Czy faceci wszystko co robią dla korzysci?

21.08.06, 11:56
Jakiś czas temu poznałam gościa w necie, gadaliśmy sobie, wydawało mi się ze
dobry materiał na kumpla, pierwsze, drugie realne spotkanie. Pytam, kirdy się
spotkamy znowu, a on mi mowi, że mu się odechciało (nie zalezy mu na realu),
za jakis wydukał o co mu chodzi, a mianowicie, że jak nie będzie seksu to mu
się nie opłaca do mnie jezdzić (300 km), bo pogadać sobie mozna przez telefon
i na gg. No, a potem się zaczął chwalić, że on w ogóle do mnie w celach
erotycznych jezdzić nie musi, bo taki wybór ma na miejscu (że to coś w
rodzaju przysługi). Idiota i przypuszczam, że erotoman-gawędziarz.
    • depresyjna Re: Czy faceci wszystko co robią dla korzysci? 21.08.06, 11:57
      A ta jego wspaniałomyslnośc i poswiecenie po prostu mnie wzruszyły...
      • depresyjna Re: Czy faceci wszystko co robią dla korzysci? 21.08.06, 11:59
        Jak widać, lepiej nie mowic facetowi, że się podoba, bo reakcja moze byc jak
        wyzej opisałam. Szczerośc nie popłaca. :/
        • alfika Re: Czy faceci wszystko co robią dla korzysci? 21.08.06, 12:03
          szczerość zawsze popłaca! i nie szerz demagogii, jak byś udała malowaną, chętną
          lalę - to co? zyskałabyś??? pociągnęlibyście zabawę we flirt jeszcze miesiąc
          czy przez całe życie???
          no, to rzeczywiście duuuużo straciłaś...
    • alfika Re: Czy faceci wszystko co robią dla korzysci? 21.08.06, 12:02
      pytanie w stylu "straszne"
      sytuacja w zasadzie dość zabawna, faceta żal, bo tępy - ciesz sie, że mu sie od
      razu nie opłacało :)))
      ale pytanie - czy wszyscy faceci tak samo - rozbraja :)

      socjalizm uogólniał, wystarczy ;)))
    • paco_lopez Re: Czy faceci wszystko co robią dla korzysci? 21.08.06, 12:05
      A czy ty chciałas od niego cos kupowac ? bo ja nie rozumiem. .jakie korzyści z
      seksu, a jakie korzyści bez seksu ? no szczerze sie wypowiedział. a ty co byś
      straciła.
    • depresyjna Re: Czy faceci wszystko co robią dla korzysci? 21.08.06, 12:13
      Najpiękniejsze było to, że miał dziewczynę, której ponoć nie kochał (ale seks
      ich łączył udany), zakochany był jeszcze w innej (on się zakochuje srednio raz
      na 3 miesiace), no a ze mną to chyba tak przy okazji - jeden numerek na poł
      roku.
      • alfika Re: Czy faceci wszystko co robią dla korzysci? 21.08.06, 12:15
        coraz wyraźniej widać, że przez swoją szczerośc straciłaś naprawdę cennego
        człowieka
        • shangri-la Skąd oni się biorą.....?! 21.08.06, 12:26
          alfika napisała:

          > coraz wyraźniej widać, że przez swoją szczerośc straciłaś naprawdę cennego
          > człowieka
          >

          Zasnawiające jest to, skąd się takie "cenne okazy " biorą?!
          Czy takie dupki , jak ten opisany powyżej nie byli wychowywani?
          Rodzina, szkoła, środowisko ....nikt nie zdołał im wpoić elementarnych zasad
          moralnych? Nauczyć odróżniania dobra od zła? Nauczyć podstaw szacunku dla
          drugiego człowieka?
          A statystyki są zastraszające, wystarczy poczytać niektóre posty na tym forum.
          • patrycja033 Re: Skąd oni się biorą.....?! 21.08.06, 12:28
            Nie wiem skad oni się biorą, ale ja takich lubie:)
          • alfika Re: Skąd oni się biorą.....?! 21.08.06, 13:19
            ja wiem, ja wiem :)
            biorą się często od rodziców, którzy wbijają do głów latorośli swoje moherowe
            zasady i wypuszczają dziurawy model w życie społeczne, często z westchnieniem
            ulgi

