki wybór ma na miejscu (że to coś w
rodzaju przysługi). Idiota i przypuszczam, że erotoman-gawędziarz.