            albo chłoptaś się nauczy w życiu, bo mu jakaś mądra kobieta prawdą sypnie w
            oczęta,
            albo trafi na lalę, która i bić się da, byle rodzina trwała, a chłop się
            panoszył
            (albo trafi na pana o nicku patrycja033 i stworzą udany związek i przynajmniej
            żadna babka z takim wesołkiem użerać się nie będzie musiała - w zależności od
            tego, czy pan patrycja da radę utrzymać przy sobie jakimś wypróbowanym sposobem
            takiego osiłka :))))))))))
            • depresyjna Re: Skąd oni się biorą.....?! 21.08.06, 14:49
              Dzieki temu, żem mu sypła prawdę w oczęta (bo inaczej nie potrafię jak ją rabac
              wprost) juz od 4 lat się nie mogę go pozbyć, wydzwania do mnie, kartki śle na
              rozne okazje (nie zapominajac o urodzinach i imieninach), wysyła mi prezenty,
              tylko jezdzic mu sie nie opłaca (bo seksu niet). No a mnie się nie opłaca gadać
              z nim na gg - bo i po co mam wzrok tracic i garba się dorobić...
              • alfika Re: Skąd oni się biorą.....?! 21.08.06, 17:23
                no, rzeczywiście nie trzeba było mówić prawdy :)
                ale jeśli chcesz się pozbyć natręta - to naprawdę wystarczy szczerze mu
                powiedzieć i zerwać kontakt

                ale to tylko jak się naprawdę chce
        • depresyjna Re: Czy faceci wszystko co robią dla korzysci? 21.08.06, 12:28
          Miałam byc kumpelką od seksu, a przy okazji wysłuchiwać jego żali i pozwolić
          się wypłakiwać w rekaw kiedy kolejny raz nieszczesliwie się zakocha.

          Najsmieszniejsze jest to, że okazało się iż zadnej dziewczny nie ma i nie miał,
          siedzi w chacie i fantazjuje, na dodatek jest maminsynkiem (mamusia mu sie nie
          pozwala kolegowac z tymi, którzy sie jej nie spodobaja).
          • depresyjna Re: Czy faceci wszystko co robią dla korzysci? 21.08.06, 12:32
            A ze mną sie chciał pobzykac pokryjomu, a mamusia przecież nie pozwoli mu
            nigdzie pojechac więcej niz raz czy dwa w roku, bo by się musiał tłumaczyć. A
            tak to, skłamie ze w jakas delegację się wybiera. lol
          • shangri-la Nie, nie miałaś....! 21.08.06, 12:35
            Samo pojęcie, jakim się posługujesz "kumpelka od seksu" jest uwłaczające
            godności kobiety.
            Mam nadzieję, że tak o sobie nie myślisz(!)
            Takie typy nadają się jedynie DO ZRESETOWANIA!
            Dobrze zrobiłaś i możesz sobie pogratulować zdrowego rozsądku:))))
            • alfika Re: Nie, nie miałaś....! 21.08.06, 13:20
              ja ciągle nie wiem, co Depresyjna straciła przez swoją szczerość...
              ale chyba się nie dowiem i pozostanę taka nieświadoma
              • depresyjna Re: Nie, nie miałaś....! 21.08.06, 14:30
                Straciłam pozostałości po złudzeniach. Na początku jak go poznałam, myślałam,
                że to fajny facet, z którym się można zaprzyjaznić, pogadać o wszystkim...
                • alfika Re: Nie, nie miałaś....! 21.08.06, 17:21
                  to wieeelka strata,
                  rzeczywiście, nie warto być szczerą :))))))
    • tadeuszx Re: Czy faceci wszystko co robią dla korzysci? 21.08.06, 13:14
      Myślę, że w necie szukaja znajomości ludzie, którzy z różnych względów, nie mogą
      tego zrealizować w realu. Stąd pytanie o wartość "użytkową" takiej znajomości.
      Cele, zamiary, motywy, sytuację. Nawiązując w necie i przenosząc na real, należy
      uwzględnić, że ryzyko trafienia na "czubka", niedołęgę, czy innego "wybraka"
      jest tu dużo większe. Dobrze, że ta wasza znajomość tak szybko się skończyła.
      Dziwaczne podejście i oczekiwania w stosunku do Ciebie miał ten facet?!
      • shangri-la Wybraki .....hih 21.08.06, 13:22
        To fakt, że im dłuższa znajomość z takim "wybrakiem"( hihihihi, fajnie to
        określiłeś).....tym bardziej bolesne konsekwencje.
        Oczekiwania zamieniają się w żądania a czuła "namiętność" i dozgonnie
        obiecywana "przyjażń" w nieuzasadnioną i bezwględną nienawiść.
        • depresyjna Re: Wybraki .....hih 21.08.06, 14:33
          Z tą nienawiścią to przesada, żeby znienawidzieć - trzeba by mieć poważne
          powody. Zresztą ja nie nienawidzę nawet tych, co mnie bardzo zranili, ani tym
          bardziej się nie mszczę - wolę delikwenta omijac z daleka i miec tę
          satysfakcję, że nie znizyłam się do jego poziomu odpłacając mu pięknym za
          nadobne.
          • shangri-la Re: Wybraki .....hih 21.08.06, 15:13
            Sorry, ale nie zrozumiałyśmy się.:)
            Mówiłam o nienawiści tego typa do kobiety , która nie chciała być "kumpelką od
            seksu".
            Jeśli tego nie doświadczyłaś, to masz dużo szcześcia, bo napisałam te słowa na
            podstawie własnych, bardzo przykrych doświadczeń.
            • depresyjna Re: Wybraki .....hih 21.08.06, 15:18
              Nie doświadczyłam. Bo akurat ci, co szukali "kumpelki od seksu" tak naprawdę
              szukali "seksu bez zobowiazan". Wspomniane "kumplowstwo" nie ma nic wspolnego z
              przyjaznia, bo przyjaciółkę zupelnie inaczej sie traktuje (jak ludzi łaczy
              przyjazn + seks traktują się z szacunkiem, prawda?).
              • hatroha Re: Wybraki .....hih 21.08.06, 15:27
                wydaje mi się, że ten chłopak z internetu obrzydliwie się Tobą zudził, stąd bez obciachu podziękował Ci za rozmowe...normalne zakończenie rozmowy na czacie...
                Uważam ze nie ma problemu.
                • depresyjna Re: Wybraki .....hih 21.08.06, 15:45
                  Nie z czata, a tematycznego forum GW. :-)

                  Skoro się rozmową ze mną znudził jak twierdzisz - po co pisze do mnie maile,
                  zagaduje na gg, dzwoni, pisze smsy? Tylko spotykać w realu mu się nie opłaca
                  chce (bo skoro seksu nie będzie). Dziwne, że opłaca mu się wysyłac mi pocztą
                  prezenty. Porąbany i tyle. :D
                  • hatroha Re: Wybraki .....hih 21.08.06, 15:52
                    cholera wie... (dla mnie forum to czat nie widzę różnic)
              • shangri-la Nieprawda(!) 21.08.06, 16:24
                depresyjna napisała:

                > Nie doświadczyłam. Bo akurat ci, co szukali "kumpelki od seksu" tak naprawdę
                > szukali "seksu bez zobowiazan". Wspomniane "kumplowstwo" nie ma nic wspolnego
                z
                >
                > przyjaznia, bo przyjaciółkę zupelnie inaczej sie traktuje (jak ludzi łaczy
                > przyjazn + seks traktują się z szacunkiem, prawda?).


                Przyjażń jest uczuciem aseksualnym i sorry, ale zupełnie nie rozumiem Twoich
                argumentów.
                Z przyjaciółmi się nie sypia.
                Sypia się z osobą , z którą łączy wzajemne uczucie.
                Jeśli wzajemność jest udawana nazywa się to kłamstem i oszustwem....bardzo
                perfidnym i wyrachowanym.
                • depresyjna Re: Nieprawda(!) 21.08.06, 16:32
                  A ja myślę, że jak najbardziej jest możliwa - tylko, że wówczas nie ma
                  namiętności. Bardzo często wieloletnie związki przekształcają się własnie w
                  przyjacielsko-erotyczne, nie ma juz tego zauroczenia i pożadania co kiedyś ale
                  ludzie są ze sobą bo dobrze się dogadują, czują się ze sobą bezpiecznie.
                  • shangri-la Re: Nieprawda(!) 21.08.06, 16:42
                    Wybacz , ale widzę, że mamy diametralnie inne pojęcie o moralności, miłości a
                    nawet szacunku dla drugiego człowieka.

                    Nie bedę komentować argumentów , które przytoczyłaś , ponieważ są one sprzeczne
                    z moimi własnymi zasadami.
                    Podejrzewam też, że Ciebie również zbulwersuję, pisząc , że
                    DO ŁÓŻKA CHODZI SIĘ TYLKO Z FACETEM, KTÓREGO SIĘ KOCHA I KTÓRY TĄ MIŁOŚĆ
                    ODWZAJEMNIA.( a przynajmniej daje Ci tego dowody)

                    To co piszesz,natomiast dowodzi, że liberalizm seksualny prowadzi do
                    relatywizacji zła i degradacji zarówno siebie samego jak i innej osoby.
                    • obrotowy bzdury - Lubienie wystarczy. 21.08.06, 16:46
                      shangri-la napisała:
                      > Podejrzewam też, że Ciebie również zbulwersuję, pisząc , że
                      > DO ŁÓŻKA CHODZI SIĘ TYLKO Z FACETEM, KTÓREGO SIĘ KOCHA I KTÓRY TĄ MIŁOŚĆ
                      > ODWZAJEMNIA.( a przynajmniej daje Ci tego dowody)

                      Nie.

                      Wiekszosc mezczyzn nie ma zadnego problemu z chodzeniem do lozka z kobieta,
                      ktora sie "tylko" LUBI (a sympatia, to tez uczucie) i z ktora jest po prostu
                      DOBRZE :)))
                      • shangri-la Do Obrotowego..... 21.08.06, 16:50
                        Nie nazywaj bzdurami czyiś zasad moralnych.
                        To co robi "większosć meżczyzn" to dramaty opisywane przez kobiety z dość dużą
                        częstotliwością na forum i nie tylko....tak więc znamy poglądy "większości
                        meżczyzn".
                        Na szczęście to tylko większość a nie wszyscy......
                        • obrotowy pisanie nieprawdy jest bzdura... 21.08.06, 16:59
                          to, ze TY chodzisz do lozka, tylko z kims, kogo kochasz, nie znaczy,
                          ze czynia tak inni.

                          Nie pisz zatem mysli OGOLNIE-DEKLARATYWNYCH, ze do lozka chodzi sie tylko
                          z kims kochanym...

                          Pisz za siebie: - np. JA do lozka moge pojsc tylko z kims, kogo kocham...

                          Inaczej - musze Ci zarzucac pisanie bzdur, lub (co jeszcze gorzej)
                          chec narzucenia innym swojej moralnosci.
                          • shangri-la Re:Bzdur c.d. :) 21.08.06, 18:41
                            Nie wnikam w Twoje zasady moralne, nie krytykuję, nie oceniam , nie taksuję.

                            Bądż więc tak uprzejmy i uszanuj poglady odmienne od swoich , chociaż z Twojego
                            punktu widzenia równie "bulwersujące" i sprzeczne z Twoimi , jak i niektóre z
                            zaprezentowanych powyżej , dla mnie.
                            Nikogo z obecnych nie obchodzi moje życie seksualne , więc nie mam zamiaru
                            rozpowszechniać takich informacji w formie proponowanej przez Ciebie.:)
                            I nic nie "musisz " mi zarzucać, a wręcz przeciwnie....nie wypada, abyś to
                            robił.

                            Nie rozpowszechniam też "swojej morlności", ponieważ to nie ja ustanawiam normy
                            etyczne.
                            Piszę natomiast o zasadach moralnych ludzi cywilizowanych, odpowiedzialnych i
                            uczciwych , które są ogólnie akceptowane w naszej kulturze.
                            Dewjacje były są i będą, a w innych wątkach masz niezaprzeczalne dowody ich
                            istnienia....


                            • obrotowy stek alogicznych bzdur... 21.08.06, 20:32
                              w kulturze wolnosciowo-demokratycznej
                              jest akceptowana zarowno wiernosc, jak i jej brak (czytaj: zdrada)
                              stawianie wiernosci na piedestale, ignorujac zdrade i jej wielostronne
                              przyczyny (chehc do zmian, niespelnienie, itd...)

                              zatraca fundamentalizmem moralnym :)))
                    • depresyjna Re: Nieprawda(!) 21.08.06, 16:57
                      Problem w tym, że jak się czeka na miłość - można sie nigdy nie doczekać. I co,
                      do konca zycia mam wytrwać w ascezie, bo istnieje duże prawdopodobienstwo, ze
                      się z wzajemnością nie zakocham. Przez 30 lat nie poznałam nawet faceta,
                      któremu by na mnie trochę zalezało, także o uczuciu nawet nie smiem marzyć.
                      Jakis czas temu (obserwując z uwagą zachowania ludzi wokoł) przestałam w ogóle
                      wierzyc w miłośc i się łudzić.
                      • obrotowy Re: Nieprawda(!) 21.08.06, 17:01
                        Wierzyc w milosc i jej szukac trzeba ZAWSZE...
                        Ale , gdy dlugo nie przychodzi, nie warto rezygnowac z drobnych przyjemnosci,
                        jakie sie po drodze trafia :)))
                      • a.niech.to Re: Nieprawda(!) 21.08.06, 18:49
                        depresyjna napisała:

                        > Jakis czas temu (obserwując z uwagą zachowania ludzi wokoł) przestałam w
                        ogóle
                        > wierzyc w miłośc i się łudzić.
                        Że Tobie czegoś nie dano, nie znaczy, że tego nie ma. Kiedy rozglądam się
                        wokół, widzę kochających się ludzi. Łatwiej mi z tym żyć.
                        • shangri-la Dokładnie....:))))) 21.08.06, 18:56
                          Łatwiej jest żyć z wiarą w miłość i wierność, a przykłady niekoniecznie musza
                          być tylko "wokół".
                          Niedowiarkom życzę rychłego i wzajemnego zakochania!;))))))
                        • depresyjna Re: Nieprawda(!) 21.08.06, 18:58
                          A ja jakoś nie widzę, nie wiem z jakiego powodu ludzie wokół są ze sobą ale z
                          miłością nie ma on wiele wspolnego.
                          • a.niech.to Re: Nieprawda(!) 21.08.06, 19:10
                            Może patrzysz pod niewłaściwym kątem? Niektórzy już mają takie spojrzenie, że
                            trudno im dostrzec niewykrzywiony obraz świata. Wpływa na to - jak sądzę -
                            przydawanie zbyt wielkiej wagi osobistym doświadczeniom.
                            • anulenka7 Re: Nieprawda(!) 21.08.06, 19:26
                              Lepsze "trzeźwe" spojrzenie niźli patrzenie na świat przez różowe okulary.
                              • a.niech.to Re: Nieprawda(!) 21.08.06, 20:26
                                Trzeźwe spojrzenie w/g mnie znaczy obiektywne. Formułując sądy na temat życia,
                                staram się odwoływać do wielości ludzkich losów. Mój jeden, jedyny nie może
                                służyć za podstawę uogolnień ze względu na przypadkowość. Wydaje mi się to
                                zupełnie oczywiste. Czarne i różowe okulary są tak samo zgubne.
                                • depresyjna Re: Nieprawda(!) 21.08.06, 21:42
                                  I tak zawsze będziemy patrzec przez pryzmat naszych przezyć z przeszłości.
                                  Zwykle ci, co im życie nakopało do tyłka nie spoglądają w przyszłość z
                                  optymizmem, bo życie potrafi skutecznie leczyć ze złudzeń. Ci, którzy nie mieli
                                  większych zmartwien są przeważnie naiwni, bo wierzą, że przyszłośc będzie
                                  rownie bezstresowa.
                                  • shangri-la O naiwności.....:) 22.08.06, 11:23
                                    To, co nazywasz "naiwnością", ja określam jako prostolinijność i NADZIEJĘ.
                                    Chcę taka pozostać do końca, pomimo że po wszytkich przykrych doświadczeniach
                                    powinnam porzucić "złudzenia".
                                    Wspomniane przez Ciebie "złudzenia" to przecież też NADZIEJA.......nie da się
                                    bez niej żyć(!)
                                    • depresyjna Re: O naiwności.....:) 22.08.06, 12:39
                                      Można bez niej egzystować tylko b. trudno cieszyć się życiem, bo niestety
                                      świadomość, że wiele naszych pragnien nigdy nie zostanie zaspokojonych nie
                                      uskrzydla.
                    • hatroha Re: Nieprawda(!) 21.08.06, 17:01
                      pozwole sobie zaznaczyć jedna kwestię....

                      ...są pary które szczęsliwe bo się kochają

                      ....są i pary które sa ze soba... bo sa szczesliwe....
                      i wcale sie nie kochają jak w "tradycyjnym" małżeństwie. Wystarczy, że mają jakiś wspólny dynks który sprawia, że realizują każde z osobna swoje marzenia.
                      np.
                      Są pary, które uprawiają seks kilka razy dziennie, wymieniaja sie partnerami, prowadza klub tzw. 69 i to jest ich zycie, są pary dla których wspólna praca jest źródłem szczęscia itd., są szcześliwi i jakoś się ani nie kłócą, ani nie morlaizują nawzajem...

                      Znam takie małzeństwa, powiem więcej wcale nie mają problemów z wzajemnymn szacunkiem, doskonale czuja moralnośc innych, podczas gdy sami w ich oczach są zboczeńcami...

                      liberalizm seksualny...był..jest ..i bedzie...zawsze była atakiem ludzi moralnie poprawnych. Nie kazdy jest taki sam. Inny jest ciekawy świata doznań i nurza się, tapla w świecie seksu w orgiastycznej smietanie na szczycie twardych sutek.

                      Nawiasem choć jestem konserwatystą, nie znam osoby bardziej liberalnej od siebie - tak się jakos zlozyło - hahaha

                      i nie moge się doczekać czasów biblijnych- kiedy, to uprawiano seks świątynny. Byłaby imprezka z Glempem!

                      jakie było pytanie? ;)
                      • depresyjna Re: Nieprawda(!) 21.08.06, 17:07
                        Mnie osobiscie wystarczyłoby, że oboje się lubimy, dobrze czujemy w swoim
                        towarzystwie, mamy o czym gadać, wspolne zainteresowania, no i, że w sprawach
                        erotycznych jestesmy dobrze dopasowani.
                        • obrotowy Re: Nieprawda(!) 21.08.06, 17:09
                          I tak naprawde mysli pewnie z POLOWA mezczyzn!!!

                          (za kobiety sie nie wypowiadam)

                          pozdrawiam.
                          • hatroha Re: Nieprawda(!) 21.08.06, 17:12

                            a druga połowa mężczyzn jest kobietami...;)))
                            • depresyjna Re: Nieprawda(!) 21.08.06, 17:13
                              To fakt, czuję się w obecności niektórych panów bardziej od nich męska (bo
                              przynajmniej jestem zdecydowana i wiem czego chcę). ;-)
                          • depresyjna Re: Nieprawda(!) 21.08.06, 17:12
                            Gdzież oni się podziewają takim razie, że na nich nie trafiam?

                            Odpozdrawiam :-)
                            • obrotowy Problem w tym, ze tacy... 21.08.06, 17:22
                              mezczyzni-realisci maja najmniej problemow ze znalezieniem partnerki
                              i je maja...

                              na tkzw. "wolnym rynku" pozostaja Ci chcacy zbyt wiele,
                              lub tez Ci - niewiedzacy czego chca :)))

                              c est la vie ...
                              • depresyjna Re: Problem w tym, ze tacy... 21.08.06, 17:29
                                Mam nieszczęscie spotykać wyłącznie wymienione przez Ciebie typy facetów. Albo
                                takich co maja wygórowane wymagania (a sami nie za wiele do zaoferowania, być
                                moze te wyimaginowane warunki stawiają dlatego, żeby sami przed sobą jakos
                                usprawiedliwic strach przez związkiem, okresleniem się) albo niezdecydowanych
                                (niby kobieta im się podoba ale inne nie mniej i chcieliby miec co najmniej 3
                                partnerki rownoczesnie).
                      • a.niech.to Re: Nieprawda(!) 21.08.06, 18:52
                        hatroha napisał:

                        > Inny jest ciekawy świata doznań i nurza
                        > się, tapla w świecie seksu w orgiastycznej smietanie na szczycie twardych
                        sutek
                        Pięknie powiedziane!

      • depresyjna Re: Czy faceci wszystko co robią dla korzysci? 21.08.06, 14:39
        W realu mozna poznać nie mniej dziwacznych osobników, tylko łatwiej jest
        zweryfikować to co ględzą. Fakt faktem, że spotyka się ich znacznie rzadziej,
        bo wielu z nich jest dumatorami, którzy nosa z chałupy nie wytykają.

        Ten, którego poznałam w necie był o tyle szczery, że podał mi swoj adres
        zamieszkania i firmowy, także jakbym chciała - mogłam sprawdzić czy nie kłamie
        (tylko po co). Nałogowe ściemniane (i to do tego stopnia, że ściemniacz sam
        wierzy w to co mowi) jest zdajesię odmianą psychopati...
    • facettt chyba kasa mu sie nie zgadza? :) 21.08.06, 15:30
      depresyjna napisała:

      że jak nie będzie seksu to mu się nie opłaca do mnie jezdzić (300 km),
      bo pogadać sobie mozna przez telefon i na gg.

      - no to chyba raczej zrozumiale?

      No, a potem się zaczął chwalić, że on w ogóle do mnie w celach
      > erotycznych jezdzić nie musi, bo taki wybór ma na miejscu (że to coś w
      > rodzaju przysługi).

      - no to rzeczywiscie bufonada.

      jak sie powiedzialo "A" , to wypada i powiedziec "B".

      Idiota i przypuszczam, że erotoman-gawędziarz.

      - a ja przyzpuszczam, zue Kasy dobrze nie przeliczyl i stwierdzil,
      ze nie stac go na te erotyczne dojazdy do Ciebie.
      Fakt, ze wykrecil sie durnie.

    • giordano_bruno Re: Czy faceci wszystko co robią dla korzysci? 23.08.06, 20:10
      nie, ale ten na pewno
      czasu ma malo
    • fabriella Re: Jakiś nieszczęsliwy facet.., 23.08.06, 21:19
      Bo ten szczęsliwy od razu by ci powiedział,że nie ma ochoty na znajomosć z kimś kto mieszka daleko. Nawet by się nie zastanawiał. Widać nie rozumiesz mentalności meżczyzn....Brak ci kolegów wpobliżu czy nie masz wolnej chaty skoro nie rozumiesz,ze ludzie nie jeżdżą setki kilometrów aby sobie pogadać o polityce. Tylko takie znajomości to poważna sprawa....
      • depresyjna Re: Jakiś nieszczęsliwy facet.., 23.08.06, 23:27
        Czasu to on ma pod dostatkiem (bo pracuje na pół etatu na uczelni, od połowy
        czerwca do pażdziernika ma wolne), wolną chatę ma, ja również - ale skoro woli
        siedzieć na dupie przed kompem to nic na to nie poradzę (bo nie ma znajomych i
        twierdzi, że mało kto mu odpowiada).
        • depresyjna Re: Jakiś nieszczęsliwy facet.., 23.08.06, 23:29
          A kasę też ma - od starych.
        • depresyjna Re: Jakiś nieszczęsliwy facet.., 23.08.06, 23:38
          Co ciekawe babkom jakoś się opłaca jezdzić w celach towarzystkich. Mam 3
          kolezanki poznane w necie i regularnie się odwiedzamy - ja jeżdzę do nich, one
          do mnie. A facetów na spontaniczność nie stać, cały czas kalkulują sobie czy
          warto czy nie i w efekcie wolą w domu siedzieć niż gdzies pojechac, połazić po
          miescie, pójsc na jakas fajna imprezę itd.
      • depresyjna Re: Jakiś nieszczęsliwy facet.., 23.08.06, 23:41
        A ja twierdzę uparcie, że odległość nie ma nic do rzeczy - jak mi odpowiada
        czyjes towarzystwo mogę jechać i 500 km, żeby pogadać (rozmowa w necie to nigdy
        nie to samo co w realu) tylko moze nie o polityce, bo temat mnie nudzi.
    • likeadrum Re: Czy faceci wszystko co robią dla korzysci? 24.08.06, 00:50
      Tak z ciekawości..czy będąc kumpelką od seksu nie przeszkadza ci fakt, że on
      może się bzykac z innymi? A jeśli twierdzi, ze się nie bzyka to czemu nei
      stworzyć z tego czegoś lepszego>
      Jakoś myślę że międzyludzkie znajomości oparte jedynie na przyjemnościach nie
      zmierzają w żadnym fajnym kierunku plus traktujesz osobę jakoś
      narzedzie...takie trochę puste
      Nie żebym cię atakowała...tylko chce zrozumieć istote tego.
      Ja sypiając z kims do kogo czuje tylko sympatię czułabym sie jeszcze bardziej
      samotna i stęskniona miłości "po"
      • depresyjna Re: Czy faceci wszystko co robią dla korzysci? 24.08.06, 01:07
        Przeszkadza, nie czułabym się dobrze z myślą, że facet którego lubię (choć nie
        kocham) i który mi się podoba uprawia seks z kimś jeszcze (czułabym do niego
        coś w rodzaju obrzydzenia i odeszłaby mi ochota na igraszki).

        Jeśli facet jest sam ale mnie nie darzy uczuciem (ani ja jego) jaki to może być
        związek? Co najwyzej kumplowski.
        • szczelnosc pytanie 24.08.06, 08:25
          mam pytanie do obrotowego(inni męzczyźni tez może by się wypowiedzieli):
          Czy chciałbyś się związać z taka kobietką co to, kocha się ze swoimi kolegami,
          bo przecież nie może tracić zycia na czekanie na miłość ?
          • shangri-la Re: pytanie hihihiihi :))))) 24.08.06, 09:31
            Świetne pytanie.....ja też chętnie poczytam odpowiedzi;)))))))
            • shangri-la Jeszcze jedno pytanie.......hih 24.08.06, 09:45
              ....do Obrotowego i nie tylko, oczywiście.:)

              Jak nazywacie takie "koleżanki od seksu"?
              Prostytutka to nie jest , bo nie tylko kasy nie bierze , ale czasem sama
              stawia...kino na przykład albo bilet do ogrodu botanicznego, telefon doładuje
              itp, hihihiih

              Jest takie archaiczne już okreslenie, dla facetów świadczacych usługi
              seksualne nieodpłatnie....przydupas.
              Czyli "koleżanka-przydupaska"? :)))))))
              Fajne....kojarzy się z "podpaską".
              Wielu NIEZOBOWIĄZUJĄCYCH PRZYDUPASEK-PODPASEK Wam
              życzę!:))))))
              • shangri-la Re: I jeszcze jedno.....hihi 24.08.06, 10:04
                Czy macie jakieś kryteria selekcji takich "koleżanek-przydupasek" odnośnie
                urody, inteligencji itp ?

                Pytam , bo znałam takiego, który zadawał się systematycznie z
                ogólniedostępnym , prostackim hipopotamem płci żeńskiej, tylko dlatego , że
                hipopotam był "pod ręką" i czasem stawiał mu kino lub koncert.hihihiihih
                • sumitka Re: I jeszcze jedno.....hihi 24.08.06, 10:28
                  E, nieładnie sobie zartować z czyjegoś wyglądu (to swiadczy o niskim poziomie
                  intelektualnym zartownisia)... A Ty co jesteś hipopotam czy kościotrup?
                  • shangri-la Re: I jeszcze jedno.....hihi 24.08.06, 10:35
                    Nie żartuję sobie z hipopotama, tylko z tego typa , co na hipopotama leciał za
                    bilety, postępując "nieładnie" wobec mnie.

                    Poziom intelektualny? Poczytaj niektóre posty tutaj....:(

                    • sumitka Re: I jeszcze jedno.....hihi 24.08.06, 10:45
                      Pisanie o kimkolwiek "hipopotam" nie jest zbyt eleganckie.
                      • shangri-la Re: I jeszcze jedno.....hihi 24.08.06, 10:56
                        Bo to był wyjątkowo "nieelegancki" hipopotam. :(
                        hih
                        • szczelnosc pytanie 24.08.06, 13:19
                          więc żaden Pan nie odpowie ?
                          • sumitka Re: pytanie 24.08.06, 14:20
                            Załóż może nowy watek, bo ten jest dosyć obszerny i mało komu chce się przez
                            niego przedzierać.
                            • shangri-la Re: pytanie 24.08.06, 14:23
                              sumitka napisała:

                              > Załóż może nowy watek, bo ten jest dosyć obszerny i mało komu chce się przez
                              > niego przedzierać.




                              Ech.....faceci zawsze słyszą i widzą tylko to, co CHCĄ :))))))
                              • facettt Re: pytanie 24.08.06, 23:05
                                shangri-la napisała:
                                > Ech.....faceci zawsze słyszą i widzą tylko to, co CHCĄ.

                                dokladnie jak kobiety

                                i co?
                                • amma10 Re: pytanie 24.08.06, 23:08
                                  ...i jest zachowana równowaga :)
    • dziewica_intelektualna Re: Czy faceci wszystko co robią dla korzysci? 24.08.06, 14:37
      Widocznie nie jesteś w jego typie. Do przelecenia się nadasz ale kolegom by Cię
      nie pokazał.
    • foamclene Re: Czy faceci wszystko co robią dla korzysci? 24.08.06, 22:27
      nie ma altriustow na siwiecie
      wszyscy wszystko robimy dla korzysci
      • szczelnosc :-( 25.08.06, 16:29
        smutna konkluzja
    • maly.jasio Gdy ide z brzydka dziewczyna do lozka 25.08.06, 16:41
      Gdy ide z brzydka dziewczyna do lozka, to nie robie tego dla zadnej osobistej
      korzysci, lecz poswiecam sie dla niej.
      W koncu trzeba czasem pomoc blizniemu i podniesc go na duchu :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja